youngagain
22.07.24, 08:44
No właśnie. Ja mam zupełne inne tempo i zaczynam coś czuć stopniowo, z czasem. Jestem teraz jak wi cię w relacji, zaczynam się zakochiwać ale dla mnie to jeszcze długa droga do kochania. Ot, jest słodko, romantyczni, cudownie, widzę dużo jego zalet, poznałam nawet jego dziecko i ewidentnie ten mężczyzna chce mnie w życiu na poważnie a nie na chwilę. Co zresztą też werbalizuje. Spędzamy dużo, dużo czasu razem, więc to nie jest taki czas że raz na tydzień. Ale codziennie jeśli tylko możemy. Wspólne spanie, budzenie się, pracowanie, robienie zakupów etc Jest bardzo opiekuńczy wobec mnie, jest dobrym rozmówca, kochankiem. No naprawdę wszystko pasuje. Taki perfect match, mój ukochany człowiek.
Wszystko więc wydaje owszem intensywne ale perspektywiczne, bo mimo wszystko czuję wewnątrz, że jest ok.
Ale on jest raczej typem emocjonalnym i po miesiącu usłyszałam "kocham Cię". Nie umiałam na to zareagować bo dla mnie to już duże wyznanie.
I tak się zastanawiam czy to zawsze - biorąc pod uwagę Wasze doświadczenia - jest red flag? Czy są też po prostu tacy mężczyźni, którzy się zakochają i w tym trwają? On twierdzi, że po pierwszej randce wiedział, że jestem TĄ. Ale jak to nawet pisze to słyszę jak niepokojące to może być. Że piorun się przecież szybko wypala...
Cieszę się ta relacja, jest cudownie ale zastanawiam się jak było u Was - czy facet który tak szybko i mocno się zakocha naprawdę rokuje na długotrwałego partnera?