Dodaj do ulubionych

"Kocham Cię" po miesiącu...

22.07.24, 08:44
No właśnie. Ja mam zupełne inne tempo i zaczynam coś czuć stopniowo, z czasem. Jestem teraz jak wi cię w relacji, zaczynam się zakochiwać ale dla mnie to jeszcze długa droga do kochania. Ot, jest słodko, romantyczni, cudownie, widzę dużo jego zalet, poznałam nawet jego dziecko i ewidentnie ten mężczyzna chce mnie w życiu na poważnie a nie na chwilę. Co zresztą też werbalizuje. Spędzamy dużo, dużo czasu razem, więc to nie jest taki czas że raz na tydzień. Ale codziennie jeśli tylko możemy. Wspólne spanie, budzenie się, pracowanie, robienie zakupów etc Jest bardzo opiekuńczy wobec mnie, jest dobrym rozmówca, kochankiem. No naprawdę wszystko pasuje. Taki perfect match, mój ukochany człowiek.
Wszystko więc wydaje owszem intensywne ale perspektywiczne, bo mimo wszystko czuję wewnątrz, że jest ok.
Ale on jest raczej typem emocjonalnym i po miesiącu usłyszałam "kocham Cię". Nie umiałam na to zareagować bo dla mnie to już duże wyznanie.
I tak się zastanawiam czy to zawsze - biorąc pod uwagę Wasze doświadczenia - jest red flag? Czy są też po prostu tacy mężczyźni, którzy się zakochają i w tym trwają? On twierdzi, że po pierwszej randce wiedział, że jestem TĄ. Ale jak to nawet pisze to słyszę jak niepokojące to może być. Że piorun się przecież szybko wypala...
Cieszę się ta relacja, jest cudownie ale zastanawiam się jak było u Was - czy facet który tak szybko i mocno się zakocha naprawdę rokuje na długotrwałego partnera?
Obserwuj wątek
    • sza.aliczek Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 08:48
      Nie rokuje. Ale może się mylę - oby!
    • loginematka Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 08:49
      Young, jesteś fajna babka ale przekombinowujesz.

      Po co szukasz wad, red flags, minusów, zamiast po prostu cieszyć się chwilą?

      Pomaga Ci to w jakiś sposób?
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 08:52
        Ale ja się cieszę! I uwielbiam go, kontynuuje relacje z nim. To tylko taka mała niewinna rozkmina bo po prostu szybko i mocno go wzięło i ciekawa jestem czy emamy mają takie doświadczenie, że mimo takiego tempa wynikło potem właśnie coś długotrwałego.
        Naprawdę tylko tyle.
    • imponderabilia20 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 08:56
      Brzmisz jakbyś miała max. 16 lat.
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:06
        Dlaczego tak uważasz? Zakochanie ma jakiś limit wiekowy? Myślałam, że w tych czasach nie pielęgnujemy już takich przestarzałych przekonań
        • imponderabilia20 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:04
          Nie nie ma. Ale zachowujesz się tak jak ja gdy miałam 16 lat. Podporządkowywałam wszystko pod chłopaka, mamy nie słuchałam jak zwracała mi na to uwagę. Ty z opisu robisz dokładnie tak samo. Minal miesiąc, a Ty już wszystko z nim robisz, dziecko zdążyłaś poznac, o zgrozo - pracujecie razem🤦 Zwolnij. Bo jak to huknie to się nie pozbierasz.
          • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:50
            Nie mam większość lipca dzieci więc korzystaliśmy z tego, nie wiem co w tym złego. W międzyczasie widywałam się też z innymi ludźmi. Jakaś tezę próbujesz wydziergać ale proszę daruj sobie
    • grruu2.0 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 08:56
      U mnie się skończyło małżeństwem. Potem rozwodem, ale nie z powodu szybkiego wyznania miłości.
    • borsuczyca.klusek Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:02
      Może się wypalić a może się nie wypalić. Zamiast rozkminiać i dzielić włos na czworo ciesz się chwilą
    • ixiq111 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:05
      Z reguły - nie. Szybko się zakocha, szybko odkocha. Ewentualnie zakocha się i kimś następnym.

      Ps. Od męża usłyszałam "kocham Cię" po dwóch tygodniach,
      jesteśmy razem 29 lat. Dzisiaj twierdzi, że wtedy już na 100% wiedział, że będziemy razem.
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:07
        No właśnie. Czyli nie ma co rozkminiac. Może niektórzy faceci mają taką emocjonalność po prostu i jak wiedzą to wiedzą
        • czwarty_przecinek Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:10
          Chyba tak właśnie jest, że jak wiedzą to wiedzą. W moim przypadku było tak, że po ok. 3 tygodniach "intensywnej" znajomości to ja zapytałam, czy myśli, że mógłby się we mnie zakochać. Odpowiedział, że już się we mnie zakochał smile. W maju tego roku minęło 17 lat bycia razem. Również mówił, że od początku wiedział, że to ja byłam tą na którą czekał i nie miał tu żadnych wątpliwości.
          No i od początku był tym, który się bardziej starał. I chyba do tej pory tak jest. Z mojej strony nie było wielkiego zakochania, ale z upływem lat rozwijała sie we mnie miłość do niego, która trwa smile
          • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:59
            U mnie to zakochanie kiełkuje, ale taka mam konstrukcje że u mnie stopniowo to się rozwija. U niego walnęło od razu. Wiem że jeszcze chwila i będę zakochana jeśli wszystko będzie się rozwijać jak do tej pory
            • czwarty_przecinek Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 14:00
              Trzymam kciuki żeby się Wam udało smile
            • riki_i Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 10:42
              youngagain napisała:

              > U mnie to zakochanie kiełkuje, ale taka mam konstrukcje że u mnie stopniowo to
              > się rozwija. U niego walnęło od razu.

              U facetów zwykle "wali od razu". Więc to nie jest żadna red flag.

              Oczywiście, może mu też znienacka wychłódnąć , sfera miłosna bywa kapryśna.

              Wiem że jeszcze chwila i będę zakochana j
              > eśli wszystko będzie się rozwijać jak do tej pory

              No to powodzenia
    • bei Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:13
      Nie wiem, czy to długo, u nas 24 lata…
    • marianna211272 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:17
      mnie to by bardziej znartwilo poznawanie dziecka na tak wczesnym etapie,po co ile to trwa.( tu by mi sie zapalila czerwona lamka ze nie chroni dzieciaka)
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:39
        No jego jest dość małe i na razie wie, że to jakaś kolezanka taty. Z moimi ja nie poznaje - moje już są 10+ więc dopóki nie poczuję, że to poważny zwiazek to nie ma szans
    • komunia23 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:25
      Myślę, że każdego należy traktować indywidualnie. U jednego to może być red flag, u innego nie. To co czujesz w sercu jest najważniejsze. Akurat rozumiem Twoje rozkminianie, bo na pewno chcesz żeby to już był ten i żebyś nie musiała dalej szukać. Ja trzymam za ciebie kciuki.
    • alpepe Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:33
      Mnie facet powiedział to po miesiącu w sposób, jak się po niemiecku mówi do dziecka, snejki i annajustyna i inne niemieckojęzyczne będą wiedziały, o czym mówię. Wtedy nic nie odpowiedziałam i nie czułam aż tak. Po kilku miesiącach powiedział mi, bo czułam, że chce coś powiedzieć, ale się hamuje, więc dopytałam, że mnie kocha, w tym samym momencie akurat czułam to samo i odwzajemniłam wyznanie.
      I teraz uwaga na koniec, wątek o facecie, czyli facet nierokujący, tak to szło.
      • black_magic_women Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 19:27
        alpepe napisała:
        > I teraz uwaga na koniec, wątek o facecie, czyli facet nierokujący, tak to szło.
        >


        Niestety myślę podobnie, pytasz na ematce, to znaczy, że coś nie tak uncertain A szkoda, bo kibicuję ci young.
    • alexandra1984 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:34
      Nie ma reguly. Ja balam sie ze skoro tak szybko mnie pokochal to zaraz mu sie 'odwidzi'.
      Mi 3 chlopakow powiedzialo po 2 tygodniach - 1 miesiacu ze mnie kochaja: z pierwszym i drugim bylam ok. 2 lata, a 3 to moj obecny maz.
      • alexandra1984 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:38
        Tak czy inaczej uwazaj na 'love boombing' ... bo to technika psychomanipulacji.
    • beataj1 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:37
      Będzie trwał albo nie będzie. Ty będziesz kochać albo się odkochasz. To jest życie. Miliony czynników codziennie mają na nas wpływ.
      Miesiąc nie wydaje mi się zbyt krótkim czasem skoro na wielu polach u was klikneło.
      Miłość też nie jest stanem zero jedynkowym - dziś pewnie kocha cię inaczej nić potencjalnie będzie cię kochał za rok.

      Dla mnie w podobnej sytuacji red flagiem były deklaracje pana po miesiącu że nigdy nie czuła taaaakiej miłości jak teraz. Że koleżanka (bo to ona była obiektem wyznań) jest kobietą jego życia i już nigdy nic nie będzie takie samo. To już za duże deklaracje smile
    • misiamama Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 09:38
      Już cię chwaliłam za rozwój, więc odpiszę - żadne red flag. Osobiście znam świetną parę obecnie jakieś 25 lat po ślubie - on oświadczył się po miesiącu, a ślub wzięli po pół roku od kiedy się poznali (czyli w zasadzie tyle ile trwała jakaś konieczna preorganizacja). Bardziej medialny przykład Karolina Malinowska i Oliwier Janiak, ponad 20 lat razem, podobnie piorunujące tempo związku.
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:57
        Dzięki ❤️❤️❤️
    • dni_minione Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:06
      O, przegapiłam chyba jakiś przełom. To ten pan, który nie podobał ci się fizycznie, ale z którym wpatrywaliście się w siebie romantycznie przez stolik?
      O wczesnym kocham powiem tyle, że często oznacza:
      1. chęć szybkiego przywiązania do siebie partnera (wytwarzanie u niego zobowiązania wobec siebie),
      2.brak umiejętności rozpoznawania swoich właściwych uczuć (mówi miłość, choć czuje zainteresowanie i pociąg, które są bardzo ulotne, co świadczy o braku kontaktu z własną emocjonalnością),
      3. desperację (szybko, natychmiast ma być regularny związek, żeby już było zaklepane).
      W twoim przypadku stawiam na to trzecie, zwłaszcza jeśli już są grane spotkania z dziećmi. Są tacy ludzie, którzy nie umieją być sami i wpijają się pazurami w każdą relację, która wg nich jakkolwiek rokuje. Nie powiedziałabym, że to red flag w kontekście pana złych intencji. On pewnie naprawdę chce tego związku i daje z siebie wszystko. Jedyne, nad czym bym się zastanawiała, to czy to ja jestem rzeczywiście taka wyjątkowa, czy pan tak samo "kochałby" każdą inną, która by zgodziła się na pasującą mu częstotliwość randek i tempo relacji. Spotkałam na swojej drodze paru takich z gigantyczną presją na związek, rodzinę, zamieszkanie razem, wspólnego psa. Dziwnym trafem gdy ja decydowałam się na jakimś wczesnym etapie przyhamować, oni przez chwilę bardzo mocno napierali, a potem puffff puszczali i bez żadnych dram szli szukać i napierać na kogoś innego. Taka to u nich była miłość. Jak jest u ciebie to wyjdzie w praniu, ale skoro już zakładasz wątek z wątpliwościami, to daję wam może z miesiąc jeszcze. Ale tylko na podstawie własnych doświadczeń (ja tak mam, wątpliwości zawsze kończą się tak samo).
    • zona_mi Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:09
      Usłyszałam: "zakochałem się" po dwóch dniach.
      Niebawem minie 5 lat wspólnego życia.
    • boogiecat Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:16
      Dlugotrwale partnerstwo sobie, a zakochanie sobie.

      Tylko ty wiesz czy slowa twojego faceta sa milosna poezja perska czy piosenka backstreetboysow.

      Ale kurde, gdybym byla na twoim miejscu to przeprowadzilabym te rozmowe z ukochanym.
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:53
        Ale już przeprowadziłam. Powiedziałam, że zazwyczaj pioruny się szybko spalają i że bywam sceptyczna do szybkich wyznań tego typu.
        On twierdzi, że owszem, jest może intensywniejszy niż inni faceci ale jego ostatnie związku trwały dość długo. Z mamą dziecka był kilkanaście lat.
        Zobaczymt
        • komunia23 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:52
          A miał z nią ślub?
          • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:59
            Tak
            • komunia23 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:38
              No to też na plus, dobrze o nim świadczy.
    • marta.graca Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 10:57
      Koleżanka mojej mamy po 2 tygodniach znajomości z narzeczonym zaklepywała termin ślubu- ponad 40 lat już są razem i nadal miłość kwitnie.
      • hermenegilda_zenia_is_back Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 16:07
        Jednak znajoma też tak zaklepywała, tylko chłopak nie wiedział, że sie w ogóle odswiadczal, nie wspominając o ślubie z pannica.
      • sarah_black38 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 16:14
        marta.graca napisała:

        > Koleżanka mojej mamy po 2 tygodniach znajomości z narzeczonym zaklepywała termi
        > n ślubu- ponad 40 lat już są razem i nadal miłość kwitnie.
        >

        Ale to było w czasach przed fastoodowych, że się tak wyrażę ! Dziś mam wrażenie mało kto dba o związek. Kiedy pojawią się jakieś nawet mało znaczące przeszkody to od razu rozstanie/rozwód/walizki za drzwi! I następny partner/mąż/kochanek.
        • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 17:35
          sarah_black38 napisała:


          > Ale to było w czasach przed fastoodowych, że się tak wyrażę ! Dziś mam wrażenie
          > mało kto dba o związek. Kiedy pojawią się jakieś nawet mało znaczące przeszkod
          > y to od razu rozstanie/rozwód/walizki za drzwi! I następny partner/mąż/kochanek

          Dokładnie tak.
          • eagle.eagle Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 17:38
            Bo niby to dbanie, reperowanie, bycie ze sobą do końca życia to jest takie wspaniałe.
            Ile z nas, dzieci tych dbających o swój związek, kwalifikuje się na terapię ? Chyba duża większość.
            • black_magic_women Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 19:32
              Moindziadkowie tak odhaczali odznaki w USC, za rekordowe małżeństwo. A jeszcze po śmierci dziadka wychodzą brudy. No ale staż jest!!! Byłby order z ziemniaka, gdyby nie stały za tym ludzkie dramaty, choćby babci.🥉🥈🥇🏅
              • black_magic_women Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 19:32
                black_magic_women napisała:

                > Moindziadkowie


                Moi dziadkowie
            • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 20:20
              eagle.eagle napisała:


              > Ile z nas, dzieci tych dbających o swój związek, kwalifikuje się na terapię ? C
              > hyba duża większość.

              Tak, bo dzieci z rozwalonych albo patchworkowych rodzin są szczęśliwsze, nie mają żadnych traum i nie potrzebują nigdy terapii. Oczywiście....
              • eagle.eagle Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 20:27
                snakelilith napisała:

                > eagle.eagle napisała:
                >
                >
                > > Ile z nas, dzieci tych dbających o swój związek, kwalifikuje się na terap
                > ię ? C
                > > hyba duża większość.
                >
                > Tak, bo dzieci z rozwalonych albo patchworkowych rodzin są szczęśliwsze, nie ma
                > ją żadnych traum i nie potrzebują nigdy terapii. Oczywiście....


                Więc jak widać nie ma jednej dobrej recepty.
                Jednak takie cholubienie tego że kiedyś kobiety dawały się bić , znosiły pijackie awantury w imię miłosci mnie mierzi.
          • boogiecat Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 18:32
            snakelilith napisała:

            > sarah_black38 napisała:
            >
            >
            > > Ale to było w czasach przed fastoodowych, że się tak wyrażę ! Dziś mam wr
            > ażenie
            > > mało kto dba o związek. Kiedy pojawią się jakieś nawet mało znaczące prz
            > eszkod
            > > y to od razu rozstanie/rozwód/walizki za drzwi! I następny partner/mąż/ko
            > chanek
            >
            > Dokładnie tak.


            Chyba za bardzo wam forum lub pudelek weszly, dziewczyny😀

            Gdzie kto sie rozstaje z powodu malo znaczacych przeszkod?🤔
            fakt, ze rozwodow jest wiecej niz "kiedys", zupelnie o tym nie swiadczy
            rzecztwiste dbanie o zwiazek tez jest raczej rozpopularyzowane aktualnie, bardziej niz kiedys gdy wytyczne dbania o zwiazek byly tak ograniczone, ze ludzie popadali w depresje z tego wspolnego zycia az do smierci
            • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 20:17
              boogiecat napisała:


              > Chyba za bardzo wam forum lub pudelek weszly, dziewczyny😀

              To nie Pudelek, a statystyki. Te są, jakie są. Oczywiście możesz twierdzić, że ludzie się kiedyś ze sobą męczyli, ale to tylko połowa prawdy. Ci co się dziś rozstają, wcale nie zawsze stają się szczęśliwsi, ale łatwo sobie wmówić, że dziadek zdradzał biedą babcię, ta zagryzała zęby i znosiła, a dziś już nikt nie musi. Problem w tym, że ludzie nie rozstają się tylko z powodu zdrady. A czasem w połowie życia ma się po prostu jakąś głupią fazę, są nieporozumienia, nagle rozbiegają się drogi, ale całej masie ludzi nie chce się robić żadnych kompromisów, bo wydaje im się, że wszystko im się należy.
              • boogiecat Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 20:53
                snakelilith napisała:

                Problem w tym, że ludzie nie rozstają się tylko z powodu zdrady. A czasem
                > w połowie życia ma się po prostu jakąś głupią fazę, są nieporozumienia, nagle
                > rozbiegają się drogi, ale całej masie ludzi nie chce się robić żadnych kompromi
                > sów, bo wydaje im się, że wszystko im się należy.

                Trzebaby wejsc w konkretne powody, bo nie wiem co dla ciebie jest glupia faza/nieporozumieniami/rozbiegnieciem drog nie bedacymi wystarczajacymi/powaznymi powodami do rozstania.

                Czesto mowi sie o samotnosci w malzenstwie, o fizycznym wstrecie, braku seksu, braku intelektualnej i emocjonalnej wiezi.
                Czy tutaj da sie poczynic jakies kompromisy?

                Ludzie wybieraja rozstanie, nie gwarantujace oczywiscie zadnego szczescia, bo ich dobija takie zycie.
                Tak naprawde to nie wiem czy dobrze robia, czy nie za szybko sie poddaja, czy uwierzyli ze powinni "zadac od zycia wiecej" bo "zasluguja na cos lepszego" huehue..., ale nie powiedzialabym ze dzialaja pod wplywem "wszystko mi sie nalezy".🤔
                • waleria_bb Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 15:07
                  Tylko jaka wartość z ciągłych kompromisów i szarpania się w imię: naprawiamy stare? Przecież to udręka na dłuższą metę i lepiej żyć samemu.
                  • riki_i Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 15:18
                    waleria_bb napisał(a):

                    > Tylko jaka wartość z ciągłych kompromisów i szarpania się w imię: naprawiamy st
                    > are? Przecież to udręka na dłuższą metę i lepiej żyć samemu.

                    Może dla części kobiet lepiej żyć samemu. W przypadku facetów , samotność na dłuższą metę to nowotwór, który zabija. Nie dalej jak wczoraj widziałem się z takim gościem, który I tak długo nie pożyje przy swoim stylu życia i zbliżającym się piątym krzyżyku, ale gdyby nie żona, to by się już dawno zachlał i zatracił w autodestrukcji.
                    • grruu2.0 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 19:01
                      Tylko po co kobiecie życie polegające na utrzymywaniu pijaka na powierzchni i byciu plasterkiem na czyjąś nieumiejętność bycia samemu?
                      • marta.graca Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 19:05
                        Otóż to. Na pewno życie z ochlejusem że skłonnością do autodestrukcji to koszmar, ale może pani jest z tych, co muszą mieć spodnie męskie w szafie.
                        • riki_i Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 23:01
                          Ochlejus ma mocne mundurowe umocowanie, dużą kasę i sporą sprawczość życiową- to znaczy wiele może załatwić i ogarnąć. Wyniósł się jakiś czas temu do kochanki, ale ta pani go z powrotem przyjęła. Jest nadal kłębkiem nerwów, co widać, słychać i czuć. Nie podejmuję się oceniać podobnych przypadków, to związek liczony w dekadach, jest też na pewno kawał wspólnego życia i moc przyzwyczajenia. IMO ten pan długo nie pożyje, daję mu z 10 lat maks, ale raczej krócej.
    • karyna-z-tarchomina Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:03
      Może pomyślał, że przestaniesz po tym wyznaniu tak ględzic w kółko czy wyjdzie czy nie wyjdzie, czy poważne czy nie, a co on myśli, a czego nie...
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:04
        Skąd założenie że mu coś takiego mówię? Opieraj się na faktach a nie nietrafionych zlosliwosciach
        • 35wcieniu Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:46
          Nie "mu". Nam.
          Swój chłop, chciał ulżyć forumkom.
        • karyna-z-tarchomina Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 16:28
          Piszesz tak jak gada moja kuzynka, tego się nie da wytrzymać. Ciągle zastanawianki, rozkminy, nie wie co robić, co myśleć, czego nie robić, analizuje jakieś bzdury i takie szczegóły że nikt nie zwraca na to uwagi , np. Czy babcia sie obraziła na prezent bo tylko połowa ust się uśmiechała (nie, kretynko, babcia ma niedowład i jej nie działa pół twarzy tak jak kiedys) a czy dać kurierowi 5zl, bo to mało i może się obrazić ale 10zl nie ma, to nie da i co robić... I ty jesteś identyczna, nawet jak nie mowisz mu w TYM temacie to w stu innych już tak, ja bym cię zakleiła silikonem
          • imponderabilia20 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 19:20
            Karinko, jak zawsze w sedno - to się zwie mądrością zyciową, bez względu na ''ligę''
    • ruscello Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:25
      My co prawda znaliśmy się luźno przez kilka miesięcy, ale jak raz na imprezie zaiskrzyło, to po 2 miesiącach się zaręczyliśmy. Może nie jest to jeszcze kawał czasu, ale mija 9 lat od ślubu. Od razu czuliśmy, że to jest TO.
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:37
        No wlasnie też tak to czuję, on raczej tez
    • eagle.eagle Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:31
      Mój eks też jakoś dość szybko powiedział że mnie kocha. I faktycznie kochał napewno przez cały nasz związek - 3 lata, później nie wiem.
    • claudel6 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:38
      young nie ma reguły. tutaj już kila osób przytoczyło historie, że facet szybko wyznał miłość, a związek przetrwał lata. ja bym się cieszyła, że to w tę stronę - a nie że Ty się zakochałaś, a on rozkminia przez n miesięcy czy to powiedzieć czy nie (niestety miałam taki przypadek)
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 11:45
        Tak, cieszę się tym i czerpię z tegosmile Dawno już tyle czułości między mną a mężczyzna nie było.
    • panirobak82 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:00
      Co to za dziwne pytanie???
      U nas bylo kocham na drugim spotkaniu razem 25 lat.
      Bardziej nie rozumiem Ciebie jak możesz robić te wszystkie rzeczy, które opisałaś z facetem i jak domyślam się z nim sypiać jak nic do niego nie czujesz? Nie wyobrażam sobie tego i tutaj zapala mi sie lampka co z Toba jest nie tak? Poświęcasz tyle czasu i fizyczności dla jakiegoś faceta i myślisz, że nagle walnie Cie jakis piorun miłości czy co? Ta miłość ma sie jakos narodzić dopiero? Nie rozumiem na co liczysz w takiej relacji?
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:39
        Ale ja do niego czuję dużo. Tyle że to jest zauroczenie, zakochanie lekkie ale żeby to była już wielką miłość no to jeszcze nie...Ja na to potrzebuję czasu
        • panirobak82 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:46
          Dlaczego więc dziwi Cię, że facet się zakochał po miesiącu? Nie rozumiem tego kompletnie. Nie słyszałaś nigdy o miłości od pierwszego wejrzenia? Dla mnie to co opisujesz to taka nowa odmiana związku aranżowanego, miłość kiedyś przyjdzie. Ja na miejscu faceta nie chciałabym być z kimś takim jak Ty. Z kimś kto mnie nie kocha, sypia ze mną ale nie kocha i czeka aż miłość kiedyś przyjdzie i jednocześnie jest zdziwiony, że ja kocham. Ty jesteś dla mnie jak to teraz nazywacie Red flag. Najpierw przyjaźn potem kochanie? Nie dla mnie i uważam, że nie tak powinien wyglądać początek udanego związku
          • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:56
            Co??
            To, że mnie nie wali po głowie od pierwszego wejrzenia to jest red flag?
            Ludzie są różni.
            On jest dla mnie ważny, jestem nim zauroczona, pewnie nawet zakochana ale "Kocham Cię" to dla mnie jeszcze chwilka.
            Jak dużo oceny w Twoich słowach!
            • panirobak82 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 13:13
              Jesteś pewnie zakochana ale na Kocham Cię to za wcześnie?? Tak zdecydowanie taka kobieta to Red Flag tym bardziej, że słowa Kocham Cię faceta i inne wasze prywatne sprawy postanowiłaś opisać na forum i obgadać z obcymi sobie osobami. W moich słowach jest ocena Twojej osoby a czego oczekiwałaś zakładające ten wątek na forum? Tylko poklepywania po plecach i oceny tylko faceta? Wow jakaś Ty dojrzała, witaj w prawdziwym świecie
          • marta.graca Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 13:12
            Po miesiącu to się nawet tej osoby dobrze nie zna, wg mnie niepoważne jest mówienie o miłości w takiej sytuacji. Hormony, zauroczenie, namiętność- owszem, ale nie ma co krytykować tych, co potrzebują więcej czasu. Najgorsze i najdłuższe sprawy rozwodowe mamy w mojej pracy pomiędzy ludźmi, którzy po 3 miesiącach znajomości, w różowych okularach, na fali zauroczenia brali ślub i później jak klapki z oczu opadły, to zaczął się dramat. Tym bardziej, że youngagain ma za sobą różne przejścia, więc nie dziwię się, że jest ostrożna.
        • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 13:58
          youngagain napisała:

          > Ale ja do niego czuję dużo. Tyle że to jest zauroczenie, zakochanie lekkie ale
          > żeby to była już wielką miłość no to jeszcze nie...

          Ale u niego jest to samo. Zauroczenie. Niepoważne jest nazywanie kilkutygodniowej znajomości miłością. Różnica między wami polega tylko na tym, że on to inaczej nazywa. Inaczej definiuje. I tak, dla mnie to byłby sygnał ostrzegawczy, bo może być, że facet ma generalną tendencję do wyolbrzymiania emocji i melodramatyczności. Na razie jest to fajne, bo pozytywne, w kierunku twoich oczekiwań. Ale później może dotyczyć każdego innego uczuciowego drgnienia. Może być np. "easy come, easy go", gdy pojawi się ktoś inny, albo z miłości szybko zrobi się niechęć, albo nawet nienawiść, gdy coś mu u ciebie nie podpasuje.
          • panirobak82 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 14:02
            Matko boska🫣🫣🫣
            • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 14:08
              Tak, tak, wierz sobie dalej w wieczną miłość od pierwszego wejrzenia.
          • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 15:25
            Koniec świata. Po raz pierwszy zgadzam się ze snake🫣
          • riki_i Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 11:08
            snakelilith napisała:

            > Ale u niego jest to samo. Zauroczenie. Niepoważne jest nazywanie kilkutygodniow
            > ej znajomości miłością.

            Wiesz Snejkowa, Riki to może nie jest autorytet w tych sprawach, ale jak zobaczyłem moją żonę, to w 3 sekundy wiedziałem, że chcę z nią być i jeśli chodzi o aspekt fizyczno-energetyczny to po prawie 30 latach niewiele się zmieniło. Czy można to nazwać miłością? No chyba tak. Charakterologicznie, życiowo i w wielu innych kwestiach było nam kompletnie nie po drodze, ale jakoś z wielkim trudem i po licznych wybojach jako tako się dotarliśmy i ja jestem z tego związku bardzo zadowolony. Zwłaszcza, że w zgodnej opinii moich kolegów podobały mi się przez całe życie wyłącznie najgorsze qrwy. 😀 A o mojej żonie można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że stoi czy stała obok qrewskich klimatów. 😉

            Ps. Uwaga hejterki ! - zachować sobie pilnie cały post Rikiego w notatniczku. Na pewno może się przydać do dowalenia mu w przyszłości. Geez_louise może nawet jakąś sygnaturkę z niego wykroi, lepszą od propozycji pracy dla Rikiego u Pana Podgórskiego ("karzeł w liberii").
            • snakelilith Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 11:48
              riki_i napisał:


              > Wiesz Snejkowa, Riki to może nie jest autorytet w tych sprawach, ale jak zobacz
              > yłem moją żonę, to w 3 sekundy wiedziałem, że chcę z nią być i jeśli chodzi o
              > aspekt fizyczno-energetyczny to po prawie 30 latach niewiele się zmieniło.

              Ty piszesz o fizycznym pożądaniu, a nie miłości. I twoja żona z tego co pisałeś, chyba to wie i uważa za niewystarczające i nieodpowiadające jej definicji miłości. Dlatego facet cały w skowronkach nie jest dla kobiety jeszcze oznaką szczęśliwego związku. I jeszcze do tego kobieta, która wie, że podobały ci się do tej pory najgorsze qrwy.
      • riki_i Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 10:54
        panirobak82 napisała:

        > nie rozumiem Ciebie jak możesz robić te wszystkie rzeczy, które opisał
        > aś z facetem i jak domyślam się z nim sypiać jak nic do niego nie czujesz? Nie
        > wyobrażam sobie tego i tutaj zapala mi sie lampka co z Toba jest nie tak? Poświ
        > ęcasz tyle czasu i fizyczności dla jakiegoś faceta i myślisz, że nagle walnie C
        > ie jakis piorun miłości czy co? Ta miłość ma sie jakos narodzić dopiero?

        Piszesz i rozumujesz jak Riki. Założyłem nawet kiedyś o tym wątek.

        No ale dowiedziałem się z niego, że są takie panie jak autorka wątku, które "powoli się zakochują " w czasie gdy już na pełną fajerę sypiają i prowadzają się z danym panem.

        Za młodu twierdziłem z pełnym przekonaniem, że jest to wyłącznie wmawianie sobie na siłę miłości z wygodnictwa i celów utylitarnych. No ale może ten typ tak ma. Kobiety różnią się od mężczyzn (moja żona także mówi tak samo jak np. koleżanka thank_you o swoim mężu , czyli, że zakochała się we mnie dopiero po jakimś czasie pełnowymiarowej znajomości, btw miała wtedy 18 lat, co może trochę ją tłumaczy).
        • grruu2.0 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 19:06
          Do sypiania z facetem miłość jest doskonale zbędna. Chyba nie powiesz, że kochałeś każdą partnerkę seksualną. Przy czym to nie zależy od płci a od konkretnej sytuacji
          • marta.graca Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 19:11
            A jak wiele seksu nie doszłoby do skutku, gdyby wszyscy mieli czekać na miłość...
            • grruu2.0 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 23.07.24, 19:13
              A poza tym zakochać się i potem się okaże,cze seks słaby to też bez sensu
    • obrus_w_paski Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:35
      Mój mąż po 10 dniach powiedział mi że mnie kocha, chce mieć ze mną dzieci i spędzić resztę życia. Stwierdziłam że wariat, schowałam się na kolejne 10 dni, jesteśmy razem grubo ponad dekadę, dziecko mamy po 15 latach od tej deklaracjiwink
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:56
        Czyli są takie przypadki, dobrze wiedziećsmile))
        • leosia-wspaniala Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 17:47
          Ale weź pod uwagę, że forumki tu raczej mowią o bardziej młodzieńczych związkach, kiedy człowiek jest bardziej emocjonalny i łatwiej mu pomylić miłość z zakochaniem.
          • midge_m Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 19:16
            Plus nie miały wtedy na stanie dzieci i związków które się po wielu latach zakończyły, czasem paskudnie, więc nie musiały być trochę ostrożniejsze w ocenianiu tego co jest uczuciem a co hormonami.
    • alina460 Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:38
      E tam, po co rozkminiac? Zakochał się facet i tyle 😊
      • youngagain Re: "Kocham Cię" po miesiącu... 22.07.24, 12:40
        No to ewidentnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka