Dodaj do ulubionych

Chrzestni ??

17.11.04, 08:56
Kochane mamy,

Do rozpoczecia tego watku zainspirowal mnie jeden z postow na e'dziecku. Ale
i na tym forum czesto poruszane sa tematy chrzestnych. Oceniane jest ich
zainteresowanie oraz rodzaj i wartosc prezentow jakimi obdarowywuja swoich
chrzesniakow.
Jak to jest z tymi chrzestnymi ... czym kierujecie sie w wyborze chrzestnych,
czego od nich oczekujecie, jacy powinni byc w stowsunku do Was i Waszych
dzieci?
Mam nadzieje ze zainteresujecie sie tematem bo mnie osobiescie bardzo
ciekawia Wasze odpowiedzi.
Sama jestem chrzestna dwojki dzieci, 3 latka i 11 latka.

Pozdrawiam Nika
Obserwuj wątek
    • tynia3 Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 09:33
      Na rodziców chrzestnych naszego syna wybraliśmy brata męża i jego żonę. Głównie
      dlatego, że panuje taka zasada, iż w razie jakiegokolwiek nieszczęśliwego
      zdarzenia losowego (które mam nadzieję nie nastąpi) to właśnie chrzestni
      przejmują opiekę.
      Poza tym w naszej rodzinie panują dość silne więzi, więc oczywistą u nas sprawą
      jest, że chrzestni są wybierani spośród bliskich krewnych.

      pzdr
    • sowa_hu_hu Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 09:40
      u mnie chrzestną jest moja siostra a chrzestnym brat mojego faceta... do dziś
      żałuje że własnie on został wybrany na ojca chrzestenego - w ogóle małego nie
      odwiedza z reszta tak jak i dziadkowie - chora rodzina i tyle!

      a do tego co napisała tynia o tym przejęciu opieki nad dzieckiem - u mnie by
      sie to na 100% nie sprawdziło również w przypadku mojej siostry...
      myśle ze jedyną osobą ktora by sie tego podjęła byłaby moja mama...
    • mharrison Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 09:45
      Kwestię wyboru rodziców chrzestnych traktuję poważnie. Chciałabym, by byli
      związani z moim dzieckiem, byli jego przyjaciółmi - więcej niż tylko "zwykłymi"
      ciocią i wujkiem, jakich ma wielu. Wiąże się to, moim zdaniem, z wizytami
      częstszymi niż tylko z okazji urodzin czy podrzucaniem prezentów na gwiazdkę.
      Sprawę prezentów wyjasnię może od razu. Nie oczekuję regularnych ani drogich
      prezentów nie wspominając o tzw. przydatnych prezentach typu fotelik, krzesło,
      komputer, rower etc. (chrzest + wszystkie potrzebne "akcesoria" też zapewniam
      sama). Utrzymanie dziecka spoczywa na mnie i moim mężu, a prezenty od
      chrzestnych mają sprawiać radość dziecku i stanowić dopełnienie zainteresowania
      i kontaktów chrzestnych z nim, a nie je zastępować. Np. prezent dla mojego
      najstarszego syna od jego chrzestnego w postaci szachów wiązał się ze wspólną
      grą przy okazji odwiedzin.

      Przy wyborze chrzestnych kierujemy się naszymi wzajemnymi relacjami z nimi,
      częstotliwością kontaktów, poglądami na pewne "fundamentalne" sprawy (tzw.
      życie)- jako że mają uczestniczyć w wychowaniu mojego dziecka - też miejscem
      zamieszkania. Dlatego też nie poprosilismy o bycie chrzestnym naszego
      przyjaciela mieszkającego w Hiszpanii (był za to świadkiem na naszym ślubie)czy
      też brata męża mieszkającego w Anglii, właśnie ze względu na częsctotliwość
      bezpośrednich spotkań.

      Zwracam też uwagę na to by były to osoby wierzące, jako że we mnie drzemie
      niejedna wątpliwość...

      Gdyby coś nam się stało ( mnie i mężowi) oczekuję od nich udziału w
      wychowywaniu moich dzieci.

      A humorystycznie, właśnie wspomnieliśmy chrzestnym Marysi (chrzest już za 3
      tyg.), że w zakres "obowiązków" chrzestnych wchodzi opieka nad dzieckiem w
      sobotnie wieczory, coby rodzice mogli się zrelaksować w kinie tudzież na
      randcesmile
      • jasmina251 Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 09:59
        No cóż rodzice chrzestni to nic innego jak "rodzice na wypadek" oraz "rodzice
        pomocni w wychowaniu"
        Tak być powinno ale czy zawsze tak jest???
        My wybraliśmy a raczej decydujący głos miałam ja -moją koleżankę i mojego
        kuzyna.
        Dziś niektórzy posądzają mnie że zrobiłam to dla kasy ale...
        Mój kuzyn w chwili chrztu,przygotowań był ubogim studentem medycyny,będdącym na
        utrzymaniu rodziców,a chrzestna matka również studentka była na utrzymaniu
        rodziców.Dlatego nie wiem skąd takie myslenie.Faktem jest to że obecnnie moja
        koleeżanka jest w USA a kuzyn już pracuje -to nie znaczy że utzrzymują moje
        dziecko. Faktem jest to że pamiętają o każdej okazji czy to mikołajki czy
        urodziny.
        Ja jednak wybierająć ich wiedziałam i sądze tak do chwili obecnej żę gdyby mi
        się coś stało to wiem że pomogą mojemu mężowi czy sami postarają się wychować
        moje dziecko.
        Nigdy nie wybrałabym na chrzestnych osoby które"wypada" wybrać.
        Muszę takie osoby znać ,dobrze znać.
        Wiem że lepiej byłoby gdyby Julka miała z nimi lepszy konatkt no ale życie jest
        życiem i trudno byuło przewidzieć taki fakt żę oboję chrzestni są daleko od nas
        Pozdrawiam Justyna
    • sol_bianca Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 11:03
      Przede wszystkim to muszą być osoby, które kochają dzieci i "w razie czego" mogą
      pomóc w opiece. Gdybym miała (teoretycznie) wybierać między najlepszą
      przyjaciółką, która co prawda nigdy mnie nie zawiodła, ale dziecko kojarzy jej
      się tylko z wrzaskiem i pieluchami, a koleżanką, o której wiem, że wszystkie
      maluchy do niej lgną, a ona potrafi i chce się nimi zająć, wybrałabym tą drugą.
      Egoizm? Może, ale chodzi przecież o dobro dziecka. Moich chrzestnych widziałam
      może kilka razy w życiu, i żałuję że tak wyszło, bo uważam że dla rozwoju
      dziecka ważny jest kontakt z różnymi (dorosłymi) osobami, nie tylko z rodzicami.
      I nie chodzi tu o prezenty, a o zaufanie.
    • aska2000 Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 12:02
      Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi na temat chrzestnych i wiecie, moje drogie,
      zadumałam się (może to wpływ pogody, ale chyba nie tylkosmile))
      Ja również zgadzam się w 100%, że jest to ważny wybór-sama miałam/mam
      chrzestnych wybranych "z klucza rodzinnego", tj. młodszą siostrę mojej Mamy
      (b.dobry wybór-b.ciepła i życzliwa osoba, zawsze okazywała mi sporo
      zainteresowania, szczególnie w moich młodszych latach, gdy sama była panną
      dwudziestokilkuletnią, bawiła się ze mną, pamiętała o prezentach dla mnie- nie
      były to może jakieś wielkie prezenty, ale od serca i to się czuło- do dziś
      pamięta o moich urodzinach, są to oczywiscie telefony bądź życzenia, ale fakt
      jest faktem), no i -pożal się Boże- Ojca Chrzestnego, musiał być ze strony
      Taty, więc jest to obecnie już wiekowy,jego kuzyn. Facet, którego jako małe
      dziecko(po Komunię włącznie) widziałam może z 2-3 razy, prawdopodobnie nie
      pamięta nawet roku mojego urodzenia, nie mówiąc o innych detalach, zjawił się
      na owej komunii tylko ze względu na zaproszenie moich Rodzicówsad
      Ponownie ujrzałam Go po łaaaadnych kilkusmile latach, gdy-by uczynić zadość
      życzeniu Rodziców-zaprosić Go wraz z Zoną na mój ślub i wesele-czysta
      formalność, zero jakiegokolwiek zainteresowania z Jego strony- no i, czego się
      zresztą spodziwałam, CUUUdny prezent w postaci skórzanego obrazka na ścianę
      (zresztą noszącego znamiona użytkowania, czy też "przewiszenia się" na czyjejś
      ścianiesad oraz mało gustownego (by wyrazić się elegancko)barometrusad
      Raz jeszcze podkreślę- te "prezenty" to tylko stosowne skądinąd dopełnienie
      Jego absolutnego braku jakiegokolwiek zainteresowania..sad
      Sama zatem postanowiłam, że nie ulegnę podobnym naciskom i na Chrzestnych mojej
      Córci wybrałam najbliższą mi koleżankę(w zasadzie przyjaciółkę, tyle, że ja
      jestem ostrożna z tego typu określeniami) i najbliższego kolegę ze studiów
      mojego męża. "Olałam" podszepty rodziny n/t zamożnej kuzynki,z którą nie mam w
      zasadzie żadnego kontaktu, poza zwyczajowymi życzeniami światecznymi, wykazałam
      się też "odpornością" na fochy Teściów (mąż ma o 11 lat starszego brata)- i nie
      żałuję: moja Asia ma przefajną Matkę Chrzestną (sama ma 2 dzieci, a trzecie w
      drodze), spotykamy się wszyscy przynajmniej 1 w miesiącu,a czasem częściej,
      wyjezdżamy razem na różne wyprawy w bliższą i dalszą okolicę, dzwonimy do
      siebie, byliśmy dwa razy razem na wakacjach,czuję autentyczne zainteresowanie i
      bliskość, moja Mała też. Oczywiście i prezenty dostaje-nieprzesadne finansowo,
      ale zawsze przemyślane i miłe, ponadto moja koleżanka dorzuca też,właśnie "bez
      okazji", ubrania dobre jakościowo, z których Jej Córka już wyrosła-jest starsza
      o 4 lata od mojej; to być może się zmnieni, gdyby "nowe dziecko" było
      dziewczynką, bo Średni to chłopiecsmile)ale to akurat najmniejszy problem, obie
      jesteśmy w stanie zapewnić naszym dzieciom odpowiednie ubrania, to tylko rodzaj
      zwykłej "samopomocy", ja naturalnie także się "poczuwam" i kupuję Jej dzieciom
      prezenty. Najbardziej cieszę się, że moja córka zna, lubi i często przebywa ze
      swoją chrzestną i Jej rodziną.
      Co do Chrzestnego, to kontakty nie są aż tak częste, ale on również (choć w
      zasadzie chyba Jego przemiła żona- nawet był czas, że żałowałam, że dziecko nie
      może miec dwóch Matek Chrzestnych..smile)) pamięta o Asi urodzinach oraz okazjach
      typu Święta, więc jest OK.
      Na sam koniec tylko taka myśl-czy naprawdę spodziewalibyście się- odpukać- że
      Rodzice chrzestni zastąpią Was w bezpośrednim wychowaniu dziecka, gdyby Wam coś
      się stało??? Tak bowiem wiele z Was pisało, ja mam spore wątpliwości, pomimo
      naprawdę b.dobrych stosunków, przynajmniej z Mamą Chrzestną(jak to już zresztą
      w detalach opisałam)- w końcu każdy ma własne życie- i ja sama myślę,że jakiejś
      formy, myślę, że nawet bliskiej, pomocy moje dziecko by zaznało, ale
      bezpośredniej opieki- nie mam złudzeń- podjęła by się TYLKO moja Mama...
      A jak Wy uważacie- czy sami wzięlibyscie na siebie, co tu duzo mówić, ciężar
      wychowywania własnego Chrześniaka, przyjęlibyscie, w sensie dosłownym, do
      własnej rodziny???
      Pozdrawiam ciepło-
      Grażyna, mama Asi (15.04.2000)
    • 73nikusia Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 12:09
      Dla mnie chrzestny to ktos kto ma byc drugim rodzicem dla dziecka ...
      Wiekszosc z Was tez tak mysli.
      Skad wiec te posty w ktorych mamy pisza ... och moje dziecko dostalo od
      chrzestnego tylko wyszywanke ...
      Gdzies musza byc mamy ktore mysla inaczej. Chcialbym poslucha i tych zdan.

      A moze sie wstydza? wink

      Ja swoich chrzesniakow widuje stosunkowo zadko. Moj pierwszy chrzesniak Bartus,
      syn mojego brata, mieszka w mojej rodzinnej miejscowosci ok 300km od mojego
      aktualnego miejsca zamieszkania. A moja 3 letnia chrzesnica Zuzia jeszcze
      dalej. Bartus jest mniej poszkodowany bo widuje go praktycznie zawsze wtedy
      kiedy odwiedzam mame. Zuzia ma gorzej ale staram sie jak moge. Mniej czeste
      wizyty staram sie rekompensowc prezentami ... choc wiem ze to nie to samo.
      Zuzia mnie lubi i jak ja odwiedzam bardzo sie do mnie przytula i chce sie bawic
      tylko ze mna. Ostatnimi czasy rozmawiamy czesto przez telefon.
      Obie mamy wybierajac mnie na chrzestna mame nie przypuszczaly ze los rzuci mnie
      na sam koniec Polski.

      Moi chrzestni byli zyciowa porazka. Jedyny kontakt to wlasnie imprezy
      okolicznosciowe tzn chrzest, komunia, bierzmowanie, 18'tka, i moj slub i
      wesele. Poza tymi imprezami nie pamietam obecnosci chrzestnym w moim zyciu.

      Oczywiscie powinno to dzialac w dwie strony. Zarowno chrzesni powinni czesto
      widywac i miec zywy kontakt ze swoimi chrzesniakami jak i odwrotnie. W mlodszym
      wieku powinni dbac o to rodzice dziecka a pozniej same dzieci. Pamietac o
      imieninach urodzinach i innych swietach swoich chrzestnych.

      Wzorem chrzestnego jest dla mnie chrzestna mojego meza. Maja bardzo dobry
      kontakt do dzis i to wlasnie w obie strony. Takich chrzestnych chcialabym dla
      moich dzieci.

      Pozdrawiam Nika
      • isma Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 13:35
        No, to u nas zupelnie inaczej - moze najblizej nam do mharrison wink)).

        Chrzestni, owszem, maja wspierac rodzicow, ale w wychowaniu religijnym dziecka -
        oczywiscie, jesli sie chrzest rozumie jako sakrament, a nie jako rodzinna
        impreze. Kodeks prawa kanonicznego wyraznie mowi, ze chrzestny ma "pomagac,
        zeby ochrzczony prowadzil zycie chrzescijanskie odpowiadające przyjetemu
        sakramentowi i wypełnial wiernie zlaczone z nim obowiazki".

        Moj maz ma niezliczona liczbe chrzesniakow, w tym osoby dorosle, starsze od
        siebie ;-O, poniewaz wychowal sie w kraju, w ktorym katolik jest zjawiskiem
        raczej rzadkim. Od kiedy mieszka w Polsce, kontakty sie oslabily, ale z
        niektorymi utrzymuje wiezi korespondencyjne. Nigdy natomiast nie bylo mowy o
        prezentach z tytulu bycia chrzestnym wink)).
        A ja nie mam chrzesniakow wcale, bo w okresie, kiedy z racji wieku bylam
        pozadana kandydatka, bylam niewierzaca (co niektorym proponujacym "zaszczyt"
        krewnym zreszta wcale nie wydawalo sie przeszkadzac) wink)).

        A nasza corka ma kapitalnych chrzestnych - mlode malzenstwo na dorobku, od
        ktorych w sferze duchowej naprawde sporo sie bedzie mogla kiedys nauczyc...
        Prezenty od nich, owszem, dostaje: spineczke, kredki wink)).
    • 73nikusia Re: Chrzestni ?? 17.11.04, 12:49
      I jeszcze jedno ... ta a'propos twierdzenia ze rodzice chrzestni maja zastapic
      rodzicow wrazie jakiejs tragedii.
      Kiedy sie urodzilam (bylam trzecim dzieckiem moich rodzicow ale dosc poznym
      dzieckiem, moje rodzenstwo jest starsze odmnie o 9 i 12 lat) siostra mojej mamy
      (moja chrzestna mama) zaproponowala mojej mamie ze mnie wezmie. Tak tak dobrze
      slyszycie, chciala mnie zaadoptowac i wychowac jak swoja wlasna corke.
      Moja mama byla w tak cieszkim szoku, to wszystko wiem z opowiesci mojego taty,
      ze przez dlugi czas tak bardzo bala sie, ze ciocia mnie zabierze i nie
      zostawiala mnie samej nawet na chwilke.
      Ten strach zostal jej na bardzo dlugo ... pamietam na mojej komunii ciocia
      chciala pojsc ze mna na spacer i mama nie poscila nas samych ... wtedy nie za
      bardzo wiedzialam co sie dzieje ale pozniej jak tato opowiedzial mi cala ta
      historie zrozumialam.

      Tak wiec niektore chrzestne mamy opatrznie rozumieja opieke nad swoja
      chrzesnica jeszcze za zycia rodzicow.

      Dodam tylko ze moja chrzestna nie ma wlasnych dzieci, po tym jak moja mama
      kategorycznie i definitywnie wyjasnila cioci co o tym mysli i jak wogole moglo
      jej cos takiego przejsc przez mysl ciocia zaadoptowala dziecko.
      Ale to zupelnie inna historia.

      Pozdrawiam Nika
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Chrzestni ?? 18.11.04, 12:34
      Mam już 9 miesięczną córeczkę, teraz spodziewam się drugiego dziecka (14 tc),
      chciałabym je ochrzcić razem. Jeśli chodzi o chrzestnych to wybieram ich spoza
      rodziny, ponieważ u mnie brak jest odpowiednich ludzi. Uważam, że chrzestni
      powinni być przede wszystkim wzorem dla chrześniaków, dlatego wybrałam ludzi,
      którzy w moim przekonaniu nadają się do tej roli (a nie takich, którzy mają
      dużo pieniędzy). A jeśli chodzi o prezenty - już mam wybrane - Biblia dla
      dzieci, a nie drogie rzeczy. Z prezentów dopuszczam jeszcze np. złoty łańcuszek
      z krzyżykiem (ale nie chcę naciągać ich na drogie prezenty - to ludzie na
      dorobku, a wszyscy wiedzą jak to wtedy jestwink). Chciałabym aby chrzestni byli
      dobrymi chrześcijaninami (mój teść jest przeciwny chrztowi jako takiemu - jest
      protestantem, więc chciałabym mu pokazać, że i wśród katolików zdarzają się
      przyzwoici ludziesmile).
      pozdrawiam
      • malgog Re: Chrzestni ?? 18.11.04, 13:40
        Moimi chrzestnymi byli młodszy brat ojca i baaardzo młoda, dosyć bliska kuzynka
        mamy.
        Chrzestnego widziałam kilka razy jako dziecko i na komunii
        a chrzestną widziałam może 3 razy w życiu.
        Oboje na 100% byli na moi chrzcie i tutaj koniec ...
        Acha, chrzestny był na komunii, chrzestna nie (usprawiedliwona)

        No i tutaj ich rola się skończyła.
        Na ślubie nie było żadnego z nich bo chrzestny wogólne nigdy specjalnie się mną
        nie interesował, miał własne dzieci i mnóstwo poważnych problemów życiowych,
        więc siłą rzeczy zainteresowania z jego strony nie oczekiwałam, ale
        chrzestna ... to inna bajka.

        Babka na b. wysokim stanowisku, opływająca w luksusy,
        PANI DYREKTOR
        Na ślub nie miała czasu bo ... przyjmowała mera Paryża czy inną ważną osobę i
        ślub chrześnicy nie mógł absolutnie konkurować z takim wydarzeniem.
        W zastępstwie reprezentował ją syn (męża chrzestnej też nie było z niewiadomych
        powodów).
        Kontat listowny ja zainicjowałam po swoim slubie - na każde święta wysyłam
        kartkę, zdjęcia dzieci.
        Po jakimś czasie również dostałam kartę ..... firmową z logo jej firmy i
        życzeniami od ... dyrekcji i załogi.

        Sama jestem chrzestną matką dziewczynki, aktualnie od ponad roku mężatki (kiedy
        podawałam ją do chrztu byłam w podstawówce),
        która straszy mnie że za chwilę zrobi mnie babcią.
        Kontakty od zawsze były serdeczne i częste i na tym polu jest OK.

        Ale
        jestem również chrzestną synka mojej koleżanki ze studiów, chrzestnym został
        kolega ze studiów jej męża.
        Zostałam wybrana bo ... byłam panną a chrzestny był kawalerem (nawet
        przystojnym)więc ...koleżanka na siłę chciała nas skojarzyć, ale nic z tego nie
        wyszło.
        O wyborze zdecydował również fakt, że byłam (i nadal jestem) wierzącą i
        praktukującą katoliczką, a oboje rodzice trochę zaniedbali się w tym temacie.

        Mieszkamy w tym samym mieście więc kontakty moje z chrzesniakiem są
        jesli nie mogę być na urodziny lub przed świętami u Karolka to przynajmniej
        dzwonię,
        ale staram się
        O ile ze mną dziecko ma dosyć ścisły kontakt o tyle po chrzestnym slad zaginął.

        Chrzestnymi moich dzieci zostali członkowie mojej i męża rodziny:
        nasi bracia i moje kuzynki (oboje mamy wyłącznie braci),
        chrzestną mamą jednego z moich synków jest ...moja chrześnica.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka