Dodaj do ulubionych

Potracenie na pasach

13.07.25, 08:59
Moj tata zostal potracony na przejsciu dla pieszych.Ma obrazenia glowy, krwiaki w mozgu itp. Jak to pi wypadku. Chodzi o to, ze tata stal sie “agresywny” wedlug ordynatora. Dzisiaj sie dowiedzialam, ze tate przywiazali do lozka.
Czlowiek po wypadku, w szoku, poobijany w kiepskim stanie, to szpital zafundowal mu jeszcze przymusowe srodki.
Czy szpital ma do tego prawo? Czy najpierw nie powinno sie rozmawiac z pacjentem plus farmakologiczne leczenie.
W koncu piwinno miec doswiadczenie w takich przypadkach.
Czy moge zlozyc skarge? I czy najpierw nie powinni udukomentowac, ze inne srodki zawiodly, wiec zastosowali wiazanie?
Dziekuje
Obserwuj wątek
    • anajustina Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:02
      Oczywiście, że to środek ostateczny i powinno zostać to solidnie udokumentowane.

      www.rynekzdrowia.pl/Psychiatria/Koniec-wiazania-pacjentow-Poslowie-jednoglosnie-skierowali-sprawe-do-Ministerstwa-Zdrowia,267416,16.html
      • kocynder Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:28
        Link dotyczy po pierwsze psychiatrii, po drugie projektów, które nie wiadomo jak i kiedy zostaną zrealizowane.
        Oczywiście nadużywanie środków przymusu jak pasy, zwłaszcza na oddziałach psychiatrii dziecięcej/młodzieżowej należy zwalczać. Ale podkreślę: nadużywanie. A teraz można się oburzyć, bo uważam, że nadużywanie a nie używanie w ogóle. Wszystkim piszczącym o "napaści" na biednego chorego - życzę próby "przekonania do uspokojenia" naćpanego jakimiś dopalaczami siedemnastolatka, któremu się wydaje, że mówiąca jest atakującym go smokiem... Ewentualnie jak "przekonuje" do współpracy wyrośniętego piętnastolatka, uzależnionego od gier po odcięciu mu sieci.
        I, dla jasności - owszem, pasy to powinna być ostateczność, a nie "metoda", natomiast bywa, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa personelowi i innym pacjentom jest konieczna. Tak, szpital ma prawo zapewnić bezpieczeństwo zarówno personelowi jak i innym pacjentom. A autorka już, nie mając żadnej wiedzy na temat zachowań taty wie, że agresywny jest w cudzysłowie, wie, że ordynator "twierdzi" (w podtekście: łże) i już leci ze skargą, chociaż jeszcze nie wie do kogo. Tak, człowiek w szoku, bólu bywa agresywny, to instynktowne. Tak samo pies, kochający swojego pana, u weterynarza, podczas zabiegu może ugryźć. Tak na prawdę nie wiemy nic - tak jak i autorka już jadąca na skargę do ministra zdrowia co najmniej - ani dlaczego zastosowano tą metodę, ani jakie działania zostały podjęte przed jej zastosowaniem, ani nawet jakie były obrażenia pacjenta.
        Podsumowując: BYĆ MOŻE szpital nadużył najcięższego środka. Możliwe. Ale równie możliwe, że pacjent swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie, nie reagował na podawane leki/rzucając się uniemożliwiał ich podanie... No i nasuwa się pytanie: jaka byłaby reakcja autorki, gdyby na oddziale, na którym znalazł się jej tata był inny pacjent, agresywny, który by jej ojca uderzył, popchnął, szarpnął? Wówczas leciałaby ze skargą, że czemu ten głupi szpital nie zabezpieczył agresywnego typa?
        • kloacznymysliwy Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:37
          Zgadzam się.
          Mój dziadek został przywiązany - po operacji chciał wyskoczyć przez okno, złapali go już na parapecie.
          Mój tata został przywiązany - miał sepsę, nic nie kojarzył i chciał wyjść po papierosy. Nie dałoby się go zatrzymać.
          Obaj w ogóle tego nie pamiętali. Bez pasów pewnie zakończyłoby się to tragicznie. Z pasami - dziadek żył jeszcze 10 lat, ojciec wyszedł z sepsy, żyje do tej pory.
          • heca007 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 12:25
            Podobnie moja teściowa. Miała wylew w jakimś dziwnym miejscu (w głowie ale jakoś nietypowo). I bardzo ładnie mówiła do pielęgniarek żeby ją odwiązały. Wyglądała jakby była całkiem świadoma. Po pierwszej takiej próbie wyrwała sobie wenflon i próbowała uciec kiedy absolutnie nie wolno jej było się podnosić. Potem już nie dawały się podejść tongue_out Musiała być przez jakiś czas przywiązana. Dziś w ogóle tego nie pamięta a po wylewie nie widać żadnych śladów.
            • aqua48 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:35
              Mój teść też był przypinany do łóżka bo co chwilę wyrywał sobie wenflon. To szokujące dla rodziny, ale często konieczne. W szpitalu nie ma na tyle personelu żeby cały czas ktoś stał koło łóżka chorego i pilnował go non stop.
              • lillyinchains Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 23:14
                Takiego chorego nie da się „upilnować” , stojąc w pojedynkę koło łóżka.
                W tym sęk.
                Starsza szacowna pani 94-letnia potrafi mieć siłę hipopotama, kiedy jest w psychozie ( np. na tle organicznym - np kwasica hiperglikemiczna albo skrajna hipoglikemia, albo ciężkie zaburzenia elektrolitowe, albo hipertyreoza ( skrajnie zwiększone hormony tarczycy ) albo skrajne odwodnienie albo właśnie uraz mózgu, albo niekiedy stan po narkozie).

                Taka psychoza to z definicji skrajne pobudzenie psychoruchowe wraz z zaburzonym stanem świadomości i nieprawidłowym osądem- stan NIEPOCZYTALNOSCI.
                A leczenie, wymienionych przy uszkodzeniach organicznych - polega w miarę możliwości na USUNIĘCIU PRZYCZYNY- a więc wyrównaniu kwasicy, hipoglikemii lub hiperglikemii, tyreotoksykozy, odwodnienia, niedotlenienia tkanki mózgowej, zmiażdżenia jej obrzęku itd- to trwa. Leki przeciwpsychotyczne i uspojajajace też są stosowane, ale najistotniejsze to usunąć przyczynę takiego stanu i zabezpieczyć pacjenta.

                A siła fizyczna i brak logicznego kontaktu wymagają specjalnych metod.


                Słyszałyście też o tym, że człowiek z rozwiniętym pełnoobjawowym tężcem ( nieszczepieni, albo niedoszczepieni) mają tak silne objawy jak sama nazwa choroby opisuje „tężenie” organiczne mięśni, że owe własne włókna mięśniowe potrafią wygenerować tak wielką siłę, że człowiekowi samoistnie łamią się kości pod wpływem tej siły.
                W takiej psychozie potrafi być podobnie ( ze skalą tej siły, jednocześnie przy zaburzonym kontakcie logicznym, zaburzonej świadomości i słabszym działaniu leków uspokajających ).
                Także raczej Twemu Ojcu ratują życie- nikt mu krzywdy nie robi - takie jest standardowe postępowanie. Trzymaj się ciepło.



                aqua48 napisała:

                > Mój teść też był przypinany do łóżka bo co chwilę wyrywał sobie wenflon. To szo
                > kujące dla rodziny, ale często konieczne. W szpitalu nie ma na tyle personelu ż
                > eby cały czas ktoś stał koło łóżka chorego i pilnował go non stop.
                • eliszka25 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 23:38
                  Oczywiście, człowiek w takim stanie potrafi mieć taką siłę, że jedna osoba w życiu nie jest w stanie go utrzymać. Do tego może zrobić krzywdę zarówno personelowi, jak i sobie.
                • nick_z_desperacji2 Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 01:16
                  Mięśnie same w sobie są w stanie połamać kości, do których są przyczepione, łącznie z udową młodego, zdrowego człowieka, mózg to ogranicza. Stąd "nadludzka" siła matek ratujących w szoku dzieci, ale też staruszki, która w psychozie czuje się bezpośrednio zagrożona. Czasami kilka godzin obok takiej osoby wystarczy, żeby zrozumieć sens zabezpieczenia.
        • la_felicja Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 12:03
          100/100 - teraz każdy pierwsze co, to pyta, gdzie złożyć skargę - zamiast się zainteresować, czy te pasy przypadkiem nie uratowały ojcu życia.
          • kocynder Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 14:55
            A, i jedno - ja nie twierdzę, że szpital postąpił słusznie. Twierdzę tylko, że na razie nie mamy wiedzy - ani my na forum, ani autorka. Ale ona już wydała wyrok. Tata nie był agresywny, co prawda przed 9:00 ordynator twierdził co innego (ale na pewno łgał) i o tej 9:00 dowiedziała się o zastosowaniu przymusu, ale już o takie duperele jak co się konkretnie stało, że zastosowano pasy czy próby podjęcia innych sposobów się nie zatroszczyła, bo po co? Pierwsza myśl: "Aaaaa... Kszywdzom! Łapaj złego! Skarga na ten tychmiast! Do ministra! Tuska! Kaczyńskiego! Świętego Piotra!"...
            • nick_z_desperacji2 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:27
              Bo tato/brat/babcia jest do rany przyłóż, przecież wylew/udar/szok tego nie zmienił. A tak naprawdę, niektórzy po "zwykłej" narkozie tuż po wybudzeniu potrafią cuda wyprawiać.
        • lillyinchains Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 22:58
          Nie człowiek w szoku, bólu….tylko w takiej sytuacji po wypadku z krwiakiem w mózgu - to dość częste - ostra psychoza organiczna związana ze zmianami krwiakiem, obrzękiem mózgu i częściowa martwica niektórych komórek nerwowych.
          To jest dość częste w takiej sytuacji- i tak, udokumentowany przymus bezpośredni wraz / lub z odpowiednio dobranymi lekami przeciwpsychotycznymi i uspokajającymi chronią przede wszystkim pacjenta - na przykład przed wyrywaniem sobie wenflonów, cewnika lub wyskoczeniem z okna.
          Ciesz się, że Tata przeżył wypadek. Oby skończyło się jak najlepiej dla Was, aby zmiany organiczne ( tzn stluczenie, wstrząśnienie, obrzęk mózgu szybko zaczęły ostapować- wtedy i Tata najszybciej wróci do normy.
          Niestety największym zmartwieniem jest- gdzie jest/ był krwiak+ jak jest/ był rozległy- czy cały udano się ewakuować i czy nie znajdował się, a także inne uszkodzenia tkanki mózgowej, w kluczowych strukturach np. dla życia ( pień mózgu, rdzeń przedłożony) lub wyższych funkcji mózgowych ( miedzy innymi plat czołowy).
          Nie oburzaj się - jedź porozmawiać osobiście z lekarzami- wytłumaczą Ci w jakim celu i dlaczego ( nie zawsze leki są najbardziej korzystne i efektywne w leczeniu pobudzenia i objawów wytwórczych związanych z urazem- czasami tak jak u osób z różnymi rodzajami otępień, lub starszych lub dzieci - mogą powodować reakcje paradoksalne - a więc przykładowo niektóre leki uspokajające - mogą dawać w niektórych przypadkach pobudzenie, zamiast uspokojenia pacjenta po uszkodzeniu mózgu)
          Także życzę szczerze powodzenia w leczeniu i bardzo Ci współczuję stresu i szoku) trzymaj się!



          kocynder napisała:

          > Link dotyczy po pierwsze psychiatrii, po drugie projektów, które nie wiadomo ja
          > k i kiedy zostaną zrealizowane.
          > Oczywiście nadużywanie środków przymusu jak pasy, zwłaszcza na oddziałach psych
          > iatrii dziecięcej/młodzieżowej należy zwalczać. Ale podkreślę: nadużywanie. A t
          > eraz można się oburzyć, bo uważam, że nadużywanie a nie używanie w ogóle. Wszys
          > tkim piszczącym o "napaści" na biednego chorego - życzę próby "przekonania do u
          > spokojenia" naćpanego jakimiś dopalaczami siedemnastolatka, któremu się wydaje,
          > że mówiąca jest atakującym go smokiem... Ewentualnie jak "przekonuje" do współ
          > pracy wyrośniętego piętnastolatka, uzależnionego od gier po odcięciu mu sieci.
          > I, dla jasności - owszem, pasy to powinna być ostateczność, a nie "metoda", nat
          > omiast bywa, że w celu zapewnienia bezpieczeństwa personelowi i innym pacjentom
          > jest konieczna. Tak, szpital ma prawo zapewnić bezpieczeństwo zarówno personel
          > owi jak i innym pacjentom. A autorka już, nie mając żadnej wiedzy na temat zach
          > owań taty wie, że agresywny jest w cudzysłowie, wie, że ordynator "twierdzi" (w
          > podtekście: łże) i już leci ze skargą, chociaż jeszcze nie wie do kogo. Tak, c
          > złowiek w szoku, bólu bywa agresywny, to instynktowne. Tak samo pies, kochający
          > swojego pana, u weterynarza, podczas zabiegu może ugryźć. Tak na prawdę nie wi
          > emy nic - tak jak i autorka już jadąca na skargę do ministra zdrowia co najmnie
          > j - ani dlaczego zastosowano tą metodę, ani jakie działania zostały podjęte prz
          > ed jej zastosowaniem, ani nawet jakie były obrażenia pacjenta.
          > Podsumowując: BYĆ MOŻE szpital nadużył najcięższego środka. Możliwe. Ale równie
          > możliwe, że pacjent swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie, nie reagował na pod
          > awane leki/rzucając się uniemożliwiał ich podanie... No i nasuwa się pytanie: j
          > aka byłaby reakcja autorki, gdyby na oddziale, na którym znalazł się jej tata b
          > ył inny pacjent, agresywny, który by jej ojca uderzył, popchnął, szarpnął? Wówc
          > zas leciałaby ze skargą, że czemu ten głupi szpital nie zabezpieczył agresywneg
          > o typa?
          >
    • kamin Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:38
      Szpital i tak musi zgłaszać wszystkie przypadki użycia przymusu bezpośredniego wyższej instacji. Zapewne z uzasadnieniem, dlaczego akurat ten środek został użyty.
      Możecie poprosić o uzasadnienie.
    • fogito Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:49
      Przeszlam to z siostrą. Też potrąconą na pasach. Złożyłam skargę do rzecznika praw pacjenta. Oczywiście nie znaleźli żadnych uchybień po stronie szpitala. Masakra co się wyprawia z pacjentami w szpitalach, którzy mają neurologiczne problemy.
      • evening.vibes Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 09:53
        fogito napisała:
        > Przeszlam to z siostrą. Też potrąconą na pasach. Złożyłam skargę do rzecznika p
        > raw pacjenta. Oczywiście nie znaleźli żadnych uchybień po stronie szpitala. Mas
        > akra co się wyprawia z pacjentami w szpitalach, którzy mają neurologiczne probl
        > emy.


        Może sama powinnaś się zgłosić do pracy jako worek treningowy dla agresywnych pacjentów? Przywali ci raz czy drugi taki to możne zrozumiesz.
        • fogito Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:00
          Ona siostra nie była agresywna, ale ty jesteś.
          • mia_mia Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 21:24
            Nie musiała być agresywna, żeby stanowić zagrożenie dla samej siebie.
            • fogito Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 06:48
              Ty na pewno wiesz lepiej, bo ty razem ze mną spędziłaś przy jej łóżku kilka miesięcy. Weź już daj sobie spokój. Serio.
          • evening.vibes Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 07:04
            fogito napisała:
            > Ona siostra nie była agresywna, ale ty jesteś.

            Tak tak Karen.
      • alpepe Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:05
        Chyba sobie kpisz.
        • evening.vibes Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 07:05
          alpepe napisała:
          > Chyba sobie kpisz.

          Fogito to typowa roszczeniowa Karen.
          • fogito Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 07:08
            Ty zaś typowa Karyna. Mało wiesz ale zawsze coś musisz powiedzieć.
            • evening.vibes Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 07:56
              fogito napisała:
              > Ty zaś typowa Karyna.

              Żebyś ty chociaż wiedziała co to znaczy big_grin
              • fogito Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 09:52
                Ty wiesz na pewno.
      • mia_mia Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:08
        Przecież taki pacjent zagraża także sobie, nie tylko innym pacjentom i pracownikom. Przywiązuje się nie tylko agresywnych, ale takich, którzy mogliby powyrywać sobie rurki, wenflony.
      • jowita771 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:27
        fogito napisała:

        > Mas
        > akra co się wyprawia z pacjentami w szpitalach, którzy mają neurologiczne probl
        > emy.

        I nie pomyślałaś, że te problemy neurologiczne mogą powodować zachowania, które zagrażają bezpieczeństwu innych albo samego pacjenta i dlatego akurat ci pacjenci są np. unieruchamiani? Przecież zmiany w mózgu mogą powodować takie zachowania, do jakich zdrowy człowiek by się nie posunął.
        • fogito Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:01
          Za dużo czasu spędziłam w szpitalach obserwując, żeby się z tobą zgodzić. Dramat to jest to co się dzieje.
    • andallthat_jazz Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:09
      Oczywiscie, ze jest to udokumentowane, jak niby inaczej? Masz prawo do wgladu do dokumentacji, jesli tato nie jest w pelni swiadomy. Srodki ograniczajace wolnosc pacjenta, czy to farmakologiczne, czy fizyczne sa stosowane li i wylacznie, kiedy zostaly wyczerpane wszystkie inne srodki, gdy pacjent w wyniku swojego stanu psychicznego zagraza sobie lub innym. Musi byc sadownie przyklepane, w ciagu 24 godzin musi byc skonsultowane z lekarzem specjalista z innej placowki, na biezaco dokumentowane, monitorowane ograniczone do minimum. Pacjent ma prawo do bezplatnego adwokata, ktory przychodzi z urzedu (przepisy austriackie, ale w Polsce zapewne podobnie), ma prawo do zlozenia skargi do sadu. Nikt nie wiaze w cywilizowanych krajach pacjentow dla przyjemnosci! To powazna procedura wymagajaca masy papierkologii i nieprzyjemna rowniez dla personelu. Serio mialam pacjenta, ktory w derilce (nie alkoholowej, pooperacyjnej) rzucal w nas co mu sie nawinelo pod reka. Kolezanka oberwala w glowe jego wlasnym workiem z cewnika.) Czekalismy do konca (pacjent z lozka nie wstawal), zabezpieczylismy rzeczy dookola. Kolega pilnowal. Sytuacja sie unormowala bez wiazania. Serio Twoj tato musial robic wiecej, niz rzucanie tabletkami. Idz porozmawiaj z lekarzem, popros o dokumentacje, zanim pobiegniesz gdzies na skarge.
      • profes79 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:18
        Innymi słowy "podam przepisy innego kraju; na pewno da sie je zastosować w Polsce".
        • andallthat_jazz Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:24
          Wiesz przepisy sa w UE raczej podobne, dlatego przytoczylam. Nie wydaje mi sie, aby w Polsce przepisy przewidywaly zwiaz pacjenta, bo krzywo na ciebie spojrzal i odmowil zjedzenia budyniu.
          • kocynder Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:37
            Procedury w Polsce - serio google nie jest niedostępne...

            Procedura stosowania unieruchomienia:
            1. Decyzja lekarza: Zazwyczaj lekarz decyduje o zastosowaniu unieruchomienia, określając rodzaj i czas trwania.
            2. Wyjątkowe sytuacje: W sytuacjach nagłych, gdy lekarz nie jest dostępny, decyzję może podjąć pielęgniarka, niezwłocznie powiadamiając lekarza.
            3. Obezwładnienie: Stosuje się odpowiednie metody unieruchomienia, dbając o bezpieczeństwo i minimalizując ryzyko urazu.
            4. Obserwacja: Po unieruchomieniu pacjent jest pod ścisłą obserwacją, sprawdzana jest poprawność unieruchomienia, a stan fizyczny i psychiczny pacjenta kontrolowany nie rzadziej niż co 15 minut.
            5. Zdejmowanie unieruchomienia: Unieruchomienie zdejmuje się, gdy ustąpią przyczyny jego zastosowania lub po upływie zaleconego czasu.
            6. Dokumentacja: Zastosowanie unieruchomienia jest dokumentowane w karcie przymusu bezpośredniego, która zawiera wszystkie niezbędne informacje

            Przymus bezpośredni wobec osób z zaburzeniami psychicznymi/neurologicznymi można stosować tylko wtedy gdy:
            • osoba ta dopuszcza się zamachu przeciwko życiu/zdrowiu własnemu lub innej osoby albo bezpieczeństwu powszechnemu,
            • osoba ta w sposób gwałtowny niszczy lub uszkadza przedmioty znajdujące się w swoim otoczeniu,
            • lekarz stwierdza, że istnieje konieczność zbadania danej osoby, nawet bez jej zgody, gdyż jej zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń może zagrażać bezpośrednio własnemu życiu lub życiu/zdrowiu innych osób, bądź nie jest zdolna do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych.
          • anajustina Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:39
            W Polsce przepisy w tej kwestii są inne. Mimo to wiązanie musi być uzasadnione i udokumentowane.
            • hrasier_2 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:47
              "W polskim prawie nie ma szczegółowych przepisów regulujących stosowanie przymusu bezpośredniego w szpitalach. Prawo.pl opisuje, że decyzja o przywiązaniu pacjenta jest podejmowana na podstawie ogólnych zasad prawa i etyki zawodowej. Ordynator zaaplikował pasy i to on ponosi odpowiedzialność. Wpis Anny dużo nie odbiega od austriackiego.
              • andallthat_jazz Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 11:19
                Wpis Anny wcale nie odbiega od austriackiego 😂
                • hrasier_2 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 11:33
                  "Z uwagi na brak jednoznacznych uregulowań prawnych należy podchodzić z dużą ostrożnością do stosowania przymusu bezpośredniego na oddziałach niepsychiatrycznych. Należy pamiętać, że istnieją poglądy, iż stosowanie przymusu bezpośredniego dotyczy tylko oddziałów psychiatrycznych.
                  Katarzyna Lenczowska-Soboń
                  ekspert Serwisu Prawo i Zdrowie. Prawo w Polsce nie do końca sobie radzi z takimi sytuacjami. Więc nie ma tu nic do śmiechu.
                  • andallthat_jazz Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 11:56
                    Zasmialam sie bo zabrzmialo jakbys podwazal znajomosc Anny wobec stanu prawnego w Austrii. A to akurat moj konik (psychiatria). No wiec widze skuche w roznicacj miedzy PL a AUT. Tu przepisy dokladnie rozdzielaja psychiatrie od "zwyklych" oddzialow. Ja opisalam procedure na oddzialach niepsychistrycznych, stosowana w Austrii. Od jutra zaczynam praktyki na chirurgii i wiem, ze na oddziale beda wszystkie srodki na stanie (pasy, kaski). To typowy oddzial, gdzie takie rzeczy musza byc na miejscu. Ale uzywa sie ich w sytuacjach krytycznych dla pacjenta i otoczenia. Pooperacyjne Derilium jest w pakiecie. Ustaje zazwyczaj szybko. Zasada prosta- chodzi o dobro pacjenta a nie o nasza wygode. I to ostatecznosc.
        • lillyinchains Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 23:19
          Przepisy te, dotyczące przymusu bezpośredniego, wszędzie w krajach cywilizacyjnych ( Europa, Stany Zjednoczone) są miniumum w 99% takie same.


          profes79 napisał:

          > Innymi słowy "podam przepisy innego kraju; na pewno da sie je zastosować w Pols
          > ce".
          >
      • la_felicja Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 12:00
        andallthat_jazz napisała:

        . Serio mialam pacj
        > enta, ktory w derilce (nie alkoholowej, pooperacyjnej)

        W delirce, jeśli już. To slangowy skrót od delirium tremens
        • andallthat_jazz Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 12:16
          Wow! Zaimponowalas mi wiedza wlasnie! Delirium to wlasciwe okreslenie i nie dotyczy alkoholu dodatek "tremens" robi roznice. Tak na szybko mi sie poprzestawialo. Dzieki za korekte. I nie, Delirium wystepuje czesto po operacjach, neurologicznych problemach, ktore nie staly obok alkoholu. Wiec tez doucz sie.
          • la_felicja Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 12:55
            Zaimponowałam ci "wiedzą"???
            Strasznie łatwo ci zaimponować, widzę, to nie jest jakaś wielka wiedza
      • turbinkamalinka Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 14:40
        andallthat_jazz napisała:

        > Oczywiscie, ze jest to udokumentowane, jak niby inaczej? Masz prawo do wgladu d
        > o dokumentacji, jesli tato nie jest w pelni swiadomy. Srodki ograniczajace woln
        > osc pacjenta, czy to farmakologiczne, czy fizyczne sa stosowane li i wylacznie,
        > kiedy zostaly wyczerpane wszystkie inne srodki, gdy pacjent w wyniku swojego s
        > tanu psychicznego zagraza sobie lub innym. Musi byc sadownie przyklepane, w cia
        > gu 24 godzin musi byc skonsultowane z lekarzem specjalista z innej placowki, na
        > biezaco dokumentowane, monitorowane ograniczone do minimum. Pacjent ma prawo d
        > o bezplatnego adwokata, ktory przychodzi z urzedu (przepisy austriackie, ale w
        > Polsce zapewne podobnie), ma prawo do zlozenia skargi do sadu. Nikt nie wiaze w
        > cywilizowanych krajach pacjentow dla przyjemnosci! To powazna procedura wymaga
        > jaca masy papierkologii i nieprzyjemna rowniez dla personelu. Serio mialam pacj
        > enta, ktory w derilce (nie alkoholowej, pooperacyjnej) rzucal w nas co mu sie n
        > awinelo pod reka. Kolezanka oberwala w glowe jego wlasnym workiem z cewnika.) C
        > zekalismy do konca (pacjent z lozka nie wstawal), zabezpieczylismy rzeczy dooko
        > la. Kolega pilnowal. Sytuacja sie unormowala bez wiazania. Serio Twoj tato musi
        > al robic wiecej, niz rzucanie tabletkami. Idz porozmawiaj z lekarzem, popros o
        > dokumentacje, zanim pobiegniesz gdzies na skarge.

        Już cię do Polski przenieśli?
        • lillyinchains Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 23:24
          Akurat andallthat_jazz ma w tym rację - również zgodne z polskimi wytycznymi - to są medyczne ogólnoświatowe wytyczne naukowe i prawne tożsame w większości krajów naszego kręgu kulturowego.

          > andallthat_jazz napisała:
          >
          Srodki ograniczajac
          > e woln
          > > osc pacjenta, czy to farmakologiczne, czy fizyczne sa stosowane li i wyla
          > cznie,
          > > kiedy zostaly wyczerpane wszystkie inne srodki, gdy pacjent w wyniku swo
          > jego s
          > > tanu psychicznego zagraza sobie lub innym. Musi byc sadownie przyklepane,
          > w cia
          > > gu 24 godzin musi byc skonsultowane z lekarzem specjalista z innej placow
          > ki, na
          > > biezaco dokumentowane, monitorowane ograniczone do minimum. Pacjent ma p
          > rawo d
          > > o bezplatnego adwokata, ktory przychodzi z urzedu (przepisy austriackie,
          > ale w
          > > Polsce zapewne podobnie), ma prawo do zlozenia skargi do sadu
          • kocynder Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 23:31
            Nie masz racji. W Polsce zastosowanie przymusu nie musi być przyklepane sądownie. Nie musi być konsultowane z lekarzem z innej placówki. Już chociażby te dwie różnice zmieniają kwestie diametralnie.
            Natomiast jak najbardziej Środki ograniczające wolność pacjenta to ostateczność, stosowane wówczas, gdy inne zawodzą/nie można ich zastosować, pacjent ma prawo do złożenia skargi, a cała procedura nie jest przyjemna ani dla pacjenta ani dla personelu.
    • jowita771 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:17
      Być może przekonywali, ale się nie udało. Nie wiesz, jakie zmiany tata ma teraz w mózgu. Może przekonanie go do czegokolwiek jest niemożliwe?
    • abidja Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:22
      Bardzo ci wspolczuje i tacie tez. Pewnie to dosc starsza osoba, po urazie fizycznym i szoku po wypadkowym.
      Dodatkowo krwiaki w mozgu moga wywolywac przerozne objawy neurologiczne lub psychiczne.
      Jesli masz watpliwosci popros o pisemne uzasadnienie, sprawdz jakie leki podaja tacie.
      Za jakis czas powinno byc lepiej z zachowaniem ale pamietaj ze przy tego typu urazach mozgu pacjenci nie kontroluja swego zachowania.
    • smietankowa33 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:27
      Mama mojej koleżanki miała udar i po nim stała się agresywna. Więc tak, zdarza się, i szpital właśnie ma doświadczenie z takimi pacjentami.
      Zmiany w mózgu powodują czasem, że rozmawianie z pacjentem nic nie daje. A farmakologia nie zawsze skutkuje, poza tym też ma skutki uboczne.
      Bardzo mi przykro sad
    • eliszka25 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 10:48
      To jest bardzo przykre dla rodziny, ale czasem nie da się inaczej. Moja teściowa też była przez jakiś czas unieruchomiona pasami. Nie była agresywna w dosłownym sensie, ale wyrywała sobie kroplówkę i sondę. Personel próbował to rozwiązać inaczej, ale ostatecznie się nie dało i została unieruchomiona. Zdjęto pasy, gdy leki z kroplówki zaczęły działać i się uspokoiła.
    • memphis90 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 11:29
      Proponuję osobiście siedzieć przy ojcu i cały czas pilnować, żeby nie wychodził z łóżka, nie wyrywał wenflonów, nie zrywał opatrunków itd. To powinno załatwić problem.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 11:31
      To normalna praktyka, skuteczna i zupełnie nieszkodliwa, a czasem konieczna, jeśli pacjent nie jest świadomy swojego zachowania i robi rzeczy zagrażające jemu, albo innym. Nie masz powodu do oburzania się. Jak mu wróci świadomość i samokontrola, to go rozwiążą.
    • nick_z_desperacji2 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:11
      Przekonanie pacjenta z zaburzeniami neurologiczni? Powodzenia. Farmakologicznie nie zawsze można, poza tym, byłbyś zadowolony, gdyby był otumaniony lekami, prawie bez kontaktu? Też pewnie nie. Zanim zaczniesz wojnę, zastanów się, co chcesz wygrać, bo opcji "tata z zaburzeniami neurologicznymi zachowuje się tak, jak bez nich, wystarczy ładnie poprosić" nie ma. Za to jest np. "powyrywał wszystkie rurki, spadł z łóżka i złamał kość udową".
    • profes79 Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 18:28
      Przede wszystkim jak już parę osób wytknęło, z pacjentem po wypadku, po urazie głowy czy po zabiegu w narkozie na ogół nie ma dyskusji. Z pobytów w szpitalu sam pamiętam, że po operacji na sali przywiązywano mi rękę do poręczy łóżka, żebym w pooperacyjnym oszołomieniu nie poszedł sobie na spacer albo nie wyrwał znajdującego się w drugiej ręce wenflonu. I nie dlatego, że byłem jakiś złośliwy i agresywny tylko byłem tak otumaniony, że byłem zdolny do wszystkiego. I wątpię, czy byłoby mi łatwo wytłumaczyć, że mam leżeć jakbym nagle zapragnął spaceru tongue_out
      Z pacjentem który nie jest w pełni sił umysłowych (z dowolnej przyczyny) nie pogadasz. A środki farmaceutyczne, które go pozwolą wyciszyć na ogół mają na organizm o wiele gorszy wpływ niż środki mechaniczne.
    • pytajacakinga Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 20:13
      Bardzo ci współczuję sytuacji ale to może lepiej dla twojego taty żeby nie zrobił sobie krzywdy.

      Przypomniało mi się jak jako 14 latka byłam w szpitalu dla dorosłych i w sali obok patrzę a tam leży Babuleńka związana to ją odwiazalam a później okazało się że zrobiła taki dżihad z wybijaniem szyb włącznie własnym ciałem.
      • anajustina Re: Potracenie na pasach 13.07.25, 20:16
        Nie miało to konsekwencji dla Ciebie?
    • zerlinda Re: Potracenie na pasach 14.07.25, 06:32
      Oczywiście, że zloz skargę! A na razie szybciutko pędź do szpitala I siedź przy ojcu, żeby go pilnować, zobaczysz, jak to jest.
      Znajoma poszła w odwiedziny do matki na oddziale długoterminowym, matka unieruchomiona. Oburzona Znajoma zażądała od pielęgniarki, żeby mamusie uwolnić. Po 5 minutach znajoma pobiegła znowu do pielęgniarki, żeby mamusie jednak unieruchomić, bo ona nie może sobie poradzić. Na to usłyszała, że nie może sobie poradzić z jedną matka a pielęgniarką z opiekunka musi sobie poradzić z całym oddziałem starszych osób. Tak że ten..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka