danaide2.0
12.06.25, 11:46
W kolejnym wątku o problemach z nastolatką pojawia się kwestia telefonu, a nawet powyższe sformułowanie.
Macie nastolatki. Co najmniej połowę życia spędziły z telefonem. Telefon służy im do mnóstwa spraw. To, do czego służy zależy w dużej mierze od tego, co im pokazano, co znalazły, co sobie wymyśliły.
Nie wymagam odkładania telefonu od dziecka. Jest nauczone odkładać je na noc, ale za dnia? Telefon służy do komunikacji, rozrywki, lepszego samopoczucia (wczoraj moje miało zły nastrój bez przyczyny, odpaliło sobie serial i oglądało - zrozumiałam, nie przeszkadzałam, bo też bym wolała przy złym nastroju coś fajnego i z lekka odmóżdżającego odpalić), ale też nauki - przepisywanie lekcji, robienie fiszek (ja trzaskałam listy słówek jeszcze na maszynie do pisania, moje dziecko jakoś woli te swoje fiszki, słówka z danej listy powtarzają się przy odpytce częściej jeśli są gorzej przyswojone). Ma swoje grupy znajomych na komunikatorach, na SM nie bardzo siedzi, a jeśli to informacje o eventach, o aferach hejterskich w klasie (jedna w SP, jedna w LO) dowiaduje się zazwyczaj, gdy już jest po ptokach i nawet skrinów nikt nie zrobił. Część książek słucha, część czyta na papierze (bo tak woli). Do tego notatki, zdjęcia, kalendarz.
Generalnie moje dziecko bardzo dużo rzeczy sobie planuje i potem je realizuje. A telefon ma w tym pomagać. Jakbym tak chodziła i kazała odkładać, to by mu się system planowania posypał.
No to jak? Każecie nastolatkom "odkładać" telefon? Wczesnym nastolatkom? Późnym nastolatkom? W jakiej sytuacji?
A same odkładacie?