Dodaj do ulubionych

sprawa Giselle Pelicot

12.11.24, 13:57
Pewnie słyszałyście, sprawa gwałconej żony.
Czytam artykuły na Wyborczej i miedzy innymi zeznania partnerek tych facetów, który gwałcili nieprzytomną Giselle. No i te zeznania i postawy dopiero są ciekawe...

To próbka:
"Podobnie jak inne partnerki pięćdziesięciu mężczyzn oskarżonych o gwałty na Gisèle Pelicot, Josiane sprawia wrażenie, jakby nie rozumiała sytuacji. Wydaje się widzieć w Abdelalim D. człowieka na krawędzi, zagubionego, wręcz bezbronnego chłopca, którego próbowała "uratować". Gdy słucha się jej zeznań, nie sposób nie dostrzec jej bezgranicznej gotowości do zaopiekowania się partnerem. Dotyczy to nie tylko jej. Ponad miesiąc przed zeznaniami Josiane, Cécile - żona innego oskarżonego - była bardzo zdziwiona, gdy dowiedziała się, że jej mąż, Jean-Pierre M., poddał ją co najmniej 12 gwałtom i napaściom na tle seksualnym w towarzystwie Dominique’a Pelicota. - Wciąż darzę go silnym uczuciem (...). To wspaniały człowiek. Był bardzo dobrym ojcem, niezwykle opiekuńczym. Zniszczył nas - wybuchła w końcu Cécile. Podczas przesłuchania wyjaśniła, że ani nie rozwiodła się, ani nie wniosła oskarżenia przeciwko mężowi, bo nie chce go skrzywdzić.
Następnego dnia, w środę 23 października, w sądzie stawiła się Hien, żona Jeana-Luca L. Jej zeznania były utrzymane w tonie podobnym do zeznań Cécile. Hien ma 45 lat, pochodzi z Wietnamu i korzystała z pośrednictwa tłumacza. Wyjaśniła, że mieszkała z Jeanem-Luciem L. dziesięć lat. Według niej oskarżony jest "dobrym mężem i ojcem". Jest przekonana, że jej partner, z którym ma dwójkę dzieci, jest „miłym i uczciwym człowiekiem. Hien zeznała, że w czasie, gdy Jean-Luc L. umawiał się z Dominique'iem Pelicot, była bardzo zajęta stanem zdrowia swojej matki, która poważnie zachorowała.
- Byłam w szoku i odmawiałam wszelkich kontaktów seksualnych. Myślę, że to dlatego musiał szukać gdzie indziej, jak to mężczyzna -"

nie no dobra, skok w bok, bo masz ciśnienie, ja to akurat rozumiem, ale wzięcie udziału w takiej sytuacji, gdzie już z dala wyje sygnał alarmowy - kobieta jest nieprzytomna?
Obserwuj wątek
    • claudel6 Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 13:58
      tu link: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,163229,31438813,gisele-pelicot-do-zony-swojego-oprawcy-nie-odpowiadasz-za.html
      • primula.alpicola Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 15:25
        Nie mam prenumeraty, nie przeczytam.
        Z tego co wkleiłaś wynika, że panie są głęboko zaburzone. Jakby nie umiały właściwie ocenić rzeczywistości.
        • homohominilupus Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 15:48
          Ja też nie mam prenumeraty.
          Nigdy o to nie proszę, to jest wyjatek: wkleiłabys całość?
          • kaka-llina Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 19:35
            homohominilupus napisała:

            > Ja też nie mam prenumeraty.
            > Nigdy o to nie proszę, to jest wyjatek: wkleiłabys całość?
            >

            Trwa proces 50 mężczyzn oskarżonych o gwałcenie Gisele Pelicot na zlecenie jej męża Dominique'a, który te gwałty nagrywał. W drugiej połowie października zeznawały żony i partnerki oskarżonych. Z jednej strony bagatelizują fakty, które wypłynęły w trakcie procesu, z drugiej wciąż wspierają partnerów.
            embed
            Osoby doświadczające przemocy mogą szukać wsparcia na stronie Feminoteki lub pod nr. tel.: 888 88 33 88.

            Josiane ma 61 lat. Nie zadawała sobie żadnych pytań, gdy w styczniu 2018 r. wiozła do Mazan swojego partnera, 47-letniego Abdelaliego D.

            - Powiedział, że ma spotkanie z jakimś Dorianem, chodziło o parę żyjącą w otwartym związku - zeznała 22 października przed sądem departamentu Vaucluse w Awinionie. Jej słowa nie wywarły żadnego wrażenia na obecnym na sali Dominique’u Pelicot.

            Gisele Pelicot
            Czytaj także:
            "Czy mnie też odurzył?" Córka Gisele Pelicot opisuje w książce okrucieństwo swojego ojca
            - Wiedziałam, że od początku naszej znajomości Abdelali miał wiele doświadczeń w otwartych związkach. Zaakceptowałam to - wyjaśniła. - Zawiozłam go wtedy, bo pił rano, w południe i wieczorem. Bałam się o niego, nie mógł w takim stanie usiąść za kierownicą – mówiła Josiane. - Kazał mi zaparkować kawałek dalej. Robiło się ciemno. Czekałam na niego w samochodzie. W końcu wrócił. Nie zadawałam mu żadnych pytań. Nie chciałam nic wiedzieć.

            Proces o gwałty na Gisèle Pelicot. "Żeby go nie skrzywdzić"
            - A jak wyglądała sytuacja u państwa w domu? - zapytał Roger Arata, przewodniczący składu sędziowskiego. Josiane odpowiedziała, że Abdelali D. cały czas pił i palił jointy. Kłócili się często i ostro. Josiane wiele razy wyrzucała go z domu. I wiele razy przyjmowała z powrotem. - Spędzał dużo czasu przy komputerze. Myślałam, że szuka pracy. To ja zajmowałam się finansami całego domu. Wpadłam w długi. Później dostał udaru, pojechałam do niego do szpitala - zeznawała. Oskarżony ma dziś porażoną połowę ciała.

            - Zadam pani delikatne pytanie, muszę je zadać - uprzedził sędzia Arata. - Jak wyglądały wasze kontakty seksualne? Czy powiedziałaby pani, że ich częstotliwość mieściła się w normie?

            Josiane odparła, że Abdelali D. stawiał jej „wiele żądań". - To było codziennie albo co drugi dzień. Ale nigdy nie używał siły. Eksperymentowaliśmy również ze związkami otwartymi. Dobrze nam to wychodziło, wychodziliśmy razem do restauracji... - dodała.

            Marsz wsparcia dla Gisele Pelicot i ofiar gwałtów, Mazan we Francji, październik 2024 r.
            Marsz wsparcia dla Gisele Pelicot i ofiar gwałtów, Mazan we Francji, październik 2024 r. Fot. REUTERS/Manon Cruz
            Trzy miesiące po pierwszej wizycie u państwa Pelicot, Abdelali D. znowu wybrał się do Mazan. Tym razem przyjechał po niego Dominique Pelicot. - Powiedział mi, że jadą zobaczyć się ze znajomymi - zapamiętała Josiane. Podczas przesłuchania Abdelali D. początkowo zaprzeczał wszystkiemu, mimo że pokazano mu nagrania zrobione przez Dominique'a Pelicota. Zeznał śledczym, że musiało chodzić o „sobowtóra". Dziś już nie zaprzecza faktom.

            Podobnie jak inne partnerki pięćdziesięciu mężczyzn oskarżonych o gwałty na Gisèle Pelicot, Josiane sprawia wrażenie, jakby nie rozumiała sytuacji. Wydaje się widzieć w Abdelalim D. człowieka na krawędzi, zagubionego, wręcz bezbronnego chłopca, którego próbowała "uratować". Gdy słucha się jej zeznań, nie sposób nie dostrzec jej bezgranicznej gotowości do zaopiekowania się partnerem. Dotyczy to nie tylko jej. Ponad miesiąc przed zeznaniami Josiane, Cécile - żona innego oskarżonego - była bardzo zdziwiona, gdy dowiedziała się, że jej mąż, Jean-Pierre M., poddał ją co najmniej 12 gwałtom i napaściom na tle seksualnym w towarzystwie Dominique’a Pelicota. - Wciąż darzę go silnym uczuciem (...). To wspaniały człowiek. Był bardzo dobrym ojcem, niezwykle opiekuńczym. Zniszczył nas - wybuchła w końcu Cécile. Podczas przesłuchania wyjaśniła, że ani nie rozwiodła się, ani nie wniosła oskarżenia przeciwko mężowi, bo nie chce go skrzywdzić.

            Gisèle Pelicot: Nie jest pani odpowiedzialna za to, co zrobił mąż
            Następnego dnia, w środę 23 października, w sądzie stawiła się Hien, żona Jeana-Luca L. Jej zeznania były utrzymane w tonie podobnym do zeznań Cécile. Hien ma 45 lat, pochodzi z Wietnamu i korzystała z pośrednictwa tłumacza. Wyjaśniła, że mieszkała z Jeanem-Luciem L. dziesięć lat. Według niej oskarżony jest "dobrym mężem i ojcem". Jest przekonana, że jej partner, z którym ma dwójkę dzieci, jest „miłym i uczciwym człowiekiem".

            Gisele Pelicot opuszcza budynek sądu w Awinionie, 10 września 2024 r.
            Czytaj także:
            "Jeśli mąż jest obecny, nie ma mowy o gwałcie". Jak bronią się oskarżeni o gwałty na Gisele Pelicot [LE FIGARO]
            Sędzia uprzedził Hien, podobnie jak dzień wcześniej Josiane, że musi zadać "delikatne pytanie". I zapytał o to, jak układały się ich relacje intymne. Hien wyjaśniła, że jej partner „lubił oglądać zdjęcia pornograficzne", ale że, jej zdaniem, „nie lubił podejmować kontaktów seksualnych poza domem". Dodała, że kiedy odmawiała zbliżenia, „nalegał chwilę, a potem odchodził i był smutny".

            Hien zeznała, że w czasie, gdy Jean-Luc L. umawiał się z Dominique'iem Pelicot, była bardzo zajęta stanem zdrowia swojej matki, która poważnie zachorowała.

            - Byłam w szoku i odmawiałam wszelkich kontaktów seksualnych. Myślę, że to dlatego musiał szukać gdzie indziej, jak to mężczyzna - zasugerowała, co zabrzmiało, jakby próbowała usprawiedliwić męża. Jean-Luc L., 46-letni pracownik przemysłu szklarskiego odwiedził państwa Pelicot dwukrotnie: w 2018 r. i w 2019 r.

            Adwokat Gisèle Pelicot, Stéphane Babonneau, przerwał jej.

            - Przepraszam panią, Gisèle Pelicot nie może nie zareagować na to, co pani właśnie powiedziała. Wydaje się pani myśleć, że odmowa kontaktu seksualnego z mężem mogła odegrać jakąś rolę w tym, co się wydarzyło. Pani Pelicot przypomina, że pani mąż znalazł się na ławie oskarżonych nie dlatego, że odmówiła mu pani zbliżenia. Kobieta nie ma obowiązku podejmowania stosunków seksualnych ze swoim mężem. Czy rozumie pani to stanowisko? - zapytał.

            Przesłuchiwana skinęła głową.

            - Tak, ale nie chodzi o to, że odmówiłam mu raz. Robiłam to przez bardzo długi czas - odparła, wyraźnie nie rozumiejąc tego, co prawnik próbuje jej przekazać. Mecenas Babonneau wyjaśnił więc: - Pani Pelicot chce pani powiedzieć, że jej zdaniem nie ponosi pani najmniejszej odpowiedzialności za to, co zrobił pani mąż.

            Hien nigdy nie opuściła Jeana-Luca L. Regularnie odwiedza go w więzieniu.

            Mazan, miasteczko, w którym mieszka rodzina Pelicot.
            Czytaj także:
            Gisele Pelicot zmusiła Francuzów do refleksji. "Jeśli mąż jest obecny, nie ma mowy o gwałcie". Doprawdy?
            „Mam do niego pełne zaufanie"
            Tego samego dnia sąd przesłuchał partnerką Patrice'a N. Poznali się ledwie 16 miesięcy wcześniej, czyli w czasie, gdy sprawa gwałtów w Mazan została już ujawniona. Marjorie ma 52 lata, Patrice N. 55 i jest elektrykiem. Marjorie opisuje go jako „dobrego ojca", „bardzo uprzejmego" i „bardzo hojnego". „Zawsze traktował mnie jak księżniczkę" - zeznała. Kiedy po piętnastu dniach trwania ich związku dowiedziała się, że jest on zamieszany w sprawę gwałtu w Mazan, postanowiła zostać przy nim. - Trzeba dać mu szansę - mówiła w sądzie. - Nie jest to łatwe, ale wspieram go i mam do niego pełne zaufanie.

            35-letnia Eva, była partnerka kierowcy i dostawcy Floriana R., stawiła się w sądzie w środę, ubrana w czarny puchowy bezrękawnik. Z Florianem poznali się, gdy mieli po 19 lat, mieszkali razem przez kolejne 13. Dziś są rozwiedzeni, wychowują trzy córki w wieku 6, 10 i 12 lat. - To zupełnie normalny chłopak. Dobrze się dogadujemy, widuje się z córkami. Nie mam wiele więcej do powiedzenia - stwierdziła krótko.

            Sędzia Roger Arata poprosił Evę o rozwinięcie kwestii życia codziennego z Florianem R. Wyjaśniła, że pracował w nocy i rzadko się widywali. - Mijaliśmy się. Poza tym
            • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:57
              "Jeśli mąż jest obecny, nie ma mowy o gwałcie". Jak bronią się oskarżeni o gwałty na Gisele Pelicot [LE FIGARO]"
              JA pier.... czyli facet właścicielem ciała kobiety tak? Ona jest przedmiotem. On mówi - bierzcie i korzystajcie, oni korzystają.
              Najgorsze jest to, że gdyby taka sprawa miała miejsce w Poslce, i wykryto ją jeszcze rok temu, to oprawcy nawet nie byliby oskarżeni o gwałt. Bo definicja gwałtu była inna. Koszmar
            • homohominilupus Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 21:00
              Dzięki!
        • brenya78 Re: sprawa Giselle Pelicot 22.12.24, 15:33
          "tego co wkleiłaś wynika, że panie są głęboko zaburzone. "

          Już widzę, jak mając męża od 20 lat i dzieci z nim i szczęśliwy związek, z dnia na dzień dowiadujesz sie ze jwst gwalcivielem i nie masz dysonansu...
          • semihora Re: sprawa Giselle Pelicot 23.12.24, 09:45
            brenya78 napisała:

            > "tego co wkleiłaś wynika, że panie są głęboko zaburzone. "
            >
            > Już widzę, jak mając męża od 20 lat i dzieci z nim i szczęśliwy związek, z dnia
            > na dzień dowiadujesz sie ze jwst gwalcivielem i nie masz dysonansu...

            Jak poskrobali po złotku, to się okazało, że wcale nie takie szczęśliwe, ale tak - najłatwiej się oszukiwać.
    • alpepe Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 14:05
      Poznałam kiedyś dość przyzwoitego życiowo, wydawałoby się człowieka. Opowiadał o jakieś imprezie firmowej, gdzie jedna ze współpracowniczek była pijana i jego współpracownicy byli pijani i doszło do seksów. On niby nie, ale inni panowie tak. I on nie rozumiał, że to nie był żaden seks zbiorowy z chętną panią, tylko zbiorowy gwałt na jednej kobiecie. Patrzył na mnie oczami okrągłymi jak spodki. Dlatego to, co przytoczyłaś, mnie nie dziwi. "Baba pijana, dupa sprzedana". Całe podsumowanie.
    • chicarica Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 14:09
      Nawet na tym forum znajdują się obrończynie gwałcicieli, obcych chłopów, a gdzie jeszcze z własnym się rozwodzić...
    • dekoderka Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 14:13
      Ech, ci Francuzi...Europa, kultura, cywilizacja...
      • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 14:57
        dekoderka napisała:

        > Ech, ci Francuzi...Europa, kultura, cywilizacja...
        >

        Zapewniam cię że w Polsce znaleźli by takie same obrończynie.
        • szpil1 Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 20:14
          paskudek1 napisała:
          >
          > Zapewniam cię że w Polsce znaleźli by takie same obrończynie.
          >
          >

          Ileś lat temu była głośna sprawa tłumaczki (z Olsztyna?), która pojechała ze współpracownikami w podróż służbową i została przez nich zgwałcona. Żony gwałcicieli też ich broniły, że to niemożliwe i w ogóle jej wina.
          • marta.graca Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 21:05
            O tym samym pomyślałam.
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 06:33
            Dokładnie. Była też sprawa męża, który wieził własną żonę w jakiejś piwnicy czy coś, też sprowadzał kolegów ze wsi. Tylko on to robił jak, żona była całkowicie przytomna. Zasłaniał jej oczy. Koledzy gwałcili żonę. Nie pamiętam jak to się skończyło bo tylko artykuł czytałam. Tam szło dużo grubiej bo, tatuś w znęcanie nad mamusią wciągnął dzieci. Rzecz się działa w jakiejś małej społeczności. Nie wiem nawet czy udało się ustalić którzy sąsiedzi ją gwałcili. Tak sobie wtedy mysalalm jak mogą żyć tamtejsze kobiety z myślą że ich mąż mógł też gwałcić. I to z premedytacją
            • bazia_morska Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 07:38
              Sprawę opisała Katarzyna Włodkowska w książce "Na oczach wszystkich". Długo trwało, aby sprawą zajął się sie sąd.
            • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 07:55
              Nawet poza tak szokujacymi i ekstremalnymi przykladami, np znecanie sie w rodzinie nad dziecmi jest rowniez akceptowane przez nieznecajacego sie bezposrednio malzonka.
              • marta.graca Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 07:57
                Choćby matka Kamilka...
            • marta.graca Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 07:58
              Został skazany na 25 lat, ale wcześniej umarzano postępowanie.
          • irma223 Re: sprawa Giselle Pelicot 22.12.24, 15:20
            Żony gwałcicieli to jedno, ale oni dostali wyrok dwa lata w zawieszeniu! W sądzie taki wyrok dostali! Gdyby nie raban na całą Polskę, jaki zrobiła Gazeta, to pewnie na tym by się skończyło.
      • semihora Re: sprawa Giselle Pelicot 23.12.24, 10:37
        Nie miej złudzeń. W Polsce jest podobnie - zarówno jeśli chodzi o chętnych do gwałcenia, jak i o ich oczadziałe obrończynie.

        (Pamiętasz typa, który więził żonę w piwnicy i sprzedawał ją kolegom za 20 złotych?)
    • borsuczyca.klusek Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 14:13
      Znany mechanizm wyparcia. Lepiej mieć dziecko z "dobrym i zagubionym" człowiekiem niż bydlakiem, który kilkakrotnie zgwałcił nieprzytomną kobietę.
    • nenia1 Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 15:20
      to są chyba jednak dość częste reakcje? Nie mam dostępu do całego artykułu, mam nadzieję, że nikt tam nie oskarża o coś ofiary, ale wybielanie sprawcy z własnej rodziny wydaje mi się dość powszechne. "Mili i uczynni" są nie tylko gwałciciele, ale też np. seryjni mordercy. W odbiorze bliskich, w pracy czy wśród sąsiadów.
      • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 16:43
        bardzo czeste reakcje, podobnie jak reakcje obronne w sprawach gwaltu na dzieciach, wnukach itp.

        jednak wierzyc sie nie chce, ze ci mezczyzni byli takimi obiektywnie wspanialymi partnerami i ojcami;
    • anorektycznazdzira Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 15:56
      Dla ogółu planety, z Europą włacznie, nadal i nieodmiennie zdarzenie jest rozumiane jako gwałt tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ofiara wyrywała się, wrzeszczała z bólu i kopała, a po fakcie wymagała hospitalizacji, a jeszcze lepiej jeśli nie przeżyła. O, to wtedy był gwałt. Wszystkie sytuacje odurzenia, upicia, a nawet zastraszenia i sterroryzowania nie lokują im się w przegródce przemoc. Przemoc jest wtedy, jak są podbite oczy i złamana ręka.
      • homohominilupus Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 16:01
        Ale tu też była jednoznaczna przemoc, do tego trochę creepy. Kobieta była odurzona!

        Przypomniał mi się performance Mariny Abramowic kiedy położyła się na stole i zwiedzający mogli robić z nią co chcieli. Performance dość szybko przerwano z obawy o życie artystki.

        Chyba więcej świrów chodzi po tym świecie niż nam się wydaje.
        • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 16:41
          No właśnie dla wielu wcale nie taka jednoznaczna. Nie broniła się, nie protestowała, że spała? A może ona tak lubi? Mąż mówił że chce. Że nie ona? A ci za różnica? Mąż wie przecież...
          • brenya78 Re: sprawa Giselle Pelicot 22.12.24, 01:28
            paskudek1 napisała:

            > No właśnie dla wielu wcale nie taka jednoznaczna. Nie broniła się, nie protesto
            > wała, że spała? A może ona tak lubi? Mąż mówił że chce. Że nie ona? A ci za róż
            > nica? Mąż wie przecież...
            >


            No ba, w ostatnio głośnej sprawie zgwałconej kobiety w bramie w Warszawie, która nie przeżyła ataku, pisano tu na forum, że dziewczyny które widziały i nie zareagowały, zachowały się prawidłowo, bo skoro kobieta nie krzyczała to skąd wiadomo że się jej nie podobało...
        • nowel1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 08:31
          Nie, nie przerwano. Trwał zaplanowane 6 godzin. Jedyne, co zrobiono, to - publiczność odsunęła gościa, który chciał użyć naładowanego pistoletu.
    • melisananosferatu Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 16:21
      Ta Hien to moze sie boi bo jest zalezna od tego padalca? Koszmarne dowiedziec sie, ze twoj facet jest zwyrodnialcem, koszmarne jest bronienie go.
    • malaperspektywa Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 16:50
      "jak to mężczyzna". Straszne, z której strony by nie patrzeć na tą wypowiedź. Jeżeli tak funkcjonują mężczyźni, to może od razu po akcie należało upier.... lić łeb, jak to mają w zwyczaju modliszki. Zaburzone te kobiety na maksa.
      • apallosa Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 20:05
        Ano zaburzone...i to bardzo.
        Bynajmniej nie tylko we Francji czy w Polsce.
        Kilkukrotnie na tymże forum opisywałam historię mojej S.p. 15- letniej wówczas kuzynki zgwałconej i ,,zaciazonej " przez jej własnego ojca. Jej mama, a moja ciocia zachowała się bardzo w porządku, natomiast moja matka....aż przykro pisać. Nie tylko obrzydliwie swoją siostrzenicę określiła, ale z pedofilem- kazirodca utrzymywała bardzo wręcz serdeczne stosunki ( tfuuu..), odwiedzała go, mało tego - wręcz się tymi odwiedzinami szczyciła.
        Jego syn, a mój kuzyn, też z lepkimi łapami do dziewczynek z własnej rodziny ( już jest w mocno starszym wieku 60+) ma dzieci i wnuki, które go znać nie chcą,ale ma też konkubinę, której to absolutnie nie wadzi,a o jego skłonnościach świetnie wie.
        Słynny potwór z Amstetten, austriacki dziadyga- gwałciciel własnej córki listy miłosne w więzieniu na worki dostawał, aż go listonosze wyklinali.


    • la_felicja Re: sprawa Giselle Pelicot 12.11.24, 21:02
      Ja nie wiem, co się tym babom we łbach odjaniepawla.
      No, może tej Wietnamce aż tak się nie dziwię, mózg wyprany od dzieciństwa, a po ślubie też ją mąż pewnie ustawił.

      A Hilary Clinton? Wiem inny kaliber, ale zostałybyście z mężczyzną, który tak publicznie, na oczach całego świata was zdradził? Jeszcze jakbyście miały kasę, przyjaciół, amerykańskie prawo za sobą?
      • kobietazpolnocy Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 08:38
        la_felicja napisała:

        > Ja nie wiem, co się tym babom we łbach odjaniepawla.
        > No, może tej Wietnamce aż tak się nie dziwię, mózg wyprany od dzieciństwa, a po
        > ślubie też ją mąż pewnie ustawił.
        >
        > A Hilary Clinton? Wiem inny kaliber, ale zostałybyście z mężczyzną, który tak p
        > ublicznie, na oczach całego świata was zdradził? Jeszcze jakbyście miały kasę,
        > przyjaciół, amerykańskie prawo za sobą?

        Mam taką teorię, że mężczyżni zdradzający, zwłaszcza ci przy władzy albo po prostu o dominującej osobowości, większości ludziom po prostu imponują.
        Biorą co chcą, nie oglądaja się na zasady, winner takes it all, tacy prawdziwi mężczyźni, a jednocześnie mają potencję, by za tyloma kobietami się kręcić.
        Bez względu na kulturę i płeć, to uniwersalna fascynacja silną męskością (a w przypadku Clinton również kwestia pozostania blisko samego szczytu władzy).
      • katiemorag Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:29
        A ja uważam, że i Bill i Hilary nie raz się zdradzali nawzajem. I oboje o tym wiedzieli. Małżeństwo to układ i przyjaźń i wsparcie w ich przypadku.
        • veryvery Re: sprawa Giselle Pelicot 22.12.24, 02:03
          Plotki są że Chelsea nie jest biologiczną córką Billa, jej ojcem ma być prawnik Webb Hubbel
          • brenya78 Re: sprawa Giselle Pelicot 22.12.24, 15:35
            Przecież jest tocka w tocke podobna zarówno do matki jak i ojca.
    • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 07:03
      Tak reaguje większość tych żon gwałcicieli w tym procesie.

      Co mnie osobiście najbardziej zszokowało, to fakt, ze tych kilkudziesięciu zwyrodnialcow zostało zrekrutowanych w okręgu kilkunastu kilometrów od domu Gisèle. Naiwnie zakładałam, ze to zjazd międzynarodowych zwyroli z hen hen daleka, a tu się okazuje, że całkiem spore zagęszczenie na bliziutkich dzielniach.

      Czytania wypowiedzi gwalcicieli nie polecam osobom z wrażliwym żołądkiem, podobnie oglądanie filmów z gwałtów.
      • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 08:04
        A propos tamtej krainy, to bardzo ladne, zamozne okolice. Kolega okolopracowy stamtad pochodzi.

        Opowiadal mi wlasnie, ze w jego mlodosci wydarzyla sie potwornosc jak z "amerykanskiego filmu"- grupa nastolatkow zabila kolege, w zwiazku z jakas klotnia o motorynke.
        Dostali po kilka smiesznych lat. Ci ludzie byli kolegami starszej siostry tego mojego kolegi. Ona po tym wszystkim, widzac ze cala wioska jest za oprawcami i ich rodzinami od dawna tam zyjacymi i ze inni mlodzi wspieraja mordercow, uciekla stamtad na studia i zerwala wszelkie kontakty, z obrzydzenia ale i zwyczajnie ze strachu. Mordercy powychodzili z wiezien, odnalezli dawnych kolegow i powrocili na lono spoleczenstwa przed oczami zniszczonych rodzicow ofiary.
        • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 08:52
          Mówisz, ze takie specyficzne miejsce ? Bo ja jestem przerażona tym, ze wszędzie tak jest. No jednak takiego zagęszczenia fanòw a son insu bym się nie spodziewała.
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 08:59
            nellamari napisała:

            > Mówisz, ze takie specyficzne miejsce ? Bo ja jestem przerażona tym, ze wszędzie
            > tak jest. No jednak takiego zagęszczenia fanòw a son insu bym się nie s
            > podziewała.

            Nie mam złudzeń - to jest możliwe w każdym miejscu. Dosłownie w każdym. Znajdzie się jeden zwyrodnialec - znajdzie innych chętnych. A oni w kupie znajdą sobie usprawiedliwienie dla swoich czynów. Otoczenie też znajdzie usprawiedliwienie.
          • mgla_jedwabna Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 09:31
            A ja bym się spodziewała właśnie w takim miejscu. Zwolennicy orgietek z odkrytą przyłbicą raczej by tam nie zagrzali miejsca, nic dziwnego, że zostali tylko ci, co to w domu, po kryjomu.
          • chicarica Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 09:32
            Dokładnie wszędzie tak jest. Jakoś zawsze tam, gdzie pojawia się bezkarność, zawsze znajdzie się sporo mężczyzn, którzy zaczynają robić z kobietami okropne rzeczy.
          • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 10:19
            nellamari napisała:

            > Mówisz, ze takie specyficzne miejsce ? Bo ja jestem przerażona tym, ze wszędzie
            > tak jest.

            Nie, tez mysle ze byle gdzie tak moze byc. Napisalam o tym miejscu zeby podkreslic, ze rekrutacja in situ jest wlasnie normalka tzn ze nigdzie nie trzebaby szukac daleko, bo nawet w ladnej dobrobytnej krainie nie ma problemu.

            Bleh😒
    • mgla_jedwabna Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 09:20
      Ja w pewnym sensie te kobiety rozumiem. Tzn. to ich "on był zawsze w porządku". Bo wobec nich był, a świństwa przed żoną ukrywał. Po części mogą mieć - nie do końca uświadomione - poczucie winy, że gdyby cokolwiek zauważyły, to mogłyby ten proceder ukrócić, że mogły cokolwiek zrobić, czemu nie zrobiły. Więc w tych głosach broniących misiów chodzi tak naprawdę o obronę siebie samej, żeby nie zwariować od kwestii "jak JA mogłam (tyle lat) być z kimś takim". Coś w rodzaju instynktu samozachowawczego.

      Oczywiście racji nie ma żadna z nich, tzn. nie ma usprawiedliwienia dla tych gwałcicieli. Ale te kobiety będą ich usprawiedliwiać, póki nie zrozumieją, że to oddzielna kwestia - odpowiedzialność sprawcy a postawa jego żony/partnerki. Że brak usprawiedliwienia dla niego nie oznacza z automatu potępienia jej. I tu w punkt trafiła Gisele Pelicot zwracając się do tej żony pichodzenia wietnamskiego. Ciekawa jestem (nigdy się nie dowiem), na ile to wynik terapii pani P., a na ile przekonań posiadanych "od zawsze" przez osobę wychowaną we Francji, nieporównanie bardziej wyemancypowanej od Wietnamu (mimo całego patriarchalnego zakłamania, które afera z Mazan odsłoniła).
    • figa_z_makiem99 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 09:46
      Kiedyś pisała tu kobieta, która musi być dostępna dla męża w dzień i w nocy, nawet jak ten wstaje w nocy do kibla. I nie widziała w tym nic dziwnego. Skoro facet ma ciśnienie to musi i szuka na boku, nikogo to nie dziwi. Oddzielanie seksu od emocji jest dziś normą, ta która myśli inaczej jest fanatycznym katolem, albo nikt jej nigdy dobrze nie wyr....chał. To słowa kobiet z forum. Dziwisz się zeznaniom żon gwalcicieli?
      • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 19:03
        Co ty za przeproszeniem chrzanisz? Oddzielanie seksu od emocji było ZAWSZE. Co, myślisz że 200 lat temu małżonek interesował się uczuciami żony? Albo tym czy jej przyjemnie? Albo szlachcic uczuciami chłopki którą miał ochotę właśnie wuru...ć? Bo go przycisnęło? Albo żołnierz na froncie gwałcący wszystko co na drodze spotkał? W katolucyźmie żona winna była posłuszeństwa mężowi. Jeszcze zdaje się po wojnie to było w przysiędze. Myślisz że się panowie interesowali uczuciami żony? Błagam, od TYSOACLECI kobieta to przedmiot. Zmiany w tym zakresie, a i to w niewielkim stopniu, to ostatnie bo ja wiem? Kilkadziesiąt lat? A i to nie wszędzie.
        • figa_z_makiem99 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 19:36
          Co ty chrzanisz? Gdzie napisałam, że kiedyś było cudownie? Kiedyś większość udawala, dziś nie udają i nigdy ludzie nie byli tak wyksztalceni jak dzisiaj. Doszło porno na wyciągnięcie ręki i handel tyłkiem na portalach randkowych, bo to nie są nawet randki. Skoro traktujesz się jak przedmiot, inni traktują cię tak samo, a zwyrole pozwalają sobie na patologię bo mogą.
          • pursuedbyabear Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:45
            figa_z_makiem99 napisała:

            Skoro traktujesz się jak przedmiot, inni traktują cię tak
            > samo, a zwyrole pozwalają sobie na patologię bo mogą.

            Jesteś odrażająca.

            Pozostań może przy gorszeniu się cudzymi sflaczałymi dupami na plaży, z tego wszakże zasłynęłaś na forum.
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:53
            figa_z_makiem99 napisała:

            > Co ty chrzanisz? Gdzie napisałam, że kiedyś było cudownie? Kiedyś większość uda
            > wala, dziś nie udają i nigdy ludzie nie byli tak wyksztalceni jak dzisiaj. Dosz
            > ło porno na wyciągnięcie ręki i handel tyłkiem na portalach randkowych, bo to n
            > ie są nawet randki. Skoro traktujesz się jak przedmiot, inni traktują cię tak
            > samo, a zwyrole pozwalają sobie na patologię bo mogą.

            Czyli znów kobieta winna. Jakież to do ciebie podobne.
            • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 21:30
              Sluchajcie, ale nie widzicie ze Figa byla prawdopodobnie ofiara jakiegos wielkiego naduzycia ze strony mezczyzny/mezczyzn? Bo dla mnie z jej wpisow jasno to wynika, odczytuje ogromna desperacje wobec doznanej krzywdy, dlatego wogole ich nie odbieram jako antykobiece jako takie.
              • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 22:55
                Nie? A ja tak. Obwinianie kobiet za to że są przedmiotowo traktowane, bo koniety myślą o seksie dla przyjemności. Jak to nie jest antykobiece to co jest?
                • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 06:49
                  Figa ma ciężką historię z własną matką, nic dziwnego ze jej widzenie kobiecości jest wykrzywione, takie otrzymała dziedzictwo. Jak kiedy jeszcze opisze swoje dzieciństwo, to zrozumiesz o co chodzi.
                  • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 06:59
                    nellamari napisała:

                    > Figa ma ciężką historię z własną matką, nic dziwnego ze jej widzenie kobiecości
                    > jest wykrzywione, takie otrzymała dziedzictwo. Jak kiedy jeszcze opisze swoje
                    > dzieciństwo, to zrozumiesz o co chodzi.


                    W dupie mam jej traumy z relacji z mamusią. Niech idzie do specjalisty i je przepracuje a nie odgrywa się na innych kobietach.
                  • dreg13 Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 07:08
                    „On gwałci dzieci, bo miał ciężkie dzieciństwo”
                    • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 08:07
                      dreg13 napisała:

                      > „On gwałci dzieci, bo miał ciężkie dzieciństwo”

                      Albo "on bije żonę bo miał ciężkie dzieciństwo".
                      • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 13:13
                        Albo: „ona nie była akceptowana, wiec nie potrafi akceptować innych”.
                        • boogiecat Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 19:51
                          nellamari napisała:

                          > Albo: „ona nie była akceptowana, wiec nie potrafi akceptować innych”.

                          Jedna znajaca tu proporcje😘
        • figa_z_makiem99 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 19:51
          Dziś kobiety są wolne, mogą się uczyć, pracować, dokonywać wyborów, a co wybierają? Podporządkowanie się katolicyzmowi, dawanie na zawołanie mężowi, bronią patoli, albo jak tu jedna napisała "do związku wybiorę porządnego, a z takim, który się wyciera mogę jedynie rekreacyjnie"(mężczyźni myślą podobnie), druga pisze o cudownym związku z żonatym. Czasy się zmieniły, ale mentalność ludzka nie. Traktowanie siebie podmiotowo, nie ma nic wspólnego z pruderią. Mężczyźni mogą dziś legalnie traktować kobiece ciało jak mięso i mają środki, kobiety same też siebie tak traktują. I uczą tego swoje dzieci. W tv, w internecie, w reklamach wylewa się seksualność i ludziom odwala, potrzebują coraz mocniejszych bodźców.
          • claudel6 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 21:29
            boże Ty masz jakiś totalny odpał na punkcie seksu, tylko w drugą stronę. antyobsesja. i te podwójne standardy - jak kobieta lubi seks i ma związki seksualne to sama się traktuje jak mięso. mężczyzna w takiej sytuacji nie traktuje siebie jak mięso, tylko też ją - jak mięso.
      • abecadlowa1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:06
        figa_z_makiem99 napisała:

        > Oddzielanie seksu od emocji jest dziś normą

        A kiedy nie było?

        • figa_z_makiem99 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:17
          Kiedyś o seksie nie rozmawiano, był tematem tabu i wiele kobiet traktowało seks jak zło konieczne, bo większość mężczyzn nie interesowała satysfakcja seksualna kobiet. Dzisiaj o seksie mówi się wszędzie, w tv napastuje płonący konar, bdsm zaczyna być traktowane jako norma, anale, głębokie gardła, panienki na kliknięcie. Satysfakcja seksualna ponad wszystko, co nas odczłowiecza. Kiedyś gwałcili patole, dziś zwyczajny kowalski zwerbował w internecie sąsiadów i gwałcili jego nieprzytomną żonę, ich żony twierdzą, że "ziutek to dobry mąż i ojciec".
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:42
            Kiedyś gwałcili WSZYSCY a nie patole. Mąż którego guano interesowała satysfakcja żony de facto ją gwałcił.
            Obwiniasz KOBIETY za to jacy są mężczyźni? Serio?
          • homohominilupus Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 21:02
            figa_z_makiem99 napisała:

            > Kiedyś o seksie nie rozmawiano, był tematem tabu i wiele kobiet traktowało seks
            > jak zło konieczne, bo większość mężczyzn nie interesowała satysfakcja seksualn
            > a kobiet.

            Brzmisz jakbyś tęskniła za tym 'kiedyś'.


            Dzisiaj o seksie mówi się wszędzie, w tv napastuje płonący konar, bds
            > m zaczyna być traktowane jako norma, anale, głębokie gardła, panienki na klikni
            > ęcie. Satysfakcja seksualna ponad wszystko, co nas odczłowiecza. Kiedyś gwałcil
            > i patole, dziś zwyczajny kowalski zwerbował w internecie sąsiadów i gwałcili je
            > go nieprzytomną żonę, ich żony twierdzą, że "ziutek to dobry mąż i ojciec".
        • figa_z_makiem99 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:35
          Im większy postęp, rozwój technologii informacyjnych, wzrost wykształcenia, tym mniejsza inteligencja emocjonalna i nastawienie na "ja i moja satysfakcja kosztem innych".
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 13.11.24, 20:43
            figa_z_makiem99 napisała:

            > Im większy postęp, rozwój technologii informacyjnych, wzrost wykształcenia, tym
            > mniejsza inteligencja emocjonalna i nastawienie na "ja i moja satysfakcja kosz
            > tem innych".
            Może zdecyduj się czy kobiety wybierają "mnie, moje ja" czy dają się omamić katolicyzmowi. Bo to jakby ci się miesza. Wszystko ze wszystkim.
      • evening.vibes Re: sprawa Giselle Pelicot 14.11.24, 08:48
        figa_z_makiem99 napisała:
        > Oddzielanie seksu od emocji jest dziś normą

        Najlepiej wie o tym Figa, która wprost tu na forum przyznała, że wyszła za maż dla kasy a nie z miłości.
    • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 13:26
      Wszyscy skoorwiele skazani !
      • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 13:31
        nellamari napisała:

        > Wszyscy skoorwiele skazani !

        Super.
        • asia.sthm Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 14:08
          Super super, brawo Francja.
          A Giselle laury i wielki szacunek za odwagę i wytrzymałość. Piękna postawa tej kobiety.
      • borsuczyca.klusek Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 14:12
        Mąż 20 lat, maksymalny wymiar kary
        • nellamari Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 14:21
          Mąż to było wiadomo, ale Ci wszyscy inni gwałciciele, którzy nie wiedzieli, przechodzili z tragarzami i przecież Gisèle nie powiedziała NIE - zostali uznani winnymi, to jest początek całkiem innego świata.
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 14:51
            nellamari napisała:

            > Mąż to było wiadomo, ale Ci wszyscy inni gwałciciele, którzy nie wiedzieli, prz
            > echodzili z tragarzami i przecież Gisèle nie powiedziała NIE - zostali uznani w
            > innymi, to jest początek całkiem innego świata.


            Mam nadzieję że wyroki są za gwałty a nie jakieś wykorzystanie seksualnej, wykorzystanie bwzradbosci czy inne pierdololo
    • ichi51e Re: sprawa Giselle Pelicot 19.12.24, 14:27
      Dziwne to jest że człowiek może być dla jednej cudownym mężem (a dla ich dziecka dobrym ojcem) a jednocześnie dla kogoś innego świnia gwalcicielem zbrodniarzem. Człowiek chciałby wierzyć że istnieje jakaś logika w tym wszystkim że czarne zawsze czarne.
      Myślę że ostatecznie jednak te związki się posypią - chyba że są większe zależności (np jesteś Wietnamką i twoja wiza od męża zależy)
      • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 21.12.24, 22:47
        Mam, nadzieję że link się dobrze skopiuje bo nie mogłam przekopiować samego tekstu z postu. Tam są informacje jak się min "bronili" oprawcy Gisele. Podobno ten czat na którym sqrwiel małżonek szukał chwtnuch nazywał się "bez jej wiedzy" no ale panowie jednak nie wiedzieli biedacy że ona nie wurwzila zgody. Ktoś mówił, że skoro uzyskał zgodę jej męża, to już jej zgoda mu nie była potrzebna. Jednemu się tak spodobało że sam SWOJĄ żonę zaczął podruwać i podsuwać innym do gwałtów.

        www.instagram.com/p/DDxFBmPOy1t/?img_index=1&igsh=MW9sY2MwdnU3a3Rvdg==
        • asia.sthm Re: sprawa Giselle Pelicot 21.12.24, 22:56
          Wkleiło się. Strasznie się te ich tłumaczenia czyta, niech zgnijà w pierdlu wuje.
          • paskudek1 Re: sprawa Giselle Pelicot 21.12.24, 22:57
            Właśnie na to trafiłam i mnie po prostu zmroziło. Masakra
            • borsuczyca.klusek Re: sprawa Giselle Pelicot 21.12.24, 23:03
              Ja się natknęłam na to:

              www.dailymail.co.uk/news/article-14210781/rape-chat-groups-sisters-mothers-advice-uncovered.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka