piataziuta
02.08.23, 17:19
Wczoraj miałam coś w rodzaju lekkiego mentalbrejkdałnu uświadomiwszy sobie, że mogłabym być matką studenta (za chwilę mi pyknie 37), choć mentalnie czuję się niewiele od studentów starsza.
Wrażenie (albo raczej stwierdzenie faktu), że 40stka na rynku damsko-męskim to dużo mniej atrakcyjny "towar" od 40stolatka na rynku matrymonialnym, też dość mocno mnie irytuje.
No niełatwo mi oddać facetom berło przewagi (choćby było wyimaginowane).
Wiem, że to głupie, próżne i za chwilę przejdzie (już się mało dyplomatycznie wyspowiadałam Mieciowi - pomogło).
Niemniej, Wy też jesteście kobietami w wieku moim lub starszym.
Pytania mam cztery:
1)czy miałyście takie rozkminy i jeśli tak, jak sobie z nimi poradziłyście?
2)co byście poradziły 37latce która jest zielona kosmetycznie/kosmetologicznie?
O retinolu coś tam słyszałam, o wypełniaczach w bruzdy i botoksie też (w tej kwestii mam do zrobienia najbardziej lwią zmarszczkę, ale aż tak bardzo mi ona nie przeszkadza - w porównaniu do opadającego owalu twarzy). Więc chyba bardziej pytam o coś w stylu mezoterapii - na ogólne poprawienie twarzy.
Od czego zacząć?
3) co na obiad?
4) co słychać?
P.S. Argumentacja, że obecne dwudziestki też się zestarzeją, wcale mi nie poprawia humoru - nie obchodzi mnie to. Obchodzi mnie moja sytuacja ;P.