krwawy.lolo
18.08.24, 17:49
Wiem, że fajnie jest, kiedy ekranowy idol spełnia też marzenia o nieskazitelnym charakterze, inteligencji, błyskotliwości i poczuciu humoru.
Ale niestety, duda.
Moim "idolem" jest Clint, świetny aktor, reżyser, lubi jazz, no generalnie człowiek pomnik.
Z drugiej strony to tępy prawak, wierząc mediom.
Znaczy chodzi mi o to, że trzeba oddzielać niestety wizerunek artysty od jego osoby. W przeciwnym wypadku staje się człowiek ofiarą pudla.