Dodaj do ulubionych

"Udane" dzieci

16.07.24, 10:13
Czy wy jesteście "udanymi" dziećmi swoich rodziców.

Ostatnio siedzimy z bratem u mojej mamy. Gadka szmatka, śmiechy, żarty itd.
No i mama zaczęła opowiadać jak to jakaś jej koleżanka opowiadała jak to ze szpitala z operacji wracała dwoma autobusami bo jej dwóch dorosłych synów mieszkających w okolicy nie miało czasu, siły i nie było im po drodze by matce pomóc (nie mam pojęcia czemu nie wzięła taksówki).
Później opowiadała o jakichś krzywych akcjach innej znajomej z jej dziećmi z finansami w tle.
No i moja mama się zaczęła śmiać, że ona to ma idealne dzieci bo w analogicznej sytuacji z operacją jedynym wysiłkiem jaki musiała wykonać to pokazać paluszkiem, które z chętnych do pomocy dzieci (mnie i brata) tym razem wykorzysta.

Z bratem oczywiście się uśmialiśmy, że wychodzimy tak świetnie bo matka tendencyjnie wybrała grupę porównawczą a po drugie to jednak wstyd, że czekała ponad 50 lat by dojść do takiego wniosku i że my musimy przemyśleć sprawę czy nam się matka udała.

Ale wracając: jesteście udanymi dziećmi? W oczach swoich lub oczach swoich rodziców - bo te perspektywy mogą się różnić przecież...

I co to znaczy być udanym dzieckiem.
Obserwuj wątek
    • 35wcieniu Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:15
      Nie wiem, nie pytałam.
    • czarna_kita Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:22
      Nie bardzo. W naszej rodzinie to jedna z sióstr jest idealna pod każdym względem. Ja bym stwierdziła że jestem w tej najgorszej grupie.
    • ichi51e Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:23
      Moja pierwsza reakcja to że jestem nieudanym i to w sumie bardzo dużo mówi o tym jak mnie wychowano uncertain
      Jezu dobrze że lata 80-00 już za nami
    • daniela34 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:25
      Nie wiem czy jestem udanym. Jestem na pewno dzieckiem chcianym, kochanym, akceptowanym ze wszystkimi wadami i "odpałami."
      Jestem też, myślę, dzieckiem kochającym i troszczącym się, co jednakowoż nie sprawia mi specjalnego kłopotu.
      • majenkirr Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 14:48
        Ładnie to napisałaś❤️
        • trampki-w-kwiatki Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 16:52
          Nooo☺️
    • kropkacom Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:26
      Pewnie jeśli chodzi o przydatność to ja nie jestem, bo mieszkam za granicą. Poza tym nie mam prawa jazdy. Ja jednak zawsze powtarzam, że moi rodzice mają dobre lub udane (jak to określasz) dzieci. Radzimy sobie. Tyłów nie robimy nikomu. Również im. Pytać nie zamierzam.
    • fogito Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:26
      Jestem tym udanym dzieckiem.
    • heca7 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:27
      Średnio jak sądzę wink Dla ojca na pewno jestem udanym dzieckiem ale dla matki to chyba właśnie średnio.
    • conena Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:31
      zawsze mi starzy mówili, że jak najbardziej udanym, duma, oczko w głowie, itp. nawet w okresie nastoletnich odpałów big_grin
      • conena Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:31
        conena napisała:

        > zawsze mi starzy mówili, że jak najbardziej udanym, duma, oczko w głowie, itp.
        > nawet w okresie nastoletnich odpałów big_grin
        >

        i to był chyba jedyny temat, w którym się zgadzali.
    • alpepe Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:31
      Nie bardzo wiem, co chciałaś w sumie napisać, bo to był bardziej monolog wewnętrzny, a mnie tu brak backgroundu, ale tak, jesteśmy z bratem udanymi dziećmi w tym potocznym znaczeniu, ja bardziej, bo jak nie mogę, to były mąż jest na miejscu i zawsze pomoże, brat się miga nieco, ale to ze względu na priorytety bratowej. Dziś zaś się śmiałam do córki, że musi skończyć tę medycynę, bym się miała kim chwalić big_grin, nie musi nawet potem pracować w zawodzie big_grin
      • beataj1 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:37
        Nawiązałam do postu o sukcesach gdzie jako osobisty sukces wiele z was wskazywało na to że ma "udane, fajne dzieci".

        No i odwracam pytanie: czy dla waszych rodziców jesteście udanymi fajnymi dziećmi?
        I owszem na wysokim poziomie ogólności bo o kwestie tego czy ktoś jest ""udany" można widzieć pod wieloma różnymi kontami.
        • turzyca Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:39
          "Udaność" zależy od definiującego.
          Znam parę, która nie ma udanych dzieci. Ich córka skończyła studia, ma dobrą, stabilną pracę, założyła szczęśliwą rodzinę. Dla porównania jej brat nie zdał matury, nie przepracował ani dnia, wisi na rodzicach, eskalując żądania (np. opłacają mu oddzielne mieszkanie). Ale oni nie są z córki zadowoleni, bo mąż z niewłaściwego kraju (bo jest Wenezuelczyk, a powinien być Włoch lub Polak, no ewentualnie Hiszpan, Portugalczyk lub Chorwat), bo zawód mało prestiżowy, bo dziecko niewłaściwej płci, bo mieszka w niewłaściwym kraju (Francja), bo ona niewłaściwie prowadzi dom i małżeństwo. I mieszkanie ma dwupiętrowe, no, kompletnie nieudane dziecko.
    • heniek.8 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:36
      Nie definiuję się w ten sposób, w tej kategorii w ogóle. To (potencjalny) rodzic jest od tego, żeby przemyśleć swoją sytuację, czy ma odpowiednie warunki żeby mieć dzieci, i nie siedzieć im na głowie jak dorosną.
      Już wystarczająco narobili nam bałaganu że w ogóle musimy iść przez to życie, cała ta duhkha, żebym jeszcze miał się przejmować czy ich zdaniem się "udałem".
      Co nie zmienia oczywiście faktu że staram się zachowywać ok I przyzwoicie wobec nich, ale to ja mam większy tytuł do tego żeby oceniać czy oni się udali jako rodzice, niż vice versa
      • hrasier_2 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 16:00
        heniek.8 napisał:

        > Nie definiuję się w ten sposób, w tej kategorii w ogóle. To (potencjalny) rodzi
        > c jest od tego, żeby przemyśleć swoją sytuację, czy ma odpowiednie warunki żeby
        > mieć dzieci, i nie siedzieć im na głowie jak dorosną.
        > Już wystarczająco narobili nam bałaganu że w ogóle musimy iść przez to życie, c
        > ała ta duhkha, żebym jeszcze miał się przejmować czy ich zdaniem się "udałem".
        > Co nie zmienia oczywiście faktu że staram się zachowywać ok I przyzwoicie wobec
        > nich, ale to ja mam większy tytuł do tego żeby oceniać czy oni się udali jako
        > rodzice, niż vice versa
        Pycha bracie przez ciebie przemawia.
    • pepsi.only Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:37
      Nie jestem. Przeciwnie. Ale wszystkim oszczędzę szczegółów, bo sama też nie chcę się nakręcać.
      ALE ->>>
      ze szpitala na pewno bym przywiozła, bo paradoks polega na tym, że w takich sytuacjach to ja sprawdzam się, a nie siostra- panikara, i to z mojej pomocy mama korzysta podczas tego typu akcji, tym bardziej, że jestem pod ręką
    • hosta_73 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:38
      Byłam dzieckiem otwartym, wygadanym i wesołym ale nastolatką już mocno nieidealną, trochę dałam rodzicom w kość. Jako dorosła też mam swoje na sumieniu, zdaję sobie z tego sprawę.
      Ale zawsze czułam się kochana i lubiana przez rodziców. Myślę, że uważali, że jestem ok.
    • aluszka97 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:44
      Uważam, że to czy dzieci są "udane" w dużej mierze zależy od rodziców, od tego jak je wychowują i traktują. I zależy z czyjej perspektywy są "udane". Z mojej jestem dzieckiem udanym, bo w porę zerwałam relację, natomiast z perspektywy mojej rodzicielki byłam nieudana już od dnia narodzin, bo miałam kolkę, a potem kolejne rzeczy nieudane wychodziły.
    • turzyca Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:49
      Przestałam się nad tym zastanawiać.
      Kiedyś się przejmowałam. A potem odkryłam, że albo będę zadowalać innych albo siebie. Uznałam, że to moje życie i to ja z niego powinnam być zadowolona, nie inni. I jestem udaną dorosłą.


      PS a to że znajoma matki nie wzięła taksówki jest takie symptomatyczne - ona jest biedna, udręczona, umęczona, autobusem z przesiadką musiała się tłuc. I taka osoba raczej przemilczy, że jeden syn ma właśnie zapalenie spojówek, a drugi jest w delegacji. Czy tam jest z rodziną na wakacjach, siedzi cały dzień na maturach ustnych, opiekuje się chorym dzieckiem, cokolwiek co realnie utrudnia im podjechanie po matkę, szczególnie że matka nie akceptuje opcji "jak dostanę wypis, to zadzwonię", tylko wymaga czatowania od poranka.
      • pepsi.only Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:54
        Też pomyślałam, że babcia starannie zaplanowała akcję "jestem biedna, nikt się o mnie nie troszczy, dlatego sama też nie zadbam o siebie - pojadę autobusem, z przesiadką"
        • asia.sthm Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:00
          > pojadę autobusem, z przesiadką"

          To wersja "odmrożę sobie uszy", na złość z pełnà premedytacjà tyle że u dorosłego człowieka. A fuj
        • black_magic_women Re: "Udane" dzieci 18.07.24, 23:42
          pepsi.only napisała:

          > Też pomyślałam, że babcia starannie zaplanowała akcję "jestem biedna, nikt się
          > o mnie nie troszczy, dlatego sama też nie zadbam o siebie - pojadę autobusem, z
          > przesiadką"

          Moja teściowa to jeszcze sąsiadów poinformuje, że "nikogo nie informuje, bo ona samotna... " takie piętrowe zakłamanie zrobi.
          >
      • asia.sthm Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:55
        No i dla każdegi słowo " udane" oznacza co innego.
        Ja chciałam rude, no i nie udało się. Reklamacji nie przyjmuje się 😆
        • kura17 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 13:02
          > Ja chciałam rude, no i nie udało się.

          marzylam o rudym dziecku - nic z tego ... blondasy ...
          w pandemii starszy syn zapuscil krotka brode - !!! - jest wspaniala rudo-kasztanowa ... big_grin
      • conena Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 12:14
        turzyca napisała:


        > szczególnie że matka nie akceptuje opcji "jak dostanę wypi
        > s, to zadzwonię", tylko wymaga czatowania od poranka.
        >

        wypisz, wymaluj mój ojciec. nie ma opcji żeby zadzwonił do mnie lub do mojego męża w tego typu sprawie, będzie dzwonił do kolegi spod Radomia, jechał na wózku inwalidzkim, oczekiwał niesienia na rękach od swojej partnerki, ale do nas nie zadzwoni. toksyczność poziom kosmiczny, ale ja nie wnikam w przyczyny, a jak słyszę potem opowieści o przebojach rozmaitych, to wzruszam ramionami i mówię krótko, że trzeba było zadzwonić.
        tu innego sposobu nie ma, chyba, że ktoś chce stracić zdrowie psychiczne na użeraniu się z toksykami.
    • feldmarszalek.duda Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 10:54
      Córką jestem nieudaną, ale byłam arcyudaną wnuczką.
    • drilka Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:06
      Nie wiem czy udaną, ale akceptowana i kochana się czuję i odwzajemniam.
      Na pewno byłam udaną wnuczką.
      I i jestem synową, którą pewnie można pochwalić się przed innymi a tak prywatnie to nieudaną
    • atoness Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:08
      Udanym dzieckiem na pewno jest moja siostra. Jest lekarką, co, jak wiadomo, trudno przebić, i żyje tak, jak według mojej mamy żyć się powinno. Ja jestem dla niej kompletnie odjechana, ale i tak uważa, że świetnie sobie radzę. Najpierw się boi moich pomysłów, potem podziwia. Na pewno ze mną jest jej trudniej, z nas dwóch to o mnie się martwi.
    • czekamnawiatr Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:08
      Bardzo nieudanym. Siostry mam ze wszech miar idealne - mnie rodzice wtloczyli w formę rodzinnego głupka. Od zawsze byłam ta gorsza, głupsza, brzydsza. Jestem już mocno dorosła , moje siostry też. One nie raz postępowały nagannie. Wszystko im wybaczono. Ponieważ mnie nie bardzo bylo co wybaczać - rodzice nie raz opowiadali na mój temat straszne bzdury. Kult rodzinnego pomietla musiał być utrzymany.
    • nenia1 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:15
      jako nastolatka na pewno nie big_grin

      Ale ogólnie sądzę, że tak. Żyje tylko tata i dalej mnie chwali, więc najwyraźniej jestem w jego oczach "udana".
      Przyznaję bez bicia, że w sferze troszczenia się o tatę bardziej, w sensie - częściej, działa siostra. To wynik różnych czynników, przede wszystkim siostra długo dłużej z nim mieszkała, więc tak się jakoś przyjęło, że to ona częściej podrzuca mu np. jedzenie albo myje okna. Ma też z tego tytułu wyższą gratyfikację w spadku, tak ustaliliśmy a mnie to szczerze mówiąc odpowiada, bo nie przepadam za gotowanie i mam mniej czasu niż ona.
      Tata jest samoobsługowy ciągle w dużej mierze, ale wiek powoli robi swoje. Za to ja z tatą więcej dyskutuję np. o polityce albo o książkach, bo on ma specyficzny sposób dyskutowania i nie każdy wytrzymuje smile Organizuję też częściej wspólne wyjścia do knajpek. Z kolei moja córka znowu częściej zapewnia mu rozrywkę typu - wspólna gra w karty, szachy/warcaby/planszówki. Ogólnie fajnie ma z nami, sprawdza się powiedzenie, że kto ma córki ten ma dzieci wink więc nawet nie próbuje narzekać, bo co by bez nas zrobił, trochę jest spacyfikowany przez kobiety big_grin
    • cranberries1983 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:19
      niektóre dzieci traktują swoich rodziców w tak dziwny sposób, że naprawde się zastanawiam co jest z tymi ludzmi nie tak...
      - szczegolnie gdy potrzebna jest pomoc, czy goarniecie czegos
      - oczywscie bankomat czy oppiekunka w postaci rozica jest zawsze cacy
    • novembre Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:28
      Srednio udanym jestem dzieckiem. Nie spelniam paru wymagan, smuteczek.
    • sanyie5 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:31
      Ja nie wiem co to znaczy udane dziecko, bo swoich dzieci pod tym kątem nie rozpatruję - są moje, i w ogóle są - i to jest najważniejsze.
      Ja natomiast dla mojej matki byłam i jestem dzieckiem zupełnie nieudanym. Udany jest mój brat oraz wszystkie dzieci jej znajomych i rodziny. Tylko ona jedna niosła i niesie tę krwawicę w postaci matki nieudanego dziecka. Co prawda moja biedna matka próbowała mnie wyzwiskami i porównywaniami do innych dzieci "zmotywować", żebym, jak to określa "przybiegła do niej i powiedziała - mamusiu, udowodnię ci, że też jestem udana", ale byłam tak nieudana, że jej tego nie byłam w stanie udowodnić.
      Nie przerobiłam jeszcze tego do końca, ale mam już (dopiero) świadomość, że dla innej matki byłabym dzieckiem zupełnie udanym.
      • montechristo4 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 16:16
        Pewnego dnia zrozumiesz, że choćbyś stanęła na rzęsach, zrobiła.wszystko idealnie, to nie dostaniesz od.matki tego, na co zasługujesz. Nigdy nie będzie Cię kochać tak,miałbyś chciała. Życzę Ci,.żeby dzień zrozumienia przyszedł jak.najszybciej.
        Ja potrzebowałam kilku lat terapii,.ale.swiadomosc.tego była.wyzwalajaca. już nic nie muszę 😊
    • homohominilupus Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:35
      Offtopowo trochę ale mama nieźle tej znajomej przybergamociła 😉
      • midge_m Re: "Udane" dzieci 18.07.24, 20:38
        homohominilupus napisała:

        > Offtopowo trochę ale mama nieźle tej znajomej przybergamociła 😉
        >
        Hahaha, prawda smile
    • la_mujer75 Re: "Udane" dzieci 16.07.24, 11:40
      Ech...
      Przez wiele lat sądziłam, że jestem równie "udana", co mój brat.
      Dopiero kilka lat temu zorientowałam się, że jestem tym "gorszym" dzieckiemsad
      Nie powiem, zabolało mnie.
      Oczywiście, że jakby ich zapytać, bo będa deklarować, że kochaja nas i traktują tak samo.
      No, niestety, ale są niepodważalne fakty, które temu przeczą sad
      I ja rozumiem, że dzieci są różne, mają różne potrzeby i nie da się idealnie tak samo ich traktowac, ale ...
      To cud, że jestem taka (pewna siebie), jaka jestem. Bo powinnam być zupełnie inną osobą.
      Tak to widzę z perspektywy swoich prawie 49 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka