Dodaj do ulubionych

Korale koloru koralowego

04.06.22, 19:03
Odkąd urodziłam się dwóm Plemionom Snującym Historie i zaczęłam cokolwiek kojarzyć, całe życie pragnęłam trzech rzeczy: naszyjnika z pereł jednej babki oraz sznura korali i sukienki trumiennej drugiej babki big_grin

Wspomniana biżuteria to jakieś opary tego co rodzinom udało się zachować z okresu pożóg wojennych.
I z każdą wiąże się dość dramatyczna i piękna historia. Nad obiema rzeczami babki trzęsły się ogromnie, historie pojawienia się pereł i korali w rodzinie sprzedawano mi więcej niż raz w ramach bajek na dobranoc.
Gdyby mi ktoś proponował wymianę tych paciorków na garście diamentów, to nie, bo świadomość ich posiadania była i jest dla mnie cenniejsza.

Lata minęły, w stosownym czasie zgarnęłam i sznur i korale zachłannie, z satysfakcją najstarszej wnuczki której obiecano.

Wskutek czytania bardzo nieodpowiednich lektur, sznur pereł załatwiłam koncertowo jednym machnięciem. Niszcząc go częściowo i bezpowrotnie. Ledwie go we własne ręce dostałam ( i w ogóle: pierdol się, Colette, razem ze swoimi opowiadaniami z tomiku Gigi!)
Czym sobie, zresztą, dokumentnie spierniczyłam noc poślubną - mąż kocha i świetnie umie opowiadać tę historię, chociaż zapowiedziałam mu raz na zawsze, że jeżeli wyskoczy z tym przy mojej rodzinie nie przeżyje dnia następnego - i prawdę mawiał mój dziadek, że gówno chłopu nie zegarek, bo będzie go kłonicą nakręcał.

No ale. Co się stało, to się nie odstanie, grunt, że jubiler robił co mógł, chociaż niewątpliwie zyskał niezłą anegdotkę do opowiadania wśród kolegów. I mimo że sznur pereł bardziej przypomina teraz choker, założyć a nawet nosić go co i rusz to - jak zobowiązała mnie babka swego czasu - należy i da się. Aby się nie nadymać tongue_out

Podobnie rzecz miała wyglądać z koralami. NOSIĆ! W przeciwnym razie obumrą.
No to nosiłam, tak? Zakładając do najbardziej zaskakujących w zestawieniu ubranek, ale jak się komu nie podoba do czego ja korale noszę może nie patrzeć, c'nie?

Cztery lata temu korale zniknęły. Nie ma. Zdjęłam i nie ma, szlag trafił.
Wczoraj w piwnicy wymieniano nam piec. Korale były za piecem. Obwiniam ówczesnego kota i ma on szczęście, że odszedł do Krainy Wiecznie Mlekiem Płynącej.
Korale po czterech latach pobytu za piecem wzięły i chyba zdechły. Zesłanie im zaszkodziło, zdaje się.
Barwę żywej, intensywnej czerwieni zmieniły na kolor ugotowanego na parze łososia.

W skutek kolejnych lektur wyraźnie pamiętam, że jeden z bohaterów książki maczał jakieś figurki z korala w nadtlenku wodoru, co miało oszukać na ich jakości, miały zyskać intensywniejszą barwę, a on miał się na tym nieuczciwie za to nieprawdopodobnie wzbogacić i wszystkich oszukać.
Faktycznie, po zgłębieniu internetów tu i ówdzie piszą, że warto spróbować zanurzyć w wodzie utlenionej.
Niby mam w domu Perhydrol i mogłabym spróbować rozcieńczyć go do 3 % roztworu, bo obleciałam okoliczne apteki dzisiaj i wody utlenionej dostać nie sposób.
Kusi. Oj, kusi. Aż mnie rączki świerzbią.

Ale po pierwsze jestem zad wołowy i jeżeli mogę coś spieprzyć to spieprzę to na pewno, a po drugie jak z tą wodą utlenioną będzie tak jak w historii z perłami, którą sprzedawała z taką pewnością siebie Colette i zniszczę korale, to mnie szlag na miejscu trafi.

Bawi u mnie matka ( jeszcze dwa tygodnie, uprasza się o modły; ale na końcu i tak będę wygrana, sukę znajdora zabiera, dlatego w ogóle bawi) i jak coś pójdzie nie tak - albo mnie przyłapie, do faktu zgubienia i odnalezienia się jeszcze nie przyznałam - lamentować zacznie.
Szczególnie, że korale na które miała oko w dzieciństwie - z tych samych powodów co ja - przypadły bardziej operatywnej córeczce, która zaklepała je sobie w dzieciństwie, hu hu hu.

Jeszcze się nikomu nie przyznałam do znaleziska. Znaczy. Wam się przyznałam, bo rozerwałoby mnie z radości w innym przypadku.

Mądrości zbiorowa. Jakby co, uchylę od odpowiedzialności, ajpromis.
MACZAĆ?
A jeżeli maczać, to jak krótko/długo?
Po internetach jakoś nie piszo.
MACZAŁA KTÓRAŚ?





Obserwuj wątek
    • mayaalex Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 20:04
      Wordy utlenionej bym sie bala. Zanies do jubilera, moze cos poradzi. Ewentualnie sprobuj jeden koralik delikatnie czyms natluscic (wazelina/oliwa), dziala na marmur wiec moze i koral troche o(d)zywi.
      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:41
        Dziękismile
        W internetach piszą, że natłuszczenie ( proponowany jest olejek migdałowy) ma za zadanie ochronę korali przed wysuszeniem.
        Myślę, że trochę późno, one już się wysuszyły.

        Gdyby ktoś potrzebował na przyszłość zanurzenie w wodzie z solą na te moje zredukowane do barwy łososia nie działa. To był jeden z pomysłów z internetu, w tym przypadku nie działa uncertain


      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 20:28
        To nie było w łóżku, do łóżka nie zdążyłam dotrzeć big_grin

        Już, fuck, boję się rozwinąć historię, znowu się na mnie rzucą tongue_out

        W skrócie. Colette fantastycznie napisała o tym, jak to prawdziwe perły - jak w nie walnąć młotkiem - się nie tłuką.
        Dostałam te perły w dniu ślubu.
        Gdy wróciliśmy do mieszkania, mając w tyle głowy opowiadania Colette, natychmiast zdjęłam w łazience wyżebrane perły.
        Wzięłam odważnik 10 kilowy, taki od miar i wag, który nie wiem po putina kupiłam i po większego putina trzymałam w łazience, perełki położyłam na podłodze i walnęłam od góry ile fabryka dała.
        Część pereł w drobiazgi i potłuczone płytki w łazience. A
        A nawet nie byłam pijana tongue_out
          • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:19
            Czytałam. Ale wyparłam w większości.
            Żarówka? big_grin
            W sposób wysoce rozsądny robiłam ostrożne próby na baloniku.
            I faktycznie żarówki można nie wyjąć, niezależnie od rodzaju sklepienia ( czółka ) podniebienia.
            Rzecz jest w zawiasach jednak ( byłam przekonana że w podniebieniu i Musierowicz się myli)
              • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:17
                big_grin big_grin To by dobrze działało jako ubezwłasnowolnienie mnie i taktyczne zamknięcie na strychu.
                Za każdym razem kiedy strzeliłaby - nie kończy się na jednej próbie - myślałabym " a może falsyfikat?"
                Udanie się do rzeczoznawcy też nie rozwiązałoby sprawy. Może się myli albo coś tam?"
                W końcu - wszyscy kłamiąwink
                Rodzina, wnioskując o potwierdzenie szaleństwa, zapodałaby mnie do sądu o trwonienie pieniędzy i nawet nie byłabym zdziwiona, sama bym się podała big_grin
                Płoń, Colette.
            • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:25
              Musierowicz ze swoimi kocopołami inna jakość, Colette inna.
              Colette mam tak wżartą w mózg, że jestem w stanie uwierzyć w odziedziczony falsyfikat.
              Później myślałam, że może nie trzeba tak od razu machnąć 10 kilogramów i niesłusznie na nią ujadam. Może to młoteczkiem trzeba " puk - puk" a nie - pierdut! z całej siły.
              Od 14 roku życia kusiło mnie, żeby w nie trzasnąć.
          • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 05.06.22, 01:44
            Widzę, że tu można jednak na koleżanki liczyć.
            ZAWSZE POCIESZĄ, nieprawda.

            Po twoim wpisie TAK SOBIE MYŚLĘ. Co prawda mój testament nie jest pieczętowany niczym co ma złote drobinki ani nawet wcale, ale po co podsuwać kolejnym nieletnim dziewczynkom niepokojące w wyrazie lektury, mogące wywołać w efekcie niesnaski w rodzinie? ; )

            Mnie zaintrygował fragment o perłach. I do czego doszło?
            Wolałabym, żeby nikogo w następnym pokoleniu nie fascynował ten kawałek o laseczce wosku big_grin






        • chatgris01 Re: Korale koloru koralowego 05.06.22, 10:42
          Bede bronic Colette mojej ulubionej!


          interstate95 napisała:

          > Colette fantastycznie napisała o tym, jak to prawdziwe perły - jak w
          > nie walnąć młotkiem - się nie tłuką.

          > Wzięłam odważnik 10 kilowy,



          MLOTKI przeciez nie waza 10 kg, a ona nie pisala wszak o mlocie kowalskim suspicious

          I chyba juz wiem, o co chodzilo z ta proba. W latach 20 perly byly bardzo modne (no ba, nawet Maurycy, jak go poznala okolo 1925, byl posrednikiem w handlu perlami), a poniewaz byly tez drogie, a hodowlane chyba nie byly jeszcze powszechne, to powszechne byly imitacje ze szklanych kulek wypelnionych wyciagiem z lusek uklei czy czyms w tym rodzaju. No i jak sie szklane kulki puknelo mlotkiem, to sie natychmiast roztrzaskaly, w przeciwienstwie do wapiennych prawdziwych.
          Sama grubo przesadzilas, to nie wina Colette! (wlasnom piersiom jej bede bronic, a co).
          • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 06.06.22, 22:46
            Że nie wina Colette przemknęło mi przez głowę gdy mi już wściekłość na siebie samą przeszławink
            Dzięki, za historię o imitacjach ze szklanych kulek. Bardzo prawdopodobna, ładna i ciekawa.

            Ustalmy, ja w nie w ogóle nie powinnam walić. Niezależnie od tego jak bardzo w przeszłości zainspirowała mnie Colettewink I niezależnie czy delikatnie młoteczkiem, czy czym tam akurat miałam pod ręką.
            Ale będąc przekonaną że perły się nie stłuką - albowiem sugestywne opowiadanie - wyskoczyłam wtedy na niekontrolowanym impulsie. Przed trzaśnięciem gotowa byłabym się założyć, że ocaleją.

            Colette mnie zasmuciła ostatnim tomem Klaudyny ( Klaudyna powraca) i popsuła mi przyjemność czytania " Klaudyna odchodzi". Uwielbiałam czwarty tom od czasu kiedy się do niego dorwałam w młodości. No i mi popsuła.

            OT. To ty w którymś swoim poście - rozmowa o ramionach gdzieś - nawiązałaś do cytatu z Colette? Ale go nie umieściłaś?" Nie umiałam do tego wrócić.
            "Żeby pani uda wyglądały jak moje ramiona, na pewno niejednej osobie sprawiłoby to przyjemność"?

            • chatgris01 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 07:19
              interstate95 napisała:


              > OT. To ty w którymś swoim poście - rozmowa o ramionach gdzieś - nawiązałaś do
              > cytatu z Colette? Ale go nie umieściłaś?" Nie umiałam do tego wrócić.
              > "Żeby pani uda wyglądały jak moje ramiona, na pewno niejednej osobie sprawiłoby
              > to przyjemność"?>

              Tak, ja big_grin O ten wlasnie cytat mi chodzilo (z "phi" na poczatku).


              > Colette mnie zasmuciła ostatnim tomem Klaudyny ( Klaudyna powraca) i popsuła mi
              > przyjemność czytania " Klaudyna odchodzi". Uwielbiałam czwarty tom od czasu ki
              > edy się do niego dorwałam w młodości. No i mi popsuła.

              "Klaudyna powraca" to "La retraite sentimentale"?
              • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 11:32
                chatgris01 napisała:

                >"Klaudyna powraca" to "La retraite sentimentale"?

                Tak, "La retraite sentimentale" w Polsce wyszło jako "Klaudyna powraca", piąty tom zamykający całość.
                W tłumaczeniu Hanny Igalson-Tygielskiej.
                Przeczytałam i żałuję, bo świadomość co dalej na zawsze zepsuła mi odbiór postaci Klaudyny i - co gorsza - Annie z " Klaudyna odchodzi", który uważam za najlepszy z 4 tomów.
                Wyszło po polsku dopiero w 2013 bodajże ( w broszurowej oprawie) i źle zniosłam uaktualnienie.
                A ponure w odbiorze tak, że tylko wieszać, znikąd już nadziei ; )
                Dobrze, że mogłam dorwać się do tego dopiero w podeszłym wieku. Jako czternastolatka z burzą hormonów zniosłabym to jeszcze gorzej, Klaudyny to była jedna z moich ulubionych lektur dzieciństwa. A i później wracałam niejednokrotnie.

                "Phi" z pełnymi ustami, tak - to była fajna scena.
                • chatgris01 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 12:41
                  Ale wiesz, ze i Annie, i Klaudyna, to dwie strony samej Colette?

                  Ona napisala "La retraite", zeby sie zemscic na Willym, swoim (wkrotce) ex mezu, z ktorym juz byla w separacji. Nie mogla mu darowac (slusznie zreszta), ze za jej plecami sprzedal prawa autorskie do "Klaudyn". Podobno zrobienie z niego starca go bardzo bolesnie dotknelo (choc i tak realnie to wykonczyla go skandalem w Moulin-Rouge, ksiazka byla tylko gwozdziem do trumny ).
                  • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 13:24
                    Nie, niewiele wiem o życiu samej Colette, poza okruchami informacji które mi gdzieś tam wpadły przy okazji lektury " Niebieskiej latarni", z jakiegoś powodu książkę wyparłam. Później kupiłam " Czyste, nieczyste", też chyba czytałam w nieodpowiednim momencie życia - na coś się nadąsałam - nie dokończyłam.
                    Z jakiegoś powodu boję się, że nie oddzielę twórcy od dzieła, a do pierwszych czterech Klaudyn naprawdę mam sentyment.
                    Czasami zastanawiałam się ile z Colette jest w postaci męża Marty.
                    A skoro Annie jest kolejną odsłoną Colette - jest moją ulubioną.


                  • tt-tka Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 14:47
                    chatgris01 napisała:

                    > Ale wiesz, ze i Annie, i Klaudyna, to dwie strony samej Colette?
                    >
                    > Ona napisala "La retraite", zeby sie zemscic na Willym, swoim (wkrotce) ex mezu
                    > , z ktorym juz byla w separacji. Nie mogla mu darowac (slusznie zreszta), ze za
                    > jej plecami sprzedal prawa autorskie do "Klaudyn". Podobno zrobienie z niego s
                    > tarca go bardzo bolesnie dotknelo (choc i tak realnie to wykonczyla go skandale
                    > m w Moulin-Rouge, ksiazka byla tylko gwozdziem do trumny ).
                    >
                    >

                    hej, co za skandal ? Colette czytalam, ale jej zycia w ogole nie znam, moglabys podrzucic jakis tytul albo strescic ?

                    do Interstate - nie musimy isc przez zboze, we wsi Moskal juz nie stoi, tylko powiedz, dobry Boze, czego teraz lud sie boi ? Rozpoznaj swoje strachy, moze oswoisz abo zwalczysz smile
                    • chatgris01 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 20:26
                      tt-tka napisała:


                      > hej, co za skandal ? Colette czytalam, ale jej zycia w ogole nie znam, moglabys
                      > podrzucic jakis tytul albo strescic ?
                      >

                      Nie dosc, ze wystapila na scenie (zgroza! wiadomo, jaka scena miala wtedy reputacje) ze swoja owczesna partnerka markiza de Morny, nie dosc, ze na plakatach byl herb rodziny de Morny (co juz wzbudzilo szok i oburzenie u utytulowanych), to jeszcze wymienily na scenie dlugi namietny pocalunek (przypominam, mamy poczatek roku panskiego 1907). I wtedy na widowni wybuchla bitka, poszly w ruch laski i parasole, spadaly cylindry. Willy tez bral w niej udzial, bo oburzenie skierowalo sie tez przeciwko niemu (zreszta nawet pojedynkowal sie z tego powodu). Skandal byl srogi, prefekt po 2 dniach nakazal sciagnac sztuke z afisza, a Willy stracil lukratywny etat krytyka muzycznego w znanej gazecie livrenblog.blogspot.com/2008/03/willy-colette-missy-bis.html

                      Najlepsze biografie Colette niestety nie byly tlumaczone na polski, ale jest jedna, z ktorej tez sie cos niecos mozna dowiedziec: lubimyczytac.pl/ksiazka/5010455/colette-biografia

                      I polecam jeszcze dwuczesciowy film biograficzny "Colette, une femme libre"
                      pl.frwiki.wiki/wiki/Colette%2C_une_femme_libre

                      https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/72/ColetteReveEgypte1907.JPG
    • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 20:19
      Mam klawiaturowy słowotok i jestem dygresyjna.
      Będąc zdenerwowaną sytuacją mam słowotok i jestem dygresyjna razy milion.
      Oraz mam sraczkę werbalną.
      Widziałam tu dłuższe posty tongue_out

      Te korale są dla mnie dość ważne i czuję się winna, że zdechły.
      Nie mogę z nich zdjąć jednego ze względu na zapięcie i zameczek nie da się. Popsuję.

      Krócej nie umiem w nerwach. A
      Ale dziękuję za staraniatongue_out

      Czy sklep handlujący biżuterią to jest jubiler?tongue_out
      Bo tamten co mi poprzednią schedę ( dla tych którzy nie czytają grafomanii: inne popsute koraliki) naprawiał zwinął się.




      • qwirkle Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:09
        interstate95 napisała:

        > Czy sklep handlujący biżuterią to jest jubiler?tongue_out
        > Bo tamten co mi poprzednią schedę ( dla tych którzy nie czytają grafomanii: inn
        > e popsute koraliki) naprawiał zwinął się.


        Sklep to sklep, możesz zapytać. Możesz poszukać rzemieślników: złotników, jubilerów.
        • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:34
          No i zapytam, jasne. Ale chciałam najpierw być mądra domowym sposobem, rozumiesz.
          Bywam niecierpliwa w takich sytuacjach ( sytuacja świeża bardzo) więc idę w stronę " teraz prędko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu".
          Mam taką wizję, że oddam je do ożywienia, zapłacę jak za zboże, a specjalista je wsadzi do wody utlenionej big_grin
            • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:00
              One są chyba cenne tylko sentymentalnie, tyle, że po twoim poście boję się sprawdzić czy aby na pewno.
              Oddycham i głos rozsądku mówi: wstrzymaj się z bólami.
              Mówią do sklepu - to do sklepu, zostaw je w spokoju.

              Mój ulubiony drugi głos mówi " zaraz ktoś w internecie napisze, że prawie taka sama sytuacja, wypróbował na zniszczone ten numer z wodą utlenioną, działa" i, kurde...
              Od dziecka do mnie nie przemawiał rodzicielski argument " a gdyby ci mówili " skacz!" to też byś skoczyła?!", bo, choleeeeraaaa smile)
        • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:06
          Ej, dzięki, jednoraz0w0!smile)))
          Rozżalona i z ciśnieniem tajemnicy - w chałupie pełno ludzi, a mnie dusi - nie myślę logicznie, masz rację z tym pędzelkiem!
          Pierdykam, idę robić 3% roztwór.
          No przecież że PĘDZELEK! smile)))))
    • ichi51e Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:48
      ja się przebilam.
      Zasadniczo najlepsze co możesz zrobić to dac do jubilera do czyszczenia i naprawy. Po pierwsze dlatego ze zrobia tonprofesjonalnie po drugie oni to przetną oczyszcza natłuszcza i złoża z powrotem.
      Jest szansa
    • jednoraz0w0 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 21:51
      Oborze, czy twój nick jest opisem twojej osobowości? Oraz, a nie dasz rady kupić w jakimś lombardzie czy gdzieś jakiegoś pojedynczego korala bez wartości sentymentalnej i na nim eksperymentować? (Dla pereł już za późno). No i jakie były dzieje sukienki trumiennej?
      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:30
        Gdyby nick był wyrazem mojej osobowości, byłby słowem prostackim, wulgarnym i nie do przyjęcia, rzadko miewam złudzenia na swój temat tongue_out

        Cze-ej, masz świetny pomysł z tym pędzelkiem ( eksperyment na obcym, pomijając wydaną forsę, może się nie udać) jednego mogę poświęcić i natychmiast sprawdzić efekty.
        Nie miałam pomysłu jak pomoczyć jeden. Pędzelek <3

        Z kiecką trumienną nic. Nie pasuje na mnie i czeka, może kiedyś ją zechcę założyć ( na razie chcę ją MIEĆ) Najwyraźniej jeszcze nie miałam w ręku książki która jakimś fragmentem skłoniłaby mnie do eksperymentów krawieckich suspicious
    • mashcaron Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:33
      Nie wiem, ja bym chyba nie moczyła i pokochała takie łososiowe.
      Moge za to rzucić inną rada: zawsze zdejmuj korale zanim otworzysz nagrzany piekarnik. Ja o tym ciągle zapominam i sobie cycki parzę, bardzo szybko się nagrzewają...
      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 23:12
        Rada niczego, dziękuję : ) Na szczęście jakoś nigdy nie miałam okazji. JESZCZE. Ale teraz czuję się uprzedzona tongue_out
        Dorzucam swoją w kategorii " nagrzewać"
        Gdy masz na zębach stały aparat ortodontyczny, nigdy nie wpadnij na idiotyczny pomysł " ostrożnego" próbowania łyżką jakiejkolwiek rozgrzanej, oblepiającej i zastygającej masy, której głównym składnikiem jest cukier.
        Próbując " tylko trochę zębami z łyżki odrobinę wezmę"" czy nie trzeba cukru jeszcze dosypać.
        Masa oblepia aparat, zaczyna palić w zęby masakrycznie. A traktowanie jej lodowatym strumieniem wody ze słuchawki prysznicowej celem ratowania zębów, sprawia, że masa cukrowa zastyga w kamień. Jak to ona.
        JPRDL.

        Najpierw spróbuję z doradzonym pędzelkiem. Ale chyba już jutro rano, generalnie ciśnienie spuściłam na forum i przestało mnie nosić ; )
        Dom mam zapchany, teraz jeszcze przylecą patrzeć co robię.
        Jak nie pomoże, idą do specjalisty, trudno.
        Wiem, że to dobra rada.
        ALE JAKOŚ TAK NIE PO MOJEMU, co by tu jeszcze, panowie, co by tu jeszcze...

    • kotejka Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 22:54
      Qrfa nic nie rozumiem
      Robiłam magisterkę z literatur i to po niepolsku
      Ale mi cholery nie wiem, co stało się twoim koralom
      Fakt, że zaliczyłam dziś dwie imprezy i wypiłam dwa aperole i dwie pigwowki
      Może dlatego
      Można kupić nowe?
      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 23:42
        Już próbowałam, to były pierwsze porady jakie znalazłam szukając w internecie.
        Dwie próby na z solą morską i jedna z kamienną.
        Niestety, w tym przypadku nie zadziałało. Na szczęście w żadną stronę, bo wrzuciłam wszystkie.
    • ursydia Re: Korale koloru koralowego 04.06.22, 23:52
      Jeeezu, jaki ty podły charakter masz, zabierasz innym wszystko i to po prostu niszczysz. A fe. Wstydź się.
      Młodsza wnuczka/wnuk mógł to odziedziczyć i docenić.
      No nie mogę, że komuś tak na tym zależało, pilnował, pielęgnował, przechowywał a ty jak ostatnia lebiega czy inny taran idziesz i niszczysz wszystko po drodze.
      Nienienie.
        • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 05.06.22, 01:24
          O proszę mi darować, co to znaczy wszystko, co to znaczy - wszystko!
          To jeszcze nie wszystko!
          Czaję się jeszcze na jedną pościel adamaszkową ( każdemu do chrzanu tarcia, u nikogo rozmiarem nie pasuje, leży u matki i się kurzy, ale córce rodzonej skąpi) i proszę pamiętać, że sukience jeszcze NIC się nie stało!
          Raz nie zawsze, tak. Czy tam dwa razy, o-jej-ku.

          Mówię ci. Źle to widzisz. SAMO się niszczy. Gdzież ja bym coś zniszczyła, no nigdy w życiu. WZIĘŁO i się zniszczyło. Raz uderzyłam. Raz zgubiłam czasowo.
          Wielkie co! Wszystko, wszystko. Dwie rzeczy i od razu lebiega z taranem.

          big_grin
          Ty weź mnie nie strasz tą wnuczką. Nowe sępy już rosną.
          W ramach sztafety pokoleniowego prania mózgów, ledwie córka jednego z mojego rodzeństwa zaczęła kojarzyć, wcisnęłam jej tę opowieść o koralach.
          Opowiadając, jak to ona po mnie będzie je dziedziczyć. Najstarsza prawnuczka mojej babki, pani.
          Czas mija, dorasta mała cholera. W świetle wydarzeń nagle zaczęło mi się wydawać, że trochę za szybko.
          Może jej kiedyś powiem, że sorry Batory, ale puściłam z dymem i przepiłam jednocześnie.
          Mam wrażenie, że akurat to dziecko w przyszłości zrozumiałoby, a i kto wie, czy nie pochwaliło ; )

          Nic kiecce trumiennej nie będzie. Chociaż nadal mam w kolejce książkę poleconą przez danielę więc kto wie co przyniesie przyszłość.





            • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 06.06.22, 22:19
              Nie, taje, babcia zmarła dość dawno temu. Ostatnia prosta to była koszmarna walka o jej dobrostan więc wszyscy skupiliśmy się na czym innym i siłą rzeczy żarty na temat pożądanej przeze mnie w dzieciństwie kiecki poszły się kopulować. Całun i kremacja.
              Gdy opróżnialiśmy mieszkanie z rzeczy po babci, zabrałam kieckę do domu, chroniąc ją tym samym przed wywaleniem do kontenera.
              I na tym się kończy historia kiecki, najcenniejszego i najpiękniejszego w oczach babci ciucha jaki miała kiedykolwiek.

              Kiedyś to umieli w materiały. Kiecka uszyta na początku lat 50. Trzyma się jakby była z żelaza, nawet kolor nie spłowiał. Gdyby nie fakt, że babcia miała zupełnie inną figurę - była na nią szyta - fason kiecki jest tak prosty, że mogłabym ją nosić i obroniłaby się spokojnie.

              Tak, że nie, nie. Nie klimaty kingowskie ze Smętarza dla zwierzaków ; )
    • kochamruskieileniwe Re: Korale koloru koralowego 05.06.22, 08:00
      No to jeszcze rada, odnosząca się do biżuterii, na przyszłość:
      -nie próbuj sprawdzać twardości diamentu waląc w niego czymś ciężkim. Np młotkiem. Diament, owszem jest twardy, ale jest kruchy. Twardość nie jest tożsama z kruchością.
      - nie sprawdzaj składu diamentu wrzucając go do pieca. Tak - to jest czysty węgiel i pali się jak węgiel. Popiołu nie zostawia. Węgiel podrożał mocno, ale nie aż tak, by zamiast nim - palić diamentami. Choć... Kto bogatemu zabroni?
          • chatgris01 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 07:26
            interstate95 napisała:

            > big_grin
            > To u Chmielewskiej było? Co ona tym cięła, nie pamiętam, płytki jakieś?
            >

            Szklo. W pracy robili makiete zaprojektowanego budynku, nie pamietam dokladnie, chyba elektrowni w Koninie?, i wszystko pociela swoim pierscionkiem (dwa diamenciki troche wystawaly, wiec sie swietnie nadawal).
            • asia.sthm Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 11:22
              > (dwa diamenciki troche wystawaly, wiec sie swietnie nadawal).

              No wlasnie, po to czytamy ksiazki zeby nabywac z nich niezbedna praktyczna wiedze. (tu uklon w strone Interstate big_grin)
              Dawno mnie zaden watek tak nie ucieszyl.
              • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 12:01
                Rysowałaś, że się szczerze roześmieję? : ))

                Chmielewska mnie uratowała od sceny rodzinnej. Najpierw się wprowadziliśmy, później robiliśmy remont, m.in wymianę instalacji elektrycznej. Wiadomo jak się mieszka w środku remontu.
                No ale. Remont w końcu skończony. Wszystko chociaż w jednym pokoju już ogarnięte, wymyte, wyczyszczone. Meble postawione. Siedzimy, napawamy się. I mąż tak patrzy, patrzy i mówi, że żyrandol w zasadzie powinien wisieć metr bliżej niż zakładaliśmy. I on to w weekend szybko zrobi.
                W pierwszych sekundach chciałam wyrwać ten żyrandol, udusić chłopa kablem i z krzykiem uciec z domu.
                Ale zaraz przypomniała mi się Chmielewska, jej remont i reakcja na propozycję przeniesienia ( dodania?) gniazda elektrycznego. Kiedy okazało się, że gruzu było z tego tyle, co łyżeczka od herbaty.
                Machnęłam ręką i pozwoliłam mu " brudzić" oraz " rujnować" dom - bo tak to widziałam w pierwszej chwili.
                Chmielewska nam świnto zgodę małżeńsko uratowała swoją historią anegdotką big_grin
    • tt-tka Re: Korale koloru koralowego 05.06.22, 10:19
      Czytalam w jakiejs ksiedze z okresu rewolucji o zdychajacych perlach, ktore straznik skarbca panstwowego ofiarnie trzymal w ustach od czasu do czasu, bo one potrzebowaly ciepla ludzkiego ciala big_grin
      ale co do korali to nie wiem
      moze powinnas zapytac jakiegos mineraloga albo jubilera ?
    • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 06.06.22, 23:13
      Dobra. W tym przypadku - kilkuletnia ekspozycja w naprzemiennie wysokich i niskich temperaturach na otwartej przestrzeni - woda utleniona nie pomogła. Natłuszczanie olejkiem migdałowym również nie.
      Ale też mu raczej nie zaszkodziły.
      Próbowałam - po odizolowaniu reszty - najpierw koral pędzlować, później moczyć w 3 i 10 procentowym roztworze nadtlenku wodoru. W różnych przedziałach czasowych.
      Nie reagują, nie wybarwiają się w żadną stronę.

      Dzięki za polecenie pani jubiler <3

          • ursydia Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 00:46
            Interstate, możesz za swoim cynicznym bełkotem ukrywać głupotę ale to na nic. Jak boga spaghetti kocham, ostatniam do rzucania kamieniem ale ty się nie uczysz ani na swoich ani na cudzych ani na Kargula błędach. Za chwilę będziesz sprawdzać kieckę trumienną czy na pewno taka trwala i czy w ognisku nie spłonie. O pościeli adamaszkowej nie wspominając. Odpuść, idź do Pepco i twórz własną historię
            • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 01:15
              Ursydio, ale o co ci chodzi?
              Korale straciły barwę wskutek niezależnego ode mnie zdarzenia losowego.
              Ponieważ w internetach radzą spróbować je ożywić poprzez kontakt z wodą utlenioną, a informacje nie są zbyt dokładne, zdenerwowana ich stanem, omalże tuż po ich przypadkowym odnalezieniu, zapytałam na forum o ewentualne doświadczenia innych. Nie chcąc ich dorżnąć po całości i bardziej im zaszkodzić. A jednocześnie impulsywnie gnało mnie, żeby rzecz jakoś spróbować naprawić.
              Padły rady o próbie na jednym koraliku. Moim zdaniem sensowne.
              Ponieważ też pytano mnie o ewentualny efekt - napisałam, że to niczego nie zmieniło ani na lepsze ani na gorsze.
              Porady ze stron o kamieniach szlachetnych nie dały efektu - korale zostaną wysłane do polecanego w wątku specjalisty, żeby się im przyjrzał.
              Więc, tak. Nie rozumiem.
              • ursydia Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 01:27
                O to, że jak całe życie słyszysz o tych koralach, wiesz jakie są ważne zarówno dla cię i dla innych to wystarczyłoby je po prostu schować do pudełka w szufladzie. U ciebie przeleżały 4 lata za piecem bo zabrakło ci wyobraźni. Co mam ci napisać? . O waleniu odważnikiem w perły nie wspomnę.
                Oddaj te rzeczy komuś kto umie o nie zadbać. I tyle.
                • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 01:56
                  Ursydio, one są już tylko dla mnie ważne, dla nikogo innego. Były przechowywane tak, jak powinny być. Osobno, w zamkniętym pudełku. Były przeze mnie noszone tylko po to, żeby nie straciły blasku. Pisałam o tym.
                  I, na wszystkich bogów, przecież nie poszłam i nie wrzuciłam ich za piec w kotłowni. Któregoś wieczoru zdjęłam je, położyłam w łazience. I rano ich już nie było. Tak, szukałam wiele razy.
                  Znalazły się teraz. Zupełnym przypadkiem, w najbardziej nieoczekiwanym miejscu. Prawdopodobnie wywlókł je ówczesny kot, mający tendencje do przenoszenia różnych rzeczy, ale nigdy wcześniej i później nie biżuterii.
                  Serio? Niedostatecznie się w nocy pilnowałam?
                  Czy też uważasz, że będąc we własnym domu, rozbierając się, powinnam była od razu iść i odłożyć je na ich miejsce? Nigdy niczego nie zostawiłaś, żeby zrobić to nieco później?
                  W łazience wydawały się być bezpieczne.

                  Perły może zostawmy, to było ponad 20 lat temu, nie wczoraj. I do dzisiaj nie wiem dlaczego byłam taka pewna, że nic im się nie stanie.

                  Tak jak pisałam, korale były ważne tylko dla mojej babci i - poniekąd - dla mnie, ale tylko ze względu na nią.
                  Ja jestem ostatnią prawdopodobnie. Gaszę światło, koniec.
                  A to co zrobi z nimi nadal jeszcze niedorosła dziewczynka w następnym pokoleniu, jeżeli w ogóle będzie je chciała - chociaż wątpię - ani tego nie zdążę zobaczyć, ani się przekonać.
                  • ursydia Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 07:21
                    Dobrze już dobrze. Na drugi raz nie rozpisuj się tak bardzo o tym jak bardzo ważne są dla rodziny, to mnie zmyliło. I tu mnie moje wrażliwe i sentymentalne serduszko ukuło boleśnie, że ty tak bez poszanowania żadnego i takietam, że wyprosilas, tobie obiecano blablabla.
                    Przez ciebie jakieś wojny mi się śniły z perłami, krynolinami i wielkimi kapeluszami w tle.
                    • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 13:03
                      Wybacz mi dźgnięcie w serduszko, serio.
                      Może jeszcze tylko napiszę, że " obiecano" mi te korale kiedy miałam jakieś 6 lat. Później rzecz się opierała już na anegdotach i zbiorowym darciu rodzinnego łacha z tak sprytnej i przedsiębiorczej wnuczki

                      W tym pierwszym strumieniu świadomości pisałam o " ważności" korali dla osób których już dawno nie ma, babć właśnie ( i prababci, ale to mniejsza) W sumie ostatnie lata, kiedy zaczęły chorować, wszyscy wszystko dokładnie w pięcie mieliśmy, żarty się skończyły.

                      Korale magicznie zniknęły, tak? Nie było i nie było. Mężowska wersja podpuszczania brzmiała, że babcia przyszła odebrać mi korale w ramach ukarania mnie za we wtrącenie się w pewien rodzinny konflikt.
                      W rano otrzymałam diagnozę. Nie jest wyrokiem. Szanse są 50 na 50, ale bez leczenia onkologicznego się nie obejdzie. A interwencja chirurgiczna albo w jeden albo w drugi sposób zostawi mnie trwale okaleczoną. Mogę wybrać, ale wiadomo, że skłonię się do propozycji lekarza.
                      Siedzę spękana w domu, chłop wraca dopiero w niedzielę więc wsparcia żadnego, czekam do niedzieli z info.
                      Co tego samego popołudnia znajduje w najdurniejszym z możliwych miejsc majster od pieca? W niemożliwym w zasadzie? Korale mojej babci.
                      Co sobie pomyślałam na fali wcześniejszych żartów ze zniknięcia korali? Babcia oddała mi korale. MARTWE.
                      I racjonalizm swoją drogą, a histerioza swoją drogą. Gdy ożywię korale - nie umrę ( i tak nie umrę, a na pewno nie teraz) Szybko, szybko, szukaj, interstate, sposobu ożywienia korali. A co piszą niejasno w internecie? Że ta woda utleniona...
                      Usrana z paniki po paszki byłam święcie przekonana w tym momencie, że ktoś już miał na pewno ten problem i na forum znajdę rozwiązanie.
                      W sumie i tak znalazłam. Dostałam namiary na świetną specjalistkę.
                      Nie trafiłabym na nią gdybym nie założyła tego histerycznego wątku, gdzie lało mi się z mózgu strachem zanim w ogóle pomyślałam i włączyłam rozsądek.
                      Nie ma tego złego.

                      Za oniryczne obrazki przepraszam ; )

                      I nieźle trafiłaś z tymi figurkami nawet. Zbieram takie jedne gdy cena przyzwoita.
                      Zanim mnie wysłałaś do Pepco, stałam przy nich i myślałam " na co mi to, po cholerę, strata czasu, pieniędzy i życia, trzeba było zbierać figurki z jajek niespodzianek, tych nawet nikt chciał nie będzie; ja zniszczyłam korale, ktoś stłucze figurki, pieprzyć"

                      • interstate95 Re: Korale koloru koralowego 07.06.22, 13:41
                        Dobra, nie, cofam wszystko, zostawmy to. Wyżej znowu brzmi to jak jakieś bzdurne użalanie się w majakach, podlane porąbanym myśleniem wariatki. Tak naprawdę ja się nad sobą nigdy nie użalam, bo też i powodów nie mam.
                        A tu znowu jakiś słowotok i festiwal żenady urządzam z nerwów. Strach i niepewność jednak człowieka - zanim się ogarnie - potrafi czynić żenującym.
                        Zamiast walczyć - jakieś, z przeproszeniem, pierdolety odstawiam. Nawet anonimowo - trochę siara.
                        Sorry, sorry.
                        Idę przez zboże, we wsi Moskal stoi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka