Dodaj do ulubionych

Chodzić z nim do lekarzy?

26.07.24, 16:38
Sytuacja wygląda tak - po odwyku siłą rozpędu ze strachem, ale odwiedził kilka gabinetów, wprost mówił, z jakiego powodu przyszedł. Nawet jak się trafiły jakieś komentarze, to jakoś to znosił. Aż raz źle trafił albo może raczej wizyta trafiła na zły czas u niego. Albo może na tej wizycie dotarło, co ze sobą zrobił, co by się pokrywało z tym, co mu mówi terapeuta - z fazą leczenia, w której człowiek sobie zdaje sprawę, że uzależnienia się nie wymaże, nie wystarczy przestać, żeby się z tym rozprawić. Pracują nad przejściem do kolejnego etapu, ale cały czas mają tak, że dwa kroki do przodu, trzy do tyłu, a fobia białego kitla się pogłębia. Do psychiatry, terapeuty się nie boi, ale inne specjalizacje... Nawet rodzinny coraz bardziej. Dzisiaj był. A po fakcie powiedział, że wizyty lekarskie wywołują u niego myśl, że powinien się stąd zawinąć. Kazałam mu od razu napisać do terapeuty, że tak jest i to zrobił. No ale to nie rozwiąże problemu, bo też jak twierdzi psychoterapeuta pewne rzeczy będą wymagały czasu, a niektóre farmakologii. Tylko do innych lekarzy poza psychiatrą czasem trzeba chodzić. Laryngologa i alergologa już mu organizuję samodzielnie, ale jak jeszcze mu pomóc? Chodzić z nim, zawozić go, czekać z nim w poczekalniach? Umawiać wizyty domowe, jeśli się tylko da? Co można jeszcze zrobić, o ile w ogóle można? Psychiatra mu ostatnio powiedział, że jak mu się nie wyreguluje emocjonalnie, to on by go wziął na oddział. Się nie wyregulował. Chyba nie muszę pisać, czym jest dla niego ta wizja szpitala. Lęk pogania lęk.
Obserwuj wątek
    • mieszkanienaturalnie Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 16:40
      Ale po co ktoś ma chodzić po lekarzach? To zapewni mu życie wieczne? Daj spokój tej osobie i zajmij się własnym życiem.
    • geez_louise Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 16:50
      Chyba sobie znaleźliście temat zastępczy z tym alergologiem i laryngologiem. Z tego co piszesz, syn powinien pójść na oddział a potem na oddział dzienny.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 17:13
        W kwestii uzależnienia był na stacjonarnym, a do dzisiaj raz, dwa razy w tygodniu ma sesje indywidualne plus w międzyczasie różne zadania do wykonania, od września ma zacząć pracować w grupie. Nad alergologiem i laryngologiem się specjalnie nie skupialiśmy do tej pory, ale zaczął mieć problemy, które mu jednak uprzykrzają życie.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 17:20
        Natomiast nie jest wykluczone, że może potrzebować uregulowania farmakologicznego i przeczekania jakiegoś okresu.
    • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 16:53
      Zapytaj. Nie każdemu pomaga obecność rodzica w takiej sytuacji, inny będzie się cieszył że ktoś go trzyma za rękę.
      Imho jest dorosły, nie jest to onkolog, więc powinien ogarnąć sam zwykły przegląd/przeziebienie/alergologa.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 17:28
        No właśnie w sumie rozstrzygam w sobie tę kwestię i trudno mi sobie odpowiedzieć, czy mu to zaproponować. Bo właśnie - myślę sobie, do cholery, jest dorosły, z drugiej strony sobie myślę, że z koleżanką, która miałaby lęki z racji stanu psychicznego, niezależnie od wieku, bym poszła ją wesprzeć, gdyby miała takie życzenie. Na takiej zasadzie, że myślę, że duża część jego lęków jest irracjonalna, ale same w sobie te lęki są realne, prawdziwe. Może trzeba zaczekać, co na aż taki stany powiedzą terapeuta i psychiatra.
        • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:51
          Tak mi jeszcze przyszło do głowy - próbowaliście u chirurga plastyka? Może być bardziej empatyczny i nowocześniejszy niż laryngolog. A w niektórych korektach kształtu nosa używa się też autoprzeszczepów.

          Większość leków jest nieracjonalna, ale wciąż dają w kość. Zaproponowałabym, albo rozpuściła wici i szukała naprawdę dobrego specjalisty.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:58
            To ponoć robią chirurdzy laryngolodzy, bo nie o sam kształt chodzi. Choć to rzeczywiście plastyka, bo faktycznie chodzi o autoprzeszczep. Ale wszystko to "ponoć", bo właśnie tematu nie pociągnęliśmy i optymistycznie uznaliśmy, że da się poczekać. Aż objawy wyszły. Co najlepsze: wiedział, że je ma, bo to nie od teraz, ale oczywiście tego już nie powiedział, chcąc zrobić unik. Natomiast co do szukania, tak, racja po stokroć, więcej zero ryzyka, bo stawka za duża. Trzeba trochę niestety jak z dzieckiem.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 21:26
            Ale, ale! Może gdyby nagrać kogoś sensownego z chirurgii plastycznej po prostu by inaczej z nim porozmawiał o tej operacji. To jest dobry pomysł, dzięki!
    • bulzemba Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 16:55
      Daj mu być dorosłym. On nie ma 5 lat. Przestrzeń w końcu mu "zmienić pieluchy"
    • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 17:23
      Jasne, to fantastyczny pomysł.
    • bieda_tubka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 17:36
      jedzenie za niego też żujesz?

      >Chyba nie muszę pisać, czym jest dla niego ta wizja szpitala.

      napisz, ludzie przecież powszechnie uwielbiają szpitale, mało kto ma lęki czy traumy z nimi związane
    • ga-ti Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:13
      A Ty nie wyszukujesz na siłę tych wizyt?
      Facet załatwią psychiatrę, terapię i styka. O ile wiem to psychiatra nie w szpitalu w białym kitlu nie chodzi.
      Czy faktycznie młody facet potrzebuję natychmiast wizyt u kilku lekarzy? Serio? Ralyngolog? Jeśli nie ma zapalenia ucha z koniecznym antybiotykiem to nie trzeba natychmiast. Podobnie alergolog. Jeśli facet przetrwał wiosenne pylenia to da radę poczekać na wizytę.
      Może za jakiś czas mu się unormuje, lek przed kitlem zelżeje. To nie operacja na otwartym sercu, że musi natentychmiast. Zlituj się nad nim.
      • ga-ti Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:14
        Laryngolog 😄
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:25
          Po pierwsze - wyszedł z naręczem skierowań ze szpitala. I kardiologa zaliczyć musiał. Laryngologa też i wtedy rzeczywiście zaliczył siłą rozpędu, też dostał do niego skierowanie. No i właśnie wtedy się okazało, że poza problemem kardio, dość łatwym do załatwienia całe szczęście, jest jedna rzecz, która już lekka do załatwienia nie jest. Olaliśmy, bo go to mocno uderzyło, a lekarz powiedział, że on mu skierowania i tak na ten moment nie da. Tylko alergia daje mu niestety konkretne objawy powiązane najpewniej z tym problemem laryngologicznym, bo jak się przyznał od dwóch lat dzieje mu się to samo w podobnych okolicznościach.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:25
            Natomiast na ten moment laryngologa odpuścimy na pewno, zobaczymy, na ile się sprawdzi to, co dostał od rodzinnego.
            • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 12:19
              Nie pisz o nim „my”, to jeszcze zrozumiałe przy niemowlęciu, zwłaszcza pierwszym, ale to dorosły facet i on powinien mieć sprawczosc w zarządzaniu swoim zdrowiem. W porozumieniu z terapeutą i psychiatrą. Wy powinniście robić za kibiców.
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 12:23
                Piszę "my", ponieważ wymagało to ustaleń, bo wszystkie wizyty, na które miał skierowania, miał załatwić w ramach wspólnej umowy, a tu się trochę sprawa sypnęła.
          • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 13:45
            No i co z tego, że mu się dzieje? Jeśli będzie mu to doskwieralo, to pójdzie do lekarza. Albo zacznie z terapeutą pracować nad tą sprawą.
            Mam wrażenie, że z uzależnienia syna stworzyłaś taką tarczę, ktora teraz wszystko zasłaniasz i usprawiedliwiasz:on nie chodzi fő lekarza, bo - był uzależniony, coś tam sobie uświadomił, przestraszył się. A prawda jest taka, że masa osób nie chodzi do lekarzy, nawet mając jakieś tam konkretne schorzenia. Też się boją, nie chce im się, nie mają czasu, zraziło się - podstaw sobie co chcesz. I żyją dalej, z alergiami, arytmiami i skrzywioną przegrodą nosową.

            Wciaz piszesz o synu w liczbie mnogiej, wciąż załatwiasz rzeczy za niego, wybiegasz przed szereg. Czy on cie o to wszystko prosi? Watpię.

            Chetnie przeczytałabym choć jedno zdanie o twoim wnuku, choćby w tym poście początkowym. Bez szczegółów, bo zaraz pewnie napiszesz, że chcesz chronić jego prywatnośc. Ale choćby słówko o nim, że lubi kreskówki z Paw Patrol albo że tornister kupiliście - w tym kontekście liczba mnoga byłaby jak najbardziej uzasadniona.
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:01
              Z terapeutą nad tym pracują, ale tu potrzebny czas. To, że inni ludzie olewają swoje zdrowie - proszę bardzo, on też może, ale niech wtedy zapomni o opiece nad dzieckiem, bo do tego musi mieć zdrowie i kondycje i wie o tym doskonale - na poziomie racjonalnym. I nie, nie chodzi, moja droga, o krzywą przegrodę. A o wnuku wiele razy już pisałam. Nie o tornistrze, bo na to za wcześnie, ale gdybyś była taka wnikliwa, zauważyłabyś, że pisałam o jego diecie, pisałam o nim w kontekście imion, pisałam o nim w kontekście wakacji, w kontekście zmiany przedszkola.
              • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:47
                Nie sądzę, żebym była dla ciebie kimś ważnym, więc zwrot "moja droga" odbieram jako protekcjonalny i umniejszajacy w założeniu. Ale spoko.

                Kolejny raz - wątek z prośbą o radę, ale tylko tę właściwą, po linii i po bazie.

                Rzeczywiście, przegapiłam wzmianki o wnuku, nie kojarzę tych wątków, które przywołujesz, wszystkich przecież nie czytam i nie ma to nic wspólnego z wnikliwoscią.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:59
                  A więc dlaczego się na cokolwiek powołujesz, skoro jak sama twierdzisz, nie masz powodów, bo nie śledzisz? Jeśli nie śledzisz, nie zabieraj głosu w danej sprawie, bo zakrawa to na: nie wiem, ale się wypowiem.
                  Kolejny raz zamiast porady w danej sprawie - o tę, którą pytam, dostaję coś zupełnie innego - porady w sprawach, które ogarniamy. W dodatku śmiesznie sprzeczne, bo kiedyś było: ustalcie konkretne zasady, teraz: ale jakże to, to upupienie dorosłego. To zabawne. smile Tym bardziej, że pytam tu o rzeczy, których np. nie jestem w stanie omówić szybko z osobami bardziej fachowymi, te, o które nie pytam tutaj - mam ustalone z kompetentnymi osobami i już nie potrzebuję do nich zdania emamy. A więc sugerujesz - zostawić sprawę, niech sam ogarnia, nic nie organizować, nie być z nim przed i po, i dziękuję, przyjmuję do wiadomości, to jest odpowiedź na moje pytanie, dalej piany bić nie trzeba, bo nie pytałam, co powinno być w naszych zasadach.
            • kk345 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:46
              pseudo_stokrotka napisała:

              > I żyją dalej, z alergiami, arytmiami i skrzywioną przegrodą nosową.

              To nie skrzywienie, to przegroda przeżarta na wylot przez narkotyk.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 20:42
        Jeszcze dodam, że przyznał się w pewnym momencie, że ostatni raz był gdziekolwiek cztery lata temu. Z przyczyn wiadomych.
    • wiosennylisc1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:35
      Ikonieckropka, a jak lekarze traktują Twojego syna, kiedy ten się przyznaje do alkoholizmu i narkomanii? Jest traktowany po ludzku czy widzi, że zmienia się podejście?
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:49
        Bardzo różnie. Na przykład podobno dentysta przeszedł nad tym zupełnie do porządku dziennego, i choć zadał trochę pytań pomocniczych, to bardzo spokojnie, nie poczuł się przy nim oceniany. Kardiolog swoje dopowiedział, ale z taką troską na zasadzie, no to sobie, chłopaku, napytałeś biedy, ale dobrze żeś się opamiętał - przyjemny pan starszej daty. Rodzinny - profesjonalnie, ale jak to syn mówi: co myśli, widać od razu, zresztą to zgodne z tym, co o nim wiemy. Laryngolog - tu wynika z relacji syna, że tam było bardzo nieciekawie, od tej wizyty zresztą skala problemu urosła do niebotycznej rangi. Tylko tu też jest problem, na ile to, co mówi jest prawdziwe. On border, on nie zawsze wszystko odbiera zgodnie z czyjąś intencją, jak się nakręci, to wyolbrzymi, a czasem umniejszy coś, co należałoby zgromić. Jego emocje nie zawsze są racjonalne, a i w tym nawet obrębie niekoniecznie zawsze spójne, zależy od momentu. Jednego dnia dana rzecz go nie wzruszy, innego wywoła bardzo silne emocje.
        • wiosennylisc1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 18:56
          Tu właśnie dużo zależy od podejścia lekarza. Mąż też jest niepijącym alkoholikiem, mówi o tym, kiedy wie, że może dostać leki na bazie alkoholu. I kiedyś właśnie od lek usłyszał: "a jakie to ma dla pana znaczenie, jak prędzej czy później i tak pan zapije". Więc ktoś, kto usłyszy takie slowa, może mieć uraz. Tym bardziej na początku drogi.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:03
            I właśnie to usłyszał od laryngologa. Mniej więcej oczywiście: że co, on mu da skierowanie na operację, syn zablokuje miejsce komuś kto Bogu ducha winny, a ma takie samo schorzenie, a on i tak to zaprzepaści, bo jeszcze przed terminem operacji zaćpa albo zrobi to po operacji, więc by się zastanawiał, czy warto. Tak, usłyszeć coś takiego to koszmar, on wtedy w strasznym stanie wrócił. To określa jako jedną z rzeczy, które mu dały do zrozumienia, że nigdy od tego nie ucieknie.
            • wiosennylisc1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:18
              Jak on ledwo wychodzi z tego, to takie slowa mogą go podwójnie uderzyć.
              Z czasem, jak się umocni w trzeźwości, będzie mu łatwiej.
              Dlatego nie dziwię się, że emocjonalnie do tego podchodzi. Tak, alkoholizm czy narkomania są do końca życia, ale nie są powodem, żeby osoba uzależniona była traktowana jak osoba drugiej kategorii. Teraz, na szczęście, jest większa świadomość w społeczeństwie i mam nadzieję, że i lekarze przestaną spoglądać z góry.
              Mój mąż nie pije już od 15 lat, cały czas korzysta z mityngów, dobrze sobie radzi i jakby miało być tak, jak mu niektórzy lekarze "wróżyli", to by już od dawna musial leżeć w rowie i pić denaturat.
              • wiosennylisc1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:21
                Dlatego życzę Twojemu młodemu jak najlepiej. Niech nie bierze do siebie takich słów.
                Korzysta ze wsparcia AA, NA czy raczej to nie jego klimaty?
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:27
                  Gotowy, ma zacząć we wrześniu. I nawet chce, zacząć czuć potrzebę.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:28
                  Dziękuję w jego imieniu i swoim 💗
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:26
                Tak, całe szczęście jest lepiej, ja się obawiałam większych przebojów, ale właśnie, czasem jeden taki buc potrafi podciąć skrzydła. I potem jest myśl u syna, że my, terapeuta go okłamujemy, że cokolwiek osiąga, skoro słyszy wypowiedziane w takim tonie: rok trzeźwości minimum, inaczej to się nie liczy. Dla niego to jest wizja: jeszcze min. dwa razy tyle (uważa, że dla niego pół roku to lata świetlne), jestem ciągle w takiej samej dupie jak wtedy, gdy brałem. No koszmar i żenada w wydaniu takich lekarzy.
                Wiosenny, gratulacje dla męża i Ciebie! Trzymajcie się.
                • wiosennylisc1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:30
                  Swoją drogą wśród wielu lekarzy jest problem z alloholem/narko, ale jak widać poczucie lepszości u niektórych wygrywa.
                  Po prostu musi zacząć wierzyć w siebie. Jak chce być trzeźwy to będzie, a żadne słowa jakiekolwiek lekarza tego nie zmienią.
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:35
                    Zgadza się, święta prawda, dlatego tu walka o każdy dzień w takim leczeniu ma znaczenie, bo umacnia wiarę w siebie. Choć powiem szczerze, że ja nawet te ponad pół roku nie spodziewałam się, jak to jest ciężkie, szarpie uzależnionym i rodziną. Nie tak sobie to wyobrażałam. Nie spodziewałam się, że on ma takie problemy emocjonalne i jest tak zrujnowany zdaniem o samym sobie.
                    • hrasier_2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 20:49
                      Wspieraj go. Jesteś matką. Serce Cię boli. Chociaż tyle. Jest tu parę pozytywnych osób. Co bez wzajemności angażują się w takie sprawy. Zostawić go bez żadnej pomocy to wyrok. Rób co powinna zrobić matka dla syna.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 21:12
                        Ech, on ma i tak zbyt duży parasol ochronny. Wiem, że są takie dni, kiedy zależy nam bardziej niż jemu i wiem doskonale, że wtedy go zanadto podnosimy. Całe szczęście rzadko, wiem, że to tylko incydenty, bo gdyby było inaczej, to sami bylibyśmy już w szpitalach. Bo najgorzej to sobie uświadomić - wsparcie to tylko... wsparcie. Tu wszystko zależy od niego, a jego mózg płata figle. Czasem gada tak z sensem, że się na niego patrzy i ma się wrażenie: jakim cudem on mógł w to wpaść, mając taki łeb, a czasem ma się: oesu, człowieku, czy ty masz 12 lat?
                        • hrasier_2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 22:43
                          Fajny ten wiosennylisc1. Bardzo pozytywna osoba.
                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 22:57
                            To prawda. Zresztą to dla mnie dość ciekawe, że poznałam Liścia dopiero teraz (chyba?). Wcześniej w większości wyżywanie się hejterek. I dopiero, gdy postawiłam znak stopu wulgaryzmem, to odpuściły.
                            • hrasier_2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 23:06
                              Mówiąc po prawdzie jak bym moją znajomą czytał. Rzadko się pisze, więcej czyta. Kto nie ma problemów w życiu? Są duże i małe. Matka i dziecko choćby duże to więzy krwi.
                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 23:14
                                Więzy - tak, czy więzi. Ja go kiedyś rozumiałam niemal telepatycznie. Dokładnie wiem, kiedy coś się stało. I teraz mi się to koszmarnie pokrywa, może gdybym wtedy właśnie nie uznała - dorosły, ma prawo do swoich problemów, odciął pępowinę, bylibyśmy w innym punkcie.
                • makurokurosek Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:14
                  Sorry ale lekarz powiedział to co wszyscy wiemy i z czym wszyscy się zgadzają.
                  Ćpanie to był świadomy wybór twojego syna, tak jak i udawanie, że problemu nie ma był twoim świadomym wyborem.
                  Najpierw należy uporać się z narkomanią, a potem z jej skutkami.
            • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 12:20
              Mniej więcej czyli pan chamowaty powiedział że cpuna leczył nie będzie, czy powiedział żeby poczekać z zabiegiem jeszcze trochę czasu, bo statystycznie powrót do nałogu w pierwszym roku zdarza się częściej niż rzadziej. To ogromna różnica.
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 12:29
                Raczej chodzi o ton i pogardę dla tych, którzy prosili się o chorobę, a zajmują kolejki, acz mówię - on bardzo różnie pewne rzeczy odbiera. Natomiast ten rok w normalnych warunkach nie powinien raczej na nim zrobić wrażenia, bo ma pełną świadomość, zbudowaną przez innych specjalistów, że to właśnie jest miernik. Nie sądzę więc, aby samo to go uderzyło, myślę, że chodzi o sposób wypowiedzenia tych słów.
        • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:33
          Wiesz, sama trafiłam na laryngologa który powiedział że jestem „nienormalna i powinnam się leczyć u psychiatry, bo tak jest problem”. Nie wiem co jest nie tak z lekarzami tej specjalizacji.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:35
            O, a to ciekawe, czy to przypadki, czy rzeczywiście cała specjalizacja jest czymś skażona.
            • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 13:50
              Na pewno cała specjalizacja. Mają specjalny przedmiot "Jak poniżać pacjenta". Bo twój syn i Berdebul trafili na chamów.

              Ty się słyszysz w ogóle?
              • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:19
                Taki fun fact - 9/10 moich znajomych ma problem ze znalezieniem sensownego laryngologa. Mamy spoko dentystów. Ginekologów. Okulistów. Ortopedów. A laryngolog co jeden to gorszy.
          • berdebul Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:35
            Dodam że bolało mnie w uj, że byłam gotowa to ucho leczyć u proktologa.
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 26.07.24, 19:36
              Umówmy się, najłatwiej sobie "wypożyczyć" pacjenta cierpiącego albo słabszego.
        • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 09:37
          A to nie ejst tak, ze u laryngologa widać jakby największe szkody od tych dragów?
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:57
            To różnie bywa, u niektórych największe szkody będą kardiologiczne, u niektórych neurologiczne, u niektórych psychiatryczne, u niektórych laryngologiczne...
            • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:18
              Odkręcasz kota ogonem. To na co cierpni laryngologicznie zrobił sobie dragami tak?
              I zapewne po operacji jakby znowu wpadł w cpanie to było jeszcze gorzej. Obstawiam ze to mu powiedział lekarz i się nie spodobało.
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:23
                To mu powiedział lekarz słowami "i tak zaćpasz, nie opłaca się ciebie leczyć, bo jesteś skazany na porażkę". Bo wiesz, jakimś dziwnym trafem ten rok, który pada wszędzie i często, nie zrobił dotychczas wrażenia, a przy laryngologu owszem. Ale tak, ale ja wiem, lekarze mogą. Na sto procent gość był kompetentny, a na sto procent syn zj*bany.
                • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:38
                  Naprawdę lekarz powiedział takie słowa? I w reakcji na to założyłaś wątek z pytaniem "czy chodzić z nim do lekarzy"?
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:42
                    Tak, z jego relacji wynika, że lekarz mu powiedział, że szkoda, by zajmował termin komuś, kto ma to samo schorzenie, ale się o nie nie prosił, jak on i tak najpewniej wszystko zniweczy. Nie wiem dokładnie jakimi słowami, ale taki był tego sens. I tak, w reakcji na to, że zaczął mieć od tego momentu stany lękowe przed wizytami u lekarzy i myśli samobójcze (choć wcześniej nie miał z tym problemu), założyłam wątek "Czy chodzić z nim do lekarzy".
                    • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:52
                      Czyli nie wiesz, co powiedział lekarz, tylko co Ci syn powiedział. Dobór słów jest baardzo istotny. Można powiedzieć "i tak zaćpasz" albo "statystycznie w ciągu pierwszego roku są duże szanse, że wrócisz do nałogu". Jeśli ktoś chce usłyszeć atak, to z 1 i 2 wyciągnie ten sam sens.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:53
                        Tak, bo on tych statystyk nie zna i nagle go słowa o nich wbiły w fotel. big_grin Cześć.
                    • is-laura Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:01
                      Ten twój synalek nieźle tobą manipuluje. Ktoś by pomyślał, że taki delikatny, że jedno słowo lekarza nie po jego myśli nagle wywołuje w nim myśli samobójcze. Wie w jakie tony uderzyć, żeby robić z siebie ofiarę.
                      Kiedy w końcu zajmujesz się wnukiem i jego emocjami?
    • waleria_bb Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 01:17
      Przegadaj z terapeutą swoim, czy Ty za mocno nie wnikasz w życie syna. Ja rozumiem pomoc i podziwiam, że znalazłaś na tyle siły, że zaakceptowałaś nałóg syna, inne jego wybory, pomagasz w wyjściu z nałogu i wspierasz. Jednak życia za dorosłego faceta nie przeżyjesz, laryngolog itp. to nie jest operacja na otwartym sercu i powinien radzić sobie samodzielnie.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 11:53
        Cały czas to przerabiamy - te cienkie granice i rozprawienie się z lekarzami miał załatwić sam, zresztą było to jednym z warunków i je dopełniał, ale klęknął na postawie laryngologa i diagnozie, która chyba dla nikogo miła by nie była.
        • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:12
          Ty cały czas o dorosłym facecie mówisz "my". 7-latki są traktowane bardziej autonomicznie. Czy lekarz powinien być bucem? Nie, ale niestety tacy też bywają, a SYN musi się nauczyć, że nie zawsze jest milusio i wspierająco, a nie, że mamusia będzie za nim latać i ochraniać.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:37
            To teraz pytanie: koleżanka ma stany lękowe przed lekarzem, bo ma np. nerwicę i depresję ma problem z wizytami u lekarzy. Nie pomożesz, koleżanka ma się nauczyć, że nie zawsze jest milusio i wspierająco. Poważnie zadaję to pytanie: zostawiasz ją, czy oferujesz jakąś pomoc?
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:40
              I akurat w poście powyżej, który komentujesz, mówię "my" o sobie i mężu, więc kulą w płot.
            • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:52
              "Właśnie tematu nie pociągnęliśmy i optymistycznie uznaliśmy, że da się poczekać" z mężem nie pociągaliście tematu nosa syna? Dorosły mężczyzna chyba sam może zdecydować, czy coś mu przeszkadza, czy nie.
              Ty nie oferujesz "jakiejś pomocy" tylko żyjesz jego życiem. Każde jego pierdnięcie analizujesz, potem roztrząsasz te analizy na forum, a na koniec się dziwisz, że ludzie piszą Ci ciągle to samo: daj mu żyć jego życiem. On nawalił, niech on ogarnia konsekwencje, Wy możecie pomagać jak Was o to poprosi, a nie holować go i osłaniać przed całym światem.
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:56
                Tematu nie pociągnęliśmy, bo w drodze negocjacji zeszliśmy z tego punktu naszej umowy. Umowa była między nami i nim - razem to my.
                • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 15:07
                  On z wami negocjuje, czy ma iść do lekarza czy nie. 7-latek jak nic. Włącz mu blokadę rodzicielską na telefon, jak nie posprząta pokoju, to ban na TikToka 🤦‍♀️
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 15:17
                    Tak, każde ustępstwo od naszej umowy wspólnie omawiamy, prowadzimy negocjacje, gdy zachodzi potrzeba, dokładnie tak mamy robić i na razie nam się to świetnie sprawdza. I tak, omówiliśmy odroczenie laryngologa, choć miał sprawdzić, czy ma tego typu problemy i w razie możliwości w ciągu pierwszego roku się z nimi rozprawić. Lekarz mu powiedział, że nie ma takiej możliwości, on mu skierowania nie da. I z naszej wiedzy wynika, że tak rzeczywiście lekarz mógł postąpić, dlatego temat odpuściliśmy. Wrócił, gdy pojawiły się objawy. Z Tik-toka, hm, nie wiem, czy korzysta.
                    • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 19:01
                      Rozumiem jakieś warunki dotyczące mieszkania, chodzenia do pracy i terapii, ale na litość, alergolog czy laryngolog to powinna być jego sprawa.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 19:15
                        Bo Ty tak sądzisz i basta? No więc my uznaliśmy inaczej i jednym z warunków, jakie postanowiliśmy postawić narkomanowi i alkoholikowi (ponad dziesięć lat ćpania i picia, cztery lata bez ani jednej wizyty) było posprzątanie także zdrowotnie spraw związanych z uzależnieniami, skontrolowanie swojego stanu i ewentualne podjęcie interwencji, jeśli zajdzie potrzeba. To był warunek mieszkania z nami i nawiązywania więzi z dzieckiem. Dla Ciebie dziwne, dla mnie oczywiste przy sytuacji wnuka.
                        • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 19:40
                          Nie, bo on powinien sam decydować o jakimkolwiek kawałku swojego życia i ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje. Ty odpaliłaś helikopterek i latasz nad nim, regulując wszystko i wszystkiego pilnując, na dodatek zastanawiasz się co chwila, w czym jeszcze go wyręczyć nieproszona. Czy on chce, żebyś z nim chodziła? Może niech najpierw on sam, bez Twoich sugestii o to poprosi, zanim zaczniesz snuć wizje umawiania go, odprowadzania i wchodzenia do gabinetu?
                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 20:00
                            Ależ decyduje i ponosi odpowiedzialność - mógł nie przyjąć naszych warunków. Miał wybór. Ma go cały czas. Mógł też negocjować te warunki i może negocjować dalej, jeśli jakieś okoliczności się zmieniają i praktyczność tego wymaga. Może się też wyprowadzić, może się naćpać/napić. W każdej chwili. Nikt go do niczego nie zmuszał, nie namawiał, w kwestii mieszkania była to jego prośba, na którą odpowiedzieliśmy, stawiając konkretne warunki, które wspólnie omówiliśmy. Bez tego nie było opcji, żeby mieszkał u nas, również bez punktu o zadbaniu o zdrowie. Przypomnę Ci może: nie mówimy tu tylko o trawie. Mówimy o amfetaminie, meta-amfetaminie, kokainie (od niedawna wiem, że wcale nie tylko przyjmowanych nosowo) itd., popijanych alkoholem, do tego: seks bez zabezpieczenia przynajmniej z jedną osobą, która też brała (już uwierzę, że to tylko z jedną dziewczyną, akurat). Wciąż warunek dogłębnego sprawdzenia stanu swojego zdrowia Cię dziwi? I tak, z wyszukaniem laryngologa poprosił, żebyśmy się rozeznali. Powiedział, że w tym przypadku jest rzeczywiście po...ny i jeszcze nie wie, ale raczej tu by mu się przydało wsparcie, żeby sprawę ruszyć i może być z nim nawet nie przed samą wizytą, ale tuż po fakcie, bo ten moment określił jako dość groźny przy tym, co mu zaczęło chodzić po głowie.
                            • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 20:06
                              Tak, nadal mnie dziwi, że jest to warunek, z którego ma się spowiadać. Jego zdrowie - jego plan czy i co z tym robić, a nie lista do odhaczenia, bo mamusia będzie zła. Nie chce nic robić? Wolna wola, najwyżej potem się będzie bujał z konsekwencjami, bo uwaga uwaga: jest dorosły.
                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 20:45
                                Ależ on nie ma się z tego spowiadać. On, jeśli chce mieszkać z nami i budować więź z dzieckiem i wspólną przyszłość, musiał to po prostu załatwić - zrobić porządek ze zdrowiem. Nie jest samotną wyspą, jest rodzicem i aby wypełniać tę rolę, musi o siebie dbać. To dziecko już swoje przeżyło, nie ma matki, więc nasz syn bez nas jest samotnym ojcem. I to jest właśnie konsekwencja. WYBORU. Chce być ojcem, musi spełnić pewne kryteria. "Nie chce nic robić? Wolna wola, najwyżej potem się będzie bujał z konsekwencjami, bo uwaga uwaga: jest dorosły." Kłócisz się dla zasady, skoro jesteśmy zgodne?
                                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 20:50
                                  Zdradzę Ci jeszcze: dla niego samego to ustalenie było oczywiste.
                                  • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 21:12
                                    To po co ustalać? Skoro to takie oczywiste, to po co jakieś ustalenia, rzeczy oczywiste robi się niejako z rozpędu. Co chwila zakładasz nowy wątek, jak upupić syna, I za każdym razem dostajesz te same odpowiedzi, po których się oburzasz, że przecież dobrze robisz. Skoro odpowiedzi w n-tym wątku nie spełniają Twoich oczekiwań, to nie wiem, z lustrem może pogadaj?
                                    • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 21:15
                                      Nie, z uzależnionym nie robi się niczego z rozpędu, ustala się zasady i konsekwencje ich złamania.
                                • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:04
                                  Ale warunek chodzenia do laryngologa i alergologa jest absurdalny. Rozumiem, gdyby miał jakieś problemy zagrażające zyciu, ok. Ale tak? To trochę tak, jakbyście kazali mu nosić tylko czarne majtki. Potem oczywiście możesz powiedzieć, że się zgodził, ale jakieś to bezsensowne i upupiajace...
                                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:11
                                    To nie był warunek alergologa i laryngologa. To był ogólny warunek sprawdzenia swojego stanu zdrowia i zrobienia z nim porządku, a więc skorzystania ze wszystkich skierowań, z jakimi wyszedł z odwyku i stosowanie się do zaleceń z karty informacyjnej np. m.in. o pozostaniu pod opieką poradni zdrowia psychicznego. Zdaj sobie sprawę, że z jakiegoś powodu ten facet, mając opcje wyboru, bo je ma i to szerokie, tak, wciąż z nami mieszka, nie zamierza na razie tego zmieniać, i tak, czasami w różnych sprawach prosi o pomoc, czasem ją dostaje, czasem nie. Nie czuje się upupiony.
                                    • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:59
                                      Skąd wiesz o tym jakie dostał skierowania? Przecież to tajemnica lekarska.
                                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:01
                                        Bo byliśmy osobami wyznaczonymi jako te, które mogą mieć prawo do informacji? Bo o tym nam powiedział? Bo o różnego rodzaju skutkach tego, co robił, rozmawialiśmy na terapii?
                                        • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:03
                                          To pytanie czy odpowiedź?
                                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:07
                                            To odpowiedź sugerująca, że w rodzinach to dosyć normalne, że zna się stan zdrowia domownika, ba, członka rodziny. Tak jak my raczej znamy stan zdrowia naszych wszystkich dzieci, tak one znają nasz stan zdrowia, bo zwyczajnie w rodzinach się o tym rozmawia.
                                            • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:26
                                              Zaskoczył mnie ten warunek, bo wydaje mi się trudny do zweryfikowania. Rozmawia się w rodzinach (przynajmniej w mojej) o tym o czym się chce. A do informacji medycznej (przynajmniej ja) mam prawo, kiedy pójdę i o nią z jakiegoś powodu poproszę, sami nie wysyłają.
                                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:45
                                                No więc chciał, bo był to element zmierzenia się z problemem i gdy rozmawialiśmy, postawiliśmy warunek - porządek ze zdrowiem i zadaliśmy pytanie, czy wie, co powinien w tym zakresie zrobić. Wiedział i powiedział, zobowiązał się, że się tym zajmie. Masz świętą rację - kwestia rozmowy, wielu mam wrażenie, zachęca nas, byśmy nie rozmawiali, bo przecież to jego sprawa, no ale nie, rozmawiamy, jak to w rodzinach bywa. smile Wiadomo, że nie o wszystkim. Wiadomo, że o niektórych rzeczach nie od razu. Ale jeśli on chce mówić, my słuchamy. Jeśli my chcemy mówić, on słucha. Nikt nikogo nie przywiązuje do krzesła, żeby coś zdradził.
                                                • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:52
                                                  Może niezbyt precyzyjnie zadałam moje pytanie. Chodzi mi o to, czy masz dostęp do jego skierowań i sprawdziłas, jakie zostały wystawione czy po prostu wiesz to, co od niego usłyszałas?
                                                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:01
                                                    Nie, nie mam dostępu jako dostępu, choć ta karta też nie była jakoś ukrywana, dobre kilka dni leżała na ogólnodostępnym stosiku. O sytuacji zdrowotnej i skierowaniach wiemy od syna i prowadzącego terapię odwykową, bo na koniec mieliśmy takie spotkanie, podczas którego syn nam powiedział, co jest dokładnie grane. Było to jego życzeniem. Wtedy dowiedzieliśmy się właśnie o borderline'ie.
                                            • zosia_1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:58
                                              "To odpowiedź sugerująca, że w rodzinach to dosyć normalne, że zna się stan zdrowia domownika, ba, członka rodziny" tak się znacie w tej rodzinie, że nagle wam wylafiwał 5- letni wnuk na chacie, o którym pojęcia nie mieliście. O tym, że syn jest uzależniony też nie wiedzieliście, więc o czym Ty piszesz?
                              • hrasier_2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 20:50
                                nick_z_desperacji2 napisała:

                                > Tak, nadal mnie dziwi, że jest to warunek, z którego ma się spowiadać. Jego zdr
                                > owie - jego plan czy i co z tym robić, a nie lista do odhaczenia, bo mamusia bę
                                > dzie zła. Nie chce nic robić? Wolna wola, najwyżej potem się będzie bujał z k
                                > onsekwencjami, bo uwaga uwaga: jest dorosły.
                                Ciekawe jak byś ty w takiej sytuacji się zachowała, gdyby to był twój syn. Nie musisz odpowiadać.
                                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 21:22
                                  Postępowałaby pewnie zgodnie ze wskazaniami terapeutów. Ci uważają, że to, co jest do zrobienia w procesie trzeźwienia, czystości, to rozprawienie się z konsekwencjami zdrowotnymi. To ważny element leczenia. Uważają również, że rodzina uzależnionego ma z nim ustalić konkretne zasady i ich konsekwencje, a najlepiej je spisać i podpisać.
                                  • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 21:59
                                    Zabawne, z laryngologa musi się tłumaczyć i negocjować, czy to może poczekać czy nie, bo sam nie ogarnie. Ale dziewczynę, wróć, dwie, jakoś ogarnął i z tego powodu walizek mu jakoś nie wystawiłaś. Widocznie do tego mamusi nie potrzebuje.
                                    • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 22:19
                                      Zaczynaliśmy już gdy była pierwsza dziewczyna i w zasadach znalazł się choćby punkt o tym, że ma nie przebywać ze swoimi dziewczynami w towarzystwie małego. Uwierz, dziewczyna jest dla mniej przerażająca niż np. zniszczona wątroba, ale może to ja mam taką hierarchę priorytetów. Może Ty masz inną, można to uszanować - po prostu, zamiast się upierać. No i nigdy nie zobaczona dziewczyna nie zrujnuje życia wnukowi, a poważne przewlekłe choroby ojca już tak. To właśnie na takiej zasadzie - rób sobie, młody, rób, rób, co chcesz, póki to dotyczy tylko ciebie, ale tu masz dokładną listę, co wpływa na twojego syna i czego już ci nie wolno jako komuś, kto chce się kiedyś zajmować dzieckiem. Możesz być ojcem, możesz nie być.
                                      • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 22:40
                                        W założeniach terapii jest zdaje się zero związków na tym etapie, nie dwa. Właśnie po to, żeby nie zrujnować całej terapii. Tylko jakoś tak się dzieje, że on jest sierotką Marysią, jak trzeba być odpowiedzialnym i całkiem zaradnym facetem, jak potrzebuje towarzystwa do łóżka.
                                        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 22:52
                                          Tak dla uściślenia - tak, w założeniach terapii tak jest, o ile... Nie jesteś w związku przed terapią. smile A drugiej dziewczyny nie ma, bo to nie jest związek, to jest przyjaźń - nawet z dość rzadkimi spotkaniami bym powiedziała - z nastawieniem "może kiedyś, zobaczymy za jakiś czas". Pozwolisz, że w swoim własnym domu, w swojej własnej rodzinie, ze swoim własnym mężem, ze swoim własnym synem i z naszymi terapeutami będziemy ustalać takie warunki, jakie dla nas są ważne, czy musimy te Twoje wziąć pod uwagę? Pozwolisz? Można tak w ogóle, czy trzeba się Ciebie słuchać?
                                          • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 23:47
                                            Oczywiście, że można, tylko skoro wiesz, to po co pytasz?
                                            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 23:49
                                              Nie pytałam, co wpisywać do zasad, jeśli nie zauważyłaś.
                                              • hrasier_2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 23:54
                                                Masz dylemat pani mama. Serce boli. Chcesz spokoju duszy. Ale nie da Ci spokoju ta sprawa. Tyle nieszczęść w życiu. Byłaś na psychologii . Co jedna osoba to gorsze problemy. Twój pomiędzy nimi. Pani mama.
                                                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:04
                                                  Nie no, na psychologii to ja nigdy nie byłam. smile
                                          • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:51
                                            To ta "przyjaźń", o którą się martwiłaś, co będzie, jak ze sobą zerwą?
                                            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:03
                                              Tak, to ta przyjaźń, która przez chwilę zdawała się czymś poważniejszym z jakimiś planami, a na przyjaźni przystanęła przynajmniej na razie z przyczyn wiadomych.
                                          • zosia_1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:05
                                            "Pozwolisz, że w swoim własnym domu, w swojej własnej rodzinie, ze swoim własnym mężem, ze swoim własnym synem i z naszymi terapeutami będziemy ustalać takie warunki, jakie dla nas są ważne, czy musimy te Twoje wziąć pod uwagę? Pozwolisz? Można tak w ogóle, czy trzeba się Ciebie słuchać?" Ależ każda z nas tutaj na pewno uzna, że możesz ustalać co chcesz, tylko po vo pytasz w takim razie?
                            • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:08
                              ikonieckropka napisała:

                              > Bez teg
                              > o nie było opcji, żeby mieszkał u nas, również bez punktu o zadbaniu o zdrowie.

                              No to pozwólcie mu teraz ponieść konsekwencje niedotrzymania warunków tej waszej ugody na którą się świadomie zgodził i postawcie ultimatum - zadba o zdrowie, zadzwoni i umówi się na wizytę do lekarza, albo się wyprowadza.

                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:15
                                Ależ on respektuje to ultimatum. On się nie wzbrania przed wizytami, wie doskonale, że musi to ogarnąć, problem w tym, że wywołuje to ataki paniki i myśli samobójcze, więc tu praca terapeutyczna jest potrzebna, a to czas. Jedyne pytanie, jakie powstaje, to w jaki sposób, póki to terapeutycznie jest jeszcze nieogarnięte, mu pomóc - lub nie - zrealizować tę naszą umowę. Tu nie ma pytania, czy on ma chodzić do lekarzy. Tu jest jedynie pytanie, jak go wesprzeć, by to lepiej znosił.
                                • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:32
                                  ikonieckropka napisała:

                                  > Ależ on respektuje to ultimatum. On się nie wzbrania przed wizytami, wie doskon
                                  > ale, że musi to ogarnąć, problem w tym, że wywołuje to ataki paniki i myśli sam
                                  > obójcze, więc tu praca terapeutyczna jest potrzebna, a to czas. Jedyne pytanie,
                                  > jakie powstaje, to w jaki sposób, póki to terapeutycznie jest jeszcze nieogarn
                                  > ięte, mu pomóc - lub nie - zrealizować tę naszą umowę. Tu nie ma pytania, czy o
                                  > n ma chodzić do lekarzy. Tu jest jedynie pytanie, jak go wesprzeć, by to lepiej
                                  > znosił.

                                  Ale to nie Twoja rola. Bo ani nie masz odpowiedniego przygotowania, ani nie jesteś obiektywna. Jedyny sposób w jaki możesz go wesprzeć to konsekwentnie kierować do psychiatry oraz terapeuty lub wręcz szpitala. To oni jedynie mogą pomóc mu w atakach paniki lub myślach samobójczych, ale to wymagałoby od syna pracy. Od syna, nie od Ciebie.
                                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:51
                                    No i tu się mylisz, bo jak najbardziej powiedziano - jeśli atak paniki się zdarzy, to spokojnie można go przekierowywać. Tak robiliśmy, gdy zaczął mieć z nimi problemy i gdy trafiło, że byliśmy obok, to nie udawaliśmy, że nic się nie dzieje i dalej pichciliśmy obiad, tylko pomagaliśmy mu z tego wyjść, tak samo jak pomoglibyśmy przechodniowi na ulicy czy koleżance. Teraz jest w stanie im lepiej lub gorzej zapobiegać albo się z nich szybciej lub wolniej wyprowadzić samodzielnie. Myśli samobójcze - tak, tu już całkowicie rola psychiatry i wielce prawdopodobne, że szpitala.
                                    • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:55
                                      ikonieckropka napisała:

                                      > No i tu się mylisz, bo jak najbardziej powiedziano - jeśli atak paniki się zdar
                                      > zy, to spokojnie można go przekierowywać. Tak robiliśmy,

                                      Powiedziano Wam że to WY macie sobie radzić z atakami paniki u syna?
                                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:03
                                        Powiedziano nam, że możemy mu pomagać z nich wychodzić, czyli - gdy się zdarzy, pomóc mu przekierować myśli na inne tory. Może nie wiesz, ale zupełnie normalne przy atakach paniki, że ktoś obok, jeśli jest dostępny, może taką osobę zająć, by ja przywrócić do rzeczywistości.
                                        • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:10
                                          ikonieckropka napisała:

                                          > Powiedziano nam, że możemy mu pomagać z nich wychodzić. Może nie wiesz, ale zupełnie normaln
                                          > e przy atakach paniki, że ktoś obok, jeśli jest dostępny, może taką osobę zająć

                                          Możecie czy musicie?
                                          Bo może ja istotnie się nie znam, ale moim zdaniem to osoba która ulega atakom paniki powinna być trenowana jak sobie w takiej sytuacji radzić by z nich samodzielnie wychodzić.
                                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:22
                                            Możemy, absolutnie nie musimy, bo też jasne jest, że nie przebywamy ze sobą 24/7. I oczywiście, taka osoba trenuje, uczy się tego, to jasne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby odejść od gotowania obiadu i zapytać, ile jest cztery razy osiem, jak ktoś ma taki atak, zamiast udawać, że nic się nie dzieje.
                                            - Co to masz atak paniki? No dobra, dobra, trenuj. Ja skoczę po bułki. smile
                                            • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:34
                                              Popadasz ze skrajności w skrajność. Ograniczona pomoc, lub pomoc udzielana na czyjąś prośbę nie jest brakiem pomocy.
                                              Jeśli ludzie piszą coś co Ci nie odpowiada, lub z czym się nie zgadzasz, w odpowiedzi przekręcasz ich słowa wypaczając sens. To jest manipulacja.
                                              Przeczytaj sobie jeszcze raz wszystkie odpowiedzi w tym wątku i spróbuj się nad nimi zastanowić spokojnie oraz policz ile wypowiedzi tu się powtarza..
                                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:24
                                            Dajmy na to, teraz syn przez tydzień jest sam i sam będzie musiał sobie radzić z takimi atakami, jeśli mu się zdarzą.
                                • 3-mamuska Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:26
                                  ikonieckropka napisała:

                                  > Ależ on respektuje to ultimatum. On się nie wzbrania przed wizytami, wie doskon
                                  > ale, że musi to ogarnąć, problem w tym, że wywołuje to ataki paniki i myśli sam
                                  > obójcze, więc tu praca terapeutyczna jest potrzebna, a to czas. Jedyne pytanie,
                                  > jakie powstaje, to w jaki sposób, póki to terapeutycznie jest jeszcze nieogarn
                                  > ięte, mu pomóc - lub nie - zrealizować tę naszą umowę. Tu nie ma pytania, czy o
                                  > n ma chodzić do lekarzy. Tu jest jedynie pytanie, jak go wesprzeć, by to lepiej
                                  > znosił.


                                  Tak tak on sie trzyma umowy , ale pan laryngolog byl taki niegrzeczy dla synusia i on ma teraz mysli samobojcze wiec ten punkt mu odpuścimy, bo on taki biedny jest.

                                  Wiec po co takie umowy?
                                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:30
                                    Nie chodzi, że był niegrzeczny, tzn. o to też, ale powiedział, że nie skieruje na operację. Co za durne baby, ależ Wy pięknie przekręcacie i gryziecie, żeby tylko gryźć. big_grin Kazał mu się zgłosić, jak będzie miał rok czystości. Tylko się okazało, że cokolwiek wcześniej już musi z tym zrobić.
                                    • 3-mamuska Re: Chodzić z nim do lekarzy? 30.07.24, 00:01
                                      ikonieckropka napisała:

                                      > Nie chodzi, że był niegrzeczny, tzn. o to też, ale powiedział, że nie skieruje
                                      > na operację. Co za durne baby, ależ Wy pięknie przekręcacie i gryziecie, żeby t
                                      > ylko gryźć. big_grin Kazał mu się zgłosić, jak będzie miał rok czystości. Tylko się o
                                      > kazało, że cokolwiek wcześniej już musi z tym zrobić.

                                      Durna to ty jesteś wierząc synowi na 100% po tym jak cię 10 lat okłamywał ze ćpaniem ,i jeszcze kilka lat z wnukiem.

                                      Widziesz czyli facet go nie olał powiedział ze ma przyjsc JAK BEDZIE rok czysty , wiec nie powiedział ze szkoda na niego terminu. Bo jednak termin sie znajdzie, po roku. Takie są wytyczne państwowe.

                                      Przekrecasz to ty i twoj syn koncertowo.
                                      I dlatego własnie takie są twoje wątki.

                                      Jak sie okazało? skoro lekarz go widział i nie uznał ze trzeba to naprawiać natychmiast, czy to syn uznał ze on musi już bo już. Bo jemu przeszkadza. Niech szuka prywatnie.

                                      Cała reszta myśli samobòjczych i lekow jest niepotrzeba. Do opisywania tu na forum.
                                      To się z terapeutą uzgadnia.

                                      Ja sie nie pytam czy po wypadku syna, mam siedzieć przy jego łozku całą noc w szpitalu , czekajac na wyniki czy bedzie operacja czy nie. Albo czy pomoc mu z włosami (ma długie) czy okrecić słoik ze złamana ręką. Pomagam jesli on spyta o pomoc/zaoferuje swoja pomoc.
                                      Ale całą resztę wytycznych które dostał ze szpitala zrobił sam. Powiedziałam mu tylko ze w razie czego jestem i pomogę. A jest młodszy od twojego syna.

                                      To samo z córka wie ze jak cos moze spytać, ale ogarnia sama swoje zdrowie.
                                      Na boga nawet moj autysta wie ,gdy potrzebuje lekow i umie o nie porosić.
                        • zosia_1 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:55
                          "Dla Ciebie dziwne, dla mnie oczywiste przy sytuacji wnuka" skoro to dla Ciebie/Was takie oczywiste, to po vo ten wątek i Twoje pytanie. Wiesz co nasz robić. Nikt Cię tu nie może przekonać, że za bardzo się trzęsiesz nad dorosłym synem . Synem uzależnionym, większość widzi, że najchętniej przeżyłabyś za syna życia, dużo osób widzi, że najbiedniejszy jest uzależniony synuś, a nie djrzywdzony wnuk, który sam się w swoje kłopoty nie wpędził. O ci okropni ludzie, lekarze, którzy śmią brzydko mówić do twojego uzależnionego syna. Niech weźmie, do jasnej ciasnej, jako dorosły chlop, który sam sprowadził na siebie te nieszczęścia odpowiedzialność. Nagle taki delikatniutki na swoim punkcie się zrobił. Ojej, ojej . Ja ci radzę zrób jak uważasz, tylko po co pytasz, jak się rzucasz za każdym razem jak ci ktoś pisze, że jesteś nadopiekuńcza? Czy choć jeden raz, JEDEN RAZ, zanim ofpyskowujesz tu gorumkom przeanalizowałać dlaczego piszą inaczej niż Ty myślisz i dlaczego te rady inne niż sama myślisz się powtarzają? A to nie jest twój pierwszy nt .wątek tylko enty z kolei nt biednego synusia, który sam się uzależnił, skrzywdził wiele osób w tym niewinne dziecko i jego matkę, ale nikt, NIKT ,nie ma prawa nic w temacie powiedzieć nic przykrego twojemu biednemu synkowi. Nie musisz odpowiadać.
                          • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:59
                            Najciekawsze jest to, że on się strasznie boi oceny lekarza, ale jak podbija do dziewczyn, to już się oceny nie boi.
                • eagle.eagle Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:34
                  ikonieckropka napisała:

                  > Tematu nie pociągnęliśmy, bo w drodze negocjacji zeszliśmy z tego punktu naszej
                  > umowy. Umowa była między nami i nim - razem to my.

                  Po co była umowa jak jej nie wypełniacie?
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:59
                    Dlaczego nie wypełniamy? Jak najbardziej wypełniamy. Do laryngologa poszedł, dopełnił umowy, ale laryngolog powiedział, że skierowania mu nie da bez roku czystości. Teraz, gdy pojawiły się objawy, powstaje jedynie pytanie, czy to kwestia indywidualna tego laryngologa czy absolutnie żaden tego skierowania nie da, czy szukać teraz czy nie, czy może da się problemowi zaradzić tymczasowo tym, co dostał od rodzinnego, a do laryngologa iść rzeczywiście, gdy będzie miał faktycznie ten rok na koncie.
                    • eagle.eagle Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:07
                      Niech syn napisze do NFZ z zapytaniem czy jest taki wymóg bo od doktora X się o tego dowiedział, plus do właściciela, dyrektora placówki.
                      I wtedy zadecydować.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:17
                        Czy wymóg to nie wiem, ale wynika, że dość zwyczajowe działanie. Choć głupie o tyle, że na NFZ na tę operację się czeka mnóstwo czasu, więc spokojnie termin mógłby już sobie płynąć.
                        • eagle.eagle Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 18:09
                          ikonieckropka napisała:

                          > Czy wymóg to nie wiem, ale wynika, że dość zwyczajowe działanie. Choć głupie o
                          > tyle, że na NFZ na tę operację się czeka mnóstwo czasu, więc spokojnie termin m
                          > ógłby już sobie płynąć.

                          To niech się syn dowie czy to wymóg czy nie. Tylko wtedy można będzie powiedzieć że punkt umowy musi być przesunięty w czasie.
                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 18:17
                            Właśnie w tym celu szukamy sensownego laryngologa - nie bucowatego, a jednocześnie najlepiej w ogóle takiego, który ma doświadczenie w tego rodzaju operacjach i zadecyduje, co robić, jeśli są objawy, a nie ma roku - czy wypisywać skierowanie na operację, czy robić ją prywatnie i kiedy, czy może na razie oprzeć się na farmakologii.
                            • waleria_bb Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 12:31
                              Właśnie w tym celu szukamy sensownego laryngologa.
                              Nie wiem, skąd jesteście. We Wrocławiu konsultuje doktor Frączek, on nie boi się trudniejszych przypadków i wykona operację z przeszczepem, jak będzie potrzebna rekonstrukcja przegrody.
                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:43
                                Fajnie, dziękuję za ten cynk.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:10
                        Kokaina jest jednym z przeciwskazań, dodatkowo zły stan zdrowia, spowodowany długotrwałym nałogiem też. To lekarz nie dyrektor placówki, który może nie być nawet lekarzem, albo być niepraktykującym ginekologiem decyduje o kwalifikacji do zabiegu. To, że i tak się czeka nie ma znaczenia, jak ktoś wróci do nałogu w ciągu tego roku, to raczej wizyty wcześniej nie odwoła.
                    • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:23
                      ikonieckropka napisała:

                      >czy może da się problemowi zaradzić tymczasowo tym, co
                      > dostał od rodzinnego

                      Niech spróbuje na razie leczyć się jakiś czas tym co dostał od internisty i zobaczy czy przynosi to efekty czy nie. W razie gdyby nie, to można spróbować wizyty u innego laryngologa.
                      Operację można też zapewne przeprowadzić gdzieś prywatnie, może warto zorientować się i w takiej ewentualności oraz popytać jaki byłby jej koszt. Syn mógłby odkładać zawczasu pieniądze.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:27
                        Tak, można prywatnie, jak najbardziej. Orientacyjny koszt też można w Google znaleźć, nie wiemy wprawdzie, czy to wiarygodne dane, bo się coś tanio wydaje.
                        • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 09:43
                          A rozmawiałaś z kimś o tym czy ta operacja teraz faktycznie powinna się odbyć?
                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:48
                            Ten jedyny laryngolog, u którego syn do tej pory był, powiedział jedynie, że on skierowania przed osiągnięciem roku czystości nie wypisze. Pojęcia nie mam, czy takie są ogólne wskazania, czy zdanie tego jednego lekarza. Google mówi najczęściej - pierwsze co, odstawiamy kokainę, ale nie precyzuje, jak rozumieć odstawienie.
                            • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:19
                              Wiesz co był tu wątek o chamach lekarzach. Prawie kazda miała stycznośc osobiscie lub w rodzinie...i jakoś ludzie się z tego powdu nie przestają leczyć. Kreci wami ten syn jak marionetkami.
                              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:28
                                On też nie przestaje, szuka lekarza kompetentnego, który nie powie mu, że nie opłaca się go leczyć, a zamiast tego powie, czy czekać do roku i jak w razie czego radzić sobie z objawami; który mu powie, czy czekać na termin NFZ, czy to zrobić wcześniej prywatnie.
                    • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 09:42
                      Serio nie rozumiesz?Po takiej operacji chłopak pewnie dostanie silne dragi przecibólowe....a tu jakby jest problem, bo on narkoman. Ja nie mowie, ze go nie można leczyć ale pewna jesteś, ze mu teraz ta operacja jest potrzebna tak bardzo?
                      • nick_z_desperacji Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 11:41
                        Możliwa jest też opcja, że jak jak po operacji zapalenie, to drugi raz się tego naprawić nie da, jak zrobi to na świeżo, w ciągu kilku miesięcy, to problem będzie powazny. Ale laryngolog nie wpadł w zachwyt nad dzielnym synem i już afera. Tylko w razie powikłań takie rodziny często "zapominają" o tym, że pacjent byl w grupie wysokiego ryzyka, bo przecież lekarz się zgodził, a powinien wiedzieć lepiej. To się nie zgodził i to nagle dyskryminacja bqrkomana.
                        • nick_z_desperacji Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 11:42
                          * jak zaćpa po operacji
                        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:52
                          Tak, tak, dragi chyba Ty bierzesz, skoro tak odpływasz w insynuacjach. Rozumiem, że jesteś lekarka i wiesz, jaka jest praktyka dotycząca takich zabiegów, tak?
                          • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:20
                            Nie jestem, dlatego piszę "możliwie", ale nie trudno się domyślić, że autoprzeszczep nie zagoi się w tydzień, ani nawet w miesiąc. Sama pilnujesz go na każdym kroku, a dziwisz się, że lekarz nie chce brać odpowiedzialności za ewentualne powikłania.
                            Poza tym, zabieg za 3 lata, żeby nie zajmować miejsca, trzeba odwołać. Naprawdę wierzysz, że ktoś w ciągu będzie o tym pamiętał? Chcesz naprawić wszystko teraz, zaraz, natychmiast. Tak się nie da, z konsekwencjami zdrowotnymi będzie się bujał jeszcze długo.
                            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:26
                              Wybacz, ale ten lekarz nie jest dla mnie miernikiem. Tym bardziej, że rodzinny zdziwiony, że syn nie dostał od niego żadnej maści. A więc zdaj sobie sprawę, że może być tak, że się źle trafia z lekarzem.
                      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:50
                        A Ty serio nie rozumiesz, że na NFZ i tak nikt by tego nie zrobił jutro, tylko za trzy lata? Pojęcia nie mam, czy tej operacji potrzebuje teraz, bo ma zdanie tylko jednego lekarza, u którego syn był, nie mając jeszcze w tym roku wielu objawów.
                        • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:25
                          A Ty serio nie rozumiesz, że na zabieg za 3 lata na NFZ też trzeba mieć kwalifikację teraz? Koleżanka ostatnio miała skierowanie na wszczepienie endoprotezy, RZS. Połowa pacjentów już ze skierowaniem "odpadła" na ostatecznej kwalifikacji, bo np. mieli schudnąć 4kg. I teoretycznie zanim byłby termin, to mogliby schudnąć trzy razy, ale obecnie się nie kwalifikują i koniec.
                        • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:19
                          To moze napisz co mu powiedział lekarz?
                          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:24
                            Przecież już kilka razy napisałam, masz to choćby w rozmowie z wiosennyliściem poniżej.
    • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:22
      ikonieckropka napisała:

      >Chodzić z nim, zawozić go, czekać z nim w poczekalniach? Umawiać wizyty do
      > mowe, jeśli się tylko da?

      Nie. Pozwolić mu zmierzyć się samodzielnie z JEGO problemem, choćby był w tym momencie najtrudniejszy dla niego, a nawet w jego mniemaniu nie do przeskoczenia. I ewentualnie poczekać aż Cię POPROSI o pomoc i skonkretyzuje dokładnie w jakiej postaci chciałby ją otrzymać. Czyli nie pełna obsługa od A do Z, ale np tylko podwózka, tylko umówienie do specjalisty, lub tylko podpowiedź do jakiego ma sam zadzwonić i umówić się.
      I błagam - nie myśl ani nie pisz o nim w liczbie mnogiej - my.
      Helikopterujesz i zacierasz granice jego odrębności oraz odpowiedzialności. A to jest niedobre dla niego i dla Ciebie także.
      • waleria_bb Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:51
        I błagam - nie myśl ani nie pisz o nim w liczbie mnogiej - my.
        Helikopterujesz i zacierasz granice jego odrębności oraz odpowiedzialności. A to jest niedobre dla niego i dla Ciebie także.

        Też tak to widzę, kiedyś ten ochronny parasol się zamknie (choćby z przyczyn naturalnych, matka nie żyje wiecznie) i co? Facet zaniedba zdrowie? Oczywiście, rodzina ma pomagać. Tylko nie wiem, czy faktycznie wizyta u laryngologa/alergologa to coś, co powinno być na głowie matki dorosłego mężczyzny. W dodatku on sam jest ojcem, no pora dorosnąć i przeszłość z nałogami nie może być wygodną wymówką dla nieporadności, migania się od załatwiania swoich spraw itd.
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 14:58
          A depresja może być powodem, przy którym ktoś może poprosić o pomoc albo mieć ją zaoferowaną?
          • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 15:12
            Jego głównym problemem jest nałóg. Trzeźwienie to proces bolesny, często na dzień dobry walący w twarz z prostego. A Ty go przed nieprzyjemnościami trzeźwienia chronisz, jakby go ktoś chciał w ramach terapii do Somalii wysłać. Taka kontrola zdrowego by do szaleństwa doprowadziła.
            I na marginesie, pomoc w depresji też nie polega na wyręczaniu i uwspólnianiu życia.
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 15:21
              Akurat nie ma czegoś takiego u niego jak główny problem, są problemy równoległe, a może nawet kilka, bo się wzajemnie zazębiają i wpływają na siebie. Czyli uzależnienie, borderline, depresja i kilka rzeczy z nią związanych jak np. zaburzenia lękowe. Wyobraź sobie, że nikt nie mówi: uzależnienie główne, jakimiś tam myślami samobójczymi zajmiemy się za dwa lata. To tak nie działa. Abstrahując zupełnie od tematu laryngologów itp., uzależnienia leczy się, szukając ich źródeł i prostując problemy emocjonalne i psychiatryczne.
              • waleria_bb Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 12:37
                Życzę Ci dobrze, ale już kiedyś pisałam. Za dużo spraw jednocześnie chcecie ogarnąć i naprostować, a tak się nie da. Daj synowi przejść przez terapię, wyjść z nałogów, bo to jest teraz priorytet.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 19:54
                  Powtarzam - to tak nie działa. On, żeby leczenie nałogu dało jakikolwiek skutek, musi mieć jednocześnie, a nawet przede wszystkim prowadzoną terapię borderline. Bez stopniowego schodzenia z tego problemu emocjonalnego, wszystko na nic. I nie jest to nasz wymysł, tylko psychiatry i terapeutów.
                  • waleria_bb Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:39
                    Ja do tego piję. Najpierw głowa i potem skupiać się na rozwiązywaniu kłopotów z nosem itd.
    • ardzuna Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 17:24
      A tu? anonimowinarkomani.org/
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 27.07.24, 17:51
        Dzięki. Mityngi ma zacząć od września, natomiast uzależnieniowo jest całkiem ładnie postawiony na nogi, ma wypracowane metody na radzenie sobie z głodami (jasne, jeszcze czasem daje się im pochłonąć, ale jakoś inaczej), na profilaktykę trzeźwości i czystości, reagowanie na pokusy, przebywanie wśród pijących, mówienie o swoim problemie, ma zbudowane nawyki, jasne zasady funkcjonowania. Nie umie sobie jeszcze radzić z samooceną, poczuciem winy, stratami, wahaniami nastrojów, czasami koncentracją, ale to najpewniej kwestia tego, że zaburzenia osobowości mu dają popalić i podkopują efekty terapii uzależnień i podejrzewano, że tak właśnie będzie.
    • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 14:28
      Sorry nie obraź się autorko że to napiszę ale po przeczytaniu całego tego wątku i znajomości poprzednich mam wrażenie, ze syn Wami manipuluje nadal aż miło. Rozumiem Twoją obawę i troskę o niego jako matka, ale z boku wygląda to tak, że sytuacja wymogła na nim podejmowanie się jakiś zobowiązań, ale on sam nie ma żadnego zamiaru ich wypełniać znajdując sobie kolejne mniej lub bardziej prawdopodobne wymówki i oczekując od Ciebie że je za niego wypełnisz przynajmniej w 80-90 procentach, lub zwolnisz bo on przecież jest taaaki biedny, taaaki uzdrowiony, lub taaaki chory w zależności od potrzeb chwili.
      Na dodatek, co dla mnie jest absolutnie najgorsze, umieściliście kilkuletnie dziecko - wnuka w roli zakładnika - określając kontakty z nim jako nagrodę dla ojca za spełnianie Waszych oczekiwań. A Wasza/Twoja uwaga nadal w całości spoczywa na synu i drobiazgowej kontroli jego poczynań, motywacji, niemożności, znajomości, itp.
      Może czas przyznać i pogodzić się z tym że syn nigdy tak naprawdę nie wyzdrowieje, a wnuk pod jego opiekę nie wróci, i zapewnić przynajmniej dziecku jakąś stabilność życiową z dala od uzależnionego człowieka z chorobą psychiczną?
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:13
        Ja wiem, to właśnie pięknie widać i tutaj i w postawie niektórych lekarzy, o czym choćby Liść wspominała - bo przecież sam uzależniony nie będzie miał żadnych celów poza zachlaniem/zaćpaniem. Jaka sytuacja na nim wymogła podejmowanie zobowiązań?
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:28
          Zupełnie się nie obrażając, bo ja się nie obrażam, co najwyżej żyłka nerwowa mi czasem pęka. Podpowiem, bo być może to też jakoś umknęło. W grudniu, gdy cała sprawa wyszła, ten facet miał: dobrze płatną i w swojej oczywiście krasie w miarę pewną pracę za granicą plus sporo dodatkowych zleceń, miał oszczędności, miał z domu pasywny dochód, miał tam wynajęte mieszkanie, miał grono znajomych. Mógł z tym zrobić tak dokładnie wszystko. Co zrobił - było to tylko jego wyborem. Bo był i jest do teraz - całkowicie niezależny. Więc na nim nic niczego nie wymogło.
          • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:05
            ikonieckropka napisała:

            >Co zrobił - było to tylko jego wyborem.
            > Bo był i jest do teraz - całkowicie niezależny.

            Brawo, że syn jest taki zaradny, pracowity zdolny, ma gdzie mieszkać i potrafi się utrzymać.
            Tylko że całkowicie mylisz się się twierdząc że jest niezależny. Bo on jest uzależniony, a poza tym psychicznie i organizacyjnie wisi na Tobie.
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:19
              Psychicznie i organizacyjnie wisi na mnie, bo? Jedna rzecz, zobacz, jedna - jak go wesprzeć przy syndromie białego kitla. Jedna. Oczywiście po drodze były tez inne rzeczy, w których go wsparliśmy bądź nie. Ale jesteś pewna, czy wiesz, o czym mówisz? Chyba nie. Czy to my wybraliśmy terapeutę i psychiatrę? Nie. Czy to my wykonujemy za niego zadania na terapię? Nie. Czy to my pilnujemy, żeby odbywał sesje? Nie. Czy to my pilnujemy, żeby wykonywał zadania na terapię? Nie. Czy to my wybraliśmy mu pracę? Nie. Czy to my pilnujemy, żeby ją wykonał? Nie. Czy za niego ją wykonujemy? Nie. Czy to my ułożyliśmy mu rytm dnia? Nie. Czy to my narzuciliśmy mu formy spędzania wolnego czasu? Nie. Czy to my narzuciliśmy tryb życia? Nie. Czy to my wykonujemy za niego obowiązki domowe? Nie. Mogłabym jeszcze wiele aspektów wymienić, ale ich nie przyjmiesz, bo działasz wedle założenia - i jestem tego pewna - jak mąż się boi do kardiologa, to pójdę z nim, ale jak się narkoman boi iść do kardiologa - niech spada, nie jest dzieckiem. Pozwól, że przywołam kiedyś ten wątek, kiedy np. napiszesz na forum - mojego męża dziabnął szerszeń, słuchajcie, moja córka lat 25 jakoś nagle zaczęła chudnąć, jak sądzicie informatyka czy robotyka, syn dostał się na oba kierunki. Popatrz, ile tu takich rzeczy jest załatwianych, czy wtedy tak mocno krzyczycie - wara, dorośli!? Zostawiam do przemyślenia.
              • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:58
                Wiesz, może Cię to zdziwi ale jestem pewna tego co piszę. Gdyby ktoś z moich bliskich bał się pójścia do lekarza i zwierzył mi się z tego prosząc o moją pomoc oczywiste jest, że zaproponowałabym mu moje towarzystwo. I tak, owszem towarzyszymy sobie z mężem w wyprawach do szpitala oraz pytamy nawzajem w rodzinie czy drugiemu nie pomóc i w czym. Najczęściej jednak czekamy na czyjąś prośbę. I pozwoliliśmy i zawsze pozwalaliśmy naszym dzieciom na samodzielny wybór studiów i ich własne decyzje, bez pytania o to nieznajomych ludzi na forum. A także na ponoszenie konsekwencji w przypadku wyborów błędnych. Uczyliśmy ich podejmowania decyzji, byliśmy obok i wspieraliśmy, ale nie narzucaliśmy własnego zdania. To jest trudne, ale konieczne by osiągnąć dojrzałość. Zatem nie spodziewaj się, że będę o ich rozterki pytała na forum.
                Może Cię również zdziwi, bo zamiast czytać wprost, czytasz między wierszami a trudniejsze aspekty pomijasz, ale nie tylko ja ale nikt, absolutnie nikt w tym wątku nie napisał cytując Twoje słowa - że skoro Twój syn jest narkomanem to ma spadać ze swoimi lękami. I ja i wiele innych osób pisało natomiast żebyś poczekała na jego prośbę o pomoc zamiast robić wszystko za niego począwszy od wglądu w skierowania, przez umawianie wizyt i towarzyszenie podczas nich synowi w gabinecie.
                Jestem też pewna, że mimo jego licznych sukcesów o których piszesz jest w nim pełno lęku i że musi nauczyć się sobie z nim radzić bez sięgania po używki, a właśnie prosząc o pomoc przede wszystkim terapeutów i lekarzy, a dopiero potem bliskich.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:01
                  Wgląd w skierowania? Hm, no ciekawie sobie budujesz historyjkę, ciekawie.
      • nick_z_desperacji Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 16:45
        Aqua48 oczywiście, że manipuluje, a autorka sama do tego zachęca: analizuje kazdy krok, rozdmuchuje i jednocześnie usprawiedliwia. Ta sama dziewczyna w poprzednim wątku już prawie żoną w jej wizjach była, a teraz to tylko koleżanka. Jest taka piosenka Pink Floyd "Mother", mam wrażenie, że autorka od tytułowej matki się niewiele różni.
        • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:01
          W którymś z poprzednich wątków o synu wiele osób sugerowało współuzależnienie i osobną terapię dla rodziców, ale autorka o ile pamiętam odparła, że teraz w natłoku różnych spraw nie ma na to czasu..
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:02
            Ależ przekręcasz, oczywiście, że jesteśmy w terapii, nie chodzimy jedynie na Al-Anony rodzinne. Ale sobie musisz powymyślać.
            • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:15
              ikonieckropka napisała:

              > Ależ przekręcasz, oczywiście, że jesteśmy w terapii, nie chodzimy jedynie na Al
              > -Anony rodzinne. Ale sobie musisz powymyślać.

              Wcześniej pisałaś, że na terapię dla współuzależnionych nie, bo nie masz na to czasu. Jeśli teraz chodzicie, to bardzo dobrze. Tak trzymaj!
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:21
                Bo nie chodzimy na terapie stricte dla współuzależnionych, nie jesteśmy za takich uznani, jesteśmy uznani za zagrożonych współuzależnieniem i z tym nakierowaniem chodzimy od początku na sesje indywidualne i systemowe, nie uczestniczymy jedynie w grupowych spotkaniach "anonowych".
                • aqua48 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:26
                  ikonieckropka napisała:

                  > Bo nie chodzimy na terapie stricte dla współuzależnionych,

                  Czyli jednak nie.
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:34
                    No jednak nie, to nam pozostawiono jako wybór, a jako priorytet indywidualne terapie i systemówkę - z naciskiem na tę drugą Bo tak, "anony" to wybór i już też doskonale wiem, że nawet nie każdy uzależniony z anonów korzysta, bo to nie jest jedyna forma i opcja, raczej jest to traktowane jako dodatek dla chętnych, bo nie jest to rozwiązanie dla każdego. Wielu z anonów korzysta dopiero po ukończeniu podstawowego leczenia. Wariantów otrzymania pomocy jest wiele, ten nie jest jedynym i jednocześnie jedynym słusznym, poważnie. I wybacz, niezależnie od Twojej opinii, gdzieś tam już znajduję potwierdzenia w skuteczności tego, co wybraliśmy.
            • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 09:46
              być na terapiii a wynieść coś z niej to dwie rózne sprawy. Mam wrażenie, żęś się zabetonowała w swojej fiksacji wokół syna.
              Masz wnuka ( któy zyje teraz w bardzo toksycznym ukłądzie), masz zdaje się córkę...a cały świat kręci się wokół syna
              • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 14:20
                Mam zdaje się córkę, czyta obok mnie właśnie książkę. Skoro uważasz, że sprawiedliwie jest i o niej napisać na forum, bo na forum należy pisać o wszystkim, a nie tak, że tylko o rzeczach spornych, to piszę, że czyta właśnie książkę o zaginionej dziewczynce. Mam zdaje się też drugiego syna, on w tej chwili jest w pracy, ma gorący tydzień i pewnie po powrocie z urlopu zastał tyle roboty, że znów jest wykończony i potrzebuje kolejnego urlopu - dla sprawiedliwości uwagi o tym piszę. Pewnie wieczorem wygłosi mi przez telefon całą te litanię rzeczy, którą ma do zrobienia i się unarzeka, a ostatecznie okaże się, że połowę tych wszystkich spraw mógłby powierzyć innym, ale nie umie. Mam zdaje się wnuka... Wróć, mam zdaje się pięcioro wnucząt. Najstarszy pewnie się kąpie w tej chwili w basenie na wakacjach z mamą w Hiszpanii, dwójka średniaków pewnie wcina teraz obiad z mamą, fajna pogoda, więc pewnie na rowery dziś pojadą, najmłodsi: wnuczka i wnuk biegają po parku liniowym z dziadkiem i tato-wujem, tak za godzinę trzeba będzie ich stamtąd ściągnąć na obiad. Czekają na wszystkich faszerowane papryki w z risotto i sosem pomidorowym. Jesteś pewna, że forum to dziennik i odzwierciadla to, czym się ludzie się zajmują, czy raczej masz tu wycinki dotyczące spraw spornych, budzących wątpliwości? A a propos skuteczności terapii - myślę, że jednak jest spora, bo ten na forum faworyzowany syn dzwonił z pół godziny temu, że zostawiona mu wolna chata nie spłonęła, ale zaraz może się tak zdarzyć, bo robi zupę. Trudno byłoby mi pół roku temu go na tydzień zostawić, za nic bym nie odpoczęła, a zwariowała z nerwów, a dziś nie mam z tym problemu. Więc tak, mam skuteczność, a Wasze wrażenia są niekiedy słuszne, a niekiedy są tylko... forumowymi wrażeniami.
                • yadaxad Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 14:49
                  Syn miał długi okres funkcjonowania pod wpływem, a w tym stanie traci się umiejętność rozróżniania emocji. Rozumieć co czuje musi się na nowo nauczyć i nazywać ze zrozumieniem. Teraz każdy nastrój, jeszcze przy jego emocjonalności, najłatwiej mu odbierać skrajnie, bo dół i wzlot jest mu najlepiej emocjonalnie znany.
                  • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 15:10
                    Zgadza się, on dość łatwo w to popada w te mocne stany. Wciąż. Choć, i tu oddychamy z ulgą, jest to już znacznie rzadsze niż było, coraz dłuższe są takie normalne stany constans zrównoważonych i adekwatnych emocji. No i śmiech - sam to widzi i wszyscy wokół też, zaczął się uśmiechać i śmiać, doprowadzać też innych do tego. Wkroczyły jakieś tam rzeczy, które dają mu radość. Więc doszło do tego przekierowania, że nie tylko pod wpływem może być zadowolony. Natomiast dalej się strasznie szybko męczy, dosyć szybko zniechęca i nie jest w stanie zaakceptować tego, że prawdopodobnie jego aktualna waga jest tą... jego wagą, którą by miał, gdyby nie ćpał. I na to się strasznie zżyma i go to frustruje.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:03
            Chodzimy tez na systemówkę, ale - nie widziałam wątków, nie wiedziałam, ale się wypowiem, że nie chodzą. smile
    • wrota.do.lasu Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:24
      To jest normalne że psychoterapia szczególnie na początku wyzwala demony...trzeba to przerobić, nie zniechęcać się
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 15:35
        Zgadza się, a ponieważ są ofiary, to tym mocniejsze są demony i to czas, czas, jeszcze raz czas.
    • kk345 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 17:44
      Podsumujmy, wszystkie twoje wątki mają identyczną konstrukcję:

      -mój syn jest już w zasadzie zdrowy, bo to już AŻ pół roku czystości
      -mój syn jest człowiekiem sukcesu bo ma pracę i zarabia
      -co JA mam zrobić, bo on ma problem X
      -jak JA mam załatwić jego problem Y
      -świat go nie rozumie, zły lekarz/sąsiad/współpracownik nie wierzy w jego przemianę, a przecież on tak się stara
      -JA muszę go kontrolować, bo wcześniej spuściłam go z oczu i prawie się zaćpał, choć telepatycznie wiedziałam, ze jest źle (WTF?)
      -spełnia wszystkie warunki umowy, co prawda co chwilę są jakieś wyjątki ale ojtamojtam, przestańcie się czepiać
      -a lejtmotywem wszystkich wątków jest KONTROLA, KONTROLA, KONTROLA.

      Żyjesz w swoim własnym świecie głębokiego współuzależnienia, nie zwracasz uwagi, że 90% procent forumek wskazuje ci ten schemat, tak mocno zaciskasz oczy w przekonaniu, że jeśli ty go nie widzisz, to on zniknął.
      Zgadzam się z każdym słowem, jakie napisała tu aqua, idealnie wyłapała sedno,

      I tylko wnuka w tym wszystkim żal.
      • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 18:53
        Dodaj jeszcze punkty:
        -może i skrzywdził dziecko, ale teraz wszyscy robimy co w naszej mocy, żeby przejął opiekę (nie wiadomo za ile, nie wiadomo czy w ogóle, jak aqua48 pisała, dziecko jest nagrodą, brak dziecka karą, normalnie zwierzątko terapeutyczne)
        -Wy mnie nie rozumiecie, nie macie o niczym pojęcia, zrobię jak uważam, zabiorę kitę i odejdę z przytupem do następnego wątku o tym, jak sobie świetnie radziMY, ale znowu maMY problem
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:16
          Odpiszę, odpiszę Wam, bo doprawdy trudno tego nie zrobić przy takim poziomie Waszej manipulacji (którą mnie zarzucacie).

          "- mój syn jest już w zasadzie zdrowy, bo to już AŻ pół roku czystości"

          Mój syn wcale nie jest zdrowy i nigdy nie będzie zdrowy. Pół roku czystości - piękny wynik, przepiękny, zważywszy na to, że to pierwsze leczenie i okoliczności borderline, zmiana całkowita życia i jeszcze kilka okoliczności brzegowych. Tak, trochę zadał kłam statystyce i nas pozytywnie zaskoczył. Jestem z niego dumna.

          "-mój syn jest człowiekiem sukcesu bo ma pracę i zarabia"

          Zawodowo - tak, jest człowiekiem sukcesu, fantastycznie się ustawił na tym polu i jakimś cudem - dla mnie niepojętym - tego przy wszystkich jego problemach w ciągu nie zdążył schrzanić. Uff, dobrze, bo mu to ułatwia leczenie, trzyma w jakichś ryzach, tym bardziej że lubi swoją pracę. Tak, z tego powodu jest człowiekiem sukcesu. Zarabia i to bardzo dobrze na tym, co lubi i umie.

          "-co JA mam zrobić, bo on ma problem X"

          Przeczytaj starter - jak mu pomóc, czy w ogóle powinnam pomagać i ewentualnie jak. Wiem, czytanie trudne.

          "-jak JA mam załatwić jego problem Y"

          Znów - starter.

          "-świat go nie rozumie, zły lekarz/sąsiad/współpracownik nie wierzy w jego przemianę, a przecież on tak się stara"

          Tak, lekarz nie ma prawa traktować go z buta, nie ma! Pacjent jak pacjent.

          "-JA muszę go kontrolować, bo wcześniej spuściłam go z oczu i prawie się zaćpał, choć telepatycznie wiedziałam, ze jest źle (WTF?)"

          Nie muszę go kontrolować, mogę mu pomóc, udzielić wsparcia. I tak, możliwe, że jakbym wtedy nie olała tematu, tylko się otworzyła na jego zamknięcie, spróbowała się dowiedzieć, dlaczego tak się odizolował, nie skrzywdziłby nikogo tak dotkliwie, włącznie ze sobą. Jeszcze jedno - czytać nie umiesz. Pisałam o tym, że kiedyś się rozumieliśmy telepatycznie, łapaliśmy swoje myśli w lot, bo pod wieloma względami jesteśmy do siebie podobni, Ty oczywiście przekręciłaś. A że jest źle - wiedziałam nie telepatycznie, widziałam. Widziałam, że z relacją jest źle, on się odcina, unika.

          "-spełnia wszystkie warunki umowy, co prawda co chwilę są jakieś wyjątki ale ojtamojtam, przestańcie się czepiać"

          Tak, czasem lekarz powie, że nie da mu skierowania przed uzyskaniem roku czystości i trzeźwości i wtedy mówi, że umowy o załatwieniu spraw zdrowotnych w rok nie jest w stanie załatwić, chyba że pójdzie to potwierdzić u jakiegoś jeszcze lekarza tej specjalizacji.
          • kk345 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:59
            ikonieckropka napisała:

            > Odpiszę, odpiszę Wam, bo doprawdy trudno tego nie zrobić przy takim poziomie Wa
            > szej manipulacji (którą mnie zarzucacie).
            >
            > "- mój syn jest już w zasadzie zdrowy, bo to już AŻ pół roku czystości"
            >
            > Mój syn wcale nie jest zdrowy i nigdy nie będzie zdrowy. Pół roku czystości - p
            > iękny wynik, przepiękny, zważywszy na to, że to pierwsze leczenie i okolicznośc
            > i borderline, zmiana całkowita życia i jeszcze kilka okoliczności brzegowych. T
            > ak, trochę zadał kłam statystyce i nas pozytywnie zaskoczył. Jestem z niego dum
            > na.

            Na razie jest pod parasolem ochronnym, usuwacie mu pyłki spod stóp, oby nadal zadawał kłam statystyce, kiedy zacznie się normalne życie, bez mamy u boku.

            >
            > "-mój syn jest człowiekiem sukcesu bo ma pracę i zarabia"
            >
            > Zawodowo - tak, jest człowiekiem sukcesu, fantastycznie się ustawił na tym polu
            > i jakimś cudem - dla mnie niepojętym - tego przy wszystkich jego problemach w
            > ciągu nie zdążył schrzanić. Uff, dobrze, bo mu to ułatwia leczenie, trzyma w ja
            > kichś ryzach, tym bardziej że lubi swoją pracę. Tak, z tego powodu jest człowie
            > kiem sukcesu. Zarabia i to bardzo dobrze na tym, co lubi i umie.

            Niedawno pisałaś o tym, że nie powinien wykonywać tej pracy, bo ma kontakt z alkoholem. Co sie zmiemiło przez te parę miesięcy?
            >
            > "-co JA mam zrobić, bo on ma problem X"
            >
            > Przeczytaj starter - jak mu pomóc, czy w ogóle powinnam pomagać i ewentualnie j
            > ak. Wiem, czytanie trudne.
            >
            "-jak JA mam załatwić jego problem Y"
            >
            > Znów - starter.

            Znów: to nie ty powinnaś pytać, to on powinien ogarniać i ewentualnie prosić wyraźnie o pomoc.

            >
            > "-świat go nie rozumie, zły lekarz/sąsiad/współpracownik nie wierzy w jego prze
            > mianę, a przecież on tak się stara"
            >
            > Tak, lekarz nie ma prawa traktować go z buta, nie ma! Pacjent jak pacjent.
            >

            Lekarz powiedział mu po prostu prawdę, problem spowodowany bezpośrednio narkotykiem a na dziś nie ma pewności, że pacjent jest czysty na dłużej.


            > "-JA muszę go kontrolować, bo wcześniej spuściłam go z oczu i prawie się zaćpał
            > , choć telepatycznie wiedziałam, ze jest źle (WTF?)"
            >
            > Nie muszę go kontrolować, mogę mu pomóc, udzielić wsparcia. I tak, możliwe, że
            > jakbym wtedy nie olała tematu, tylko się otworzyła na jego zamknięcie, spróbowa
            > ła się dowiedzieć, dlaczego tak się odizolował, nie skrzywdziłby nikogo tak dot
            > kliwie, włącznie ze sobą. Jeszcze jedno - czytać nie umiesz. Pisałam o tym, że
            > kiedyś się rozumieliśmy telepatycznie, łapaliśmy swoje myśli w lot, bo pod wiel
            > oma względami jesteśmy do siebie podobni, Ty oczywiście przekręciłaś. A że jest
            > źle - wiedziałam nie telepatycznie, widziałam. Widziałam, że z relacją jest źl
            > e, on się odcina, unika.
            >

            Bardzo się pławisz w tej jego i swojej wyjątkowości, w sumie od pierwszego wątku na tym forum.

            > "-spełnia wszystkie warunki umowy, co prawda co chwilę są jakieś wyjątki ale oj
            > tamojtam, przestańcie się czepiać"
            >
            > Tak, czasem lekarz powie, że nie da mu skierowania przed uzyskaniem roku czysto
            > ści i trzeźwości i wtedy mówi, że umowy o załatwieniu spraw zdrowotnych w rok n
            > ie jest w stanie załatwić, chyba że pójdzie to potwierdzić u jakiegoś jeszcze l
            > ekarza tej specjalizacji.

            A jak wyjaśnisz zakaz związków, skoro od wyjścia z odwyku miał już dwie dziewczyny, ale (ojtamojtam) to nie jest złamanie umowy? Bo ze wyjaśnisz to jestem pewna, zawsze go jakoś wytłumaczysz.
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 20:34
              Odniosę się kolejno.

              "Na razie jest pod parasolem ochronnym, usuwacie mu pyłki spod stóp, oby nadal zadawał kłam statystyce, kiedy zacznie się normalne życie, bez mamy u boku."

              Pyłków mu nie usuwamy spod nóg. Miałaś do czynienia z uzależnionymi w terapii? Nie da się usunąć pyłków. Pyłki, które on dostrzega przed sobą, są niedostrzegalne przez innych. My nawet pojęcia nie mamy, jakie dziwne on ma czasem przed sobą rzeczy, skąd mu się biorą. Natomiast co do meritum - zgoda. Ma parasol ochronny. Bo jak mawiają terapeuci - to robi swoje i zdecydowana większość rodzin nie chce brać udziału w terapii uzależnionych, co utrudnia. Wystarczy poczytać tutejsze wątki, jak to rodzice do psychiatry nie, bo wstyd, terapeuta zły, trzeba od niego zabrać dziecko, że rodzinna niemożliwa, bo się ojciec nie godzi albo wątki o tym, że sami nie przestaniemy ćpać, bo robimy to okazjonalnie. I tak to w rzeczywistości wygląda, udział rodziny, rozumienie przez rodzinę, że rodzina to często źródło problemu, jest wypierane.

              "Niedawno pisałaś o tym, że nie powinien wykonywać tej pracy, bo ma kontakt z alkoholem. Co sie zmiemiło przez te parę miesięcy?"

              Zauważ, ja mówię o zawodzie, a nie pracy. A on zawód ma w zasadzie jeden i ten sam od lat - zawsze wykonywał go po prostu na kilku polach. To główne pole chciał zmienić i w dużej mierze zmienił. Przeszedł przez ten czas okres próbny etatu, bo sądził, że etat mu ureguluje rytm. Na tym się wyrżnął. Dlatego w zasadzie od czerwca jest na swoim, a dokładnie na B2B z pewną firmą - wciąż branża artystyczna, ale teraz robi głownie te rzeczy, które kiedyś były poboczne. Jednocześnie co jakiś czas nadal wykonuje "stare" zlecenia, załatwił sobie z "pracodawcą", że może używać środków bezalkoholowych, a w innym miejscu, gdzie bywa, po prostu prosi kogoś innego o odkażenie. Nie wywołuje już na nim to takiego wrażenia jak tuż po odwyku, ale nie sądzę, by wrócił do tego na stałe. A więc on się trochę przebranżowił, a w zasadzie przekierował.

              "Znów: to nie ty powinnaś pytać, to on powinien ogarniać i ewentualnie prosić wyraźnie o pomoc."

              I to jest odpowiedź na moje pytanie, nie mam nic przeciwko niej. Dziękuję.

              "Lekarz powiedział mu po prostu prawdę, problem spowodowany bezpośrednio narkotykiem a na dziś nie ma pewności, że pacjent jest czysty na dłużej."

              Jak sądzisz, dlaczego słyszał to już nie raz i wcześniej nie zrobiło wrażenia, a wtedy powaliło? Otóż - chodzi o sposób komunikacji, formę, nie treść. Przeczytaj, co napisała w tym wątku wiosennylisc.

              "Bardzo się pławisz w tej jego i swojej wyjątkowości, w sumie od pierwszego wątku na tym forum."

              Tak, wiem, to jest bardzo wyjątkowe, gdy ma się z dzieckiem rewelacyjny kontakt. Tak, bardzo żałuję, że go wytraciliśmy.

              "A jak wyjaśnisz zakaz związków, skoro od wyjścia z odwyku miał już dwie dziewczyny, ale (ojtamojtam) to nie jest złamanie umowy? Bo ze wyjaśnisz to jestem pewna, zawsze go jakoś wytłumaczysz."

              Już tu wyjaśniłam i to dość jasno. Nie było zakazu związków, na terapii też nie miał, bo gdy ją zaczynał... Ta dziewczyna już była. Teraz nie ma żadnej dziewczyny, przyznał, że się z kimś spotyka z opcją "na przyszłość", powiedział, że, że tak powiem, ma zamiary. I nie, nie jest to jego dziewczyna, choć rzeczywiście są spotkania, rzadkie, bo rzadkie, ale są, ale to nie jest relacja romantyczna, obydwoje są powściągliwi.
              • kk345 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 20:44
                Całą swoją odpowiedzią grasz, jak zwykle, w "tak, ale" i "to jest zupełnie wyjątkowa sytuacja" i "jesteśmy tacy wyjątkowi".
                To musi się, raczej prędzej niż później, skończyć katastrofą.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 20:52
                  Ja wiem, że może, Ty, Kasandro, wiesz, że musi. Już pół roku temu nam wieszczono. Przepowiadajcie dalej, jeśli ma być Wam lepiej. My tymczasem będziemy doceniać każdy kolejny dzień, kiedy każde z nas wywalczyło coś dobrego dla siebie samego, dla innych wokół i dla wspólnej relacji, a widzimy w tym tak duże różnice, że trudno nam uwierzyć, że wakacje zeszłego roku były... w zeszłym roku.
              • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 21:15
                Ekhm, tą dziewczynę to z tego, co pisałaś poznał w grudniu, czyli w czasie odwyku, nie przed. i ciągnął to prawie dwa miesiące zdalnie. A potem się targowaliście, kiedy ją wnukowi przedstawić. "Tak, ale..." wersja dla zaawansowanych.
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 21:47
                  Odwyk był w styczniu. Wnuk tej dziewczyny nie poznał, bo właśnie nie zeszliśmy z tego punktu umowy.
                  • makurokurosek Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:20
                    Pod kogo opieką jest wnuk i czy mieszka z wami ?
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:21
          "-może i skrzywdził dziecko, ale teraz wszyscy robimy co w naszej mocy, żeby przejął opiekę (nie wiadomo za ile, nie wiadomo czy w ogóle, jak aqua48 pisała, dziecko jest nagrodą, brak dziecka karą, normalnie zwierzątko terapeutyczne)"

          Tak, buahahahaha, dziecko dla faceta, który tego dziecka nawet nigdy wcześniej nie widział, to nagroda. big_grin Bo wszyscy tatusiowie, którzy płacą alimentów, ale w ogóle się nie interesują, chcą dostać opiekę nad dzieckiem. Tu już Was nieźle popie*liło.

          "-Wy mnie nie rozumiecie, nie macie o niczym pojęcia, zrobię jak uważam, zabiorę kitę i odejdę z przytupem do następnego wątku o tym, jak sobie świetnie radziMY, ale znowu maMY problem"

          Wy nie rozumiecie, że jak o coś pytam, to pytam o to, co jest w wątku. W psychiatrów i terapeutów uzależnień, współuzależnień się nie bawcie. Nie pytam o zdanie, jakie zasady ustalić, tylko czy i jak ewentualnie pomóc, odpowiedziałyśmy, więc już zamknijcie te swoje kłapaczki. Bo skoro twierdzicie, że do mnie nie dociera, to po co ujadać, strata czasu.
          • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:26
            Czyli, skoro żaden z wątków nie spełnił Twoich oczekiwań, to już więcej o tym jak Ty masz rozwiązać problemy dorosłego dziubdziusia nie będzie?
            • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:33
              Może będą, ale wyobraź sobie - będę brać pod uwagę zdanie tych ludzi, którzy wnoszą coś merytorycznego, nie tylko ujadają, wyolbrzymiają, przekręcają, wreszcie nawet kłamią nadinterpretacjami. Ja wiem, że jestem dla Was łatwą ofiarą, bo o swoich problemach i rodzin piszecie zawsze pod nowymi nickami, wiem, że jest dla Was kimś, na kim można sobie zrobić ego dobrych matek i wąskich specjalistek od uzależnień i poczuć się ważną, ale pół roku na forum już mi wiele powiedziało, więc niestety - nie będą brać każdej rady, zwłaszcza że, jakbyś nie zauważyła, w tym wątku wcale nie są one zgodne. Ale wiem, racja musi być twojsza na forum, skoro w życiu najpewniej nie jest.
              • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:50
                To może spróbuj na forach dla rodzin uzależnionych. Czy boisz się, że tam przeczytasz to samo, tylko trudniej będzie im wmówić, że to wcale nie prawda?
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 19:54
                  Te fora nie żyją, prawie wcale, ogrom z nich jest też oparta na wierze chrześcijańskiej, ale korzystam czasem z gazetowej "Psychologii" w tematach iście powiązanych z uzależnieniem. "Uzależnienia" porzuciłam, gdy zobaczyłam, że jedyne, co tam można, to kupić sobie narkotyki.
              • pseudo_stokrotka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 20:24
                ikonieckropka napisała:

                > Może będą, ale wyobraź sobie - będę brać pod uwagę zdanie tych ludzi, którzy wn
                > oszą coś merytorycznego, nie tylko ujadają, wyolbrzymiają, przekręcają, wreszci
                > e nawet kłamią nadinterpretacjami.

                To zostają ci chyba 2 osoby: Wiosennekwiatki, czy jakoś tak, oraz Hrasier, który ewidentnie jest trollem broniacym w takich wątkach założycielek - patrz wątki Allthatjazz. Świetny doradca 😂
                Powodzenia wink
                • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 28.07.24, 20:40
                  Znacznie więcej jest tych osób, ale widzicie to, co chcecie widzieć. Są osoby, które nie są klakierami, z którymi się często spieram, ale jednocześnie zapytane o radę, potrafią doradzić, odpowiadają na zadane pytania.
              • pade Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 22:53
                Tu już właściwie nikt nie pisze o swoich problemach. Za to jest wysyp trolli i jakichś pokręconych jednostek.
                Przyjemnie mi się Ciebie czyta (to do autorki jakby co), nie chodzi o meritum, tylko o język. Bardzo ładną polszczyzną się posługujeszsmile
      • hanusinamama Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 09:49
        10/10
        Dodam tylko, że chodzenie na zajęcia dla współuzależnionych nie gwarantuje sukcesu. oleżanki matka tak się terapeutyzowała. Chodziła ale ona nie chciała wyjść z tego wpsółuzaleznienia, bo dbanie o uzalenionego to był cel jej życia. Wiec terapeuta swoje...a ona w domu swoje. Ale przeciez "chodziła na terapię"
    • makurokurosek Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:14
      Ale coś mu się nagle stało, że ma iść do lekarza specjalisty. Po co dorosły facet ma iść do alergologa i laryngologa oraz innych lekarzy jeżeli jego problemem jest uzależnienie.
      Po ch.. on do tych lekarzy lata, recepty na prochy szuka czy o co chodzi.
      • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:32
        A to jest akurat zupełnie normalne, że po takim "stażu" ćpania dostaje się skierowania , żeby się posprawdzać. U niego na liście wskazań był laryngolog, bo wciągał głownie nosem. No i co znaczy "problemem jest uzależnienie"? Tzn. jak już jest uzależnienie, to już nie ma innych schorzeń? No są. Bywają. Często wskutek ćpania. Dokładając do tego, że uzależniony często unika lekarzy (syn cztery lata unikał - każdej specjalizacji), to problemy potrafią się namnożyć. No i u niego też tak jest, że niestety się nabawił właśnie laryngologicznego.
        • makurokurosek Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:35
          Proszę cię, kto w sile wieku po lekarzach specjalistach lata.
          Jeżeli do tej pory nie przeszkadzały mu jego problemy laryngologiczne czy alergologiczne to raczej są to albo niewielkie albo wydumane problemy.
          Nigdy nie byłam uzależniona, a lekarzy unikam i nie czuję potrzeby latania po nich z byle pierdołą.
          Masz dorosłego syna, który dodatkowo sam jest ojcem, a niańczysz go jak dwulatka.
          • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:43
            Hahahah, Ty wiesz, co robi kokaina i amfetamina z organizmem po 10 lat brania? big_grin No nie wiesz, mało która tu cokolwiek wie. I tak, te objawy mu przeszkadzały. Pa, bawcie się dobrze.
            • makurokurosek Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:52
              Na szczęście nie wiem i mam nadzieję, że nie dowiem się tego od własnych dzieci.
              Skoro twój dorosły syn od 10 lat bierze, to znaczy, że sama przez lata udawałaś, że problemu nie ma, a teraz nagle z dorosłego ćpuna robisz małe bobo.
              Zamiast zajmować się starym dziadem, zajmij się wnukiem.
            • 3-mamuska Re: Chodzić z nim do lekarzy? 30.07.24, 00:11
              ikonieckropka napisała:

              > Hahahah, Ty wiesz, co robi kokaina i amfetamina z organizmem po 10 lat brania?
              > big_grin No nie wiesz, mało która tu cokolwiek wie. I tak, te objawy mu przeszkadzały
              > . Pa, bawcie się dobrze.


              Skoro twoj syn umiał sobie ogarnać branie 10 lat, umiał ogarnać alimenty ,abyś sie nie dowiedziała ze je płaci . Umiał jak pisałaś -żyć sam ,wynajmować, odkładać kasę, pracować z nalogiem to czemu teraz ty uwazsz ze sobie nie poradzi?

              Serio kobieto idz do dobrego terapeuty bo ty masz problem. Obwiniasz sie o nalog syna (rozwod itp) o to ze go nie kontrolowałaś zostawiłaś samego sobie ze wcześniej nic nie zauważyłaś. . I teraz przez poczucie winy myślisz ze tym wszystkim mu to wynagrodzisz i pomozesz mu ,bo czujesz sie winna. A to nie tędy droga.
              Swoja postawa mozesz mu pokazywać ze jest za słaby ,zeby sobie z tym poradzić ze bez ciebie nie da rady, i moze faktycznie tak byc.
    • bazia_morska Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 20:44
      Zająć się wnukiem, syna kopnąć w zad. Jak minie kilka lat i poukłada sobie w głowie, to rozważyć ograniczone kontakty.
      • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:03
        Przede wszystkim, nie tworzyć sytuacji, w której wnuk nie wie, kto będzie się nim opiekował w końcu. Utrzymująca się niepewność go dobije.
        • ikonieckropka Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:16
          Skomentuję to tylko w jeden sposób:
          59 + 18 = ?,
          65 + 18 = ?
          • cegehana Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:44
            Te działania są spóźnione.
    • nick_z_desperacji2 Re: Chodzić z nim do lekarzy? 29.07.24, 21:56
      Mamy już foch, przytup taki, że na sąsiednich forach słychać big_grin Obraza potrwa do następnego wątaska o cudownym synu i złym świecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka