beataj1
13.04.22, 10:06
Tekst linku
Będziemy obserwować celebrycki proces stulecia. Będzie to brzydki proces, bardzo brzydki.
Dla niej i dla niego jest to walka o wszystko. Przegrany ma moim zdanie po karierze. Bezwzględnie on ma więcej do stracenia – nie tylko w kwestii kariery. Jeżeli oskarżenia się potwierdzą już zawsze będzie agresorem i gwałcicielem.
I wiecie co – jakoś nie wierzę Amber. No nie wierzę i tyle.
Niby zawsze staram się być po stronie kobiet, staram się z automatu traktować wszelkie kobiece oskarżenia jako prawdę i dopiero potem czekać jaka jest prawda. Taka moja odmiana siostrzeństwa.
No, ale w przypadku Amber Heard nie mogę w sobie wygenerować zaufania do jej oskarżeń. To nie jest tak, że jakoś wyjątkowo lubię Jonnego Deepa – nigdy nie byłam jego wielbicielką – czyli nie wchodzi w rachubę ochrona mojego idola.
Wychodzi na to, że nie wierzę Amber bo ona wydaje mi się wyjątkowo niesympatyczną osobą. A to jest bzdura. Fakt posiadania przez nią bitch face nijak się ma do tego czy może być ofiarą przemocy, czy nie. I nie powinno mieć wpływu na to czy wierze jej zeznaniom czy nie. Fakt, że przechodzi od jednego ustawionego faceta do drugiego też nie.
No ale, jakoś nie wierze.
I jestem ciekawa tego co wy o tym sądzicie. Kto jest bardziej wiarygodny. Kto tu jest ofiarą?