Dodaj do ulubionych

relacje dziadkowie/wnuki

27.10.22, 11:39
Jakie jest wasze zdanie, jak to wygląda?
Mowa o nastoletnich wnukach, z własnymi telefonami.
Kto stara/powinien się starać o utrzymywanie kontaktu? Czy normą są dziadkowie przekonani, że to "wnuk powinien się odezwać, dopytać, zadzwonić", sami nie telefonują, nawet na urodziny, ale oczekują tego szacunku "z racji wieku", "z racji bycia dwa pokolenia wyżej". Owszem, nastolatek dzwoni na Dzień Dziadka/Babci, ale nie czuje kontaktu, bo z drugiej strony jest zerowy. Mowa o spawanym intelektualnie pokoleniu +70 plus, w mieście, z internetem, firmą i komórkami pod ręką.

Obserwuj wątek
    • extereso Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 11:44
      Jak zawsze, kontakt dwustronny, żywo ciepły a nie kto powinien kto nie powinien. U nas chyba nawet częściej dziadkowie do syna się odzywaja, ale on też zawsze siedzi jak wpadną, wczoraj był teściom liście zgrabić ( duża działka, nie dają rady). Rano wysłał SMS że szkoły żeby na drugą był kotlet i frytki to wpadnie to zrobić. Czyli: dwustronność.
    • milva24 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 11:48
      Moim zdaniem dziadkowie Twoich dzieci nie bardzo mają ochotę na realny kontakt z wnukami ale chcieliby się móc pochwalić sąsiadom czy znajomym, że wnuki dzwonią i że są na bieżąco. Jeśli jest więź to obu stronom zależy na kontakcie, jeśli więzi nie ma to po co na siłę udawać? Kurtuazyjne telefony w przypadku szczególnych okazji wystarczą. Dziadkowie moich dzieci przedstawiają cały wachlarz zachowań od dość szczerego zainteresowania do totalnego olania. Nikt pretensji o nie dzwonienie wnuków mi nie zgłaszał na razie.
    • arthwen Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 11:54
      Moi rodzice są 65+, rodzice męża podobnie, ale to bardziej oni dzwonią i pilnują tego kontaktu. Dziecko samo z siebie to dzwoni na dzień babci/dziadka, na urodziny i imieniny. Ale jeździ do dziadków chętnie, tu bardziej to, że ogólnie raczej nie jest gadułą telefonicznym wink
    • nangaparbat3 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 11:57
      Moim zdaniem każda relacja rodzinna powinna być wzajemna, raz jeden się odzywa, raz drugi, ale miękko, bez wyliczania, kto ile razy, na pewno bez domagania się jakichś szczególnych względów, ale ze zrozumieniem i uwzględnieniem potrzeb tej drugiej osoby. Jeśli tak to nie działa, to coś źle.
    • dreg13 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 12:03
      Mój dziadek nigdy chyba do mnie nie dzwonił, ja do niego tez rzadko, ale i tak pamiętam z dziecinstwa i czasow nastoletnich, jak po wszystkich kłótniach z rodzicami siedziałam w kącie i wyłam „dziaaadkuuu”. Bo mój dziadek to był Dziadek. Mało mówił, ale wieź między nami była ogromna.
      I tak tez chyba jest u moich dzieci. Telefony nie zawsze oznaczają bliską więź, a brak telefonów brak więzi. Jednoczesnie wiem, że moje dzieci tę więź mają olbrzymią, z jednymi i drugimi. Nie widzą ich często, ale jak już widzą, to przez kilka dni ciurkiem, często beze mnie. I wynika to z chęci dziadkow do spędzania z nimi czasu. I umiejętnosci nawiązania kontaktu z młodymi.

      I w sumie to ostatnie chyba jest najważniejsze. Mije dzieci miały dwie prababcie. Jedną widywaly częściej i przez wiele godzin, a drugą rzadko i krotko. Obydwie umarly. Tej pierwszej nie wspominają w ogole. Ta druga jest wspominana bardzo często i widać, że jest żywa w ich pamięci. Pierwsza była miła, młodsza od drugiej, ale nie potrafiła tej więzi nawiązac. Ta druga byla dużo starsza, ale zwracała się wprost do dzieci i widać było, że łaknie tego kontaktu.



