mia_mia
23.12.21, 21:19
Mąż mi dziś opowiedział o koledze, facet ok. 60, żyje biednie, nawet bardzo, utrzymuje się z rolnictwa, jest właścicielem kilku działek w Warszawie wartych miliony, czy dziesiątki milionów. Ma dzieci, ale jest z nimi pokłócony. Podobno fajny człowiek, nie sprzedaje ziemi, bo to ziemia, a ziemi się nie sprzedaje🤷♀️. Próbuję znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie jego decyzji i nie potrafię. Zazdrościł mężowi gadżetu za kilka stów, związanego z ich hobby. Dla mnie przedziwna postać. Znacie takich ludzi?