carmela_soprano123
13.10.25, 14:54
Schudłam 50kg w kilkanaście miesięcy.
Mam zero wstydu, więc od razu powiem uprzedzając pytania, że biorę zastrzyki - analogi GLP1. Pierwszy raz w moim kilkudziesięcioletnim boju z otyłością czuję, że wreszcie dam radę.
Czuję się wspaniale.
Pasują na mnie ciuchy z czeluści garderoby. Kiedyś była taka firma Jackpot, robili super ubrania, które dziś wciąż wyglądają jak nowe, nigdy ich nie miałam serca wyrzucić, nawet gdy przestałam sie w nie mieścić. Do tego pasują do tych wszystkich brązowo wiśniowych klimatów tej jesieni.
Plecy, które dzieki dyskopatii bolały mnie od wczesnych studiów, już nie bolą (nie jestem pewna, czy to efekt utraty wagi, bo na studiach ważyłam mniej, ale zastrzyki mają też działanie przeciwzapalne).
Ciśnienie mam w normie na 1/3 dotychczasowej dawki leków.
Inne choroby i przypadłości, które miałam, a o ktorych nie chcę publicznie mówić, cofają się również. Z wyjątkiem jednej, o której później.
Chodzę na długie spacery, jem pól porcji i nie czuję potrzeby podjadania. A jak czuję, to wrzucam kawałek czekolady i wystarcza.
Kosztuje mnie to 500zl tygodniowo. Ale mniej jem, więc w sumie nie odczuwam tego boleśnie.
Te zastrzyki będę brać do końca życia. Jestem tego świadoma i nie przeraża mnie to zbytnio.
Ciałopozytywna nie byłam nigdy, nienawidziłam siebie. To mi nie minęło, wciąż patrzę w lustro i widzę paskudę. Fakt że jeszcze ze 20kg mi zostało do normalnej wagi. No ale przynajmniej ludzie mi mówią, ze wyglądam fajnie i ciuchy kupuje w normalnych sieciowkach. To pomaga.
Mój ojciec zmarł na powikłania otyłości. Całe życie z nią walczył. Przeszedł m.in. operację resekcji żołądka, po ktorej schudł kilkadziesiąt kilo a potem z powrotem przytył jeszcze więcej. Ja nie chcę tak, więc się leczę.
Jedyna, prócz ceny, wada tego układu, to pęcherzyk żółciowy, który się poddał i karze mnie za wszystkie grzechy kulinarne. Muszę go wyciąć. Godzę się na to, bo alternatywa jest gorsza.
Jak ktos ma pytania to chętnie odpowiem.