kotejka 23.05.24, 16:47 Pytanie do ematek wychowujących dzieci kiedy odtrabicie sukces wychowawczy? skad bedziecie wiedzialy, ze to juz i mozecie otrzepac raczki po dobrej robocie 18ka? dobre studia? samodzielnosc finansowa? zalozenie rodziny? inne? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
alpepe Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 16:51 U starszej już odtrąbiłam, reszta w jej rękach, rocznik 2002. Młodsza, cóż, poczekam jeszcze kilka lat, ale póki co, jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 16:53 Po trzydziestce? Gdy jest już na przykład trwały związek, rodzina, zawód, praca, osiągnięcia... Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 16:55 I nagle zdrada, rozwód, gra na automatach. Dopiero przy zejściu z łez padołu można mieć święty spokój Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 16:57 Nie no to wiadomo, że ktoś się może posypać, mając i 50 lat. Chodzi mi raczej o kwestię tego, że to już wiek, kiedy hierarchia wartości jest już ugruntowana i najczęściej zweryfikowana doświadczeniami i sytuacją. Odpowiedz Link Zgłoś
abecadlowa1 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:16 Trudno sprostać presji takich oczekiwań rodzicielskich. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:22 Zazwyczaj to oczekiwania samych zainteresowanych, bo to właśnie te rzeczy dają szczęście i zadowolenie z życia - ktoś bliski obok, dla niektórych także dzieci, może zwierzaki obok, własny lubiany kąt, praca, która daje satysfakcje i dobrze robi na ambicje i zarobki, poczucie bezpieczeństwa, trwałości, pasja i możliwość jej realizacji. Tego chyba chcą tak samo rodzice jak i same dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:43 W idealnym swiecie, a w prawdziwym? ilu ludzi stac na wlasny kat, ilu ludzi desperacko umawia sie przez aplikacje, lub nie stac ich na kredyt, bo za malo zarabiaja? lub zarabiaja w miare ale praca jest przenudna. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:47 Pisząc o własnym kącie trochę się źle wyraziłam, bo chodziło mi o miejsce na świecie, a miejsce na świecie może być wynajmowane/dzierżawione. Po prostu chodzi o miejsce, gdzie czujesz się ciepło, bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 06:30 Czyli jak masz podróżnika -wagabundę to popełniłaś porażkę wychowawczą…? Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:29 No właśnie nie, bo ma swój sposób na życie, jego kątem jest cały świat w tym przypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
alex_vause35 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:33 Chyba mało kto w tym wieku chciałby być: samotny albo wdawać się w dorywcze przygody, mieć kiepską pracę, mało kasy, robić codziennie coś śmiertelnie nudnego albo bardzo wyczerpującego. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:26 Ale jeszcze mniej chce się czuć porażką rodziców, a jakby się mamusi, we własnym mniemaniu, dobrze nie udawalo, dziecko to odczuje. Zwłaszcza, jeśli rodzeństwo "bardziej udane". Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:35 Po trzydziestce dziecko naprawdę niespecjalnie zastanawia się, czy mamusia jest z niego dumna. Nie jest nieszczęśliwe dlatego, że mamusia nie jest. Jest nieszczęśliwe, bo... Jest nieszczęśliwe. Samo ze sobą. Swoich oczekiwań nie spełniło, jeśli nie ma w tym wieku żadnej satysfakcji z życia i nie spełnił się w żadnym z obszarów. W tym wieku też raczej nikt się nie porównuje do rodzeństwa, chyba że ma jakieś niezakopane traumy, bo już doskonale wie, że każdy jest inny, każdy ma inne potrzeby, co innego każdego uszczęśliwia. Odpowiedz Link Zgłoś
abecadlowa1 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:41 Taaa... Poczytaj jeszcze ematkę. Pełno tu wątków pięćdziesięcioletnich kobiet cierpiących z powodu braku akceptacji ze strony ich stareńkich matek. O konfliktach spadkowych z rodzeństwem też niemało. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:44 No to najpewniej te ematki miały matki, które sądziły, że córki żyją dla nich, a nie dla siebie. W takim układzie rzeczywiście nikt nie może być szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:45 A co jeśli dziecko skończy dobre studia, założy rodzinę, będzie miało pracę, a za parę lat rozwiedzie się, wypali i rzuci te dobrą pracę? Rodzic najpierw odtrąbi sukces, a później będzie musiał się z tego wycofać Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:49 O właśnie, właśnie. Wychowanie kończy się wcześnie - na etapie nastoletnim, ale jego ocena to jeszcze całe lata. W sumie, jak dłużej pomyślę, to tak naprawdę sukces można chyba odtrąbić, gdy wie się, że dziecko zna swoje potrzeby i udało mu się pozyskać narzędzia, by te potrzeby realizować. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:55 Narzedzia moze miec ale jak pokazuje zycie nie zawsze sa one wystarczajace. Nie wyobrazam sobie, ze moja matka uwaza, ze poniosla porazka wychowawcza, bo ktores z jej dzieci nie ma dzieci, albo ma tylko jedno albo sie rozwiodlo, albo nie zostalo np. adwokatem czy aktorem itd. Chyba wazne jest to, ze sa dobmi ludzmi, jakos sobie radza, nie zeszly na zla droge, nie siedza w wiezieniu, sa zdrowe itp. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:59 Nie, ważne jest to, jak czują się same ze sobą. Czy są szczęśliwe. Sposób będzie różny, dla jednego będzie to wielodzietna rodzina, dla innego opieka nad kotami. Dla jednego korpo, dla drugiego chałupnictwo. Dla jednego jedno miejsce, jeden dom, dla drugiego życie w kamperze w wiecznej podróży. Więc ważne jest to, czy znają siebie i potrafią na swoje osobiste potrzeby odpowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
berdebul Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:34 Czyli szczęśliwy alkoholik, który rozpoznał swoje potrzeby i je zaspokaja to sukces, a wolontariuszka w kraju trzeciego świata, która płacze co wieczór nad niesprawiedliwością współczesnego świata to porażka wychowawcza? Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:31 Czy ja gdzieś piszę, że mój młodszy syn to sukces? Chore jesteście? Nałogowcy mają nierozpoznane potrzeby emocjonalne, wyobraź sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:59 To, że jest alkoholikiem. A oni nie są szczęśliwi, wiem z pierwszej ręki - to ma. Jeśli wolontariuszka codziennie płacze nad niesprawiedliwością świata to można mieć wątpliwości, czy rozpoznała swoje potrzeby i poszła drogą, która daje jej satysfakcję i spełnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:54 Na tej całej liście zabraklo: jest szczęśliwe. Każda inna niż typowa drogą do szczęścia spowodowałaby zawał. Dziecko jako wolontariusz w Kenii to skrajność, ale sukces dla ematki to dom, rodzina, dobre studia i opłacalna praca, najlepiej w korpo, żadne odchylenia od drobnomieszczańskiego standardu nawet nie są brane pod uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:01 Wolontariat w Kenii to forma pracy, więc jest, jak najbardziej jest na tej liście. I nie ma się co oszukiwać - szczęście to spełnienie osobiste i zawodowe. A czy to będzie związek z kobietą czy mężczyzną, czy rodzina będzie dzietna, czy złożona ze zwierzaków, czy dom będzie wolnostojący, czy kamperem, czy praca będzie korporacyjna czy dorywcza - to już zupełnie odrębne sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 17:14 marta.graca napisała: > A co jeśli dziecko skończy dobre studia, założy rodzinę, będzie miało pracę, a > za parę lat rozwiedzie się, wypali i rzuci te dobrą pracę? Rodzic najpierw odtr > ąbi sukces, a później będzie musiał się z tego wycofać > Poczekaj bo to o mnie 😜 Ja też rzuciłam pracę, którą moja mama uważała za prestiżową oraz wzięłam rozwód. Ale to drugie akurat uważa za mój sukces 😉 Odpowiedz Link Zgłoś
marta.graca Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:11 Ja mam w rodzinie takich rodziców ( zwłaszcza matkę), którzy rozwód córki przeżywali znacznie bardziej niż córka. Nawet po kilku latach od rozwodu każda rozmowa z matką musiała zejść na ex-zięcia drania. Odpowiedz Link Zgłoś
cranberries1983 Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:17 moge tez skupić sie na sobie a nie siedzeic na glowie dzeicku Odpowiedz Link Zgłoś
grruu2.0 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:59 Ale to że ktoś ma kiepską pracę nie oznacza, że jego rodzice ponieśli porażkę wychowawczą Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:03 Jeśli ma pracę, w której na przykład się męczy i nie widzi opcji na zmianę, bo na przykład nie wierzy w siebie, to najpewniej nie jest szczęśliwy. A taki brak wiary w siebie, może nie musi, ale często ma związek z wychowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
jkl13 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 16:56 Ja odtrąbiłam sukces wychowawczy kilka lat temu, przy wczesno-nastoletnich dzieciach, gdy wezwały pomoc do pijaczka pod lokalnym osiedlowym sklepem. Z ich relacji i relacji kolegów wiem,że wiele osób przechodziło obok, a nikt się nie zainteresował. Okazało się że pijaczek był co prawda pijany, jak zwykle, ale upadając na krawężnik doznał poważnych obrażeń głowy i skończyło się operacją. Dzieci w momencie wzywania pomocy oczywiście o tym.nie wiedziały, po prostu wezwały pomoc do osoby, która jej potrzebowała. Byłam z nich bardzo dumna i uznałam, że odwaliłam dobrą robotę. Po kilku latach od tego zdarzenia zdania nie zmieniam. Nie są idealni, na pewno poniżej ematkowych standardów, ale są po prostu dobrymi ludźmi. Starszy już jest dorosły, lada moment wyorowadza sie z domu, młodszy jeszcze nie, ale empatia do ludzi im nie zanikła, więc jest dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
ariathedevil Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:01 Gratulacje, masz fajne, empatyczne dzieci. Mój młodszy zrobił kiedyś coś podobnego, podszedł i zapytał leżącego na ziemi faceta czy nic mu nie jest. Nie było, był pijany. Bardzo mnie ucieszył ten gest i byłam z niego dumna. Sama odetchnę chyba gdy skonczą studia i zbudują szczęśliwe związki, lub nie, ale ogólnie będą szczęśliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:22 Samodzielny finansowo porządny człowiek. Nie musi kończyć dobrych studiów ani zakładać rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:29 Myślę, że osiemnastka to taki uśredniony czas, kiedy można mówić o zakończeniu procesu wychowawczego i robić sobie podsumowanie. Dziecko może jeszcze nie być ustawione życiowo, ale już ma to, co jako matka mogłam mu dać. Dorosłemu dziecku już za wiele wychowawczo dać nie można, można wesprzeć, pocieszyć, kupić mieszkanie itd., ale wychowanie już skończone. Odpowiedz Link Zgłoś
mamtrzykotyidwato5 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:29 U nas to było w okolicach początku szkoły średniej: dzieci były już w zasadzie dorosłe, odpowiedzialne, wiedziały, czego chcą od życia, nie musiałam niczego pilnować, bo same pilnowały wszystkich swoich spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
misiamama Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:50 Też tak to widzę. Zwłaszcza, że w tym wieku to już zwyczajnie za późno na działania wychowawcze, nawet gdyby się zaczęło walić i palić. Jest sukces, jeśli się nie wali, jeśli dziecko w miarę ogarnięte, pilnuje swoich spraw i w miarę wie czego chce (z grubszego zgrubsza). Nie wiem jaki może być związek pomiędzy sukcesem wychowawczym a powodzeniem finansowym, zawodowym czy matrymonialnym dziecka - to raczej dość małostkowe przypisywanie sobie sukcesów osobistych dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:57 Olbrzymi. Na przykład wpojone poczucie własnej wartości albo jego brak zadecyduje o tym, jak dorosłe dziecko będzie dobierać przyjaciół, partnerów. Wspieranie wychowawcze edukacji, pasji najczęściej ma bardzo duży związek z późniejszymi sukcesami zawodowymi, podobnie jak nauczenie dziecka pracowitości. Odpowiedz Link Zgłoś
misiamama Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:47 Się nie zgodzę. Nie uważam, że dziecko można nauczyć pracowitości, lub takie które jest pracowite złym wychowaniem można rozleniwić. Sukces edukacyjny / zawodowy dziecka to jego osobisty sukces. Niepowodzenie edukacyjne / zawodowe, to jego niepowodzenie. Nie mamusi i tatusia. Frakcji rodziców, którzy dziecku mówią " jestem z ciebie dumny" albo "nie tak cię wychowałam", mówię stanowcze nie. Oczywiście, pomijamy patologię, rodziców toksycznych/zaburzonych, którzy mogą zniszczyć dziecku życie, z tym nie polemizuję. Mówię o przeciętnych, starających się, zwykłych ludziach. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:55 No to rzeczywiście się nie zgodzimy, bo ja uważam, że tak, można dziecko nauczyć pracowitości, a dokładnie tego, że pracowitość popłaca, daje jakieś spełnienie, zaspokaja jakieś potrzeby satysfakcji, ambicji, samospełnienia itd. Sukces edukacyjny/zawodowy ma olbrzymi związek - też, bo ma wpływ na dziecko to, czy mu mówisz, że na lekarza się nie nadaje albo mówisz, że takie coś to nie praca dla dziewczyny albo że z tego się nie da wyżyć i zostanie na Twoim utrzymaniu na wieki albo mówisz, że artyści to obiboki, nie ma co iść w sport, bo to jedna karta. To, czy wspierasz i jak wspierasz, czy na przykład pójdziesz za zainteresowaniem dziecka i pozwolisz spróbować treningu boksu albo baletu ma na przyszłość dziecka przeolbrzymi wpływ. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_z_desperacji Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:00 Pracowitość wcale nie musi dawać satysfakcji ani spełnienia, zwłaszcza jak pracujesz na kogoś. A jak pracujesz po 16h na człowieka, który "sam do wszystkiego doszedl" I masz zerowe szanse na UOP, to już zupełny odlot. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:05 I też powiązany z wychowaniem, na przykład brakiem poszanowania siebie. Uczenie pracowitości godzinowej, zamiast efektywnej, jest bardzo złym wychowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
mamamisi2005 Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:45 ikonieckropka napisała: > Sukces e > dukacyjny/zawodowy ma olbrzymi związek - też, bo ma wpływ na dziecko to, czy mu > mówisz, że na lekarza się nie nadaje albo mówisz, że takie coś to nie praca dl > a dziewczyny albo że z tego się nie da wyżyć i zostanie na Twoim utrzymaniu na > wieki albo mówisz, że artyści to obiboki, nie ma co iść w sport, bo to jedna ka > rta. To, czy wspierasz i jak wspierasz, czy na przykład pójdziesz za zaintereso > waniem dziecka i pozwolisz spróbować treningu boksu albo baletu ma na przyszłoś > ć dziecka przeolbrzymi wpływ. Przecież forumka wyżej wyraźnie napisała, że mówi o normalnych kochających rodzicach, a nie o toksycznej patologii 🙄 Odpowiedz Link Zgłoś
ekstereso Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:34 Nie wiem ale wiem, że dokonało się, jeśli chodzi o moją rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
melisananosferatu Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 17:48 Wlasciwie to moge. Dwoje dobrze po 30stce, empatyczni, otwarci, samodzielni finansowo, wyksztalceni, pomagajacy innym, wrazliwi. Wychowywani przeze mnie przez prawie 20 lat. Teraz mysle co wyrosnie z mojej 12 latki. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:15 A jak u ciebie? Już odtrąbiłaś? Nie otrąbiłam sukcesu (chociaż chwaliłam się niektórymi rzeczami), bo to nie mój sukces, że młodzież jak dotychczas sobie radzi. Gdyby nas teraz zabrakło to jestem spokojna o syna i córkę. Chociaż nie raz i nie dwa będą musiały stawić czoła trudnym sytuacjom. Pewnie jakieś sytuacje nawet jeszcze sami wygenerują. Życie... Odpowiedz Link Zgłoś
majenkirr Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:33 kropkacom napisała: Gdyby nas teraz zabrakło to jestem spokojna o syna i córkę. Jak moi byli mali to się bałam, ze umrę i zostawię ich na pastwę losu🥲. Oraz że nie będą mnie pamiętać jak urosną. Odpowiedz Link Zgłoś
johana7419 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 18:45 Odpowiedzialność, samodzielność finansowa, umiejętność budowania relacji z ludźmi opartych na szacunku i lojalności, umiejętność rozwiązywania problemów. U syna zdecydowana część jest. Brakuje stabilnego życia osobistego Odpowiedz Link Zgłoś
johana7419 Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 05:31 majenkirr napisała: > Znaczy dziewczyny nie ma? > Ma co kilka miesięcy inną, czasem przez jest sam. Ale nie wygląda na nieszczęśliwego z tego powodu Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka11 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:09 Mogę otrzepać. 2 dorosłych , samodzielnych synów. Gdyby nas zabrakło, daliby radę. A miałam kiedyś obawę, gdy chorowaliśmy z mężem, a dzieci nie były samodzielne. Odpowiedz Link Zgłoś
kozica111 Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:09 Umiejętność pochylenia się nad drugim człowiekiem, nie tylko sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
hrabina_niczyja Re: sukces wychowawczy 23.05.24, 19:13 Ja tam odtrąbiam często. W końcu każdy wiek dziecka ma jakiś sukces dostosowany do wieku. Nawet jak to nie mój wkład w sukces to i tak cieszy. Aktualnie odtrąbiam sukces, że bombelka pięknie je, nie grymasi, ładnie śpi i ciągle się uśmiecha 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
cranberries1983 Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 09:01 poczucie, że dziecko jest szcezśliwe, samodzielne, stanowi wartościową część społeczeństwa, że ma szansę spełnić marzenia Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 17:26 Granica sie przesuwa ale odtrabianie trwa almost nonstop od ... I don't know ... pierwszego razu samodzielnie umytych zabkow po urodzenie wlasnego dziecka ze wszystkimi stadiami in between & z nieustajacym oczekiwaniem na next step Az ktoregos dnia ktores z nich bedzie (moze? oby jednak nie!) mnie karmic lyzeczka, eh ... Exactly jak w classic story by RM: I'll love you forever, I'll like you for always, As long as I'm living my baby you'll be. Life. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 03:05 Fajne, mądre, małe kroki, a małymi krokami można wszystko. 👍 Odpowiedz Link Zgłoś
trampki-w-kwiatki Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 17:29 Ja codziennie odtrąbiam jakiś sukces wychowawczy 😜 Nie dalej jak wczoraj zachwycałam się tym jak mi dziecko dorosło w pierwszej klasie. Zaczynała szkołę jako taki kompletny nieogarek, który w moim odczuciu totalnie nie nadawał się do szkoły a kończy rok jako niesamowicie odpowiedzialna dziewuszka, która mnie baaardzo zaskakuje! Aż mi serce pęka w szwach z tego zachwytu nad nią 😍 Odpowiedz Link Zgłoś
cegehana Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 17:35 Trochę się dziwię, że tyle osób pisze tu o samodzielności finansowej, jako mierniku sukcesu wychowawczego. Że jest to ważne, nie przeczę, ale fakt, że dziecko dorosłe nie jest samodzielne finansowe może akurat wynikać z całego szeregu czynników zewnętrznych, niezależnych od wychowania. A wśród ludzi samodzielnych finansowo jest aż nadto źle wychowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
35wcieniu Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 18:44 Mnie bardziej dziwi że piszą o takich rzeczach jak związek. Rzecz gustu, jeden chce w nim żyć, drugi nie, nie wiem dlaczego zakładać że ten, który nie chce jest źle wychowany. Podobnie z rozmnażaniem. Samodzielność finansową w jakimś stopniu rozumiem, z punktu widzenia rodzica zapewne jest to moment kiedy mogą myśleć że dziecko jest w stanie sobie samo poradzić i zorganizować życie. Tylko że do tego potrzebna jest jeszcze samodzielność nazwijmy to, organizacyjna plus psychiczna czy emocjonalna, sama finansowa to faktycznie nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
kotejka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 00:09 35wcieniu napisał(a): > Mnie bardziej dziwi że piszą o takich rzeczach jak związek. Rzecz gustu, jeden > chce w nim żyć, drugi nie, nie wiem dlaczego zakładać że ten, który nie chce je > st źle wychowany. > Podobnie z rozmnażaniem. moj syn ma 21 lat przedwczoraj mial urodziny i tak nas wzielo na wspominki bylismy nieeewiele starsi, jak sie nam urodzil, my bylismy naprawde szczesliwi, on wzdryga się na samą myśl, że mogłoby go to spotkać > > Samodzielność finansową w jakimś stopniu rozumiem, z punktu widzenia rodzica za > pewne jest to moment kiedy mogą myśleć że dziecko jest w stanie sobie samo pora > dzić i zorganizować życie. Tylko że do tego potrzebna jest jeszcze samodzielnoś > ć nazwijmy to, organizacyjna plus psychiczna czy emocjonalna, sama finansowa to > faktycznie nie wszystko. > Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:30 kotejka napisała: > > moj syn ma 21 lat > przedwczoraj mial urodziny i tak nas wzielo na wspominki > bylismy nieeewiele starsi, jak sie nam urodzil, my bylismy naprawde szczesliwi, > on wzdryga się na samą myśl, że mogłoby go to spotkać > > > patrząc w ten sposób od 3 lat powinnam być babcią Odpowiedz Link Zgłoś
przepio Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 19:16 Sukces wychowawczy odczułam, gdy kolezanka, do której na korepetycje chodzi syn, powiedziała mi, że jest dobrze wychowany, wie jak się zachować, co powiedzieć, otwiera jej drzwi i przepuszcza przez te drzwi. Syn miał wtedy 13 lat. Do tej pory pamietam, a syn ma już 30- tkę Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 19:35 A ja się tak zastanawiam czy zawsze to musi być sukces z fanfarami? Nie wystarczy że wychowało się fajnego, samodzielnego człowieka? Czy jak ktoś wychował chłopaka pracującego ne budowie to znaczy że poniósł klęskę? Jeśli ten młody człowiek nie jest jakimś półmózgim draniem który krzywdzi ludzi a jest młodym samodzielnym człowiekiem to jakiś sukces to jest. Może nie spektakularny. A jak ktoś wychował super specjalistę za to chamskiego, dwulicowego skwla to odniósł sukces czy nie? Czy jeśli "dziecko" pójdzie w długą z młodszą/młodszym kochankiem zostawiając rodzinę na lodzie to statuetkę trzeba zwrócić? Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 24.05.24, 20:01 To zależy, czego dziecko chciało. Jeśli chciało pracować na budowie, to tak, ma sukces zawodowy. Co do bycia draniem - zazwyczaj ludziom jest bardzo trudno ocenić, czy ich dziecko jest draniem, czy jest chamskim, dwulicowym.... Bo zazwyczaj też rodzic jest wtedy takim samym draniem i tego nie widzi albo nawet i widzi, ale uważa bycie pijawką za drogę do sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 00:37 Co ty gadasz? I akurat ty? A może chłpak nie chciał pracować na budowie. Ale wziął odpowiedzialność za rodzinę którą stworzył? Może miał na tyle jaj żeby powiedzieć rodzicom "będę miał dziecko odę do pracy"? Może chęć wzięcia odpowiedzialności za "rodzinę" w wieku 20-25 lat to też jest powód do dumy. Może to że rodzina się dowiedziała o dziecku dopiero śmierci matki jest porażką? Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 02:37 No toż piszę od początku i czego się czepiasz? Jest kilka strun. Dla jednego struną będzie związek, dla innego praca (jakąkolwiek by chciał), dla innego rodzina, dla innego zwierzyniec, dla innego połączenie tego, dla innego pasja. Jeśli dziecko wie czego potrzebuje, zdaje sobie sprawę z tego, jakich narzędzi musi użyć - to jest ten moment. A w kwestii tego, co napisałam - nie wiem, naprawdę nie wiem, czy mój syn jest super miłym pracodawcą - serio. Wiem, że jest wymagający, ale to właśnie mętne określenie. I rodzinnie mogę go ocenić całkiem pozytywnie, zawodowo - mogę mieć wiarę, pewności - za nic. Realizm matki prawie czterdziestolatka, tak, serio, akurat, a nawet właśnie ja, z całą stanowczością mówię - nie wiem, jakim mój syn jest szefem, mogę tylko przypuszczać, wierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 02:54 Zbytnio powiązujesz z moim jednym synem, na którym. au, odtrąbiam porażkę. A nie z drugim (pierwszym właściwie), na którym odtrąbiam sukces, a właśnie nie do końca wiem, jakim jest pracodawcą. Wiem (mniej więcej, bądźmy szczere), jakim jest synem, mężem, ojcem. To pozwala mi ufać, jaki jest jest w innych relacjach, ale to tylko wiara. Tylko wiara. Rozumiesz? Nie znamy swoich dzieci w całości. Możemy je oceniać tylko po tym, jak czują się ich najbliżsi i oni sami. Reszty nie wiemy. Wiemy tyle, naile znamy fakty i nas osobiście sprawdzono. Sprawdziłam syna rodzinnie, nie np. w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 13:44 Tylko że ja nie wiem czy poniosłaś porażkę. Owszem z tego co czytam można o nim powiedzieć wiele złego i w zasadzie niewiele dobrego. Ale to przecież wy wiecie jakim jest człowiekiem. Ja to widzę trochę inaczej. Polegliście jako rodzice, niezauważyliście wielu spraw. Być może zbyt skoncentrowani na "reszcie" dzieci i swoich problemach. I z tym synem już trochę odpuściliście. Ale przecież ten facet coś "dobrego" chyba z domu wyniósł. Sukcesu świętować nie możecie. Ale czy trzeba od razu mówić o porażce? Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 13:56 Na ten moment - myślę, że tak, że mamy zaliczoną porażkę, mimo że on ma wiele pozytywnych cech, no ale właśnie - on jeszcze nie ma trzydziestki, więc liczę, że jeszcze wiele może się w tej kwestii zmienić, na razie jest na dobrej drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 14:23 ikonieckropka napisała: > Na ten moment - myślę, że tak, że mamy zaliczoną porażkę, mimo że on ma wiele p > ozytywnych cech, no ale właśnie - on jeszcze nie ma trzydziestki, więc liczę, ż > e jeszcze wiele może się w tej kwestii zmienić, na razie jest na dobrej drodze. No ale przecież porażka/sukces jest na wielu etapach życia młodego człowieka. Nie wiem czy o porażce można pisać o dziecku przedszkolnym. Ale można pisać o sukcesie gdy dziecko (tak jak mój syn) nadrobił dwa lata braków. Ma wzmożone napięcie mięśniowe i te dwa lata kiedy nie robił prawie nic co robią rówieśnicy dało efekt opóźnienia. Ale powoli odzie do przodu. Czy sukces? Dla mnie tak. Na teraz mogę odrąbić. Ale czy jak w przypadku jego brata u którego wszystko przychodziło samo mogę sobie sypać serpentynę? Pewnie tak. Chłopak młody, zdrowy, ma swoje zaineteresowania, nie sprawia problemów. Głupie pomysły ma i owszem. Np ostatnio z kuplami włamał się do pustostanu. Jeszcze od ojca pożyczył wkrętarkę aby płyty pilśniowe odkręcić z okien. Ale czy to porażka? Nie uważam że pomysły głupie są normą. Ale czy to już sukces? A może dopiero małe medale? I jeszcze jedno. Czy my rodzice faktycznie odnosimy sukcesy? A może porażką jest kiedy dziecko odwraca się od rodzica? Ja np odwróciłam się od matki jak miałam 15 lat. Może to była jej porażka? Przecież w moich sukcesach i porażkach nie brała udziału. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 14:31 To kwestia przyłożenia miary, inną jednak przykładamy do dziecka rozwijającego się prawidłowo, inną do dziecka z problemami/chorego. Na przykład: nigdy nie powiem, że mój syn był zawsze dobrym człowiekiem, co mogłabym powiedzieć o starszym i o córce, o nim będę mogła jedynie powiedzieć - teraz jest dobrym człowiekiem, wyzdrowiał, więc nieco inna miara sukcesu jest na nim. Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 15:26 No nie błagam. Nie wyzdrowiał. Na razie się leczy a czy wyzdrowiał będziecie wiedzić za jakiś dłuższy czas. Co sukcesu/ porażki. Ja nadal uważam że prędzej można powiedzieć (przepraszam cię) o klęsce rodzicielskiej lub jakimś zaniedbaniu. Bo to wy niezauważyliście pewnych rzeczy. Czy to zaniedbanie, czy bo "chłopak tak ma" czy z jakiegoś pędu albo gasząc pożary małżeńskie. Odpowiedz Link Zgłoś
ikonieckropka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 15:40 Mogłabym - zwracaj uwagę na tryby, czyli mogłabym, gdyby tak było. W przyszłości. Synonimem klęski jest porażka, czyż nie? Więc tak, dlatego dokładnie na ten moment mówią o porażce wychowawczej i w sumie już pojęcia nie mam, o Ci chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
turbinkamalinka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 16:04 ikonieckropka napisała: > Mogłabym - zwracaj uwagę na tryby, czyli mogłabym, gdyby tak było. W przyszł > ości. Synonimem klęski jest porażka, czyż nie? Więc tak, dlatego dokładnie na t > en moment mówią o porażce wychowawczej i w sumie już pojęcia nie mam, o Ci chod > zi. Ha. Widzisz sama się zaklopsowałam. Bo postawione pytanie jest bzdurne. Nie każdy ma na koncie sukcesy wychowawcze (w sumie co to znaczy). A brak sukcesu nie jest porażką. To trochę jak z pracą/ szkołą. Czy bycie przeciętnym uczniem/pracownikowiem jest sukcesem? Zapewne nie. Ale czy jest porażką? To już zależy od ambicji konkretnej osoby. Dla jednego siedzenie na jednym stanowisku będzie wystarczająco dobre (święty spokój, powtarzalność pracy), dla drugiego porażką i utkwieniem w martwym punkcie. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 00:20 Samodzielność , mentalna ,fizyczna i finasowa. Ale też brak nałogów, życia w patologii. Fajni młodzi ogarnięci ludzie. U 2 juz otrzepałam rączki. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:25 To określenie jest okropne -i zakłada brak sprawczości, osobowości, indywidualizmu dziecka -skupiając się na rodzicu. Taki niefajny spadek dawnych czasów, w którym dziecko jest przedmiotem a nie podmiotem a rodzic czynnikiem nadrzędnym w dodatku w duchu " matkę masz tylko jedną, rodzica trzeba zawsze szanować itd" W moim słowniku i pojmowaniu nie ma czegoś takiego jak sukces wychowawczy i porażka wychowawcza Mam świetne dobre dzieciaki - takie były jako brzdące i takie były i są przez cały okres swojego życia, mój wpływ na to jesli jest-to raczej marginalny. Ot, drogowskaz przy drodze -ale to nie ja jestem kierowcą pojazdu Odpowiedz Link Zgłoś
kotejka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 09:24 wapaha napisała: > > W moim słowniku i pojmowaniu nie ma czegoś takiego jak sukces wychowawczy i por > ażka wychowawcza > Mam świetne dobre dzieciaki - takie były jako brzdące i takie były i są przez c > ały okres swojego życia, mój wpływ na to jesli jest-to raczej marginalny. Ot, d > rogowskaz przy drodze -ale to nie ja jestem kierowcą pojazdu No właśnie mam podobne rozkminy można li wyrosnąć na szczęśliwego spełnionego człowieka.mimo.beznadziejnych toksycznych rodziców? Czy trzeba to ciężko przepracować na terapii i żyć pomimo ciężkiego bagażu Oczywiście my sobie możemy chcieć, żeby dzieci były jakieś i gegac i gadać i ciosać kołki na głowie Czy to nie jest jednak tak, że swoimi słowami i codziennym zachowaniem sami zamieniamy dom w piekło lub niebo? A dziecko uczy się przez obserwacje, nie przez gadanie. Naprawdę wpływ rodziców jest żaden? Jestem nauczycielem, czego nie ukrywam Mam spore pole do obserwacji i zawsze(!) po dziecku widać jego dom, relacje, wartości, stosunek do ludzi i niego samego I oczywiście, że nawet w pedagogice jest pojęcie sukcesu czy porażki wychowawczej, nie ma się zżymac. Zasadniczo, kiedy idę na lekcje zawsze przyswieca mi jakiś cel, nawet jeśli mam 45 minut spędzić z tymi dziećmi, a skoro są cele, są kryteria sukcesu, jeśli je osiągniemy, badz nie. Tu mamy dzieciaki przez 18-19 lat i te cele tez są, przynajmniej u świadomych ludzi Ja bym je na 5 grup podzieliła Mamy więc w 1 kolejności intelektualne (to jasne, każdy chce mieć mądre, dobrze uczace się dziecko, które dużo wie o świecie i zdobędzie dobry zawód) 2 moralne (dyskusja mocno idzie w stronę tych drugich, nie będę się rozwijac) Estetyczne (dla mnie bardzo ważne) wdrażanie do piękna, obcowanie ze pięknem, sztuka w różnych nazwijmy to odmianach, zmysł estetyczny, zachwyt, potrzeba otaczania się pięknem. Religijne - jeśli takie są wartości w rodzinie, to przecież włączenie dziecka w życie duchowe jest naturalne - obrzedy, tradycje, sakramenty itd i chcemy, żeby dziecko się w tym ukorzeniło. 5 dla mnie megawazne - biotyczne Wszystko, cokolwiek robiłam i robię z dziećmi i dla dzieci rozpatruje pod kątem ich zdrowia, od porannej kanapki do wyboru butów i wakacji Serce mi rośnie, kiedy patrzę na moje dzieci proste zdrowe, szczuple, wysportowane, dla których dbałość o zdrowie, dietę i higienę jest po prostu normalna sprawa, bo tak byli nauczeni i myślę, że to TEZ moja praca Ja oczywiście jestem jeszcze w procesie, jeśli chodzi o młodsze i każdego dnia mam tysiąc wątpliwości, jak pewnie każda inna marka. Ale starsze właśnie skończylo 21 lat, symboliczne oczko i prawie rok temu wyfrunął daleko za.granice, a ja widze, że jest tam bardzo szczęśliwy, mój proces się zakończył(chyba? ) I tez tak sobie westchnelam do męża, bo to pierwsze urodziny, które spędzamy osobno, że on zawsze był takim idealnym do prowadzenia i wychowania dzieckiem sam z siebie I jako niemowlę i jako 7 latek i jako nastolatek i jest teraz świetnym młodych człowiekiem z dobrze poukładana głową No ale właśnie? Same takie fajne rosną dzieci ematek? czy jednak z wydatną pomocą ematek i eojcow? A może musi trafić ziarenko na grunt podatny? Kto tu więcej może? No a co ze staropolskim /jaka mać taka nač/ i /jaka mąka taki młyn, jaki ojciec taki syn?/ 😁😁 Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 09:57 kotejka napisała: > można li wyrosnąć na szczęśliwego spełnionego człowieka.mimo.beznadziejnych tok > sycznych rodziców? można...i taki rodzic powie wtedy że to JEGO porażka czy sukces wychowawczy ? Czy trzeba to ciężko przepracować na terapii i żyć pomimo ci > ężkiego bagażu można -i taki rodzic powie wtedy że to JEGO porażka czy sukces wychowawczy ? > Oczywiście my sobie możemy chcieć, żeby dzieci były jakieś i gegac i gadać i ci > osać kołki na głowie No właśnie ja tego nie mam. Od zawsze-gdy widziałam spadającą gwiazdę lub dmuchałam świeczki na torcie - miałam to samo jedno marzenie : być szczęśliwą I odkąd mam dzieci- chcę jednego : by były dobre i szczęśliwe. I takie są. Ale czy to moja zasługa ?? > Czy to nie jest jednak tak, że swoimi słowami i codziennym zachowaniem sami za > mieniamy dom w piekło lub niebo? A dziecko uczy się przez obserwacje, nie przez > gadanie. Dajemy znaki drogowe -tylko tyle i aż tyle > Naprawdę wpływ rodziców jest żaden? Nigdzie tego nie napisałam przecież. Wpływ, jest ogromny. Ale nie pasuje mi ujmowanie tego w kategoriach sukcesu/porażki wychowawczej -moim sukcesem jest tylko moja praca. Np. wynik/efekt sportowy - na który składa się styl życia i bycia, to co i ile jem, ile i jak śpię, jaki i ile trening robię, jaki sprzęt/narzędzia sobie kupię, na jakie zawody pojadę etc > Jestem nauczycielem, czego nie ukrywam > Mam spore pole do obserwacji i zawsze(!) po dziecku widać jego dom, relacje, wa > rtości, stosunek do ludzi i niego samego > I oczywiście, że nawet w pedagogice jest pojęcie sukcesu czy porażki wychowawc > zej, nie ma się zżymac. Nie wątpię w doświadczenie i duże pole do obserwacji Nie podważam wpływu domu rodzinnego na wychowanie młodego człowieka Nie pasuje mi samo stwierdzenie i przypisywanie sobie sukcesu/porażki wychowawczej > Mamy więc w 1 kolejności intelektualne (to jasne, każdy chce mieć mądre, dobrze > uczace się dziecko, które dużo wie o świecie i zdobędzie dobry zawód) > 2 moralne (dyskusja mocno idzie w stronę tych drugich, nie będę się rozwijac) > Estetyczne (dla mnie bardzo ważne) wdrażanie do piękna, obcowanie ze pięknem, s > ztuka w różnych nazwijmy to odmianach, zmysł estetyczny, zachwyt, potrzeba otac > zania się pięknem. > Religijne - jeśli takie są wartości w rodzinie, to przecież włączenie dziecka w > życie duchowe jest naturalne - obrzedy, tradycje, sakramenty itd i chcemy, żeb > y dziecko się w tym ukorzeniło. > 5 dla mnie megawazne - biotyczne nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło "ocenianie" pod tym kątem własnych dzieci > Wszystko, cokolwiek robiłam i robię z dziećmi i dla dzieci rozpatruje pod kątem > ich zdrowia, od porannej kanapki do wyboru butów i wakacji > Serce mi rośnie, kiedy patrzę na moje dzieci proste zdrowe, szczuple, wysporto > wane, dla których dbałość o zdrowie, dietę i higienę jest po prostu normalna sp > rawa, bo tak byli nauczeni i myślę, że to TEZ moja praca a widzisz ja nigdy tak do tego nie podchodziłam. od dziecka miałam duże poczucie odrębności- wewnętrznego indywidualizmu, dużo przemyśleń, filozofii itd. Pamiętam moment-bo bardzo chciałam go zapamiętac-miałam może z 7 lat - lezałam w swoim pokoju, było lato, popołudnie, ciepło, słońce, ptaki za oknem, odgłosy radości dzieci na placu zabaw-i myślałam : chcę tę chwilę zapamiętac, ciekawe czy jak bede kiedyś dorosła będę coś takiego czułam-pamiętam kolor, zapach, emocje, zmysły byłam SAMA DLA SIEBIE mocno siebie i swoje wnętrze odczuwałam, kontestowałam od małego wiele rzeczy,norm, postaw , w jakiś sposób "biłam" się ze światem. Strasznie nie pasowało mi mówienie : on jest taki po mnie, moja krew, on jest taki sam jak jego babcia a wyprostowane plecy i oszczędnośc ma po dziadku Uważałam-i nadal uważam- że każdy jest ważny i istotny sam w sobie, rozwijajacy się w swoj niepowtarzalny sposób, majacy zestaw swoich niepowtarzalnych cech-myśli-uczuć-zdolności itd Sformułowanie że dziecko to MOJ SUKCES/PORAŻKA WYCHOWAWCZA - w moim odczuciu odbiera tej istocie/dziecku a potem dorosłemu swój własny wkład w kształtowanie siebie w świecie > I tez tak sobie westchnelam do męża, bo to pierwsze urodziny, które spędzamy o > sobno, że on zawsze był takim idealnym do prowadzenia i wychowania dzieckiem sa > m z siebie I jako niemowlę i jako 7 latek i jako nastolatek i jest teraz świe > tnym młodych człowiekiem z dobrze poukładana głową świetnie , bardzo się cieszę masz powód do dumy ( wg mnie z niego a nie z siebie ) > No ale właśnie? Same takie fajne rosną dzieci ematek? czy jednak z wydatną pomo > cą ematek i eojcow? A może musi trafić ziarenko na grunt podatny? Kto tu więcej > może? No a co ze staropolskim /jaka mać taka nač/ i /jaka mąka taki młyn, jaki > ojciec taki syn?/ 😁😁 Wg mnie- pomoc jest-ale nie wydatna. Ja sama siebie widzę właśnie jako ten znak na drodze pojawiajacy sie w różnych niebezpiecznych miejscach i jako kogoś kto idzie ZA dzieckiem, zawsze gotów mu pomóc i wesprzeć a nie PRZED nim i ciągnąc go za rękę Odpowiedz Link Zgłoś
kotejka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 10:34 Wapaha nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło "ocenianie" pod tym kątem własnych dzieci wink _____ Nie chodzi o ocenianie, a bardziej o działanie. Przecież to wszystko każdego dnia robisz Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:28 napisałam o "ocenie"-bo ją przedstawiłaś-a nie działanie i postawiłam cudzysłów by podkreślić umowność tego określenia -bo nie znalazłam innego a wiedziałam że zwrócisz na nie uwagę Odpowiedz Link Zgłoś
kotejka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:41 wapaha napisała: > napisałam o "ocenie"-bo ją przedstawiłaś-a nie działanie i postawiłam cudzysłów > by podkreślić umowność tego określenia -bo nie znalazłam innego a wiedziałam ż > e zwrócisz na nie uwagę no wlasnie, ale za kazdym dzialaniem idzie jakis skutek mamy jakąs sprawczosc ostatecznie jak posprzatam dom, to jest czysto jak upiore gacie to moge zalozyc czyste jak pojde na trening to bede sprawniejsza jak podleje kwiatki to bedą dobrze rosly dlaczego wiec w odniesieniu do dzieci pozbawiamy sie tej sprawczosci i odpowiedzialnosci za skutkow? ewentualnie konsekwencji swoich zlych dzialan? w sensie, ze robcie sobi starzy co robicie, a i tak co bedzie to bedzie? Odpowiedz Link Zgłoś
kotejka Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:41 wapaha napisała: > napisałam o "ocenie"-bo ją przedstawiłaś-a nie działanie i postawiłam cudzysłów > by podkreślić umowność tego określenia -bo nie znalazłam innego a wiedziałam ż > e zwrócisz na nie uwagę no wlasnie, ale za kazdym dzialaniem idzie jakis skutek mamy jakąs sprawczosc ostatecznie jak posprzatam dom, to jest czysto jak upiore gacie to moge zalozyc czyste jak pojde na trening to bede sprawniejsza jak podleje kwiatki to bedą dobrze rosly dlaczego wiec w odniesieniu do dzieci pozbawiamy sie tej sprawczosci i odpowiedzialnosci za skutkow? ewentualnie konsekwencji swoich zlych dzialan? w sensie, ze robcie sobi starzy co robicie, a i tak co bedzie to bedzie? Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 11:58 kotejka napisała: > > no wlasnie, ale za kazdym dzialaniem idzie jakis skutek > mamy jakąs sprawczosc ostatecznie - jakąs mamy ale wg mnie przeceniamy swoją sprawczość w tej dziedzinie-wychowywaniu dziecka na sukces/porażkę > jak posprzatam dom, to jest czysto - to zalezy : jaki to dom, jak dokładnie będziesz sprzątac, jaki jest bałagan, jakie masz środki do sprzątania itd > jak upiore gacie to moge zalozyc czyste - jesli masz środek myjący/piorący to zrobisz to lepiej niż bez niego > jak pojde na trening to bede sprawniejsza- zalezy jaki trening, ile trwający,jaką masz sprawnosć , itd > jak podleje kwiatki to bedą dobrze rosly - o ile nie mają mączniaka, nie przelejesz ich, nie podlejesz w południe w pełnym slońcu, nie podlejesz za mało > dlaczego wiec w odniesieniu do dzieci pozbawiamy sie tej sprawczosci i odpowied > zialnosci za skutkow? Nie napisałam o pozbawianiu się Raczej o przecenianiu i przypisywaniu całej sprawczości tylko sobie > ewentualnie konsekwencji swoich zlych dzialan? j/w > w sensie, ze robcie sobi starzy co robicie, a i tak co bedzie to bedzie? > Nie uważam, by fakt, że mam fajne , madre i dobre dzieciaki wynikał tylko z tego, jak je wychowuję- bym mogła sobie przypisywać sukces/porazkę. To, że są fajnymi ludźmi to przede wszystkim ich zasługa Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:37 Ja bym chciała, żeby moja córka radziła sobie ze swoimi emocjami. Żeby wiedziała, że cokolwiek jej w życiu nie spotka, poradzi sobie, bo może liczyć na samą siebie - swój rozsądek, umiejętność radzenia sobie z problemami, wstawania i otrzepywania się. Żeby głęboko wierzyła, że warto żyć, bo tak czy owak spotyka nas wiele wartościowych rzeczy. Żeby była ciekawa świata i chciała się rozwijać. A czy ten rozwój będzie przy kołysce, przy garach, z plecakiem na szlaku czy na uczelni - decyzja należy do niej. Chciałabym też, żeby zważała na to, by innych ludzi jak najmniej ranić (bo całkiem nikogo nie zranić przez całe życie to się nie da). Chciałabym, żeby czuła się szczęśliwa. Myślę, że obserwując dziecko widzimy, czy to zmierza w dobrym kierunku, nawet z zakrętami. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:40 jeste_m_sobie napisał(a): > Myślę, że obserwując dziecko widzimy, czy to zmierza w dobrym kierunku, nawet z > zakrętami. ale to nie jest kwestia naszego sukcesu/porażki przecież to szereg wielu czynników a fakt, że to my jesteśmy rodzicem danego dziecka /wychowujemy nie- a nie ktoś inny -np nasza koleżanka - jest tylko jednym z nich Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:44 Tak, naturalnie. Wiele czynników wchodzi w grę, w tym wrodzony potencjał dziecka, okoliczności i milion innych. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale w zakresie mojego wpływu staram się robić, co mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: sukces wychowawczy 25.05.24, 08:46 jeste_m_sobie napisał(a): > Tak, naturalnie. Wiele czynników wchodzi w grę, w tym wrodzony potencjał dzieck > a, okoliczności i milion innych. Zdaję sobie z tego sprawę. Ale w zakresie moje > go wpływu staram się robić, co mogę. rozumiem ( po prostu nie zgadzam się z tym określeniem : " odniosłam sukces/porażkę wychowawczą") Odpowiedz Link Zgłoś