pffpffpff
14.08.25, 08:31
Wczoraj się dowiedziałam, że dzieciaki w necie straszą się testem coopera? Tak się to nazywa?
I że ma być teraz już w 1-3 nawet.
I tak sobie myślę - po co to jest?
Czytam, że coś tam ma się w wf zmienić.
Dla mnie wf to był najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole.
Przez kozła nie skoczyłam nigdy. Przez skrzynie może mi się z raz udało. Bokiem oczywiście. Stanie na głowie przy drabince i inne zwisy? Nigdy!
Do 6 klasy byłam tłustym dzieciakiem, o zerowej kondycji. W 7 wystrzeliłam, ale przy biegach na czas zdarzyło mi się zwymiotować. Koleżanki, które wywijały na trzepakach akrobacje i robiły najlepsze czasy i osiągi (skok w dal to mój koszmar) i wyśmiewały mój brak koordynacji ruchowej, dziś są ulanymi matronami. I tyle z tego wf było.
Dziecko mi powiedziało, bardzo mądrze uważam, że na wf powinno się cisnąć jak najwięcej spacerów / marszów na świeżym powietrzu. Raz, że to zdrowo, bo ile te dzieci dziś są na dworze. Dwa, że głowa wtedy odpoczywa, a jednocześnie można sobie powtarzać material na sprawdzian itd.
Tyle hałasu o religię, a dla mnie 4 godziny wf to jest dopiero absurd.
Tak się chciałam podzielić.