lilia.z.doliny
22.12.21, 10:19
Nomen omen.
Dziewczyny, problem jest. Uwidocznil mi sie podczas niedawnego pobytu w gorach. A wlasciwie poskladalo mi sie do kupy to i owo. Otoz - zle znosze najmniejsze podwyzszenia. Hm.. Mowiac prosciej- bez najmniejszego wysilku moge isc szybkim krokiem kilka kilometrow po plaskim terenie. Podejscie leciutko w gore - ze mna je konec ( jak.mawial.duszek w czechoslowackiej bajce). Podejscie do stacji w kuznicy ( 500 m)- mroczki, kolataniacserca, cuemnosc. Tak samo jest przy wejsciu po schodach - masakra. Przy trzymaniu rak w gorze kiedy zawieszsm.zaslonke. wysilek duzy ale na plaskim - spoko. Podbiegniecie za psem, wejscie na pagorek, svhody- koszmar. Co to jest?