Nie brak niefortunnych usprawnień. Do takich zaliczam śpiewający nocnik.
Przed laty mój synek uczył się korzystać z nocnika. Szło mu tak sobie, więc pod choinkę dostał śpiewający nocnik, taki, co śpiewa, jak dziecko zrobi siku czy kupkę. Miała to być pozytywna stymulacja i świetnie to brzmiało w teorii.
Synek zasiadł na nowatorskim nocniku, siedział jakiś czas i gdy nagle zrobił siusiu, nocnik zgodnie z obietnicą producenta pięknie zaśpiewał. A synek tak się wystraszył, że zerwał się i uciekł. Długo nie chciał usiąść na żaden. Ile było mordęgi, aby go przekonać, że może bezpiecznie usiąść na zwykły nocnik
Macie doświadczenia z jakimiś przedobrzeniami?