Dodaj do ulubionych

50 lat i ruch...

29.07.23, 07:58
Ni prawie t0 bo w tym roku kończę 49...
Chwale się i smutek trochę...
W kwietniu zmarła moja mama moja bohaterkasad((
Od maja zaczęłam więcej się ruszać z nadzieją na pozbycie się zwisków pod pachami, odnalezieniu talii (gdzieś się wcisnęła pod żebra i tłuszczyk).
I przyznam że mi wychodz, ruszanie się. Polubiłam rower, baaardzo 54km to mój rekord po 30 basenach rano!!!! Chodzę raz, dwa razy w ty na bsen ( 30 dlugości) w lipcu przerwa urlopową z fitnessem ale q sierpniu wracam również tam.
Sedno, talii nadal brak, zwisa jak były tak są, obwody się nie zmniejszyły ale....wydolność mam o niebo lepszą ( aktywną 40 latkę na łeb biję na rowerzesmile) I to mnie cieszy i w sumie wystarczy. Tylko tak sobie myślę, gdybym mogła i miała takie warunki czasowe i finansowe 10 lat temu to teraz i figura i formą byłaby super. I trochę mi smutno..I jeszcze, ale to temat na grubą psychologiczną rozkminę...
Mam dziwne wyrzuty, niesmak, poczucie winy że coś mi sprawia przyjemność kiedy....mama umarła ( tak jakbym na to czekała z zajęciem się sobą) a córka moja kochana jest nieszczęśliwa...Ciężko się cieszyć z rzeczy nawet małych kiedy bliskim jest źle. Wiem, zadbaj o swój dobrostan a bliskim będzie lżej...
Obserwuj wątek
    • extereso Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 08:12
      Hej) Lampa, wyrazy współczucia w związku ze śmiercią Mamy 🥀
      A tego sportu gratuluję, fajnie że go odnalazłas. Jeśli zwisy są ważne, to siłowe ćwiczenia mogłyby pomóc, jeśli nie- to ciesz się tym co zrobiłaś.
    • trampki-w-kwiatki Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 08:39
      Wyrzuty sumienia są niepotrzebne. Jesteś ważna, musisz dbać o siebie. Jak nie będziesz szczęśliwa to córce na pewno lepiej nie będzie. A matce już nic też nie pomoże.

      Mam rodzica, który od kilku miesięcy trafia nieustannie na oiom, jest w stanie wegetatywnym aktualnie. I ciągle powtarzamy sobie, że musimy w tych okolicznościach tym bardziej o siebie dbać, czyli wyjeżdżać, robić sobie przyjemności, wychodzić na kolacje, bawić się. Żebyśmy byli szczęśliwi i silni, dla nas, naszych bliskich i dla niego też. Cóż pomoże ojcu fakt, że cierpię uciemiężona?
    • seaview Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 08:49
      Brawo, koniecznie rób coś dla siebie. Ruch pomaga także na samopoczucie.
    • lilia-anna Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 10:57
      Przyjmij wyrazy współczucia z powodu śmierci mamy. Na pewno chciałaby, żebyś dbała o swoje zdrowie, kondycję i była zadowolona z życia. Tak na to spójrz. Ściskam.
    • anorektycznazdzira Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 12:24
      Przykro mi bo rozumiem, że najbliższe Twoje osoby dotknęły problemy czy wręcz mama odeszła.
      NIE zmieni w tym nic, jeśli Ty się będziesz umartwiać. To nie pomaga, niczego nie naprawia, nie będzie nikomu od tego lżej, że Ty zaprzestaniesz zdrowych i dających Ci satysfakcję aktywności. Dbaj o siebie i o innych (o to i o to, na równi!) jak możesz najlepiej i to już to.
    • gaskama Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 12:29
      Współczuję śmierci mamy. Ale wyrzuty sumienia nie na miejscu. Mama byłaby zapewne szczęśliwa, że dobrze się czujesz. Ja mam nadzieje, ze syn po mojej śmierci będzie się cieszył każdym dniem życia. Jak będzie mila wyrzuty sumienia, to będę go nawiedzała jako duch.
    • ardzuna Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 13:15
      lampasufitowa napisała:

      > to mnie cieszy i w sumie wystarczy. Tylko tak sobie myślę, gdybym mogła i miała
      > takie warunki czasowe i finansowe 10 lat temu to teraz i figura i formą byłaby
      > super.

      Ale gdybyś nie zaczęła ćwiczyć teraz, to za 10 lat byłoby dużo gorzej niż będzie. Kiedy zaczynasz pracować nad formą, nie warto rozpamiętywać przeszłości. Ważne, że teraz już coś robisz, a efekty są i będą na pewno się pogłębiać.

      > Mam dziwne wyrzuty, niesmak, poczucie winy że coś mi sprawia przyjemność kiedy.
      > ...mama umarła

      Czy jako mama chciałabyś, żeby twoja córka po twoim odejściu nie miała żadnych przyjemności do końca życia? Jeśli nie, to można założyć, że twoja mama też sobie tego nie życzyła. Ja też bym wolała umierać wiedząc, że moje dziecko nie będzie się pławić w nieszczęściu do końca swojego smutnego żywota.

      a córka moja koc
      > hana jest nieszczęśliwa...Ciężko się cieszyć z rzeczy nawet małych kiedy bliski
      > m jest źle.

      W samolotach jest napisane, żeby najpierw założyć maseczkę sobie, a potem dziecku. Jeśli nie możesz w żadne sposób wpłynąć na zwiększenie szczęśliwości córki, zadbaj przynajmniej o siebie. Będziesz mieć większe rezerwy i lepszą sprawność na wypadek, gdyby można i trzeba było jej pomóc.
      • ardzuna Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 13:18
        A jeszcze przecież ruch to nie jest żaden luksus i nadmiarowa przyjemność, tylko zwykłe dbanie o higienę ciała od wewnątrz, walka o sprawność na starość czyli o to, żeby za szybko nie zdziadzieć i nie być zdanym na opiekę dziecka, nie dokładać mu obowiązków lub wyrzutów sumienia. Robisz to także dla córki.
        • grey_delphinum Re: 50 lat i ruch... 29.07.23, 13:26
          Ardzuna, świetnie napisane!
    • alex_vause35 Re: 50 lat i ruch... 30.07.23, 13:28
      Twoja psychika próbuje sobie poradzić ze śmiercią tak bliskiej osoby - w taki w sumie zdrowy i pożyteczny sposób. Naprawdę nie powinnaś się obwiniać za to, że ty wciąż żyjesz i potrafisz się z czegoś cieszyć, no litości.
      Współczuję, przytulam tak w ogóle sad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka