Dodaj do ulubionych

Dziecko północy i plażowanik

06.05.25, 00:28
Znów prawie lato i trzeba coś zarezerwować. I znowu problem. Jak się jeździ na wakacje gdy dla jednego udany urlop to gorąco , plaża i drinki z palemką a dla drugiego to synonim piekła i męka. Wakacje marzeń mogą być w Norwegii, w Szkocji na Islandii albo jeszcze lepiej, na Grenlandii. I co wtedy? Osobne urlopy? Ciężko się spotkać "half way"
Obserwuj wątek
    • konstancja16 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 00:39
      raczej osobne urlopy. spotkać się w pół drogi faktycznie ciężko, bo efektem mogą być dwie osoby niezadowolone z urlopu. a chyba nie o to chodzi. można co najwyżej pokombinować, jakiś krótki wypad czy długi weekend wspólnie, a resztę osobno. chyba że któraś ze stron chce się jeszcze poświęcać w imię miłości. albo w jakieś inne imię.
    • angazetka Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 00:45
      Albo osobno, albo raz jedno decyduje, a raz drugie.
    • snakelilith Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 01:21
      Oczywiście, że można się spotkać "half way". Taką alternatywą jest np. Normandia, Bretania, Wyspy Fryzyjskie albo Jutlandia. Ja też lubię wykąpać się w morzu, posiedzieć czasem gdzieś w słonku przy kawce, ale nie znoszę wręcz upałów i gorąca. . Temperatury w okolicach 18-25 stopni są moim zdaniem takim ładnym latem, znośnym dla każdego i coś takiego znajdziesz na francuskim wybrzeżu Atlantyku albo niemiecko- duńskim Morza Północnego.
      Alternatywą jest Szwajcaria. Nie ma morza, ale okolice jezior, np. zuryskiego, albo genewskiego proponują warunki przypominające śródziemnomorskie klimaty, ale z lekką alpejską bryzą. W Ticino latem jest już za gorąco.
      • mia_mia Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 01:47
        Ale dla plażownika to nie są wakacje. Dla mnie prawdziwe wakacje są jak do wody wchodzi się bez dotykania pępkiem do kręgosłupa, więc te kierunki nie spełniają warunków. Dla człowieka północy pewnie z kolei za ciepło.
      • bi_scotti Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 03:47
        snakelilith napisała:

        > Temperatury w okolicach 18-25 stopni są moim zdaniem takim ładnym latem
        > , znośnym dla każdego i coś takiego znajdziesz na francuskim wybrzeżu Atlantyku
        > albo niemiecko- duńskim Morza Północnego.

        You must be kidding. Dla kogos lubiacego plazowanie, upaly, cieple morza taka propozycja brzmi jak zly sen. I zeby nie bylo - I'm in your team ale mam np. coworker Portuguese-Canadian, ktora by default nie bywa w domu swoich tesciow w Algarve, bo tam dla niej morze ZA ZIMNE! I w ogole, wedlug niej "Portuguese summer it's not summer" wink Wyobraz ja sobie w Normandii big_grin Dla niej radosc zycia zaczyna sie przy +35C a pelni szczescia doznawala ponoc w Morocco w lipcu przy temps powyzej +45C surprised Szczesliwie, jej partner jest zgodnym facetem & pojedzie z nia tam dokad ona chce, nie upiera sie zeby bylo chlodniej wink Dla niektorych "caliente" to musi byc takie honest caliente big_grin
        W temacie watku: jesli Polnocnik zwiazal sie z Plazownikiem no to musza szukac compromises typu Plazownik wybiera gorace destinations & Polnocnik sie meczy ale za to Polnocnik wybiera chlodniejsze destinations & Plazownik ma szkole przetrwania w imie milosci wink Albo something in between typu Canary Islands czy Costa Rica etc. gdzie da sie wybrac datyz w miare satysfakcjonujacym minimum (!!!) oczekiwan obu stron. Mysle, ze tu jest pies pogrzebany (w plazowym piachu tongue_out) - nie location a time - timing is everything wink Cheers.
        • snakelilith Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 13:53
          bi_scotti napisała:

          Dla niej radosc zycia zac
          > zyna sie przy +35C a pelni szczescia doznawala ponoc w Morocco w lipcu przy tem
          > ps powyzej +45C surprised

          No dobra, ale coś takiego, to pewnego rodzaju brak kompatybilności z większością potencjalnych partnerów. Wtedy chyba najlepiej, by "swój szukał swojego". Ja jestem zdania, że udana relacja daje więcej szczęścia od 2 tygodni urlopu według jednego słusznego modelu wakacji i kompromisy są niezbędne, z obu stron.
      • szarmszejk123 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 07:43
        Nie no, dla kogoś kochającego upały (30+) takie temperatury 18-25 to raczej są wiosenne, niż letnie:p
        Nie będzie zadowolony:p
      • kocynder Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 07:57
        I masz dwie osoby nie zadowolone z urlopu... Dla typu plażownika temperatury 18-25 stopni to takie wiosenne, akurat na marynarkę i gorącą kawę, a nie leżenie z drinkiem. A dla Północnika za ciepło i ogólnie do niczego.
        Nie, nie ma dobrego sposobu na WSPÓLNY urlop. Tak jak nie ma dobrego rozwiązania dla typu skowronka związanego z typem sowy. Chyba, że skowronek rano znajdzie sobie SWOJE zajęcia i swoją aktywność, dzień spędzą razem, a wieczorem sowa zajmie się sobą, kiedy skowronek pójdzie spać.
    • jkl13 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 05:59
      Osobne urlopy, nie ma innego wyjścia, skoro nikt nie chce ustąpić.
    • evee1 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 06:25
      Albo osobno (dla mnie bez sensu), albo razem, ale raz w śniegi, a raz w tropiki.
    • ekstereso Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 08:33
      U nas tak jest. Zazwyczaj jeździmy na dwa urlopy, dla każdego coś miłego. Przy czym ja te urlopy w upale też wspominam jako fajny czas, choć upał mnie męczy i nie lubię plażować. Ale jestem rozluźniona, poczytam sobie w cieniu itd.
    • hanusinamama Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 08:44
      Nie mozna tego urlopu podzielić? My tak mamy: ja wole chłód i zwiedzanie.Wyjazd w ferie był taki. Dzieciory chciały baesów, morza, leżaków i słonca - lecimy za tydzien. One nie marudzą na zwiedzaniu ja na tym plazingu w hotelu
    • ursgmo Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 08:51
      Jeździ się raz tak, raz tak. Mój mąż jest ciepłolubny, dzieciaki też, a ja takie właśnie dziecko północy.
      Właśnie wróciliśmy z Rzymu, dla mnie już było trochę za ciepło, a dla męża super pogoda. Pokąpali się w basenie, ja w cieniu dałam radę, trochę zwiedzanie mnie sponiewierało. Teraz idą wakacje i znów będzie coś ciepłego, ja pocierpię pod parasolem lub ostatecznie zostanę w klimatyzowanym pokoju, by odżyć wieczorem.

      Mąż zimy bardzo nie lubi, złamana kilka lat temu noga go „drze”, nastrój też ma obniżony. Ja uwielbiam i Zakopane zimą i wyjazdy na jarmark świąteczny. W tym roku jedziemy na okres świąteczno- noworoczny do Rovaniemi w Finlandii, a przyszły rok zaczniemy od czerwca i objazdówki 3 tygodniowej po Turcji. Potem w planach Londyn. I tak na zmianę cos dla każdego, ale jednak razem.
    • b.bujak Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 08:54
      góry plus wody termalne smile
      my w zeszłym roku w poszukiwaniu "half way" przejechaliśmy od Balatonu po alpejski lodowiec smile
    • ritual2019 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 10:52
      Nie wiem co w takiej sytuacji, osobne urlopy nie, rozumiem krotki wyjazd raz w roku na kilka dni osobno ale nie glowne urlopy.
    • piataziuta Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 10:56
      Oczywiście, że się da: raz wybiera jedno, raz drugie.
      I żadne osobne urlopy, chyba, że i tak planujesz się rozwieść niedługo.
      • aankaa Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 14:08
        I żadne osobne urlopy, chyba, że i tak planujesz się rozwieść niedługo

        4 tygodnie spędzone osobno (liczę po 2 na każdy wyjazd) nie muszą prowadzić do rozwodu. Już szybciej takie poświęcanie się dla drugiej osoby wink
        • ritual2019 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 14:19
          To nie kwestia czasu spedzonego ososbno a wakacji, bo wakacje to czas specjalny, czas przyjemnosci, relaksu i robienia tego czego normalnie sie nie robi. Wakacje sie wlasnie spedza wspolnie a nie osobno bo kiedy jesli nie wtedy.
          • aankaa Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 15:17
            ale jaki to "czas przyjemności" jeżeli jedna osoba pławi się w ulubionym skwarze a druga ciska gromy na cały świat o żar lejący się z nieba. Czy odwrotnie - zimnolubny jest zachwycony, ciepłolubny siedzi okutany w swetry/koce i marzy o powrocie do "jej/jego" temperatur
            • aankaa Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 15:24
              podobnie z miłośnikiem wędrówek górskich (takich, do upadłego) i wyznawcy "tylko morze"
            • piataziuta Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 15:52
              aankaa napisała:

              > ale jaki to "czas przyjemności" jeżeli jedna osoba pławi się w ulubionym skwarz
              > e a druga ciska gromy na cały świat o żar lejący się z nieba. Czy odwrotnie - z
              > imnolubny jest zachwycony, ciepłolubny siedzi okutany w swetry/koce i marzy o p
              > owrocie do "jej/jego" temperatur
              >

              To kwestia priorytetów.
              Jak priorytetyzujesz upał ponad zimnolubnego męża, to masz rację, przyjemności wspólnej nie znajdziesz.

              Jeśli priorytetyzujesz czas z mężem (a on z tobą), to znajdziecie kompromis - albo wyjazdy na zmianę, albo miejsca ze średnimi temperaturami (jeśli np. któreś ciężko znosi upał z powodów zdrowotnych).
              • aankaa Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 16:17
                znajdziecie kompromis... miejsca ze średnimi temperaturami

                to, akurat, jest najlepsze rozwiązanie smile moje odpowiedzi dotyczyły skrajnych przypadków
            • ritual2019 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 16:55
              aankaa napisała:

              > ale jaki to "czas przyjemności" jeżeli jedna osoba pławi się w ulubionym skwarz
              > e a druga ciska gromy na cały świat o żar lejący się z nieba.

              No wlasnie, wakacje to czas przyjemnosci ale jedna z nich jest tez spedzenie go wspolnie a nie osobno. Jesli para ma bardzo rozbiezne wizje wakacji i nie potrafi sie dogadac w tej kwestii to jest to jednak problem bo osobne spedzanie wakacji zazwyczaj wplywa negatywnie na relacje w zwiazku. To nie jest wiec kwestia to 'tylko cztery tygodnie w roku' a az 4 tygodnie wakacji.
        • snakelilith Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 14:22
          aankaa napisała:


          > 4 tygodnie spędzone osobno (liczę po 2 na każdy wyjazd) nie muszą prowadzić do
          > rozwodu. Już szybciej takie poświęcanie się dla drugiej osoby wink


          Nie musi, jeżeli obie strony są to mentalnie zaakceptować. Ale ponieważ wiele ludzi, zabieganych w codzienności, traktuje czas urlopu jako pielęgnowanie związku, to taki wymuszony kompromis w stylu "każdy sobie" może wpływać negatywnie na relację. Dla niektórych jest to też pewnego rodzaju porażką, bo pokazuje, że para nie jest w stanie wypracować wspólnej aranżacji i wspólne zbiory się kurczą.
          Trzymanie się też kurczowo pewnej ideii świadczy do tego trochę o mentalnej sztywności. A co jeżeli z jakiegoś względu, np. zdrowotnego, albo finansowego, urlop w jedynej słusznej destynacji nie będzie możliwy? Ta osoba zostanie nieszczęśliwa do końca życia, bo alternatywa w postaci mniej ekstremalnych warunków jest taką traumą?
        • piataziuta Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 15:46
          > 4 tygodnie spędzone osobno (liczę po 2 na każdy wyjazd) nie muszą prowadzić do
          > rozwodu. Już szybciej takie poświęcanie się dla drugiej osoby wink

          Jeżeli ludzie, którzy na co dzień pracują w różnych miejscach i spotykają się tylko przelotem rano i przelotem wieczorem, nie są w stanie/nie chcą opracować planu, żeby satysfakcjonująco spędzić wolny czas WSPÓLNIE, to moim zdaniem nic ich nie łączy.

          Choć zdaję sobie sprawę, że wspólny kredyt i wspólny znój w postaci wychowania dzieci, niektórym do bycia w związku wystarcza.

    • larix_decidua77 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 11:06
      Jeździmy samochodem do Włoch lub Chorwacji i część urlopu spędzamy na plaży a część w Dolomitach lub Alpach w Austrii, Słowacji lub Włoszech.
    • kamin Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 11:43
      Większe wyjazdy rodzinne razem - na zmianę tropiki i koło podbiegunowe. Osobno czasem jakieś wypady ze znajomymi jak są takie możliwości.
    • volta2 Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 14:13
      u nas tydzień w górach gdzie zimno, wieje, leje i pioruny biją, do tego oczywiście 2 weekendy, czyli 9 dni, w kolejnym miesięcu kolejne 9 dni gdzieś gdzie jest miło, bo jest morze. może być to bałtyk, więc nie musi być skwary, jeśli w ten czas uda sie wepchnąć weekend15 sierpnia i wydłużyć ten wyjazd do 11-12 dni, to wtedy gdzieś, gdzie kawałek palmy widać (najczęściej chorwacja)

      odkąm mąż wrócił z afryki, żadne upały mu niestraszne i w 40 stopniach na luzaka planuje sobie zwiedzanie (to on jest ten, co upały postrzegał jako piekło, teraz mu minęło, mnie się pogorszyła odporność na upał, więc na wakacje w egpipcie latem ciśnienia nie mam)
    • pani.asma Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 14:28
      jejku jejku
      trzeba sie dobrac w pare z podobnymi preferencjami po co sie tak szarpac
    • abidja Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 15:23
      W Norwegii bedzie goraco. Cale poludnie, wschod i zachod w lecie zapowiadaja fale upalow.
      W centrum i na polnocy ,np okolice Trondheim bedzie lekko ciepło.
      Wiec jedzcie do Norwegii.
      Maz zostaje np w Bergen ty suniesz na Lofoty i cieszysz sie midnattsol.
      • sueellen Re: Dziecko północy i plażowanik 06.05.25, 16:52
        Dwa lata temu w Szkocji też trafiliśmy na fale ciepła ale jak się chodzi po górach w ciągu kilku godzin można zaliczyć cztery pory roku. Zależy pewnie gdzie w tej Norwegii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka