Dodaj do ulubionych

Chyba mi się ulało...;

    • hrabina_niczyja Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 13:44
      Też mi problemy. Na imprezy dzieci nie zapraszać babci. W końcu taka babcia to już i demencja i nogę w biodrze może złamać.
    • volta2 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 14:02
      temat jakiś dziwny

      gospodarz zaprasza, gospodarz decyduje, kogo.
      zapraszany może nie przyjść jak mu się coś nie podoba.

      mnie zdarzało się często na rodzinne imprezy dzieci nie zabierać, mimo tego, że byly zaproszone. albo miałam ochotę na wyjście z mężem, albo wiedziałam że dzieci się wynudzą docelowo, albo dzieci same prosiły że nie chcą iść, bo były wcześniej i było kiepsko.

      początkowo bywało spore zdziwienie, że przybywamy bez potomstwa, ale odkąd były na tyle duże że bytność w domu nie stwarzała im zagrożenia, to woleli zostać i każdy się przyzwyczaił.
      jedyny wyjątek, to imprezy u dziadków, to odwalają w kategorii obowiązku

      teraz już duzi, to bywa, że starszy jedzie nas reprezentować, i też to traktuje jako swój obowiązek, nie rwie się sam z siebie, odwrotnie jak jego ojciec (ale ojcec to jedzie się napić, to nie dziwne że lubi, syn pije minimalnie, to i atrakcjonów nie ma)
      • nowa.kalzedonia Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 14:38
        Duże imprezy w gronie bliskiej rodziny jak najbardziej z dziećmi, przecież one też są jej częścią. Co na takiej okazji może być nieodpowiednie dla dzieci?

        Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu ludzi jest skrzywionych emocjonalnie.
        • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 15:39

          > Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu ludzi jest skrzywionych emocjonalnie.

          Obawiam sié, że są różne definicje skrzywienia emocjonalnego. W tym nieumiejętność pozostawienia dzieci (gdym się zapewnioną opiekę) na jakies 3-4 godziny, przynormalnych kontaktach rodzinnych ( braku więzi z babcią raczej nie ma) na jedno spotkanie...
          • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 18:36
            A co w kontekście skrzywienia emocjonalnego powiesz o ludziach, którzy nie potrafią nowej współpracownicy postawić jasnych granic ?
            • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 19:14
              Granice postawiłam jasno. I konsekwentnie ich pilnuję. Ale są ludzie oporni i konsekwentnie starający się naruszać granice. Nawet te otoczone wysokim murem. 🙄
              • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 19:25
                I ta nowa koleżanka konsekwentnie atakuje Twoje granice w celu … ?
                • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:48
                  Bo musi. Inaczej się udusi. Tak przeżywa macierzyństwo.
                  • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:56
                    Ogromna większość kobieta tak nie przeżywa macierzyństwa, wiec chodzi o coś innego niż tylko bycie matką, albo nie stawiasz jasno granic między życiem prywatnym a zawodowym, albo koleżanka cierpi na słowotok z innego powodu. Jesteś ponura i nabzdyczona ? Próbuje jakoś z Tobą komunikować ?
                    • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 05:31
                      Tak.mam bitch face. Jestem dodatków wredna. 🙄
                      Generalnie , w pracy większość z nas to takie właśnie typy. Pozostały złożone mi " kondolencje" od innych współpracowników na najczęstszy kontakt z tą osobą. Wszyscy mający z nią kontakt mają dosyć. Ja niestety, mam najwiekszy kontakt.
                      Większość, jak sama zauważyłaś, tak nie przeżywa. Ona to ta mniejszość.

                      • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:38
                        Masz bitch face i jesteś wredna i pani zwierza Ci się ze szczegółów swojego życia prywatnego, mimo ze umiesz stawiać granice. Coś tu nie gra.

                        Nie mobbujecie czasem tej dziewczyny, Ty i „wszyscy”, którzy złożyli kondolencje, bo nie pasuje do „wrednego” (haha) zespołu ?
                        • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 07:25
                          Dopowiadaj sobie co chcesz. Popuść jeszcze wodze fantazji.
                          • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:38
                            Widzę, ze trafiłam - matki małych dzieci to zuo a kysz, a kysz. Oj, coś boli duda.
                            Szkoda tej dziewczyny tylko.
        • berdebul Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 18:56
          Wielogodzinna posiadówka przy stole z alkoholem. Dla mnie kategoria „tylko dla dorosłych”. 🤷‍♀️ Ani to atrakcja dla dzieci, ani dobre wzorce.
          • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 19:11
            Nawet jeśli będzie bez alkoholu lub w ilości symbolicznej, to nadal średnia atrakcja dla dzieci.
        • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:17
          nowa.kalzedonia napisała:

          > Duże imprezy w gronie bliskiej rodziny jak najbardziej z dziećmi, przecież one
          > też są jej częścią. Co na takiej okazji może być nieodpowiednie dla dzieci?
          >
          z wątku wynika, że ludzie po prostu mają różne formy takich spotkań. Faktycznie, jeśli to wygląda
          tak jak często/gęsto było w PRL, czyli w M3 siedzą dorośli, bez ruchu, stłoczeniu przez ileś godzin, przy stole z alkoholem, śledzikiem i jajkami w majonezie, robi się hałas, gorąco, panowie podchmieleni, lecą sprośne żarciki, to faktycznie lepiej jak dzieci nie uczestniczą w takich imprezach.
          • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:35
            A jeśli siedzą w eleganckiej restauracji nad sushi i kawiorem, klimatyzacja chłodzi, a panowie sączą mineralną lekko gazowaną, to poziom atrakcyjności takiej imprezy dla np pięciolatka wzrasta?
            • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:40
              little_fish napisała:

              > A jeśli siedzą w eleganckiej restauracji nad sushi i kawiorem, klimatyzacja chł
              > odzi, a panowie sączą mineralną lekko gazowaną, to poziom atrakcyjności takiej
              > imprezy dla np pięciolatka wzrasta?

              zależy pewnie od pięciolatka. Zresztą ja jestem dorosła i też nie cierpię wielogodzinnego siedzenia
              przy stole. Dla mnie to żadna atrakcja. Owszem lubię zjeść, ale nie lubię wielogodzinnego przesiadywania przy stole, bez ruchu i objadania się przez wiele godzin. Dlatego u nas tak rodzinne imprezy nie wyglądają, stąd może
              i brak potrzeby pozbywania się dzieci.
              • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:46
                Nie przeprowadzaj się do Francji, tutaj odkąd niemowlak usiądzie jest trenowany do siedzenia grzecznie godzinami przy stole, uśmiechania się, bycia cicho i ogólnie dobrych manier.
              • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:48
                Wiesz, osoba w wieku 70+ ma prawo zrobić imprezę taką, jak jej pasuje. I nie trzeba przy okazji JEDNEJ takiej sytuacji opowiadać o pozbywaniu się dzieci.
                • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:54
                  little_fish napisała:

                  > Wiesz, osoba w wieku 70+ ma prawo zrobić imprezę taką, jak jej pasuje. I nie tr
                  > zeba przy okazji JEDNEJ takiej sytuacji opowiadać o pozbywaniu się dzieci.

                  każdy ma prawo zrobić imprezę jaka mu pasuje. I każdy ma prawo na nią nie iść.
                  Nie wiem zatem czemu ci tak bardzo zależy aby wszyscy aprobowali wykluczanie
                  dzieci z rodzinnej imprezy.
                  • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:57
                    Ciekawy jakby te dzieci wykluczyły babcie 70+ ze swoich rodzinnych urodzin, bo nie będzie się umiała zachować przy stole. Czy to byłoby OK?
                    • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 21:06
                      Zawsze może pięciolatek babcię do kulkowni zaprosić i oczekiwać, że będzie śmigać po zjeżdżalniach i skakać na dmuchanych zamkach 😉
                      • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 21:09
                        Nie, sprawdzam symetrie sytuacji : wykluczenie członka rodziny vs prawo do własnej imprezy.

                        Weźmy Twoje sushi w eleganckiej restauracji, klima, karaoke dla dzieci, origami z panią animatorka no i ta babcia 70+, która nie umie posługiwać się pałeczkami tam nie pasuje, wykluczamy babcię na prośbę 8 letniej organizatorki ?
                        • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:38
                          TO nie jest ( przynajmniej dla mnie) kwestia pasuje/nie pasuje. Serio uważasz że babci 70 plus sprawi frajdę impreza karaoke z udziałem 10 przedszkolaków? Że babcia podczas takiej imprezy będzie nawiązywać/utrwalać więzi z wnuczkiem?
                          • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:44
                            Zależy od babci, moim babciom 80+ i 90+ sprawi frajdę i będą patrzeć z radością na dygające z mikrofonem prawnuki. A prawnuki będą z radościach cieszyć się zachwytem prababć i potem pobiegną się przytulać jak je znam. Oczywiście prababcie sushi zjedzą/ dotkną najwyżej widelcem, ale to nie problem zamówić im jedzenie, które bardziej im będzie odpowiadać.
                            Ale ZAPROSZONE z pewnością zostaną.

                            Podobnie wnuki / prawnuki ZAPRASZANE są zawsze na spotkania rodzinne ( rocznice, śluby, jubileusze), ewentualnie w gestii rodziców jest odmowa jeśli za późno / za daleko / nie ma jak. Działa to identycznie w mojej polskiej i francuskiej rodzinie, wiec mam porównanie.

                            • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:54
                              No widzisz, a babcie moich dzieci do kulkowni nie chadzały, z założenia były to imprezy dla dzieci w wieku 5- 7 lat. I jak moje dzieci chodziły na tego typu imprezy to na żadnej z nich nie było babć czy starszych cioć. Więc nie jest powszechnym zapraszać babcie w takie miejsca, przynajmniej nie było, gdy moje dzieci były małe. Traumy nikt nie ma, a więź bardzo silna.
                              • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:36
                                Czy w kulkowni Twoje dzieci urządzały rodzinne obiady/ kolacje urodzinowe ??
                                • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:47
                                  Rodzinne częściowo owszem - kuzynostwo w adekwatnym wieku było zapraszane. Plus znajome dzieciaki. Zatem bardzo podobnie (jak przypuszczam) w przyszłości 50 lecia ślubu. Dorosła rodzina i znajomi jubilatów
                                  • arwena_111 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:50
                                    O u nas dokładnie tak samo. No jednak dziadków bym na pizzę nie zaprosiła na urodziny. A znajome dzieciaki z rodzicami ( rodzinna i przyjaciele ) - bez problemu.
                                  • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 10:17
                                    Dla mnie rodzinna impreza urodzinowa w kulkowni jest nie do wyobrażenia. Kulkowni i inne grupownie to dla kolegów i koleżanek, bez rodziny i bez dużych prezentów.

                                    Impreza rodzinna w mojej rodzinie = wykwintne żarcie, dobre wino, elegancki tort i spore prezenty, zaprasza się cała bliska rodzinę, bez wyjątku, bo coś tam.
                                    • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 10:45
                                      Ale ta impreza jest właśnie dla maluchów, po to żeby im sprawić radość. Moje dzieci jako pięciolatki w nosie miały dobre wino, elegancki tort i wykwintne żarcie.
                                      Dziadków oczywiście zapraszaliśmy na obiad i kawę z okazji urodzin.
                                      • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 12:00
                                        Pięciolatki nie miały ochoty na tort, „świąteczne” przysmaki i wielkie prezenty dla nich ? OK.
                                        • arwena_111 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 12:44
                                          Na wielkie prezenty pewnie by miały ochotę. Ale na elegancką knajpę to miałyby wywalone.
                                          • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 13:15
                                            Moje od małego gotują ze mną, rzadko chodzimy do knajpy ( ale zawsze jest to okazja do nauki cywilizowanego zachowania przy stole, co się je jakimi sztućcami, jak się zwraca do kelnera etc) wiec wyjście do dobrej restauracji, gdzie będzie sobie samemu można wybrać żarcie z menu, zawsze je interesuje.
                                          • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 14:52
                                            arwena_111 napisała:

                                            > Na wielkie prezenty pewnie by miały ochotę. Ale na elegancką knajpę to miałyby
                                            > wywalone.


                                            ale prawda jest taka, że osoba zapraszająca na spotkanie rodzinne bez dzieci nie robi tego z troski
                                            o dzieci. Po co więc podnosić takie argumenty, że "dzieci będą się nudzić" albo "mają wywalone".
                                            Dodatkowo dzieci jak dorośli, bywają różne.
                                            • arwena_111 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 15:06
                                              Nie no wiadomo, że robi się to dla siebie. Żeby być w centrum uwagi, żeby nie martwić się, że dzieci coś zbiją, rozleją czy ubrudzą - to jeśli chodzi o knajpy.
                                              W domu nie mam problemu z dziećmi, ale nie ukrywam że wolę imprezy bez małych dzieci i oczywiście męczących niezależnie od wieku.
                                              • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 16:14
                                                Gorzej,Arweno, jeśli dzieci tez będą wolały imprezę rodzinną bez starych ramoli takich jak my kiedyś. Dlatego warto od małego im pokazywać czym jest rodzina i dlaczego każdy się liczy i każdego ( bez względu na niedogodności) należy zaprosić, inna sprawa czy się pojawi ( ale to już nie jest wykluczenie, tylko autonomiczna decyzja )

                                                Poza tym szczerze mówiąc nie rozumiem argumentu o męczących dzieciach, do 4 lat to dzidziusie, ale potem już chyba potrafią się zachować przy stole, nie wspominając o 6/8/10 latkach.
                                        • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 15:26
                                          Na tort jak najbardziej. Najlepiej z ulubionym bohaterem , niekoniecznie elegancki. Podobnie z jedzeniem -ulubione, niekoniecznie wykwintne.
                        • arwena_111 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:43
                          Sama bym tam nie poszła - bo nie lubię sushi.
                          Jak ja robiłam urodziny dzieci - to często dziadkowie przychodzili później. Impreza na 15 - żeby dzieciaki się pobawiły. Tort na 17 i tak często przychodzili dziadkowie. Posiedzieli trochę i szli do siebie. Jak impreza w jakiejś sali zabaw - to dla znajomych z dziećmi. Dla dziadków - druga w domu w inny dzień.
                          Żeby wszyscy czuli się komfortowo.
                          No chyba, że były to urodziny córki na działce - to wszyscy zjeżdżali się na 12. Był grill, duży teren, las i po prostu każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce i odpocząć.

                  • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 21:04
                    Absolutnie mi nie zależy. Tylko śmieszą mnie takie sformułowania, jakby te dzieci w komórce ktoś zamykał. I to notorycznie.
                    • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 21:07
                      little_fish napisała:

                      > Absolutnie mi nie zależy. Tylko śmieszą mnie takie sformułowania, jakby te dzie
                      > ci w komórce ktoś zamykał. I to notorycznie.

                      No z jakiś powodów jednak mocno polemizujesz.
                      • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:35
                        Ty również. Tak ci zależy żeby dzieci uczestniczyły absolutnie w każdej imprezie?
                        • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 00:04
                          little_fish napisała:

                          > Ty również. Tak ci zależy żeby dzieci uczestniczyły absolutnie w każdej imprezi
                          > e?

                          wysil się trochę w dyskusji zamiast zwyczajnie robić lustrzane odbicie. Nie tylko dzieci potrzebują
                          czegoś ciekawego. Problem w tym, że ja nie twierdzę, co inni mają robić. Tylko piszę o swojej rodzinie, nie jest to rodzina ogromna i zwyczajnie się lubimy, więc może nam łatwiej. Nie robimy wielogodzinnych nasiadówek przy stole jedząc bez przerwy, nie spotykamy się w niesamowicie wykwintnych restauracjach gdzie dzieci mogą przeszkadzać innym gościom, większość z nas nie pije alkoholu, bo przyjeżdżamy na ogół samochodami i lubimy po prostu wspólne towarzystwo. Dzieci są częścią naszej rodziny, po prostu. Oczywiście piszę o rodzinnych spotkaniach, urodzinach, świętach. Nie o wyjściu pary dorosłych do kina, czy zabawie sylwestrowej. Podpinasz się pod takie wypowiedzi i polemizujesz, dodając, że ludzie są różni. No właśnie, są różni, więc to uszanuj. I tak jak ktoś może nie chcieć mieć, prócz reszty rodziny, na swojej imprezie dzieci, tak dla kogoś innego dzieci czy seniorzy to prostu również część rodziny, która nie przeszkadza, nie irytuje ale tworzy tej rodziny całość. Więc dba się o tą całość, organizując tak spotkania, żeby wszyscy się dobrze bawili. A jak się chce iść do super wykwintnej restauracji do której ktoś nie pasuje, to idzie się tam z mężem/żoną, a nie zaprasza inne osoby z rodziny wyłączając z tej rodziny dzieci. Nie wyłączamy dzieci, chorych czy starszych. Tak jest u mnie. U innych może być inaczej, to nie moja sprawa.
                          • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 00:15
                            Ależ ja szanuję różnorodność.
                            Trudność z tym poszanowaniem ma chyba bohaterka artykułu, bo nie rozumie prawa babci do zrobienia "dorosłej" imprezy.
                            Ja się nie obrażam jak ktoś zaprasza mnie z dziećmi, nie uważam tego za dziwactwo. Bez problemu uczestniczę w imprezach na których są dzieci (teraz już właściwie wyłącznie cudze). Podobnie jak nie uważam za dziwne zaproszenia bez dzieci.
                          • zonkli Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 00:25
                            >Nie wyłączamy dzieci, chorych czy starszych. Tak jest u mnie. U innych może być inaczej, to nie moja sprawA.

                            I tak w jednej linijce postawiłaś dzieci chorych i starszych- chcąc pokazać swoją i swojej rodziny wyższość nad innymi którzy wyłączając z jakiejś imprezy dzieci - na pewno sa bliscy eutanazji chorych i starców big_grin
                            • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 08:11
                              zonkli napisała:

                              > I tak w jednej linijce postawiłaś dzieci chorych i starszych- chcąc pokazać swo
                              > ją i swojej rodziny wyższość nad innymi którzy wyłączając z jakiejś imprezy dz
                              > ieci - na pewno sa bliscy eutanazji chorych i starców big_grin

                              Myśl trochę zamiast robić projekcję własnych przekonań o niższości i wyższości.
                              Wiesz co to przykład? Jak wymienię produkty do jedzenia typu zioła, mleko i mięso
                              nie będzie to oznaczało, że ktoś używający w swojej kuchni zioła jest bliski jedzenia mięsa.
        • alex_vause35 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:36
          Co jest nieodpowiedniego? U Volty to akurat się sporo chleje big_grin
    • yuka12 Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:40
      Są imprezy i imprezy. Także te rodzinne. Na jedne zabieraliśmy dzieci, na inne - np. złote gody moich rodziców, jedziemy/idziemy sami (najczęściej jedno z nas). Nie wiem, po co i na co miałabym ciągać wszędzie dzieci ze sobą. Nie są moją ręką ani całym życiem 😁. Ale i tak wiele czasu spędzamy rodzinnie.
      Poza tym nasz syn jako kilkulatek bardzo lubił skupiać na sobie uwagę, dużo pytał, zagadywał, wszystkim się interesował, a przecież nie każdy to akceptuje (i ma cierpliwość).
      • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:39
        Poza tym nasz syn jako kilkulatek bardzo lubił skupiać na sobie uwagę, dużo pytał, zagadywał, wszystkim się interesował, a przecież nie każdy to akceptuje (i ma cierpliwość).

        Yuka, chwała ,Ci za to, ż brałaś ten fakt pod uwagę.
    • anorektycznazdzira Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 20:59
      Jak ja to robię, że idę przez życie i takich koleżanek, znajomych, współpracownic, kuzynek w ogóle nie spotykam na swojej drodze? No jak? Same normalne i względnie normalne matki, przegrzanych madek nie odnotowuję w historii towarzyskiej.
      • kochamruskieileniwe Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 04:23
        Też tak miałam. Do niedawna.
    • zonkli Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 21:22
      Teraz niektórzy stawiają dzieci na pierwszym miejscu- dzieciom trzeba, dzieciom się należy, dzieci mają prawo...
      I faktycznie, gdy zjeżdża sie rodzina z małymi dziećmi- to przy stole dzieci sa w centrum, bo dzieci wybrzydzają, tego nie jedzą, tamto nie takie, mama zabierz marchewkę z talerza, nie usiedzą spokojnie, muszą koło tej lub tamtej babci siedzieć, no głowa mała, wszystko skupione na dzieciach. A to np są urodziny dziadka a nie impreza dzieci. Ale dorośli nawet ze sobą nie moga porozmawiać, bo dzieci się dopominają o uwagę dla siebie, chcą żeby to z nimi rozmawiać, zajmować się, zabawiać, zawsze czekają na prezenty.
      Wyjdę na zgreda ale "za moich czasów" dzieci w gości siedziały grzecznie za stołem, niewidoczne i właściwie nie miały prawa głosu gdy dorośli rozmawiali. Teraz jest przegięcie w drugą stronę. Pewnie nie u wszystkich, ale u wielu.
      • ggrr.ruu Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 13:02
        Z moich doświadczeń wynika, zenikr tak nie skupia uwagi na sobie jak perorujacy faceci w średnim wieku. Dziwię się że ktoś ich zaprasza
    • majenkirr Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:31
      Ojtam, na ostatnie wesele rodzinne moje DOROSŁE dzieci nie były zaproszone. Panna młoda to ich cioteczna siostra. Przebije ktoś? 😂
      • kocynder Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:38
        Pytanie czy nie zostały zaproszone, bo to "dzieci" czy tez nie zostały zaproszone, bo poza przypadkowym pokrewieństwem nic ich z cioteczną siostrą nie łączy? Bo to jednak nie to samo...
        Nie zostałam zaproszona na wesele kuzyna, mimo, że formalnie rzecz biorąc byłam dorosła. Miałam tuż po osiemnastce, kuzyn jest ode mnie o blisko 20 lat starszy, ślub brał z babeczką w swoim wieku, a że mieszkali na przeciwległym końcu Polski to w sumie kuzyna znałam mocno tak sobie, a jego żony nie widziałam ani razu. Po co miałam jechać na ślub w sumie obcych mi ludzi (fakt, spokrewnionych ze mną, ale emocjonalnie obcych)?
        • majenkirr Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:45
          kocynder napisała:
          > czy tez nie zostały zaproszone, bo poza przypadkowym pokrewieństwem nic ich z cioteczną siostrą nie łączy?)?



          Ale mąż i ja zostaliśmy zaproszeni, a też łączy nas z nimi niewiele.
          • kocynder Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:50
            Was (wujostwo czy tam stryjostwo) mogli młodzi zaprosić jako "towarzystwo" dla swoich rodziców. A młodsze pokolenie - to inna bajka.
            Dla jasności - na wspomniany ślub kuzyna moi rodzice, i owszem, zaproszeni byli. Bo z panem młodym byli zżyci, zawsze w dobrych relacjach. A ja z kuzynem po prostu nie miałam żadnych relacji, ani złych ani dobrych. smile
      • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 24.05.23, 23:40
        Ale co i po co przebijać? Jest obowiązek zapraszać kuzynostwo? Ja też u kilku kuzynek na weselach nie byłam, byli moi rodzice.
      • zonkli Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 00:30
        Ale co przebijać? od wesel na 300osób i całą wieś sie już odchodzi. Nie ma obowiązku zapraszać kilku pokoleń jednej rodziny.
      • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 06:49
        Ja Cie przebiję, majenkir. Na francuskiej ematce była kilka tygodni temu debata, jak się okazało, koleżanki forumki są zapraszane na ROCZEK dziecka, przez rodziców dziecka, bez ich dzieci i bez jubilata. ( za to z prezentami dla jubilata)

        Taka nowa świecka tradycja powstaje. Jak widać w tym wątku, w PL tez pewnie będzie miała zwolenników smile
        • majenkirr Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 15:10
          Haha, tez dobre!
    • zonkli Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 00:32
      Ci, co bronią wersji "wszędzie z dziubdziusiem" niech się zastanowią czemu otwierają się hotele dla dorosłych ze strefami bez dzieci, i czemu ich bezdzietni znajomi niekoniecznie chcą z nimi i ich kilkulatkami jechać na wakacje smile
      • nenia1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 08:17
        zonkli napisała:

        > Ci, co bronią wersji "wszędzie z dziubdziusiem" niech się zastanowią czemu otw
        > ierają się hotele dla dorosłych ze strefami bez dzieci, i czemu ich bezdzietni
        > znajomi niekoniecznie chcą z nimi i ich kilkulatkami jechać na wakacje smile

        raczej ty się zastanów o czym świadczy fakt nieodróżnienia imprezy rodzinnej od wakacji
        z bezdzietnymi znajomymi.
      • ggrr.ruu Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 12:59
        A nad czym się tu zastanawiać? Sama bym chętnie pojechała do miejsca bez dzieci. Ale tak sie składa, że mając dzieci chodzę zwykle tam, gdzie są akceptowane.
    • kotejka Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 05:26
      Mhm - eleganckie przyjecie w knajpie raczej nie jest dla dzieci, bo się tam zwyczajnie wynudza i będą przeszkadzać
      Gdyby autorka zechciała pomyśleć o swoim komforcie, to by dzieci zaopiekowała
      Ja wszystkie imprezy dla dzieci urządzam w domu - po rosole cicha zabawa w kącikach zainteresowań i szaleństwa na trampolinie, a dorośli mogą spokojnie posiedzieć przy stole i pogadac
      To jest ok
    • po_godzinach_11 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 07:12
      Są imprezy dla dorosłych i imprezy rodzinne. Rodzina to też dzieci i ludzie starsi. Nie chodzi o to, aby na imprezach rodzinnych nie było dzieci tylko o to, aby dzieci na takich imprezach umiały się zachować i żeby ich rodzice tego dopilnowali.

      Kiedy dzieci mają się uczyć zasad współżycia jak nie w dzieciństwie? Jest to więc sprawa rodziców czego uczą swoje dzieci.

      • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 08:25
        I jak opuszczą jedną imprezę u babci to szanse na nauczenie się zasad przepadną bezpowrotnie? Bo ja się odnoszę do artykułu. Tam dzieci normalnie uczestniczą w spotkaniach rodzinnych i niedzielnych obiadach w restauracji. TYM RAZEM wyjątkowo ma ich nie być.
        • po_godzinach_1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 08:33
          little_fish napisała:

          > I jak opuszczą jedną imprezę u babci to szanse na nauczenie się zasad przepadną
          > bezpowrotnie? Bo ja się odnoszę do artykułu. Tam dzieci normalnie uczestniczą
          > w spotkaniach rodzinnych i niedzielnych obiadach w restauracji. TYM RAZEM wyjąt
          > kowo ma ich nie być.

          Do artykułu? Proszę bardzo.
          Babcia z artykułu na co dzień nie unika wnuków, ma z nimi dobry kontakt, ale tym razem chce zorganizować imprezę bez nich i wyraźnie tłumaczy dlaczego.

          Jak powiedzieć o tym dzieciom? Normalnie, że rodzice idą na spotkanie, na którym będą tylko dorośli. Dorośłi też mają swoje prawa.
          • little_fish Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 08:53
            No właśnie. A tu już powstały teorie o wykluczeniu z życia rodzinnego, braku/utracie więzi, wręcz traumie bombelków. Nie przeginajmy zatem.
            Wykluczanie dzieci czy dziadków z rodzinnego życia i celebracji różnych okazji nie jest fajne,, z tym się całkowicie zgadzam. Ale jedna impreza raz na jakiś czas, zwłaszcza jeśli jest z kim zostawić dziecko, to żaden problem
            • kaczka_w_wisniach Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:01
              little_fish napisała:

              > No właśnie. A tu już powstały teorie o wykluczeniu z życia rodzinnego, braku/ut
              > racie więzi, wręcz traumie bombelków. Nie przeginajmy zatem.


              Nie przeginaj zatem, nikt poza tobą nie pisał o "traumie bombelków" 🤦‍♀️

              Ale widzę że wchodzi typowy słownik: bombelki, dziubdziusie. Były już madki, czy to jeszcze przed nami?
              • po_godzinach_1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:14
                kaczka_w_wisniach napisała:

                > Nie przeginaj zatem

                Wydaje mi się, że to ty przeginasz pisząc Babcia sama układa kontakty z wnukami, myślę że nie będą miały bliskich relacji.
                Zapewniam, że babcia, która na co dzień widuje się z wnukami 2 razy w tygodniu i zaprasza je na wszystkie imprezy poza jedną nie straci bliskiej relacji. To są twoje urojenia.
                • kaczka_w_wisniach Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:16
                  Oczywiście że moje. Dlatego piszę "myślę że". Ty swoje urojenia przedstawiasz jako "zapewniam że" wink
                  • po_godzinach_1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:34
                    kaczka_w_wisniach napisała:

                    > Oczywiście że moje. Dlatego piszę "myślę że". Ty swoje urojenia przedstawiasz j
                    > ako "zapewniam że" wink

                    moje zapewniam, że wynika z doświadczenia, urojeń nie zazdroszczę
                    • kaczka_w_wisniach Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:39
                      Wiadomo, twoje urojenia są twojsze niż mojsze. Pozdrawiam,
                    • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:40
                      Czyjego doświadczenia ?
                      • po_godzinach_1 Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 09:42
                        nellamari napisała:

                        > Czyjego doświadczenia ?

                        własnego
                        • nellamari Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 10:19
                          Czyli słaba próba.
    • sueellen Re: Chyba mi się ulało...; 25.05.23, 11:16
      Uwielbiam imprezy BEZ dzieci. Właściwie odkąd dzieci były male miały nianie (teraz już nie maja bo są za duże, zwłaszcza ze pracuje z domu) i wychodziłam sama na przyjęcia, imprezy, bale, do teatru, opery, restauracji. Dzieci chodziły ze mną tam gdzie były inne dzieci, place zabaw, kąciki zabaw itd. Nie zabierałam ich na nudne dla nich imprezy zdecydowanie zorganizowane pod dorosłych bo uważam to za bezsensowne i uciążliwe tak dla dzieci jak i dorosłych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka