Dodaj do ulubionych

Nowy zawód na 40

    • jowita771 Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 07:45
      Jest sens. Jesteś w połowie życia zawodowego, a może nawet trochę przed połową. Warto. Ja to zrobiłam po czterdziestce i nie żałuję.
    • primula.alpicola Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 07:46
      A nie wchodzi w grę zmiana pracy z trzymaniem się branży? Przecież nie każda robota w IT musi być wyczerpująca.
      Ja bym się trzymała tej gałęzi, ale nie jestem ani odważna ani skłonna do ryzyka.
      Powodzenia i dobrych decyzji.
    • bene_gesserit Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 11:22
      Moja przyjaciółka tak zrobiła. Finansowo mogła sobie na to spokojnie pozwolic. Około 40 taki poszła na drugie studia zupełnie nie związane z jej praca, a po skończeniu otworzyła firmę (zajmująca się tym, co ostatnio studiowała). Ostatecznie nic z nowej działalności nie wyszło i wróciła na stare nudne śmieci, ale nie żałuje. Drugie studia ja bardzo rozwinęły, a poza tym, jest zadowolona, za spróbowała, bo to lepsze niż nie spróbować i resztę życia gryźć się cobybyłogdyby.
    • ciezka_cholera Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 19:49
      nightdream napisała:

      > Czy w okolicy czterdziestki można postawić na głowie życie zawodowe i zacząć ws
      > zystko od nowa?

      sama idea zaczynania zawodowo wszystkiego od nowa w tym wieku nie wydaje mi się jakoś szczególnie straszna

      > Mam wykształcenie techniczne, do tej pory pracowałam w IT ale zdrowie psychiczn
      > e mi wysiadło, praca mnie przetyrala i mam dość. Cały mój organizm ma dość.
      > Robiłam próby zmiany pracy, zmiany roli na mniej odpowiedzialną ale zakończyły
      > się fiaskiem - ja po prostu nie chcę w to się dłużej bawić. Kolejne załamanie n
      > erwowe przyszło szybciej niż poprzednie… biorę leki, chodzę na terapię i myśle
      > co dalej.

      zwłaszcza, jeśli dotychczasowe zajęcie aż tak bardzo Cię drenuje

      > I wymyśliłam że
      zrobię sobie rok przerwy od pracy (damy radę) i w tym czasie zr
      > obię podyplomówkę z tego co mnie kręci. Z zoopsychologi. Albo behawiorystyki zw
      > ierząt. I jakieś kursy na trenera/behawioryste.

      ....ale, o tym zawodzie (a ściślej nie o samym zawodzie a o jego wykonawcach) mam bardzo mieszane uczucia. Uważam, że żaden roczny, czy nawet dwuletni kurs behaviorysty nie da nic, jeśli nie ma się pod spodem solidnego backgroundu doświadczenia i wyczucia danego gatunku. Trudno mi to ująć dokładnie, więc posłużę się przykładami:

      moja córka od maleńkości ma styczność z końmi. Ale ma też do nich talent. Wie doskonale kiedy ma być surowa i wymagająca (bo koń zaczyna kwestionować hierarchię), a kiedy mocna i wspierająca (bo ten koń w tym momencie jest lękliwy i potrzebuje oparcia). Trudno to nawet opisać, bo to są tak zniuansowane sygnały między zwierzęciem a człowiekiem, że trzeba dużo doświadczenia i wyczucia, ale przede wszystkim praktyki, żeby umieć je odczytać. Nie wierzę, że jakikolwiek kurs jest tego w stanie nauczyć.

      podobnie, jak moja córka z końmi, ja mam z psami. Rozumiem je i one rozumieją mnie. Dla mnie to jest takie intuicyjne, ale wiem, że to nie intuicja - tylko praktyka + trochę talentu. Za to za grosz nie rozumiem kotów - kocham i akceptuję, ale nijak nie umiem wpłynąć na ich zachowanie i nie wiem, z czego wynika. Koty mam w domu od zawsze - tak samo jak psy uncertain

      I teraz do sedna - jestem pewna, że w zawodzie behawiorysty (tu wpisz odpowiedni gatunek, bo przecież nie wszystkich zwierząt na raz) są świetni fachowcy. Umięjący pomóc swoim podopiecznym i naprawdę znający się na rzeczy. Ale jest też banda egzaltowanych dziuń - bardzo aktywnych w mediach społecznościowych - będących dokładnie na szczycie krzywej Dunninga - Krugera i z takimi ludźmi będziesz musiała konkurować. Nie mogąc wprost zarzucać im, że są idiotkami, bo to śmierdzi zazdrością i nieuczciwą konkurencją, a jednocześnie wiedząc, że ich działania są wręcz szkodliwe, psują dobre imię twojego zawodu i zniechęcają klientów do usług behawiorystów całościowo.
      Jeśli jeteś w stanie traktować swój nowy zawód wyłączne hobbstycznnie i nie będziesz miała presji, żeby na nim zarabiać ani się wybić - to moim zdaniem, paradoksalnie, możesz osiągnąć sukces - rozumiany jako bycie dobrą w tym, co robisz (niekoniecznie doceniany przez klientów).


      > I zacznę wreszcie robić to co lubię i co sprawia mi fun.
      > Mąż mnie wspiera ale reszta rodziny każe mi puknąć się w czoło, wziąć w garść i
      > wrócić do roboty. Bo pierdołami to sie mogę po pracy zajmować a nigdzie indzie
      > j tak nie będę zarabiac jak w IT.
      >
      > Drogie Bravo, czy to ma sens? Takie stawianie życia na głowie tuż przed 40? Pot
      > rzebuje poklepania po plecach albo kopa w tyłek, sama nie wiem…
      > Takie zmiany mogą sie udać?
      • nightdream Re: Nowy zawód na 40 09.09.23, 12:45
        Ja mam podobno dryg do psów. Mam psy od zawsze i umiem się z nimi dogadać, intuicyjnie wiem to co potem znajduję w różnych książkach.
        Pierwszy raz przyszło mi do głowy ze może to kierunek dla mnie kiedy byłam (z rok temu może) w fundacji i spotkałam wolontariuszkę która wyprowadzała na spacer baaardzo reaktywnego teriera. Ja byłam przy okazji, robiłam zdjęcia ale nawet nie im. Mam teriery od zawsze, znam je i uwielbiam i po chwili obserwacji co ta dziewczyna robi z psem - zabrałam jej smycz i w ciągu kilku minut ogarnelam rozhisteryzowanego i rozemocjonowanego psa i go uspokoiłam. Dziewczyny twierdziły ze pierwszy raz widzą, żeby ktoś ogarnął tego psa, u nich ma łatkę agresywnego do innych psów i niedotykalskiego… 🤷‍♀️
        • trampki-w-kwiatki Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 08:43
          A co szkodzi spróbować? Najwyżej za jakiś czas wrócisz do poprzedniego zawodu, ta branża akurat to umożliwia. Spróbuj, może to jest twoje powołanie. Ja robię już w trzecim zawodzie w moim życiu a dopiero skończyłam 40stke. I nie mam wrażenia, że powiedziałam ostatnie słowo 😜
      • alewcale Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 11:43
        "Kruger i Dunning zwrócili uwagę na liczne wcześniejsze badania, które zdają się sugerować, że w przypadku umiejętności tak różnorodnych jak obsługa pojazdów mechanicznych, gra w szachy czy tenisa „ignorancja częściej jest przyczyną pewności siebie, niż wiedza” (jak to ujął Charles Darwin). Postawili oni hipotezę, że w przypadku umiejętności, którą każdy może posiąść w większym lub mniejszym stopniu, osoby niekompetentne:

        nie dostrzegają swojego niskiego poziomu umiejętności,
        nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu umiejętności u siebie,
        nie potrafią prawidłowo ocenić poziomu umiejętności u innych,
        rozpoznają i uznają swój niski poziom umiejętności dopiero po odpowiednim treningu".

        Można by tę teorię sprawdzić na przykładzie podejścia rodziców polskich do nauczycieli i procesu nauczania i wpajania zasad, ale po pierwsze grupy docelowe mogą się nie pokrywać, a po drugie-szkołę musiał skończyć (prawie)każdy a i tak wg niektórych do niczego mu się nie przydała....Tak jak wg niektórych i logopeda się nie przydaje, bo mówić może każdy, nie?
    • unikotka Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 21:17
      Jestem prawie dekadę starsza i właśnie zaczęłam się kształcić w innym kierunku niż mój zawód, bo mam nowy pomysł na siebie. Co za różnica, czy ma to sens? Grunt, że sprawia frajdę smile Tylko czas może zweryfikować takie pomysły. A jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, co z tego wynikło.
    • pade Re: Nowy zawód na 40 31.07.23, 22:12
      "Drogie Bravo, czy to ma sens? Takie stawianie życia na głowie tuż przed 40? Potrzebuje poklepania po plecach albo kopa w tyłek, sama nie wiem…
      Takie zmiany mogą sie udać?"

      ekhm, tuż przed 50-tką zmieniłam miejsce zamieszkania i pracę
      Tak więc, mogą i dasz radęsmile
    • leni6 Re: Nowy zawód na 40 01.08.23, 12:38
      Nie przekonasz się póki nie spróbujesz. Aczkolwiek bywa różnie. Moja koleżanka w podobnym wieku podjęła taka decyzję 1.5 roku temu, też miała dość pracy w IT. Poszła na zwolnienie, dokształciła się i zaczęła własna działalność, ale nie idzie to tak super, brakuje jej kasy i myśli o powrocie.
    • nastjaa Re: Nowy zawód na 40 01.08.23, 18:40
      Zmieniłam w okolicy czterdziestki zawód,ze specjalisty w zakresie finansów (w sumie 20 lat w finansach) na inny kraj w korporacji na ratownictwo medyczne (skończyłam 3-lerni licencjat w tym kierunku i pół roku temu zaczęłam też pielęgniarstwo). Nie planuję już wracać do korpo i w ogóle do biura, ale finansowo nie mam różnicy. W nowy zawód weszłam przy okazji, bo i tak miałam przerwę w pracy przez macierzyński.
    • szara.myszka.555 Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 08:36
      Jaki aspekt pracy w IT jest dla Ciebie najbardziej ciężki? Szukanie rozwiązań, deadlajny, praca zespołowa, może coś innego?
    • natalyaxx Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 09:30
      Idę na studia pielęgniarskie w wieku 38 lat, właściwie blisko 39, więc tak, jeśli nie jesteś szczęśliwa i chcesz coś zmienić, to oczywiście, że ma to sens, czym jest obecnie 40? to dopiero połowa życia patrząc na średnią długość życia Polki (81.1lat).
    • alex_vause35 Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 10:23
      Mam prawie 48 lat, idę na 2,5 roczne studia dla magistrów, zamierzam też zmienić zawód, bo w tym nie widzę już większych perspektyw, zwłaszcza w aspekcie finansów i stabilizacji. Tyle, że moja zmiana będzie bardzo ostrożna i ewolucyjna, więc jak to nie wypali, to co najwyżej wzbogacę się o dość pożyteczną wiedzę.
      Nie znam specyfiki branży - nie da się utrzymać kontaktu z rynkiem IT do czasu, kiedy umocnisz się w nowej branży?
    • mayaalex Re: Nowy zawód na 40 10.09.23, 10:25
      Normalnie jestem raczej ostrozna i wolalabym juz miec jakies perspektywy na kolejna prace zanim zrezygnuje z obecnej - ale mam wsrod przyjaciol i znajomych kilka osob z wypaleniem i widze, ze im szybciej sie odetniesz, tym szybciej dojdziesz do siebie. I ze w pewnym momencie polsrodki juz nie pomagaja (zmiana otoczenia/projektu/pol etatu/miesiac zwolnienia), bo sprawy zachodza zbyt daleko i proces odbudowy organizmu po prostu wymaga zbyt wiele czasu i energii zeby to jakos ogarnac. Jesli masz umowe o prace, moze na poczatku przynajmniej mozesz isc na zwolnienie? Jesli maz wspiera i dacie rade, to mysle, ze warto - ale tez dobrze bym to z mezem omowila i zaplanowala (lacznie z planem B, C i D wink Tak, zebyscie oboje wiedzieli, jak moze wygladac Wasza przyszlosc i co zrobicie gdy wydarzy sie X czy Y.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka