Chodzi o Sarę Małecką-Trzaskoś, tę od Kaczyńskiego i "wolność słowa nie jest dla dzieci" (ewidentnie popłynął z tym tekstem, ale co do zasady rozumiem, że nie chciał z 10latką dyskutować o zakazie aborcji). Na wyborczej duży artykuł o tym, ze Sara "buntuje dzieci" a jej rodzice nękają nauczycieli. Aktualny stan - dwa postępowania, jedno o ograniczenie praw rodzicielskich przeciwko rodzicom, drugie - o zniesławienie przeciwko dyrketorce szkoły i 50 innym osobom (chyba chodzi o rodziców innych dzieci). Rodzice kolegów z klasy żądają przeniesienia Sary do innej klasy, wychowawcy rezygnują, nauczyciele chcą odejść. Ojciec Sary zapewnia, że jej konta na SM prowadzi sam z żoną, dziecko nie ma tam wejścia. W tle - milionowe zasięgi. Z jednej strony dziecko ma prawo realizować swoje pasje, są dziecięcy aktorzy, piosenkarze, była Nela mała reporterka (chyba identyczny model biznesowy). Z drugiej strony - co tam się dzieje? Uprzedzam ematkę że na forum nie jest się anonimowym, a rodzice Sary nie wydają się skąpić na ochronę dobrego imienia