abecadlowa1
25.04.24, 09:03
Kiedyś oglądałam film, którego bohaterowie mieli winnicę. Była tam scena palenia przez cała noc ognisk, żeby uratować winorośl przed mrozem. Wcześniej nie wiedziałam, że w przypadku mrozów rzeczywiście się tak robi. Film był w moim odbiorze magiczny i bajkowy. Wzruszało mnie poświęcenie z jakim Ci ludzie ratowali swoją winnicę. A od kilku dni to się dzieje naprawdę wokół mnie. Winiarze i sadownicy nie śpią żeby ogrzać swoje sady i winnice. Akurat bombelek miał sprawdzian z goegrafii nt. rolnictwa i gadaliśmy o tym jaka trudna i wymagająca poświęceń jest praca rolnika, sadownika, winiarza. A ja mam jeszcze taką refleksję, że w przeciwieństwie do mojego analizowania akt i przerzucania papierów, jest coś autentycznego i bliskiego życia w takiej robocie.
Nie, nie mam żadnego pytania. Chciałam podzielić się osobistą obserwacją. Chyba, że któraś z ematek ma sad lub winnicę i co noc walczy o ciepło, to podziwiam i trzymam kciuki.
Ewentualnie mogę polecić filmiki z oświetlonych ogniem winnic. Wizualnie są piękne, a za tym pięknym widokiem jest strach i poświęcenie.