krwawy.lolo
13.10.24, 12:54
Na ile Twój sukces zawdzięczasz sobie, na ile jest on wynikiem zbiegu okoliczności, życzliwości i pomocy innych, może jakiejś katastrofy?
(Do katastrof zaliczam np. pandemię, dzięki której nie muszę jeździć do pracy.)
Jeśli o mnie chodzi, nie jestem człowiekiem sukcesu, niemniej żyję w przyzwoitej stabilizacji.
Ten stan jednak w połowie co najmniej zawdzięczam okolicznościom przyrody.
Jestem patentowanym leniem z ogromnym potencjałem inercji.
Wątek oczywiście inspirowany "życiem pod gruurkę".