viewiorka
23.01.24, 18:45
Od środy tydzień temu zaczęła mi się czarna seria. Najpierw dałam się oszukać na blika ( stara a glupia, tyle o tym czytałam u słyszałam a dałam się jak dziecko. Pomroczność jasna mnie dopadła). Od tego czasu same „atrakcje”. Kot zawieziony do weta na wyrwanie zębów przeszedł operację sterylizacji. Macicy nie odnaleziono. No trudno gdyb tam była, skoro sterylka była ponad 5 lat temu. Wetowi się koty pomerdały.
W domu bez powodu spuchłam jakby mnie osa w wargę ugryzła. Nie mogłam zębów umyć (warga i policzek). Dentysta, prześwietnie i nic mi nie jest. Wróciłam do domu i wszystko zeszło
Kot zrobił kupe z krwią (inny kot). Wyczytałam że to mogą być pasożyty, odrobaczyłam całe towarzystwo i wyszedł koci tasiemiec
Spódnica mi się podarła , cały tył oblazł (to była spódnica ze skai). Nie wiem czy w pracy to się stało, koleżanki nie zauważyły
Kot dostał biegunki, a ja przeoczyłam jedną kupę. Znalazł ją Roborock… Bierznik w oponach szczoteczka do zębów czyściłam. Ogólnie cały odkurzacz do remontu.
Już czuję dreszczyk emocji na myśl, co przyniesie mi jutrzejszy dzień…