Dodaj do ulubionych

Co dalej...

31.03.24, 12:50
Drugi dzień jak go wyrzuciłam, dopadają mnie lęki ,sama nie wiem dlaczego, pisał żebym pozwoliła wrócić,obiecywał że znów pójdzie na terapię i wszystko się zmieni.Nie wierze w nic, za dużo razy kłamał.Ale jest mi ciężko, wiem,że bierze mnie na litość,później pisał, że go nie wspierałam, no jak to zobaczyłam to prawie padłam. Dla dzieci staram się być uśmiechnięta i na luzie,ale w środku mnie rozwala
Obserwuj wątek
    • niemcyy Re: Co dalej... 31.03.24, 13:01
      Zablokuj numer.
    • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 13:02
      Odpisz że na odwyk i tak musi pójść aby być ojcem dla dzieci. Ale najlepiej nic nie odpisywać, bo to tylko będzie go nakręcać i Ciebie.
      Dlatego ważne jest abyś poszła na terapię, abyś nie dawała się wbić w poczucie winy, że czegoś nie zrobiłaś, za mało się starałaś, że jesteś winna jego piciu .

      Moja rada: wyłączyć telefon i iść na spacer z dziećmi, a i melisa do picia.
      Trzymaj się, będzie trudno, czasami cholernie trudno ale jedno dlaczego warto to wszystko przeżyć to spokój w domu, zawsze będziesz wiedziała co w domu zastaniesz, każdy wieczór będzie spokojny bez alkoholu i kłamstw. Dom będzie twoją twierdzą a nie polem bitwy.
    • aankaa Re: Co dalej... 31.03.24, 13:04
      niech Cię panbuk broni przed wpuszczeniem go (po raz trzeci)!!!
    • kachaa17 Re: Co dalej... 31.03.24, 13:07
      Moim zdaniem nie powinnaś udawać przed dziećmi, skoro nie jest Ci do śmiechu. Bądź sobą, jesteś w trudnej sytuacji i ma co udawać, że jest inaczej.
      Wiadomo, że na początku jest ciężko ale z czasem będzie lepiej. Na pozbycie się poczucia winy najlepiej działa pójście na miting dla wspóuzależnionych. Ale oczywiście też to się nie stanie od razu. Życzę wytrwałości.
      • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 13:13
        To są przedszkolne dzieci !!! Ma płakać i kląć przy nich ? To będzie jeszcze gorzej bo i one wtedy będą marudne i płaczliwe.
        • kachaa17 Re: Co dalej... 31.03.24, 13:19
          Nie ma płakać i kląć, skąd taki pomysł? Po prostu nie ma co na siłę się uśmiechać i udawać wesołą.
          • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 13:54
            Bo uśmiech nawet ten udawany pomaga przetrwać złe chwile, bo ma dzieci dla których musi być uśmiechnięta i kochająca - to też przyniesie jej korzyść, bo i dzieci będą spokojniejsze i mniej kłopotliwe.
            • kachaa17 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:03
              Ale dzieci wyczuwają fałsz. I uczą się, że nie mogą ufać swoim uczuciom.
              • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 14:12
                Nie prawda. Poza tym to nie jest fałsz, bo ona kocha swoje dzieci i to nie one są powodem jej zmartwienia - dlaczego więc one mają cierpieć za winę kogoś innego? Uwierz mi, dzieci potrzebują spokojnej, uśmiechniętej !!! mamy, tym bardziej jak widzą i czują że coś jest nie tak. Ona nie ma ich kłamać że tata jest w pracy, że kocha tatę ona ma im zapewnić bezpieczeństwo, one tego potrzebują aby być spokojne i szczęśliwe.
                • kachaa17 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:31
                  Tylko, że ta mama nie jest spokojna
                • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 14:37
                  Powiem tak, ja potrzebowałam tego uśmiechu do dzieci, przytulania, zabaw i bycia z nimi aby przetrwać ten najtrudniejszy czas, nie myśleć w kółko o tym. Na wyrzucenie złości i żalu miałam znajomych, forum. Temat taty nie był tematem tabu, było tyle rozmów o nim ile dzieciaki chciały i potrzebowały. Codziennie wspominaliśmy co razem robili. Myślę że nie wspominają tego czasu źle, zapytam później młodej co pamięta z tego czasu.
          • kocynder Re: Co dalej... 31.03.24, 18:45
            Taaa... A potem w innym wątku będą wyrzygiwać, że rodzic ma zas...any obowiązek być silnym i wspierać dziecko, bo ono się na świat samo nie pchało. I jak se nie radzi to jest d... a nie rodzic. sad
            Nie ma dobrego sposobu w tej sytuacji...
            • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 21:22
              Tym bardziej że ona smutna nie będzie jeden dzień czy tydzień. Takie uczucia, bardziej czy mniej intensywne ale będą jej towarzyszyć przez rok lub dwa albo i dłużej jak mąż będzie chciał jej utrudniać życie.
              Codziennie ma dzieciom mówić że jest smutna przez ich tatę ?
              • kocynder Re: Co dalej... 31.03.24, 21:47
                Dokładnie. A potem jej dzieci będą zakładać na matce wątki, jak to matka im zafundowała koszmar w dzieciństwie, zarzygiwała je wyrzutami, bo z ojcem się rozeszła i jak to musieli na gwałt dorosnąć i być dla niej substytutem "partnera" - przynajmniej do rozmowy - a nie dzieckiem...
                • yadaxad Re: Co dalej... 31.03.24, 22:16
                  Przyjdzie trzeźwy, spokojny, na jakiej podstawie nie wpuści go do mieszkania jak przed tym nigdzie nie wpuściła w system jego problemów?
                  • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 23:52
                    yadaxad napisał(a):

                    > Przyjdzie trzeźwy, spokojny, na jakiej podstawie nie wpuści go do mieszkania ja
                    > k przed tym nigdzie nie wpuściła w system jego problemów?

                    Racja.

                    Z drugiej strony to że będą razem mieszkać nie będzie oznaczać że będą razem jak mąż i żona. Jak przyjdzie pijany ale nie będzie się awanturował to też nie ma prawa nie wpuścić go do mieszkania.
                    Dlatego przed nią jeszcze bardzo długa droga. Dużo zależy od tego jak mąż będzie walczył, i o co będzie walczył czy o rodzinę czy aby było tak jak on chce.
                • kachaa17 Re: Co dalej... 01.04.24, 09:22
                  Ale to przecież nie chodzi o zarzucanie dzieci swoimi emocjami tylko o to, żeby nie udawać. Można powiedzieć, że mama jest smutna i przestraszona i tak będzie przez jakiś czas bo sytuacja jest trudna ale da radę I żeby siw nie martwiły. A nie się uśmiechać i mówić, że wszystko w porządku.
                  • kocynder Re: Co dalej... 01.04.24, 09:38
                    Ale ona może być smutna i przestraszona przez rok czy dwa. Dla czterolatka to pół jego życia! Serio uważasz za ok, że dzieci przez połowę swojego życia będą się o mamę bały (tak, dla dziecka informacja, że mama jest smutna i się boi JEST powodem do strachu, utraty poczucia bezpieczeństwa itd)?
                    • cegehana Re: Co dalej... 01.04.24, 11:22
                      Tym bardziej lepiej jest wytłumaczyć sytuację, bo inaczej dzieci przez te dwa lata będą skołowane sytuacją, której nie rozumieją a co do której otrzymują sprzeczne sygnały. Naprawdę nie da się długo i przekonująco oszukiwać osoby z którą się mieszka.
                      • eagle.eagle Re: Co dalej... 01.04.24, 11:37
                        Nie oszukiwać, brać siłę do walki i życia z uśmiechu. Mówienie przez dwa lata dzieciom że jest się smutnym przez ich tatę też nie wyjdzie im na dobre.
      • megi2412 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:45
        Nie moge im pokazywać słabości.jeden jedyny raz nie wytrzymałam i się przy nich popłakałam.i co? Wpadły w panikę, bały się,bo jestem ich jedyna ostoją.koniec końców powiedziałam, że to od krojenia cebuli .no niestety są za małe żeby je obarczać takimi rzeczami
        • cegehana Re: Co dalej... 31.03.24, 14:57
          Nie obarczysz ich jeśli przekażesz prawdę (także tę o swoich uczuciach) w sposób adekwatny dla nich. Dlatego dobrze, żebyś chodzila na jakąś terapię, gdzie inne matki będą mogły Ci opowiedzieć jak to w ich rodzinach wygląda. Możesz coś powiedzieć w stylu: na razie jest dziwnie, bo muszę się przyzwyczaic, ludzie bardzo zdenerwowani są trochę jak chorzy, dlatego się inaczej zachowują, ale to minie its. - zwracaj uwagę na to, że Twój stan jest naturalny i przejściowy, ale nie kwestionuj tego, że widzą to, co widzą.
        • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 14:59
          Do niedawna mówiłam że ja płaczę tylko przy krojeniu cebuli wink i dobre to i nie dobre.

        • 3-mamuska Re: Co dalej... 31.03.24, 17:10
          megi2412 napisała:

          > Nie moge im pokazywać słabości.jeden jedyny raz nie wytrzymałam i się przy nich
          > popłakałam.i co? Wpadły w panikę, bały się,bo jestem ich jedyna ostoją.koniec
          > końców powiedziałam, że to od krojenia cebuli .no niestety są za małe żeby je o
          > barczać takimi rzeczami



          Wpadły w panikę bo zawsze udajesz. Choc rozumiem twoje powody.
          Nie uczysz ich ze kazdy ma emocje.
          Mogłaś im powiedzieć ze czasem też ci smutno, tak jak im , jak sie pokłocia z kimś w przedszkolu. I ze dorośli też czasem płacza. Ale to nic złego i jesteś przy nich.
          Rozmawiaj i tłumacz i trzymaj się.
      • kanna Re: Co dalej... 31.03.24, 14:50
        kachaa ma rację.
        Dzieci MUSZĄ wiedzieć, co się dzieje, bo inaczej będą sądzić, ze one są przyczyną smutku mamy. I będą siebie obwiniać. Skoro to przedszkolaki, to są egocentryczne, czyli przekonane, ze są centrum wszechświata. Mamusia jest smutna? Przez nie, to oczywiste.

        Weź dzieci i powiedz im: Mam ostatnio gorszy czas, jestem smutna i zmęczona. Poradzę sobie, bo jestem dorosła. Wy nie musicie się martwić, bardzo was kocham i nie jestem na was zła.

        Dzieci są jak małe barometry , czytają emocje, zawsze wiedza, że jest problem.

        Wyobraź sobie kupę, leżąca na środku kuchni. Wszyscy chodzą w kółko, uśmiechają się i udają że nic nie śmierdzi. dzieci obserwują matkę, tez się uśmiechają. Ale śmierdzi coraz bardziej.

        I w końcu dorosły (no bo niby kto inny?) musi powiedzieć: leży u nas kupa w kuchni. Kocham was bardzo i nie jestem na was zła. Ta kupa śmierdzi. Nie martwcie się, ogarnę to, bo jestem dorosła.
    • abria Re: Co dalej... 31.03.24, 13:59
      przjmij z powrotem dla dobra dzieci, niech maja ojca
      • chatgris01 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:05
        Chlającego?
        • johana7419 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:27
          Skoro chce iść na terapię i prz stać puć to przecież może to zrobić, ale bez ciebie w jednym mieszkaniu. Po terapii i abstynencji chociaż kilkumiesięcznej może się odezwać.
          • megi2412 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:39
            To samo mu powiedziałam, teraz zada ode mnie pomocy,a mnie kto pomógł?ja się nie nadaje na meczennice w imie miłości
            • anorektycznazdzira Re: Co dalej... 31.03.24, 16:31
              Chyba q*** żarty: "żąda", no jeszcze czego! Ma tupet.
      • megi2412 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:33
        Mimo tego,że ja przy nim jestem kłębkiem nerwów?Mimo,że bywały momenty,że bałam się go z nimi zostawić ? Mój 5 letni syn sam od siebie powiedział wczoraj : ,, ale dziś był fajny dzień bez taty" . W domu ma być spokój i bezpieczeństwo
        • eagle.eagle Re: Co dalej... 31.03.24, 14:39
          I czytaj to za każdym razem jak będziesz miała wątpliwości!!!

          Abria specjalnie napisała taki post abyś sobie przypomniała dlaczego go wyrzuciłas.
          • megi2412 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:43
            Racja, poczytałam też trochę o innych historiach i efekt jest ten sam czyli alkoholik się nie zmienia,tylko maskuje a potem przedłuża agonię rodziny,bo to zycie z osobą uzależniona jest nie do wytrzymania, pretensje,moje kontrolowanie,brak planów, tego się da opisać.
      • aankaa Re: Co dalej... 31.03.24, 15:28
        abria napisała:

        > przjmij z powrotem dla dobra dzieci, niech maja ojca

        chyba Cię po...ło
      • borsuczyca.klusek Re: Co dalej... 31.03.24, 16:35
        Wstydu nie masz, żeby trollować w takim wątku
    • zamyslona_ona02 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:28
      Nie daj się! Tym bardziej, że niczego nie docenia, widać po tym tekście o braku wsparcia. On w ogóle winy w.sobie nie widzi. Wyłącz telefon i skup się na tym co tu i teraz. Pisanki, dzieci, spacer, babka, kolorowanki itp. Nie daj się złamać, bo to go tylko utwierdzi w tym, że nie trzeba Cię brać poważnie.
    • tt-tka Re: Co dalej... 31.03.24, 14:28
      Zablokuj go, nie pisz sama, rozmowy tylko przez adwokata, dla ciebie psycholog.
      Trzymaj sie, dziewczyno ! masz kogos, do kogo mozesz pojsc razem z dziecmi, czy sciagnac do siebie ? ktos z rodziny, psiapsiola, kolezanka ?
      • megi2412 Re: Co dalej... 31.03.24, 14:34
        Jestem w sukienka sama,rodzina ma swoje problemy, ale serio, dzieci motywują, mam momenty spadku nastroju,ale przechodzą i wierzę, że się uda stanąć na nogi .
        • tt-tka Re: Co dalej... 31.03.24, 14:55
          Mnie chodzilo raczej o taki odskok, czasem latwiej sie pozbierac i zmobilizowac, gdy ktos patrzy, a czasem pomaga wyplakanie sie w rekaw... no, zawsze w zapasie masz forum smile

          PS on zada ? mniejsza, pomocy czy czegokolwiek, ale bydlak smie zadac i TO ma cie zachecic do wpuszczenia go do domu ?
          nie sluchaj oczywiscie, ani zadan, ani blagan, ani przysiag
    • grruu2.0 Re: Co dalej... 31.03.24, 15:45
      Czekaj, Ty masz z nim dzieci i tego pijaka kilka razy już wpuszczałaś z powrotem? Takim ludziom powinno się stawiać jasny warunek - albo dzieci albo gacie.
    • anorektycznazdzira Re: Co dalej... 31.03.24, 16:29
      Trzymaj się (!), jak Cię opadną jakiekolwiek wątpliwości, to powtórz sobie dlaczego to zrobiłaś, i nie daj się ogłupić.
    • tromedlov Re: Co dalej... 31.03.24, 22:26
      Codziennie możesz podbijać ten wątek.
      Dzisiaj drugi dzień.
      Jutro trzeci dzień.
      Pojutrze czwarty dzień.
      Możesz potraktować to jako pamiętnik odcięcia się.
    • katiemorag Re: Co dalej... 01.04.24, 01:24
      Ja odchodziłam z 4 razy. Najpierw w krzykach i awanturach. Ostatni skuteczny raz odeszłam po cichu. Jak był w pracy. Ale przygotowywałam się psychicznie dużo wcześniej. Powyrzucałam stare ciuchy aby nie wozić nic niepotrzebnego. Wcześniej kiedy odchodziłam płakałam całą drogę jak jechałam z dzieckiem. Ostatni skuteczny raz nie miałam śladu łez. Kupiłam 5 litrów wina i piłam przez tydzień aby zagłuszyć tęsknotę. Wcześniej zakładałam wątki na forum. Jak odeszłam skutecznie nic nie musiałam pisać bo byłam pewna swojej decyzji. W środku miałam tylko pustkę. Zero emocji. Zniszczył mnie całkowicie. To było dno. Ostatnia szansa na życie dla mnie. Najgorsze jest potem. Jak Ciebie atakuje. Udaje. Przekupuje. Ale Ty masz do niego tylko obojętność. Bo nienawiść to jakieś uczucie. A on na nie nie zasługuje. Ty nie masz w sobie żadnego uczucia. Tylko chęć przetrwania. To co masz teraz to początek. Możesz w tej karuzeli spędzić jeszcze kilka lat życia. Aż będziesz stara i całkowicie zniszczona. A wtedy jeszcze trudniej będzie odjeść.
      • megi2412 Re: Co dalej... 01.04.24, 08:03
        Możesz napisać coś więcej o tym jak z nim było? Ja wiem,że dobrze robię,a jednocześnie dopada mnie poczucie winy,ze go wyrzuciłam.Mieszkanie jest wynajmowane na mnie,on teoretycznie może wracać do domu rodzinnego, ale się boi. Szkoda ze mnie się tak nie bał żeby nie pić....To ich granie na emocjach jest najgorsze,tłumaczę sobie,że ma gdzie iść,tyle że nie chce,więc to jego wybór,tak samo jak to,że znowu zaczął pić.
        • yadaxad Re: Co dalej... 01.04.24, 10:55
          Jak jesteście małżeństwem, ma prawo mieszkać z tobą. Jak nie ma podstaw prawnych do niezbliżania się do ciebie i dzieci. Jak ma przyjaciół, to ktoś -mądry- mu poradzi jak na to.
          • megi2412 Re: Co dalej... 01.04.24, 16:11
            On został sam,raczej nikt mu nie doradzi.a mieszkanie wynajmuje ja.
            • eagle.eagle Re: Co dalej... 01.04.24, 16:30
              megi2412 napisała:

              > On został sam,raczej nikt mu nie doradzi.a mieszkanie wynajmuje ja.

              Sam pije ? Nie z kolegami ? Pewnie też pracuje, doradców będzie miał dużo.
              • megi2412 Re: Co dalej... 01.04.24, 16:45
                Sam,przeprowadziliśmy sie ze wsi do miasta żeby go odciąć właśnie od kolegów.a w pracy jest na l4 od 4 miesięcy....
              • megi2412 Re: Co dalej... 01.04.24, 16:46
                No i zresztą zaraz będzie bezrobotny bo mu się umowa kończy,każda praca konczy się tak samo
                • eagle.eagle Re: Co dalej... 01.04.24, 17:19
                  Nie napisałam nigdzie czy jesteście po ślubie. Jeżeli tak to będzie trochę trudniej. Jeżeli nie to patrz tylko na swoje dzieci to nimi musisz się opiekować a nie dorosłym mężczyzną.
                  • megi2412 Re: Co dalej... 01.04.24, 19:35
                    Niestety po ślubie, ale zrobię wszystko co w mojej mocy żeby to zakończyć.
    • turzyca Re: Co dalej... 01.04.24, 11:16
      Masz Ty kogoś na miejscu, kto ma doświadczenie z alkoholikami? Bo ja bym sugerowała, żebyś wyciszyła wiadomości od pana, żeby w ogóle Ci nie wyskakiwały, a potem umówiła się z tą osobą i dopiero razem z nią przeczytała wiadomości. W tym ścieku może pojawić się coś wymagającego faktycznej reakcji, poza tym pewnie będziesz musiała uregulować kilka spraw, więc kontaktu nie da się całkowicie zerwać. Ale nie czytaj tych wiadomości samotnie, niech ktoś przy Tobie powie wprost, że to jest manipulacja, nie trzeba na reagować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka