danaide2.0
09.03.25, 10:46
Ponieważ od jakiegoś czasu emama ciągle przerzuca mnie na gazetę.pl, znalazłam tam taki oto ustęp:
"Dyskwalifikacje Mariusa Lindvika, który stracił srebrny medal i Johanna Andre Forfanga przyszły dopiero po konkursie, gdy otwarto ich kombinezony. Wykryto tam, jak stwierdzili Norwegowie, "zbyt nieelastyczny element w kroczu". Chodzi o sznurek, którym można odpowiednio ściągnąć materiał kombinezonu w dół, rozszerzając nogi. Thomas Thurnbichler twierdzi, że to działa jak skrzydło i wspierany przez sprzętowca Polaków Mathiasa Hafele nazywa tego typu oszustwo czymś, co nie różni się wiele od zwykłego dopingu."
www.sport.pl/skoki/7,65074,31753152,tak-fis-chcial-ukryc-oszustwa-norwegow-tego-zdjecia-jeszcze.html#s=BoxMMtCzol1
Czy ematka, obywatelka kraju Małysza i Stocha, rozumie, o co chodzi z aferą sznurkową i jak ze sznurka umocowanego w kroku z nóg zrobić skrzydło (a nie na przykład płetwę, jak u foki)? Rysunki mile widziane.