piespolo
15.07.23, 18:44
Nie potrafię oszacować sytuacji. Mam sąsiadkę z osiedla z która się lubimy, chodzimy czasem na kijki, wychodzi ze 3 razy w tygodniu. I wczoraj na koniec spotkania mówię że muszę jechać odebrać 2 przesyłki. Ona pyta gdzie jadę i czy w pobliżu jest jakiś sklep. Jest Biedronka. No to zabierze się ze mną i zrobi zakupy. Tłumacząc ją trochę, sąsiadka zdrowa, nie stara, energiczna, ale bez samochodu, mąż pracuje za granica i kiedy jest to on ogarnia zakupy, kiedy go nie ma, ona bierze taki specjalny wózek i jedzie komunikacja miejską.
Ja te paczki odebrałam błyskawicznie, weszłam z nią do tej Biedronki ale nie miałam dużo do kupienia więc powiedziałam że idę do samochodu i tam na nią zaczekam.
Robiła te zakupy prawie pół godziny. Oczywiście rozumiem ją, ale ja po długim dniu pracy chciałam błyskawicznie załatwić to co było do załatwienia i wracać migiem do domu. W ogóle jestem bardzo szybka kiedy muszę coś załatwić i te pół godziny czekania działało mi po prostu na nerwy.
Czy ja jestem małostkowa, czy sąsiadka beztrosko nie liczyła się ze mną?