    • anvalley Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 12:48
      Moje dziecko dopiero wchodzi w wiek nastoletni. Mieszkamy w innym mieście, oddalonym o kilkaset kilometrów więc kontakt osobisty jest siłą rzeczy ograniczony. Z jedną babcią (teściowa) ma mimo wszystko rewelacyjną więź (babcia też często opiekowała się w wieku niemowlęcym, wyjeżdżała z nami na wakacje żeby pomóc itd.). Nie dzwonią do siebie często, babcia z tych co nie narzuca się sama z siebie, ale kiedy już się spotkają to mają bardzo fajny kontakt i widać że nie jest wymuszony (dużo rozmawiają, grają wspólnie w planszówki, chodzą razem do restauracji itd.). Natomiast z moją mamą ten kontakt jest dziwny - mama kiedy jeszcze mieszkaliśmy w tym samym mieście z racji swoich układów rodzinnych (alkoholowy dom) nie opiekowała się wnuczką u siebie, rzadko nas odwiedzała bo bała się reakcji ojca, więc siłą rzeczy ten kontakt był bardzo ograniczony. Jak już się spotkaliśmy to dziecko potrafiło się rozpłakać w niebogłosy bo nie było przyzwyczajone, na co moja mama też w płacz że dziecko jej nie lubi uncertain. Kiedy się wyprowadziliśmy i córka często jeździła do teściowej moja mama spotykała się z nią na godzinę raz czy dwa (bo ona musi wracać do męża) i ten kontakt tak stopniowo wygasał. Próbowaliśmy nawiązać z nią kontakt przez Skype (z teściową córka potrafiła gadać godzinami), ale był taki sztuczny i wymuszony (bo ojciec był też w domu i słuchał) - rozmawiały w sumie tak tylko raz i córka nie chciała więcej. Z czasem córka przestała wspominać moją mamę, moja mama też do niej w ogóle nie dzwoniła. W zasadzie kontakt między nimi nie istnieje, a dla córki ogólnie kontakt z babciami to już nie to samo gdy była mała (wiadomo - towarzystwo rówieśników jest bardziej atrakcyjne, z babcią się nudzi). Z teściową mimo wszystko od czasu do czasu rozmawiają - raz jedna zadzwoni, raz druga. Mój ojciec niedawno zmarł i matka "przypomniała" sobie że ma jeszcze przecież wnuczkę i córkę. Na propozycję matki że przyjedzie powiedziałam: jak chcesz, ale nie licz że twoja wnuczka poświęci ci więcej czasu bo jest już nastolatką i siedzenie z babcią nie jest zbyt atrakcyjne (a zwłaszcza z taką z którą nie ma kompletnie więzi). Na co matka odpowiedziała: no skoro nie nauczyłaś to dziecko teraz nie przyzwyczajone. Czyli wychodzi na to że to moja wina uncertain Swoją drogą (choć tego matce nie powiedziałam) pamiętam jak zmuszała mnie jako wczesną nastolatkę do ciągłych wizyt u babci (z którą więź miałam żadną). I ogromną ulgę którą odczułam kiedy dorosłam i nie musiałam już jej słuchać i "odwalać" tych znienawidzonych wizyt.
      • 152kk Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 17:46
        Twoja mama ma osobowość zależną. Szanuje ludzi, których postrzega jako dominujących wobec siebie i zabiega o ich uwagę, uczucie itd. Dlatego zabiegała o swoją matkę i męża. Jednocześnie często ci ludzie, o których ona zabiega, wcale jej nie szanują i o nią nie dbają, ale czerpią korzyści z jej zaangażowania (czasami realne np. w przypadku alkoholika - ogarnianie rzeczywistości, chronienie przed konsekwencjami nałogu, a czasami tylko emocjonalne - poczucie, że ma się nad kimś absolutną władzę). Twoja matka umie tworzyć tylko związki polegające na ciągłym niezaspokojeniu i cierpieniu (aj tyle daję od siebie, a nic nie mam w zamian).
        I dlatego lekceważy Ciebie i Twoje dziecko - bo w sferze uświadomionej postrzega was jako słabszych, więc gorszych i niegodnych jej zainteresowania (nie żeby miała do tego realne podstawy, to jest w jej głowie), a w sferze podświadomej - bo nie dajecie jej tej huśtawki emocjonalnej.
        Czy korzystałaś z terapii dla DDA (bo z Twojego opisu tej sytuacji wyłania się obraz DDA)?
    • klaramara33 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 12:51
      Moja mama 60+ dzowni i nie myśli kto powinien. Natomiast teście tylko do syna dzownią, do wnukow bardzo rzadko.
    • turbinkamalinka Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 12:52
      Wydaje mi się, że jak relacja dziadkowie-wnuczek jest serdeczna, ciepła, to nikt nie zwraca uwagi na takie sprawy. Dziadkowie dzwonią, bo są ciekawi jak poszedł egzamin, czy jak dziecko czuje się w trakcie choroby, złożyć życzenia urodzinowe. Wnuk dzwoni ze zwykłej ciekawości co u dziadków. Jak pobyt w sanatorium, czy wyjazd nad morze, złożyć życzenia. Jeśli tej serdeczności nie ma to wnuk nie będzie dzwonił, bo dowie się od rodziców. Dziadkowie też nie zadzwonią, bo będą w tym czasie strzelać focha o brak kontaktu ze strony wnuka smile
    • szafireczek Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 12:57
      Relacje powinny być wzajemne, z tym że nie da się wprowadzić "rozkładu jazdy", gdy nie były budowane od początku. Wiadomo, że gdy dziecko było małe, to większa aktywnośc powinna być ze strony dziadków, stopniowo relacje stają się bardziej spontaniczne - gdy jest wieź - kontakt pojawia się z potrzeby, a nie tylko wymogów i reguł savoir vivre.
    • bulzemba Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 13:07
      Wnuki nawet nastoletnie są dzieci. Byłoby fajnie gdyby wnuki dzwoniły do dziadków ale jak widać nie mają takiej potrzeby. Osobą odpowiedzialną w relacjach dziecko - dorosły jest dorosły.
    • novembre Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 13:09
      Babcia 1 nie dzwoni, "żeby nie przeszkadzać", "bo ona nie wie, kiedy ktoś ma czas", do mnie za granicę (na Whatsapp) nie umie (ostatnio do mnie zadzwoniła, pierwszy raz od 7 lat, ja się cieszę jak głupia, a ona: ale ja to przez pomyłkę zadzwoniłam! to cześć! - i się rozłączyła. Jak ja nie zadzwonię, to ona nigdy).
      Babcia wnuki kocha, ale (za wyjątkiem najmłodszej, ukochanej) nie lubi. Nie ma o czym rozmawiać, nie interesują jej. Opiekowała się, ale więzi nie zbudowała. Teraz gdy wnuki są w mieście, wpadają pogadać na godzinę, ale to takie z obowiązku jest raczej.
      Szczyt jej możliwości technologicznych to wysłanie życzeń na whatsapp albo komunikat do mnie "chciałabym zadzwonić ale nie umiem" (bo za granicę, whatsappem). Wtedy ja dzwonię i przekazuję słuchawkę danej osobie.
      Kosmos.

      Babcia 2 ma wnuki tylko u mnie. Starszym opiekowała się dorywczo, acz intensywnie, gdy był mały, mieszkaliśmy w jednym mieście. Odbierała z przedszkola, gotowała ulubione dania, rozpieszczała, bawiła się z nim itp. Dalej ta więź jest, mimo że z drugiego końca Europy. Młody dzwoni do babci się pochwalić, co w szkole, co w pracy, od wielkiego dzwonu, ale kontakt jest, i jest ciepły i serdeczny.
      Z kolei ma znikomy kontakt z wnuczką (ukochaną przez babcię 1). Imię jej się nie podobało, "bo takie żydowskie" i usiłowała wywrzeć na nas presję, żeby zmienić, bo jak to tak. Jako że nie miała nigdy długotrwałego kontaktu z wnuczką, nie mogła przylecieć, gdy się urodziła (bo działka, bo pies, któremu jako jedyna na świecie potrafiła podać lekarstwa), kontakt ograniczony jest do laurek i okolicznościowych rozmów. Ale jej nie za bardzo interesuje życie siedmiolatki.
    • princy-mincy Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 14:14
      Co wlozysz do walizki to z niej wyjmiesz.
      Moje dzieci maja stale kontakty i czesto rozmawiaja z moimi rodzicami. Ale moi od zawsze inicjowali kontakty z dziecmi.
      Tesciowie nigdy sami z siebie nie dzwonia poza okazjami typu urodziny/ dzien dziecka (a i to nie zawsze), wiec coz, moje dzieci tez same z siebie takiej potrzeby nie maja. Rozmawiaja z dziadkami, gdy maz (ich tata) spiknie swoich rodzicow ze swoimi dziecmi.

      Ja mialam identycznie jako nastolatka (czasy przedkomorkowe). Do babci i dziadka ze strony mamy dzwonilam od czasu do czasu by tak zapytac co u nich. Do dziadkow ze strony ojca- nigdy, ale tez i oni nigdy tego kontaktu nie szukali.
    • aqua48 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 14:23
      O dobry kontakt z dziećmi muszą zadbać dorośli. Tak to działa, a potem procentuje. W drugą stronę nie.
      Ja próbowałam zadbać o kontakt mojej teściowej w moim młodszym synem ale zawsze była odpowiedź, nie, nie, nie, bo on jest za mały, bo jak będzie starszy, bo mnie to nie interesuje (kiedyś syn miał występ, od babci zobaczenie choćby przez 15 minut tego występu wymagało jedynie przejścia przez ulicę, ale tak była odpowiedź na propozycję - mnie to nie interesuje) itp. A teraz jak syn jest od dawna dorosły to pojawiły pretensje - bo on do mnie nie zadzwoni. No bo teraz to jego nie interesuje. A jak już dzwoni, bo nie jest złym dzieckiem i chciałby mieć może nie koniecznie dobre, ale jakieś kontakty z babcią to najpierw jest..bardzo niemiło opieprzany że nie dzwoni. No to proszę bardzo..
    • mgla_jedwabna Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 14:57
      To zależy, czy dziadkom zależy na autentycznej, ciepłej relacji, czy na spełnianiu wymogów formalnych. Jeśli na tym pierwszym, to wnuki zaczną dzwonić/pisać "same z siebie" jako ludzie dorośli, którzy sami biorą odpowiedzialność za swoje relacje. Jeśli na tym drugim, to wnuki będą dzwonić, pisać i rysować laurki, skoro "powinny", ale gdy tylko będą mogły, to odpuszczą sobie tę relację zupełnie. Oczekiwanie, że siedmio- albo dwunastolatek przejmie inicjatywę w relacji z osobą dużo starszą, to zwyczajnie postawa świętej krowy, którą należy obskakiwać, bo ma taką, a nie inną metrykę.

      Innymi slowy - jeśli chcesz, by dziecko nauczyło się coś robić, musisz to robić sam, i to konsekwentnie, całymi latami. A nie siedzieć i oczekiwać, że dziecko zrobi, a ty możesz sobie odpuścić, bo jesteś starszy. Wtedy dziecko odpuści sobie też, jak nie od razu, to jak będzie choć trochę starsze.
    • szara.myszka.555 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 14:59
      Słabe kontakty na linii nastolatek-dziadkowie nie są sytuacją nagłą. Jeśli od dzieciństwa nie zbudowało się silnej więzi rodzinnej, to na późniejszym etapie takie kontakty będą czysto grzecznościowe i wymuszone.

      Moje dziecię dopiero wchodzi w wiek nastoletni i sam reguluje komunikację z seniorami. Najczęściej wysyłają sobie wiadomości na WhatsAppie. Młody lubi spędzać czas z dziadkami, cośtam z dziadkiem majsterkują, z babcią pieką ciasto albo młody pomaga babci nieść książki z biblioteki (dużo czyta) - to się dzieje naturalnie, bez mojego większego udziału ani zachęcania (no chyba że na zasadzie "zawieź, przywieź"). Pewnie jak młody będzie starszy, to koledzy wyjdą bardziej na pierwszy plan - ale to chyba normalne.

      Drugi zestaw dziadków mieszkają na innym kontynencie, ale dzwonią do siebie wzajemnie na WhatsAppie.

      Do kontaktu podtrzeba chęci obu stron, nie tylko jednej.
      • szara.myszka.555 Re: relacje dziadkowie/wnuki 27.10.22, 15:00
        "zawieź, przywieź" - miałam na myśli, że młody każe mi się zawieść do dziadków na przykład, ale z reguły jedzie sam, 2 przystanki komunikacją miejską.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka