Hej, jest tu mamy dzielące swoje życie z 2 mężczyznami?
Nie mam na mysli męża i kochanka, tylko sytuację w ktorej faceci wiedza o sobie i potrafią sie kobietą podzielić.
Jestem w relacji właśnie takiej, z tym ze z 1 mężczyzną nie utrzymuję stosunków intymnych, dzielę jednak z nim gospodarstwo domowe, finansowe i opiekę nad dorosłym juz prawie synem. Z drugim mężczyzną dziele drugie gospodarstwo i łoze

Codziennie jestem u jednego i drugiego, czyli u siebie. Nie kryję sie z tym.
Mamy wspólne mieszkania (jestem współwłaścicielką każdego w 1/2 i 3/4 części), z żadnym nie jestem w związku formalnym. Mamy jednak mnóstwo formalnych spraw i mylę ich imiona

Zastanawiałam sie, nad formalizacją związku z mężczyzną z którym nie mam dziecka. Wszyscy jesteśmy przed 40-stką. Układ jest bardzo wygodny dla wszystkich, trwa 8 lat.
Z czasem doceniam tak zorganizowane zycie i trwam w nim nie przez namiętność, ale przez właśnie ta samopomoc (nie, nie jemy razem obiadów

)
Próbowałam życ ''normalnie'', ale faceci, ktorych spotykałam, byli nastawieni na branie. Jestem z duzego miasta i tu po prostu nie ma kobiet/kobiety ściągają z calej Polski, by życ na wynajmie i spotykac ksiecia
Obecna sytuacja chyba daje większy komfort stronom, bo nie naciskam na żadnego z nich, jestem duzo bardziej elastyczna i pewna, a obydwa związki sa pełnowartościowe. Nie ma zdrady, nie ma innych kobiet.