Dodaj do ulubionych

"Udane" dzieci

    • kk345 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:54
      Moi rodzice zawsze mówią "ale nam się dzieci wspaniale udały". Ten wątek uświadamia mi, jakie to cenne i nieoczywiste...
      • kura17 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:00
        > Moi rodzice zawsze mówią "ale nam się dzieci wspaniale udały".
        > Ten wątek uświadamia mi, jakie to cenne i nieoczywiste...

        podpisuje sie pod kazdym slowem, tylko u mnie byla to tylko mama (tata umarl, jak mialam 6 lat, a siostra 2).
        • kk345 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:17
          I jaką to daje podbudowę do samodzielnego życia...
    • mieszkankaroztocza Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:55
      Tego nie wiem, ale wiem że moja babka ma nieudane wnuki, nam to mówi, naszym rodzicom, sąsiadom, każdemu o każdym za plecami przy tym zawsze coś doda, skłamie i wybiera się po tym do nieba. I to nie tylko na starość jej się to zrobiło zawsze tak miała, bo dzieci też nieudane ma, jest jedna najlepsza córka, ale nią też się musiała wstydzić. A o najmłodszej mówi że mogła utopić. A my wnuki jesteśmy gorsi niż jej dzieci według niej.
      • primula.alpicola Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:28
        Czytam po kolei i mnie trafia, ale tu nie wytrzymałam.
        Cholerna stara wariatka. Bardzo współczuję dzieciom i wnukom tych toksyków.
        Moja matka nie była idealna i sporo popsula w moim dzieciństwie i wczesnej mlodości (teraz rozumiem, ze intencje miała dobre, ale realizacja fatalna). W dorosłym życiu już było o wiele lepiej, byla ze mnie dumna i mi to mówiła.
        Ojciec to innym temat. Nigdy od niego nie usłyszałam słowa krytyki, niechęci, niewiary, zniechęcenia.
    • berdebul Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:01
      Był niedawno podobny wątek. Jestem tym nieudanym. Tym które było na terapii i które głośno nazywa problemy, nie gra w gry, nie prowadzi śledztwa żeby dowiedzieć się o co chodziło, jak się ktoś obraził bo się nie domyśliłam to jego problem. Nie karmie drama queen, nie bawię się w obrabianie dup, dramy pokoleniowe i inne toksyczne błotka.
      W dodatku mam pracę którą lubię, nie przejmuje się jak to mi obrabiają dupę i nie liczę na żadną pomoc, ani nigdy nie liczyłam, bo nigdy tej pomocy nie było. Lajf.
      • berdebul Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:02
        I żeby zobrazować brak pomocy - pierwszy raz ktoś powiedział że mi pomoże bezinteresownie, to była to obca kobieta, służbowo, a ja byłam po 30. 😂 Ofc żadnych spadków, mieszkań, czy opieki.
    • wstydze.sie.1979 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:08
      Zawsze byłam nieudanym dzieckiem.

      Od kiedy poszłam na terapię, zerwałam kontakt z rodzicami jestem podła, wyrodna , zło wcielone, egoistka, głupia itp.
      Oczywiście rodzice uważają, że oni byli i są doskonali.
      Nie mogę tylko zrozumieć, że oczekują ode mnie, że przemyślę sprawę i pokornie wrócę do dawnych relacji. Po co im kontakt z kimś tak nieudanym?
    • alexandra1984 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:08
      nigdy mi tego nie powiedzieli wprost, ale zawsze czulam, ze chcieli bym byla inna. Na pewno bylam i jestem dzieckiem totalnie bezproblemowym dla nim, ale bezwarunkowej milosci nie czulam na zadnym etapie mojego zycia a i teraz tego nie czuje.
    • jdylag75 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:12
      Z punktu widzenia naszego-dzieci w średnim wieku jesteśmy bardzo udani, wszyscy wykształceni, materialnie b. ok, dzietni, nawet część z nas (np. ja smile )jest bardzo zadowoleni z pracy. Z punktu widzenia rodziców - chciani, dla taty udani, dla mamy - całkowicie nie, inne dzieci sa lepsze, od zawsze i na każdym polu, nooo, może wnuki ma bardziej udane niż inni... inne dzieci lepiej się uczyły, szybciej się obroniły, miały ładniejszych chłopaków, blizej mieszkają i bardziej się przejmują., A najgorzej jest traktowana moja siostra, która mieszka najbliżej i mase rodzicom pomaga. Ostatnio opierniczyłam matkę za podłe traktowanie siostry, powinna sie wstydzic i poprawić a w szczególnosci zamknąć.
      • pepsi.only Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:50
        Fajnie mieć taką siostrę jak Ty! Moja buntuje ciągle matkę przeciwko mnie, i krótko mówiąc, na tym cały konflikt się opiera.
        • jdylag75 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:22
          Współczuję szczerze bo z tzw drugiej storny mamy taką sytuację ... Mnie krew zalewa jak nasza matka nas nie szanuje, tylko ze ja stawiam granice, a siostra sie nie odzywa tylko przeżywa, dlatego ja informuję matkę wprost za siebie i za nią, żeby potem nie było, ze nie wiedziała, bo gorzej od tego nie będzie.
    • kitty4 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:22
      Ja jestem BARDZO nie udanym dzieckiem dla swoich rodziców. Z ojcem przemocowcem zerwałam kontakt zupełnie tak ze 3 lata temu, a z matką manipulatorką niestety jeszcze go utrzymuję, ale dobrze ze sporadycznie. Ona na mnie jest obrażona że przeciełam pępowinę i przestałam jej opowiadać o moich sprawach , sprawach dzieci, mojego rozwodu i walki o alimenty. Mamy kontakt prawie przymusowy - dzwonię do niej na urodziny i imieniny i niestety - zapraszam ją do mnie raz w roku na wilgilię , bo resztki szacunku we mnie do niej tkwią. Siedziałaby sama jak palec w Wigilę bo jest tak toksyczną osobą.
      • zerlinda Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:27
        Ale po co psujesz sobie święta? Przecież toksyczna osoba i tak tego nie doceni. I tak jej będzie coś nie pasować.
    • elinborg Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:30
      Ja nie jestem. Byłam, dopóki byłam ściśle podporządkowana. Wtedy mój brat, buntowniczy, niezależny, był nieudany, tzn. nic dobrego miało z niego nie być.Teraz jest na odwrót.
    • kaki11 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:39
      Powiedziałabym, że średnio udanym, przynajmniej sądzę, że oni tak na to patrzą. Nie jestem skłonna ocenić siebie sama jako ich dziecka, jestem takim dzieckiem jakim jestem min. przez/dzięki/w konsekwencji posiadania takich a nie innych rodziców, których w tej roli ja oceniam jako w najlepszym wypadku średnio udanych. Cóż, sama tych relacji nie budowałam.
    • chatgris01 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:51
      Od zawsze byliśmy z bratem akceptowani i kochani, a rodzice często powtarzają, że dzieci im się udały, więc tak.
      • midge_m Re: "Udane" dzieci 18.07.24, 20:41
        Z ciekawości, co by mogło sprawić że rodzice by powiedzieli że im się dzieci nie udały? Czy nie ma takiej wypadkowej?
        • chatgris01 Re: "Udane" dzieci 18.07.24, 21:56
          Moi rodzice, czy pytasz ogólnie?
    • zerlinda Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:58
      Według mojej toksycznej matki to udane dzieci mają wszyscy dookoła i tylko ja pokarało niedobrymi dziećmi. Chociaż ostatnio mój brat wpadł na genialny pomysł, że sprzeda mieszkanie matki i będzie się nią opiekował. No też nie chciała, bo nie potrzebuje żadnej opieki. No nie dogodzisz.
    • mallard Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:22
      beataj1 napisała:

      > (nie mam pojęcia czemu nie wzięła taksówki).

      Zdziwię Cię jeszcze bardziej - ludziom zdarza się mieć skromne środki finansowe...

      Nie dziękuj
      • mgla_jedwabna Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:30
        Jeszcze jest transport medyczny. Ale to przysługuje tylko tym naprawdę potrzebującym, a nie tylko skorym do marudzenia.
      • alexandra1984 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:39
        mallard niestety nie zawsze chodzi o skromne srodki finansowe. Nie wiem jak bylo w przypadku postu, ale moja babcia ma pieniadze i to sporo i ja woza z reguly do lekarza i od lekarza, ale 1 na 10 przypadkow nie ma mozliwosci by jej pomoc i wtedy jedzie autobusem by potem opowiadac jak jej bylo slabo, jaka ona biedna, jak lekarze zdziwieni ze ona SAMA przyjechala, czerpie korzysci z bycia meczennica.
        • mallard Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 16:49
          alexandra1984 napisała:

          > mallard niestety nie zawsze chodzi o skromne srodki finansowe. Nie wiem jak byl
          > o w przypadku postu, ale moja babcia ma pieniadze i to sporo i ja woza z reguly
          > do lekarza i od lekarza, ale 1 na 10 przypadkow nie ma mozliwosci by jej pomoc
          > i wtedy jedzie autobusem by potem opowiadac jak jej bylo slabo, jaka ona biedn
          > a, jak lekarze zdziwieni ze ona SAMA przyjechala, czerpie korzysci z bycia meczennica.

          Prawda, tak też bywa. Chorobliwe skąpstwo też może być.
    • aqua48 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:22
      Jestem JEDYNYM dzieckiem, wyczekanym bardzo długo. Jak w tej sytuacji nie być dzieckiem udanym? Choć dałam też moim Rodzicom trochę popalić i z pewnością zawiodłam niektóre ich oczekiwania wobec mnie. Jednak dużo później opieka nad Nimi leżała tylko na mojej głowie i uważam że wywiązałam się z niej najlepiej jak tylko potrafiłam i mogłam.
      A moja Mama przed śmiercią jeszcze zdążyła mi powiedzieć że mnie podziwia. Takie słowa budują na resztę życia.
      • aguar Re: "Udane" dzieci 17.07.24, 10:25
        "moja Mama przed śmiercią jeszcze zdążyła mi powiedzieć że mnie podziwia"
        Super! (Tzn. przykro mi, że zmarła, ale świetny teksy.)
    • mgla_jedwabna Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:24
      W podanym przykładzie nie znamy charakteru udanej mamusi, możliwe, że własne dzieci mają jej tak dość, że zapowiedziały "następnym razem wracaj sobie taksówką", a maruda cierpiętniczo pojechała autobusami, żeby mieć się na co uskarżać.

      Ja według mojej matki nie jestem udanym dzieckiem, bo nie chodzę do kościoła i nie mam ślubu kościelnego. W dodatku rozwiodłam się z pierwszym mężem, który dla niej był bardziej ukochanym synusiem, niż ja córką. Dla niej to znaczy według niej, bo on jej nie znosił. Za to ona do dzisiaj oczekuje, że mój drugi mąż będzie do niej mówił proszę pani i generalnie traktuje go, jakby był obcym człowiekiem - moim współlokatorem, który dodatkowo zrobił mi dziecko. A dziecko było chciane i planowane, urodzone trzy lata po ślubie. Ogólnie z pierwszym mężem byłam sześć lat, z czego cztery i pół małżeństwa. Nie widziałam go już od jedenastu lat. Z obecnym mężem jestem ponad osiem lat, z czego ponad cztery jest w małżeństwie, a do tego mamy dziecko (pierwszy się nie zdobył na tę decyzję, chociaż mi zegar biologiczny nie tyle tykał, co wydzwaniał kuranty).

      Ale nadal jestem ta nieudana. Udana jest za to moja siostra, która ma ją w odwłoku. Jak kiedyś matkę po operacji trzeba było odebrać z powiatowego szpitala i przewieźć na wioskę 20 km, to wyłuskałam pieniądze na taksówkę, chociaż cienko przędłam. Na zdjęcie szwów kochana mamusia pojechała już z moją siostrą i komentarzem "żeby nie było tak, że tylko ty zgarniasz wszystkie zasługi". Nie pamiętam, czym pojechały tam, ale z powrotem był AUTOSTOP. Kochana mamusia z ledwo zagojoną dziurą w brzuchu stała na obrzeżach miasta powiatowego i machała na przejeżdżające samochody (jak znam moją siostrę, to nie ona machała, bo uważała machanie za obciach. Oczywiście posadzenia dudy w zatrzymanym przez matkę samochodzie i darmowej podwózki już za obciach nie uważała).

      Tak więc z dużym dystansem podchodzę do kwestii udanych dzieci i biednych mamuś potrzebujących podwiezienia.
    • plain-vanilla Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:24
      Udane dziecko to takie, które utrzymuje regularny kontakt z rodzicem/rodzicami, nie doi ich finansowo i nie siedzi im w kieszeni. Pomoże, czytaj nie odmówi pomocy, kiedy jest taka potrzeba. Żeby mieć udane dziecko, trzeba być samemu udanym rodzicem, nie toksykiem, który odpoierdziela fochy bo dziecko nie przyjechało karetą pod szpital - o czym miało telepatycznie wiedzieć. Udane dziecko nie musi mieć żadnego wykształcenia - najważniejsze, żeby było szczęśliwe i niezależne finansowo (wykluczamy udział dziecka w zorganizowanej grupie przestępczej w celu uzyskania tej niezależności).
    • klaramara33 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:25
      Nawet nie chce mi się rozwsażaćć czy byłam udanym dzieckiem. Niepotzebe i to teraz do szcęscia/niesczęścia.
      Natomiast ja mówię o swoich dzieciach udane, gdy mnie śmieszą w sensie :udany ktos jest gdy ktoś bardzo cię rozśmieszy.
    • danaide2.0 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:08
      Nie byłam, nie jestem, nie będę.
      Miałam swoje momenty chwały, ale oczywiście koncertowo je spieprzyłam!
    • terazkasia Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:15
      Jeśli rodzice rozważają wartość (?) poszczególnych dzieci w kategorii udane/ nie udane, to są podstawy do okreslenia, że są i byli toksyczni.
      Jeśli dorosłe dzieci sie nad tym zastanawiają - nie mówię tu o zapytaniu na forum - to z nimi też coś nie tak = nie odcięły pępowiny itp.
    • princy-mincy Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:27
      Mysle, ze jestesmy obie udanymi dziecmi. Obie dobrze radzimy sobie w zyciu, mamy dobrych mezow, fajne dzieciaki, dobra prace, wlasny dach nad glowa. Obiektywnie nie ma sie do czego przyczepic, bo jestesmy samodzielne, niezalezne od rodzicow, wolne od nalogow itp. Mamy dobre kontakty z rodzicami.
    • joasia33 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:39
      Nope. Nie jestem udanym dzieckiem. Mój brat tak. Wybitny pod każdym względem. Talent muzyczny. Wybitny informatyk. Zrobił karierę. Szczupły. Ja od dziecka nie taka. Gruba. Matka wyzywała mnie od monstrum, którego nikt nigdy nie zechce. Prowadziła na mnie diety od 6 roku życia, bo wstyd przynosiłam. Jak po operacji bariatrycznej schudłam, to też nie tak, jak trzeba. Studia nie takie, jak trzeba - "dziadówą całe życie będziesz!". Jak ojciec załatwił mnie na całe życie i komornicy zaczęli mnie nachodzić, to też była moja wina, że nie umiem ich spłacić, a to nie ja narobiłam długów. Jak wyszłam za mąż (och, znalazł się amator na potwora), to też źle. No a potem w wieku 40 lat prawie umarłam, ale to z kolei była wina mojego męża, bo "nie chciał mnie puścić do lekarza" - czad. A jak przeżyłam, ale choruję 12 rok, to też moja wina, bo dlaczego jeszcze nie zrobili mi przeszczepu? Na dodatek moje dzieci też jakieś takie nieudane, bo nie grają na pianinie (jak ich wujek)/skrzypcach/harfie/trąbie, a wnuki tamtej, sramtej i owamtej to grają i w ogóle... A wnuczka iksińskiej to takiego bogatego Niemca za narzeczonego ma, że szok. A czym moja matka ma się chwalić? Bo dzieci są po to, żeby się nimi chwalić. Nie miała wię
      • joasia33 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:41
        Nie miała więc moja matka szczęścia, a raczej miała tylko w połowie. Brat się udał, ja nie. Fifty-fifty. A moje dzieci są udane jak najbardziej. Wiadomo smile
        • gryfna-frelka Re: "Udane" dzieci 17.07.24, 10:40
          Kurcze Joasia... Bardzo przykro sie to czyta. Moja matka uzywala wobec mnie tego samego slownictwa, wiem jak to brzmi, zwlaszcza w emocjach. sad Trzymaj sie i odetnij najbardziej jak sie da.
          • joasia33 Re: "Udane" dzieci 18.07.24, 20:25
            Odcinam się, kiedyś nie umiałam, ale chyba dorosłam do tego. Wreszcie.
    • helka.na.zakrecie Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:55
      Z mojej perspektywy jestem bardzo udanym dzieckiem 😄😉 z perspektywy rodziców - bardzo niekoniecznie... Bardzo 🤗🤗
    • san_vito Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:26
      Mama jest z nas dumna. Choć wszyscy mieszkamy daleko. Każdy z nas ma prestiżowy zawód lub mieszka w super kraju. Natomiast wszyscy mieszkamy bardzo daleko i nie wiemy jak pomożemy przy problemach.
    • maleficent6 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:34
      Jestem wyjątkowo nieudanym dzieckiem. Do tego stopnia, że jako 15 letnie dziewczę spotkałam się z ogromnym szokiem znajomej mojej matki, że ja w ogóle istnieję 🤷 wszyscy znajomi myśleli, że ma tylko jedną córkę, tę młodszą.
      Obiektywnie uważam, że jestem bardzo udana 😁
    • arthwen Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:55
      Ja się raczej nie plasuję na udane dziecko, bo nie dość, że wyprowadziłam się na drugi koniec Polski, to jeszcze religijne wychowanie przestrzeliło i jestem ateistką, a moi rodzice akurat bardzo wierzący (i matka podobno jakieś różańce odmawia w intencji, chociaż nie wiem czy po tych 15 latach w końcu się nie poddała, bo skuteczność zerowa). Ale wnuka im urodziłam, więc to na plus, a do tego pomocy też nie skąpię, o ile da się ją ogarnąć zdalnie.
      Przy czym moi bracia też religijnie nieteges (ale wiadomo, to moja wina, bo zły przykład czerpią ze mnie big_grin).
    • mayaalex Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 15:58
      Hmmm… Nie wiem, jak to opisac - jestem udana „na zewnatrz” bo po wielu latach w koncu mozna sie mna chwalic (pracuje w znanym miejscu, mieszkam zagranica i dobrze sobie radze, mam przystojnego meza (tak, to jest jego najwieksza zaleta wg mojej rodziny smile i świetne dzieci) ale z drugiej strony zawsze w domu bylam krytykowana, nie dosc dobra, wszelkie osiagniecia byly umniejszane a poczucie wlasnej wartosci podkopywane (czesto w dosc perfidny sposob, poprzez takie pasywno-agresywne niby troskliwe podejscie). No dzieci rodziny i znajomych zawsze byly we wszystkim lepsze wink Wnuki (czyli moje dzieci) w sferze deklaracji tez wspaniale, ukochane ale jak przyjdzie co do czego to nie ma z nimi o czym rozmawiac i generalnie przeszkadzaja w innych, wazniejszych zajeciach (typu sprzatanie, gotowanie, ogladanie TV lub przewijanie facebooka). To jest jakis problem osobowosciowy, nie umiem tego nazwac ale widze w koncu, ze to nie moja wina (na pewno jakies elementy narcystyczne, kompleksy z wlasnego dziecinstwa, nie wiem co jeszcze ale zdaje sobie sprawe wreszcie, ze moje ewentualne starania niczego tu nie zmienia). Nawet moje osiagniecia moga byc i bywaja wykorzystane przeciwko mnie wiec nie o wszystkim juz teraz mowie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka