mari614
25.08.25, 13:06
Chciałam opisać moją ostatnią wizytę u dentystki, ciągle tej samej, bo jest blisko, a żeby znaleźć lepszego trzebaby czekać pewnie z kilka miesięcy, bo do najlepszych są długie kolejki.
Na początku dentystka ma niezadowoloną minę wyrażającą "no nie, to trudny pacjent", pyta się mnie jak jest, mówię, że problemy ze snem prawie ustąpiły i ból zęba siódemki też, ale podczas nitkowania zębów chyba mi się ułamał kawałek zęba lub plomby, bo miałam twardy kawałek w ustach, ta poskrobała po zębach metalowym narzędziem i stwierdziła, że to z tej siódemki coś się odłamało. Ja do niej, to może część tej plomby, może jednak nie było dobrej przyczepności między zębem, a plombą, bo było tam zabrudzone. Ta nic się nie odzywa. Było ustalone wcześniej, że zrobi mi szóstkę koło tej siódemki. Po chwili mówi, że zrobi mi też tą siódemkę, bo co będę chodzić z ułamaną. Ja jej mówię, że może lepiej niech jej nie robi, bo skoro się ułamało i poczułam się po tym lepiej to może lepiej nie ruszać, bo organizm sam się obronił i poczekać, aż reszta plomby sama wypadnie. Ta na to, że to chyba nie plomba się odłamała tylko jakaś inna część tej siódemki i ona zrobi dwa zęby od razu, bo na jednym znieczuleniu to będzie. Ja nie zwiałam z fotela, bo sobie myślę, no jest lekarzem, może coś wie więcej, nawet jeśli mi nie tłumaczy. Wyborowała mi tą szóstkę i siódemkę, ja jej powiedziałam, że sobie tam przepłukam płynem do płukania ust w celach przeciwbakteryjnych i oczyszczających. Zwiałam z tego jej fotela i popędziłam do malutkiej łazienki, a tam sobie wyszorowałam te wyborowane zeby pastą do zębów i przepłukałam płynem do płukania jamy ustnej. Z gabinetu dentystycznego słyszałam jej słowa: "Proszę Pani, to nic nie da" powtarzane kilka razy. Jak wyszłam z łazienki do gabinetu dentystycznego to ona na to "30 lat pracuję i czegoś takiego nie widziałam. Tam była zębina i Pani ją zapchała pastą do zębów. Tak się nie robi na wyborowanych zębach. To nic Pani nie da, a nawet pogorszy." Ja jej na to, że zrobiłam to w celach przeciwbakteryjnych, a ona mówi że ona tu ma różne środki. Pytam się jakie. Ona milczy. Mówię jej no jakie, to ja będę żyła z tymi zębami i mam prawo wiedzieć. Ona na to podchloryn sodu i woda utleniona, ale nie będę robić wykładu, bo studiowałam 5 lat.
Powiedziała, że nie wie co będzie z tymi zębami. Ja jej powiedziałam, że zrobiłam to ze strachu i bezradności.