Dodaj do ulubionych

Wyleczyłam sie z kupowania...

25.11.25, 13:43
kilka tygodni temu zmarła moja teściowa, zostawiła mieszkanie które właśnie sprzątamy. Do tej pory wywieźliśmy około 25 worków ubrań, 4 worki pościeli i ręczników oddaliśmy do DPS. Wyrzuciliśmy ogrom naczyń, starych garnków, przyborów kuchennych, butów, bibelotów.... wszystko to posiadała 1 osoba. Sprzątanie nadal trwa, została jeszcze piwnica.
I tak sobie spojrzałam na mój dom, na ilość ubrań, naczyń itp. i dotarło do mnie, że mam full wszystkiego, a jestem osobą która ciągle robi porządki i coś wyrzuca z domu.
Kilka dni temu byłam w Ikea, kiedyś na pewno bym coś kupiła. Teraz mnie odrzuca od kupowania. Tak samo jest z ubraniami, butami...
W sumie, jakby nie patrzeć same plusy...
Obserwuj wątek
    • aankaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 13:48
      ja widzę jeden wielki minus - zamiast wynająć firmę, która zajmuje się opróżnianiem domów na tygodnie utknęliście w sprzątaniu
      • borsuczyca.klusek Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 13:50
        Bo człowiek głupio liczy, że się coś cennego trafi... Jakieś zakiszone po kątach złoto czy dolary 😒
        • ewaewa2002 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:18
          no coś tam się znalazło...
        • kot.z.kosmosu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 09:39
          borsuczyca.klusek napisała:

          > Bo człowiek głupio liczy, że się coś cennego trafi... Jakieś zakiszone po kątac
          > h złoto czy dolary 😒
          >

          Dokładnie tak, też miałabym taką motywację
      • iwles Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:08

        Przeciez ona się nie zali, że musi.
        My też jesteśmy w trakcie sprzątania mieszkania po teściowej.
        Ale robimy to sami, bo jednocześnie segregujemy - część do DPS, część do wyrzucenia, coś tam wzięła ciotka, inne rzeczy poszły do schroniska dla zwierząt itd.
        • ewaewa2002 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:21
          dokładnie, nie żalę się. Znalazłam też dużo ciekawych rzeczy np. ozdoby choinkowe z lat 70 (jeszcze nie rozpakowane), lniane nowe obrusy i serwety, piękne jedwabne chustki. Gdybym wynajęła firmę do sprzątania, to bym tego nie miała.
          • ardzuna Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:48
            Nawet pozornie bezwartościowe rzeczy, ale nadające się do użytkowania ludzie biorą od ręki na grupach śmieciarkowych. Zdziwić się można, ilu ludzi nie ma i tego.

            Dlatego lepiej nie wyrzucać, a wystawić. Komuś się mogą przydać.
      • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:25
        Ja bardzo lubię takie sprzątania, kiedy nie wiadomo, co się znajdzie… nie liczę na złoto, ale na jakieś „smaczki” bez wartości materialnej nawet, ale po prostu fajne.
      • 3-mamuska Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:27
        aankaa napisała:

        > ja widzę jeden wielki minus - zamiast wynająć firmę, która zajmuje się opróżnia
        > niem domów na tygodnie utknęliście w sprzątaniu
        >

        Nie o tym jest post.
        Poza tym firma wywali wszystko jak leci.
        A ludzie jednak maja trochę rozumu.
        • aankaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:53
          firma wywali wszystko jak leci. A ludzie jednak maja trochę rozumu.

          znajomy pracował w tego typu firmie. Często pracownicy brali różne rzeczy, książki, płyty, drobne działające AGD. Nie wszystko lądowało na wysypisku
          • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:56
            No ale raczej nie o to chodzi, żeby ktos z firmy wziął fajne rzeczy, tylko żeby zostały u mnie smile
            • aankaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:08
              odpowiadałam forumce, która twierdziła, że z takiego mieszkania firma wywala wszystko, jak leci
              • moadek Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:10
                akurat
          • iwles Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:27

            Brali to, co im wpadlo w oko dla SIEBIE.
            Nikt z takiej firmy nie selekcjonuje na przydatne do schroniska, DPS i tym podobne.
            • aankaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 13:37
              dokładnie tak napisałam
      • wapaha Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:41
        aankaa napisała:

        > ja widzę jeden wielki minus - zamiast wynająć firmę, która zajmuje się opróżnia
        > niem domów na tygodnie utknęliście w sprzątaniu
        >
        takie porządki to jeden z elementów żałoby i wiele osób potrzebuje by przez niego przejść..
        • aandzia43 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:52
          Prawda. Ostatnie pożegnanie z przedmiotami które służyły bliskiemu nam człowiekowi. Poza tym często znajduje się nieoczywiste pamiątki, przedmioty które nawet uważna i uczciwa firma mogłaby przeoczyć.
        • bi_scotti Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:37
          wapaha napisała:

          > takie porządki to jeden z elementów żałoby i wiele osób potrzebuje by przez nie
          > go przejść..

          Very good book - no idea czy tlumaczona na polski ale moze ... Warta przeczytania i refleksji ... a propos watku smile Peace.
      • aandzia43 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:49
        Kilka lat temu koleżanka z siostrą sprzątały mieszkanie po mamie, która została umieszczona w domu opieki. Znalazły kilkadziesiąt tysięcy złotych zachomikowane w zapasach pościeli.
      • kropkaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:49
        Ludzie chcą mieć pamiątki po bliskich. Firma wywala wszystko jak leci, a jakaś serwetka, którą chciałoby się mieć, może być np. między prześcieradłami.
    • krwawy.lolo Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 13:49
      Teraz będziesz mogła części własnych rzeczy pozbyć się do mieszkania po teściowej, a na to miejsce z czystym sumieniem nakupować nowych.
    • alpepe Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 13:56
      Moja mama się przenosi do maleńkiego mieszkania z dużego domu i ma dylemat, co może zabrać, ale samych butów zimowych ma siedem par, i się mnie radziła, ile ja mam. Cóż, ja mam owszem, szpilowatych kozaków trzy pary, dwie córki pożyczają, jak potrzebują, ale do chodzenia zwykłego jedne zimowe nieprzemakalne i wszystko wszystko, a drugie bardziej trzewiki, bo za kostkę, kupiłam w tym roku do chodzenia na długie spacery z psem. A ja dużo chodzę. Moja mama czasem wychodziła raz na trzy dni z domu. Teraz, bo mieszkanie małe, będzie musiała wybrać, ile rzeczy jest jej potrzebne, reszta kosz.
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:18
        Mnie też czeka sprzątanie mieszkania u ojczyma i już się za głowę łapię, ile tam będzie do wyrzucenia...
        Po śmierci matki samych ubrań też poszło kilka/naście worków do MOPS- u chyba, nie wiem dokładnie, bo nie Ja wywoziłam,a i to czasami jeszcze znajduje a to jej stara torebkę, a to notes, gazety...
        Na różne gazety, magazyny, książki jest specjalna półka w bibliotece i sama jestem zaskoczona, jak szybko książki i gazety ludzie biorą i to nawet starocie.
        Stare koce, poduszki, kołdry - bierze miejscowe schronisko dla zwierząt, biorą nawet poduszki z pierzem, bo psie staruszki tego nie pogryzą.
        Bibeloty, jakieś dzbanki wystawione w kartonie pod śmietnikiem już za dwie godziny znikają.
        • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:11
          Czasami mam wrażenie, że część tych książek i gazet biorą ludzie, po których z kolei inni będą mieli sporo do sprzątania.
          • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:22
            Danaide2.0 - a wiesz,że to możliwe...
            Wynosilam różne gazety i magazyny z tą myślą,że może ktoś się skusi i jeszcze jak się skusili. Kiedyś obróciłam tak że trzy razy do biblioteki, szczęście że mam bliziutko i za każdym razem poprzedniej porcji tych ,,Twoich Styli" i innych Elle już nie było.
      • evro44 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:25
        ja , po śmierci męża sprzedając duże mieszkanie , chodziłam z siatami do pojemników wyrzucając kupę ciuchów z których na pewno ktoś skorzystał. Obiecałam sobie wtedy, że nie doprowadzę do takiej kumulacji szmat i co ? Kur..znowu mam nadmiar i nie mam motywacji, żeby z tym zrobić porządek
      • sarah_black38 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:59
        alpepe napisała:

        > Moja mama się przenosi do maleńkiego mieszkania z dużego domu i ma dylemat, co
        > może zabrać, ale samych butów zimowych ma siedem par, i się mnie radziła, ile j
        > a mam. Cóż, ja mam owszem, szpilowatych kozaków trzy pary, dwie córki pożyczają
        > , jak potrzebują, ale do chodzenia zwykłego jedne zimowe nieprzemakalne i wszys
        > tko wszystko, a drugie bardziej trzewiki, bo za kostkę, kupiłam w tym roku do c
        > hodzenia na długie spacery z psem.
        >

        Kilka par kozaków to nic. W niedzielę na HG TV oglądałam program z Szelągowską i taką młodą ,,architektką porządku" wink , rodzina dla dwóch 7-8 letnich córek miała 60 kurtek i 150 sukienek. Starsza dziewczynka miała wybrać kilka ubrań, chodziła między wieszakami i dziwiła się ,że to wszystko jej, bo ona nie poznaje swoich ubrań. Dodam, że państwo mieszkali w bloku na kilkudziesięciu metrach!!!
        • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:44
          O rany kota...gdzie oni to pomieścili?
        • nojabrina88 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:53
          Tak, widziałam ten program...
          W łazience 27 opasek na włosy
          850 (!) sztuk odzieży dla dwóch dziewczynek - wynieśli to wszystko przed blok na trawnik, żeby pokazać na raz wszystko - robiło wrażenie, na właścicielach też.
          Tam w tle była duża trauma po zalaniu mieszkania...
      • bib24 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 08:54
        masz 5 par i się jej czepiasz?
        • alpepe Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:08
          Doczytałaś, że 3 użytkują trzy osoby?
        • alpepe Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:09
          Poza tym jak doszłaś do tego, że się jej czepiam? Czego nie zrozumiałaś?
    • default Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:20
      Moja mama była całkowitym przeciwieństwem tych "chomikujących". Nawet miała jakby obsesję na tym tle. Na okrągło robiła przegląd rzeczy w mieszkaniu - wszystkich: ubrań, butów, pościeli, naczyń kuchennych, książek... I co i raz wręczała mi pakę rzeczy do wyniesienia (na śmietnik czy do oddania).
      Dzięki temu opróżnianie jej mieszkania zajęło nam tylko dwa popołudnia. Ciuchów było dwa worki ledwie, kilka kartonów książek.
      Za to do opróżnienia mieszkania ex teściowej od razu wynajęłam firmę, to była prawdziwa stajnia Augiasza, w dodatku zapuszczona brudem 🤢 Córka tylko zabrała najpierw jakieś drobiazgi na pamiątkę po babci i poprosiła, żeby odkładali wszelkie zdjęcia na jakie się natkną - i faktycznie oddali cały karton przeróżnych rodzinnych fotografii. Same byśmy przez miesiąc tego nie przekopały....
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:02
        Default - no to ja powoli robię się, jak Twoja mama.
        Jako dziecko byłam strasznym chomikiem, a teraz? Kocham odgracanie przestrzeni i mam tylko kłopot, bo tu ,gdzie mieszkam, nie widzę kontenerów na używana odzież czy buty. Nie kupuje i nie mam ,,przydasi" typu wazony czy durnostojki, ubrań mam niewiele, butów może że cztery pary ( reszta w Polsce lub w drugim, szkockim domu).
        Jedyne,czego nam dużo to kosmetyki typu szampony, balsamy, mydła - ale to ,,w spadku" od zaprzyjaźnionej osoby, która wyjechała z UK. Zuzyje napewno.
        Doszłam do takiego minimalizmu, że nawet nowego bronzera czy pudru nie chce mi się kupować, mimo że się kończą. Denkuje zawzięcie, uparłam się jak kozioł w kapuście i to ja, która kiedyś miała wszystkiego po kilka sztuk.
        • default Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:25
          No i mnie się też tak z czasem robi 🙂 Jak na razie zrobiłam remanent ciuchowy, częściowo obuwniczy, a teraz szykuję się do gruntownego przetrzebienia pościeli, ręczników, koców i narzut oraz zasłon - tego mam zdecydowanie za dużo. Tyle że teraz jest problem z pozbyciem się tekstyliów 🫤 Nawet już schroniska dla psów nie bardzo chcą brać, bo ludzie zasypali ich starymi szmatami, z którymi nie chciało się jechać do PSZOK-u. Mnie też się nie chce 😀 - zawsze jakaś koszmarna kolejka aut stoi.
          • iwles Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 17:05

            U mnie schronisko zdecydowanie określiło się, że bierze tylko koce, ręczniki i wykładziny.
            Pewnie też ludzie zarzucali ich szmatami, których nie mieli gdzie wyrzucić
            • default Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 17:34
              Przede wszystkim generowało im to duże koszty związane z wywozem tych śmieci. Ludzie zostawiali rzeczy w ogóle się nie nadające, aby tylko się pozbyć.
              • iwles Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 19:27

                A to już jest chamstwo.
                • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:24
                  Najgorsze jest to, że niejeden kot chętnie umościłby się w starym (wypranym?) swetrze z czystej wełny, a dostanie nowy (albo i nie) plastik.
    • nenia1 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 14:55
      to się bierze z różnych powodów, ale jedną z nich jest niska cena plus idąca często w ślad za nią niższa jakość. "Byłam w Ikea, na pewno bym coś kupiła". No właśnie... Wyjścia są dwa. Albo powstrzymać się od kupowania, albo kupić droższe albo porządne i rzadziej. Tak, tak, wiec, cena nie gwarantuje jakości. Ale niska jakby częściej.
      • analoga_niet Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 08:44
        To nie działa na chomikujących. Jak ktoś ma 30 wazonów to bez znaczenia czy drogie, kupił tanio czy przytargał za darmo ze śmietnika, miejsca zajmują tyle samo
        • nenia1 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:09
          analoga_niet napisała:

          > To nie działa na chomikujących. Jak ktoś ma 30 wazonów to bez znaczenia czy dro
          > gie, kupił tanio czy przytargał za darmo ze śmietnika, miejsca zajmują tyle sam
          > o
          >
          Gdyby cena nie działała wcale nikt by nie robił promocji.
        • alpepe Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:10
          I dlatego ja takich rzeczy nie kupuję. Chomikuję, co za darmo.
    • olpa7 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:04
      Staram się nie kupować i pozbywac się tego co zbędne. Moja mama zazwyczaj załamuje ręce że mam tak mało rzeczy, wtedy jej mówię że spokojnie, jak będzie potrzeba to wezmę od niej bo może trzy rodziny obdzielić wink
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:11
        Olpa7- no właśnie, pokolenie naszych rodziców to często tzw. ,,chomiki z konieczności", którzy w latach 70- tych i 80-;tych kupowali co się da, potrzebne czy nie....
        A potem ludzie często znajdują w szafkach jakieś stare komplety pościeli czy ręczniki jeszcze nierozpakowane, a już zszarzałe i to często po kilkadziesiąt sztuk.
        • homohominilupus Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:47
          Jak ja sie strasznie boję tego oprozniania mieszkania ktore kiedyts tam nastąpi... Nie wiem jak dam radę

          Ludzie powinni umierać ze swoimi rzeczami- gdzieś to przeczytałam.
          • aankaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:55
            firma podejdzie do tego bez żadnych emocji, to jest jedna z zalet
            • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:57
              tylko jeszcze taka firma musi byc, co w przypadku malych miast nie jest takie oczywiste
              • 35wcieniu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:07
                Nie ma żadnego problemu w przypadku małych miast, jeśli mowa o Polsce. Takie firmy bez problemu dojeżdżają. Problem może być jak ktoś mieszka na jakimś pustkowiu, ma domek w górach w niedostępnym miejscu czy coś tego rodzaju. Małe miasta to żaden problem.
                • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:29
                  jak potrzebowalam to najblizsza firma byla we wroclawiu a to okolo 80km od mojej rodzinnej miesciny, nie, nie chcieli przyjechac
            • homohominilupus Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:09
              Ja wiem

              Ale jak mi mama odejdzie to nie wyobrażam sobie po prostu wywalić jej rzeczy.
              Tzn wiem ze to jedyne racjonalne wyjście.
              Ale nie wyobrażam sobie.
              • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:30
                tez tak miwilam ale jak nie bedziesz miala innego wyjscia, to wywalisz, z bolem serca ale wywalisz
                • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:31
                  *mowilam
                • bi_scotti Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:44
                  mysiulek08 napisała:

                  > tez tak miwilam ale jak nie bedziesz miala innego wyjscia, to wywalisz, z bolem
                  > serca ale wywalisz
                  >

                  Gorzej gdy wywalisz, bo nie masz innego wyjscia a potem mina lata & lata & lata ... i wciaz zal, eh uncertain I know, I know, to tylko przedmioty no ale co z tego skoro niektorych tak nonsensownie zal choc rozum mowi "dobrze, ze wywalone, bo kto by je taskal przez Atlantic i gdzie by je trzymac". I tak rozum swoje, a zal swoje sad Peace.
                  • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:55
                    ale zal to zupelnie 'inna para kaloszy'

                    targalam za wielka wode ( a dokladnie wyslalam poczta' dwie najbardziej nostalgiczne dla mnie rzeczy :
                    - tygrysa z porcelany ( porcelana krzysztof), ktorego malowala mamuska w ramach prezentu slubnego od fabryki
                    - gornicze czako od galowego munduru mojego tatki - bez pior 🥺 gdyz nie chcialam sie narazac na problem z SAG
                    szczegolnie tygrys ma ogromny ladunek emocjonalny, to byla ulubiony 'kurzolap' moich rodzicow
                    • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:57
                      Zazdroszczę takich pamiątek.
                      Mysiulku08 - jeżeli możesz i chcesz, to zapodaj zdjęcia owych cudów. Szczególnie tygrysa bym chętnie zobaczyła...
                      • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:19
                        prosze bardzo, nie sa to dokladnie te rzeczy ( schowane w komodzie dla bezpieczenstwa 😺)

                        tygrys ma bardziej wyrazisty malunek i tam gdzie kwiatki jest 'skala'
                        • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:21
                          Dziękuję przepięknie.
                          Tygrys i czako są mega. Świetne pamiątki i bardzo oryginalne...
                    • homohominilupus Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:00
                      Mnie marzy sie transport przez Europę pianina taty...
                      • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:19
                        w europie zawsze latwiej..
                      • bi_scotti Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 01:23
                        homohominilupus napisała:

                        > Mnie marzy sie transport przez Europę pianina taty...
                        >

                        Piano przyplynelo razem z 2 grandfather clocks, gigantic stolem, pod ktorym bawil sie moj dziadek, potem moj tatus, potem ja ..., przyplynely tez lampy, lustra etc. ktore przetrwaly wojny i inne tzw. wydarzenia historyczne wink No ale wszak wszystkiego nie dalo sie zabrac a nawet gdyby sie dalo, to gdzie ja bym to miala w Toronto trzymac? Nie mieszkam w mansion ani nie jestem independently wealthy zeby sobie mansion kupic big_grin
                        Tak wiec wciaz rozne wspomnienia o rzeczach, ktory "poszly do ludzi" no bo isc musialy, no other way, eh. Life.
              • norra.a Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:28
                homohominilupus napisała:

                > Ja wiem
                >
                > Ale jak mi mama odejdzie to nie wyobrażam sobie po prostu wywalić jej rzeczy.
                > Tzn wiem ze to jedyne racjonalne wyjście.
                > Ale nie wyobrażam sobie.
                >

                Ja byłam w stanie zacząć rok po śmierci mamy, dwa po śmierci taty, dużo ubrań wzięły ciotki, potem pani, która u nas sprzątała, resztki zawiozłam do hospicjum, część na śmieci. Zadzwiła mnie ilość apaszek, biżuterii, ręczników, pościeli. Ja takiej dla nas mam trzy komplety, po dwa dla dzieci. Nie dałam rady wziąć do swojego domu wszystkiego, ale prawie w każdym pomieszczeniu mam rzeczy po rodzicach, Książki w biurze, serwis porcelanowy w salonie, wazon w oknie na.schodach, nawet w łazience stoi jakaś gipsowa figurka, zabierając kilka drobiazgów, łatwiej było pozwolić reszcie rzeczy zostać lub trafić w dalszy obieg. Odgruzowanie domu rodziców było chyba trudniejsze dla mnie niż pogrzeby, bo trzeba emocjonalnie przechodzić przez te wszystkie lata razem, segregować, działać, wyrzucać.
                • homohominilupus Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:46
                  Dokładnie tak to sobie wyobrażam.
                  Pewnie tez będę potrzebowała czasu.
              • princy-mincy Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:28
                Moja mama tez tak mowila a jak co do czego przyszlo to razem z siostrami posegregowaly wszystko po swoich rodzicach. Wiele poscieli, ubran i butow poszlo do DPS, te w gorszym stanie na smietnik.
                Koce, reczniki itp do schroniska.
                Pamiatkami sie podzielila cala rodzina.
          • demodee Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:42
            > Ludzie powinni umierać ze swoimi rzeczami- gdzieś to przeczytałam.

            Kiedy wiking umierał, to inni, z zimna sini, wrzucali na łódź jego dobytek, łódź spuszczali na wodę i wszystko podpalali.
            • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:50
              A 100001 innych plemion i grup etnicznych byla rozsadniejsza dzielila sie jego dobytkiem i nie miala z tym problemu bo kazdy lach byl potrzebny
            • homohominilupus Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:40
              Obstawiam, ze przeciętny Wiking miał mniej rzeczy niż przeciętny emeryt
            • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 17:16
              W niektórych kulturach do takiego stosu to i żonę dorzucają.
              • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 20:00
                Fakt. Moglo byc gorzej
        • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:21
          Moi rodzice tak właśnie zbierali. W szafce kilkanaście kompletów pościeli… ale wyjęłam i używam, są bardzo ładne i dobrej jakości.
          Tak samo ręczniki i ściereczki kuchenne - do końca życia już nie kupię smile
          Z tym że to zajmuje miejsce teraz u mnie. No ale nie widzę sensu w wyrzucaniu teraz, żeby potem kupić. Są to są.
    • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 15:56
      mialam dokladnie to samo, dodatkowo regaly pelnie ksiazek (glownie moich) w trzech pokojach - ksiazki szczesliwie poszly w calosci w dobre rece

      zeby jakos zaczac, zaprosilam znajomych i znajomych znajomych na ' rozbiorke' i wyszla niemal cala porcelana - te cenniejsza udalo sie szybko sprzedac, tez mialam szczescie, szklo, drobne agd - nowe, po remoncie mamie wymienilam wszystko, zostaly ciuchy i ogrom butow (butowe kupowanie przejelam w genach)
      mieszkanie sprzedalam z meblami, duzym agd i reszta drobiazgu
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:19
        Pamiętam,że kiedyś rodzice zmieniali meble i po prostu wywieźli ogłoszenie na słupie ogłoszeniowym, że są tanio meble do sprzedania. Żadne cuda, zwykle fotele i segment...
        Ludzie kochani, co się działo...od samego rana przychodziły jakieś starsze osoby i wzięły wszystko, co było do wzięcia, nawet wielki wazon. Żyła jeszcze z nami uwielbiajaca handel babcia ,więc te graty jeszcze sprzedała za jakąś całkiem przyzwoita cenę. No ale babcia była z tych , coby jeszcze piasek na pustyni Arabom opchnela.
        Jeżeli to jest miasto, to może pomysł z ogłoszeniem byłby dobry, pt. ,,Bierzta ludzie co chceta, bambetle stoję pod smietnikiem tu i tu. Tak zrobił jeden z moich braci, wszystko poszlo: od dziecięcych drobiazgów po stare rowery.
        • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:32
          tylko ja nie bardzo mialam ochote i czas zajmowac sie sprzedaza i ogloszeniami , mialam 6tyg na sprzedaz mieszkania i cala reszte
          • chlodne_dlonie Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:25
            Tak jest, najgorzej to konieczność działania pod presją czasu.. znam to.
            W efekcie meble z lat 60/70, w dobrym lub bdb stanie, częściowo z drewna, poszły na śmietnik, bo na ogłoszenie typu śmieciarka zgłosiło się i owszem, kilka/naście osób, ale a to wymiary nie takie, jakie by sobie ktoś winszował, a to kolor jednak nie ten, a to sofa owszem bardzo chętnie, ale pani 'nie ma jak zabrać' - oczekiwała ode mnie zorganizowania transportu i pewnie jeszcze opłacenia go uncertain
            Serce bolało, bo pamiętałam z jakim pietyzmem Mama o wszystko dbała, ale co było robić..

            • mysiulek08 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 18:03
              akurat meble byly wymienione po remoncie, jakis rok wczesniej wiec nie bylo perelek z PRL - te zreszta zakonczyly zywot przy przeprowadzce

              kupujaca byla zadowolona z umeblowanego mieszkania, bylo gotowe do wynajmu, tylko lazienki mamuska nie zdazyla odnowic sad
        • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:51
          Patrz a tu za darmo nie chca szafy z solidnego drzewa....
    • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:33
      Ja ostatnio wymieniałam meble córce. No i młoda odmówiła przyjęcia do nowych mebli 80% tego co ukrywało się w poprzednich. Myślałam, że ją uduszę.
    • mava12 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 16:40
      kiedy zmarła moja mam to ja tylko przejrzałam dokumenty, zdjęcia, ogarnęłam pamiątki rodzinne itp. A potem powiedziałam dozorczyni, żeby wzięła sobie co chce - miała klucze bo pomagała mamie w ostatnim okresie (za opłatą, żeby nie było). Po czym zamówiłam firmę, żeby oprózniła mieszkanie. Ze wszystkiego, łącznie z meblami.
      Sama nie mam problemu z "kupowaniem". Niestety, mój mąż ma i sukcesywnie zagraca mieszkanie.I nie daj buk coś wyrzucić...Zgroza to jest. Ja nawet na bieżąco tego nie ogarniam bo wyrzucenie czegokolwiek to awantura.
    • bywalec.hoteli Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 17:20
      wyrazy współczucia w związku ze śmiercią teściowej.

      poza tym ciekawy temat poruszyłaś.
    • arabelax Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 19:08
      a po co jechałaś do Ikei?😋

      siostra mojej babci miała dobra zasadę odnosnie ciuchów. wszystko czego nie założyła przez 2 lata robiło tzw wypad z chaty.
      to jedyna starsza osoba nie-chomik, która znałam.
      • trina45 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 19:25
        ja jestem nauczona robic przeglady i wywalac stare rzeczy ,bo juz od 10 lat szykuje sie na zjazd do Polski...ale kosmetykow mam na 3 rodziny
        • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 20:50
          No to tak jak ja- w szufladzie leżą wielkie flachy szamponów, ze dwie odżywki, balsamy, kilka mydeł,past do zębów ,żeli - no ale to ,, spadkowe " i za darmo...
          Za to w lodówce mam porządek jak ta lala, wyjedlismy zapasy do czysta i jutro zakupy .
      • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 07:04
        Moja mama mi przypomina, że jak sobie coś kupuję to przynajmniej sztuka za sztukę. Szkoda, że sama się nie stosuje do tej zasady 😁😁😁
    • aandzia43 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:00
      Takie sytuacje sprawiają że obiecuję sobie solennie poprawę. Marzy mi się się uczynienie porządków po mojej ziemskiej wędrówce mało uciążliwymi. Marzy mi się.
    • helka.na.zakrecie Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:36
      A ja słyszałam taka opowieść od starszej pani.
      Jej równie wiekowa sąsiadka trafiła do szpitala.
      Na jej wyjście - sąsiadki z klatki zmieniły jej pościel. Znalazły w szafie, nową , taką z metkami.
      No i larum! Że co zrobiły. Że szkoda.
      I chora szybko zmieniła na jakąś zniszczoną.
      Za jakiś czas zmarła- opróżniono jej mieszkanie. I wszystko poszło do kosza. I komentarz mojej rozmówczyni- tak żałowała tej nowej pościeli, a potem wszystko poszło do kosza...



      • ardzuna Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 21:53
        To chyba świadczy o wyrzucających - bo nową pościel można było komuś oddać.
        Zgadzam się oczywiście z tym, że nie należy przesadnie oszczędzać kupionych przedmiotów, chyba że mają wartość kolekcjonerską.
        • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:06
          Ja długo jadłam na talerzach z ikei, takich zwykłych, tanich. Aż pomyslam sobie, co tam, nie oszczędzam! Wyjęłam komplet z Wałbrzycha i używamy na codzień. Jak się wytłucze, mam jeszcze dwa 🙈
          Na razie stłukłam tylko jeden talerz.
          • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:07
            Jak miałam dwanaście lat, mama kupiła mi kożuch. Piękny, taki dorosły. Była zima, ale już po wszystkich świętych, a do kolejnych daleko, więc został zaszyty w worku z prześcieradła i schowany. Pamiętam to szczęście swoje, mamy, babci i ciotki, że on taki piękny i że ja w nim będę taka piękna. Przyszedł pierwszy listopada, kożuch został uroczyście wydobyty. Był mocno na mnie za mały, nie miałam szans się dopiąć. Cóż to był za żal. Mamy niestety niczego to nie nauczyło.
            • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 19:03
              Przyznam, że nie robiona rozumiem. To zima nie nosiłaś tego kożucha? 🤔
              • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 19:03
                pleszkazlasu napisała:

                > nie robiona rozumiem.

                *nie do końca rozumiem
                • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 19:59
                  Oczywiście, że nie! Mama się bała, że się zniszczy.
                  • bezmiesny_jez Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 09:59
                    To po co go kupowała?
                    • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 12:08
                      1. Na Specjalne Okazje.
                      2. Bo trafiła się okazja.
                      3. Bo chciała go mieć, a mieć można wtedy było nie za wiele.
                      4. Bo uważała, że kiedyś się przyda.
                      • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 15:33
                        Ja z kolei nie rozumiem, co ma do tego Wszystkich Świętych, chyba że punkt 1. Nawet nie chodziło o to, żeby tobie było ciepło - przecież od listopada zaczynało się zimno - ale żeby się pokazać ładnie rodzinie na grobach?

                        Ale doskonale rozumiem, że podejmowane decyzje nie do końca muszą być racjonalne, zwłaszcza gdy powoduje nimi lęk.
                        • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 16:12
                          Właśnie tak, punkt 1. W dziedzinie kożuchowej drugiej tak Specjalnej Okazji nie było. Owszem, nie chodziło o to, żeby mi było ciepło. Miałam zresztą na pewno jakąś kurtkę. Chodziło o to, żeby się pokazać. Gdybym go nosiła na co dzień, toby się zniszczył i nie byłoby czego pokazywać. Jak się z trudem zdobyło, to się oprawia w ramkę czy inną gablotkę, a nie naraża na zniszczenie.
                    • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 15:28
                      Przecież to nie było kupowanie (jeśli rozmowa dalej dotyczy starszych osób żyjących za komuny). To było zdobywanie. W dodatku nie do końca wiadomo czego. Szłaś po buty dla dziecka, a wracałaś z majtkami. Szłaś po wersalkę, a wracałaś z krzesłami. Moja matka za komuny kupiła cały kg gałki muszkatołowej. Rzucili, to kupiła, bo nie wiadomo było kiedy znów będzie, a po co poszła tego dnia do sklepu - a bo to wiadomo?
                      Za czym kolejka ta stoi?
                      Za czymkolwiek!
                      • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 16:19
                        Właśnie tak było. Moja mama urodziła się w 1946, załapała się na powojenną biedę w całości. Do tej pory zdarza jej się zapytać, jak coś, co po prostu kupiłam w sklepie, załatwiłam. Pamiętam, jak przez dwa czy trzy dni stałam z nią w kolejce po nie wiadomo co. Kupiłyśmy między innymi sztuczną choinkę, stylonowe halki, termometry do dziecięcej wanienki, takie w kształcie rybki, i rękawiczki z - jak by powiedział serialowy Alf - imitacji sztucznej skóry. Mam też maszynę do szycia, którą wystałam z mamą, bo akurat przechodziłyśmy obok kolejki. Miałam wtedy 14 lat. Teraz mam 53 i maszyna nadal jest super.
                  • pleszkazlasu Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 13:31
                    Ach, ok.
                    Tego już nie rozumiem, u nas jak już coś było, to się przynajmniej nosiło, w dodatku z dumą, że człowieka stać albo że udało się zdobyć smile
                    • atoness Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 16:22
                      Według mojej mamy nie można było nosić, choćby z dumą, bo to oznaczało, że nadejdzie ta chwila, kiedy nie będzie można nosić. A tak - wiedziała, że ma i kiedyś będzie można. I to z dumą wiedziała! Nie przewidziała, że z kożuchem jednak nie wyjdzie, podobnie jak z wieloma innymi rzeczami. Nadal ma w piwnicy serwisy na dwanaście osób dla mnie i dla mojej siostry. To była zdobycz, taka szansa mogła się nie powtórzyć.
        • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 07:01
          Jak przychodzi firma to wywala jak leci.
      • nenia1 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:06
        helka.na.zakrecie napisała:


        > Za jakiś czas zmarła- opróżniono jej mieszkanie. I wszystko poszło do kosza. I
        > komentarz mojej rozmówczyni- tak żałowała tej nowej pościeli, a potem wszystko
        > poszło do kosza...
        >
        tak często bywa u tzw. chomików. Ludzie obrastają w rzeczy, obrastają w gromadzone pieniądze, a sami żyją bardzo skromnie, nie korzystając z tego co zgromadzili, aż w końcu umierają a majątku się do grobu nie weźmie...
        • chlodne_dlonie Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:29
          Trumna nie ma kieszonek, urna tym bardziej.
          Także tak.. uncertain
      • princy-mincy Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:06
        Moja teściowa właśnie tak ma- szafy pełne nowych, nieużywanych rzeczy, bo stare są jeszcze dobre.
        Nowe ubrania, pościel, koce, szklanki, zastawę do kawy itp.
      • nieboraczek-raczek Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:39
        szukalam na internecie tekstyliów do okien (nie mam na serio),
        znalazłam pościel w gwiadozbiory, jak musiałam się pilnować zeby nie kupić,
        w sam raz na gwiazdkę
        • alpepe Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:44
          A dlaczego nie?
          • volta2 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 15:20
            bo pewnie ma spory wybór innych pościeli i ta jej byłaby kolejna zalegająca na użycie raz do roku, serio, dorośli potrafią dokonywać racjonalnych wyborów, choć faktycznie, nie wszyscy
      • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 07:32
        Moja śp. babcia miała stare kubki. Dostała komplet ale trafily do kredensu. Trzeba z nią było przeprowadzić prawdziwą batalię by wyrzuciła stare a te nowe trafiły do użytku codziennego.
    • princy-mincy Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:11
      Jeez u nas będzie to samo jeśli kiedyś przyjdzie nam sprzątać mieszkanie teściów. Teściowa jest bardzo przydasiowa.
      Mój mąż to samo, staram się tępić jego przydasie, ale opornie to idzie.
    • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:15
      Mnie leczy kupowanie do własnego, a potem ogarnianie tego, co mam, a już niepotrzebne. Tak sobie leczy. Na razie postanowiłam nie kupować grubych biografii, bo każda zabiera miejsce na półce co najmniej trzem innym książkom. I z ciężkim sercem odłożyłam w lumpeksie wełniany norweski sweter motywując to niechęcią do kulturowego zawłaszczania.

      Moja matka raczej typem chomika nie jest, po dziadkach nigdy nic nie odziedziczyłam, teściów nie przewiduję.

      Ale chomikowanie pościeli nie takie głupie jest, kiedyś były niezłe lny. Lniana z IKEI PS po 5 latach mi się podarła.
      • kurt.wallander Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 01:17
        danaide2.0 napisała:

        I z ciężkim
        > sercem odłożyłam w lumpeksie wełniany norweski sweter motywując to niechęcią do
        > kulturowego zawłaszczania.

        Zupełnie przy okazji i nie na temat - kwestia kulturowego zawłaszczania to już sie jakiś obłęd zrobił. I rozumiem, że to pewnie miało być żartobliwe, ale że w ogóle taka myśl cie naszła, że zakup wełnianego swetra we wzory charakterystyczne dla danego kraju, to kulturowe zawłaszczanie, też o czymś świadczy.
        >

        • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:29
          To prawda. Mnie już ileś razy naszła, zwłaszcza, że czasem coś człowiek przywiózł z podróży albo dostał i okazjonalnie włączał do stylówki (np. lokalna krajka do sukienki zamiast paska), bez większego zrozumienia, ale i w pełni doceniając urodę (tu także: ciepłotę).

          Notabene, byłam w Norwegii w latach 90. na wymianie i pojechałam w swoim swetrze w norweskie wzory, ale skąd był ten sweter - nie mam pojęcia. Może turecki? Jednak raczej wełniany i ciepły. Negatywnych komentarzy lub myśli - okrągłe zero.
      • chatgris01 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:50
        danaide2.0 napisała:


        > Ale chomikowanie pościeli nie takie głupie jest, kiedyś były niezłe lny.

        Ja się tak obkupiłam w charity shopie w lnianą pościel z lat 50, nówki sztuki z metkami. Też po jakimś chomiku.
        Jakość pancerna, już od dawna takich nie robią.
        • chatgris01 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:51
          Po 5€ za sztukę.
        • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:01
          Musiałaś?

          To ostatnie to len na bawełnianej osnowie?

          Poznałam kiedyś babkę, mieszkała we Francji, ale w mieszkaniu w Polsce miała jako zasłonkę koronkowy obrus z Francji. Bajka...
          • chatgris01 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:10
            Musiałam cool

            To bawełna na lnianej osnowie, 50/50. Większość kupionych jest z tej mieszanki (metis), i jeszcze parę czysto lnianych. Bardzo cenię również za kotoodporność, bo we współczesnych cienkich pościelowych płótnach wystarczy zahaczenie pazurem i zaraz dziura/rozdarcie.
            • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:29
              Mètis mówił o sobie mój znajomy, pół Francuz, pół Iworyjczyk.
    • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:17
      Bardzo cudaczny wpis. W zyciu nie kupowalam niczego dla idei kupowania. Zawsze kupuje cos co jest mi potrzebne i praktyczne czy ulatwia zycie. Nie da sie wyleczy z tego co mi jest potrzebne.

      Chyba jesli jest jakas shopoholic to moze mozna sie wyleczyc. Normalny czlowiek nie ma z czego
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:45
        No szczerze napisawszy, ja też.
        No może w dzieciństwie kolekcjonowałam różne laleczki i gliniaki- durnostojki. Potem mi przeszło...
        Zauważyłam,że manie kolekcjonowania mają osoby z pokolenia wojny i tuż po- wtedy zabawki były drogie, nie każde dziecko miało, więc już potem często już panie w wieku średnim i powyżej miały u siebie kolekcje dzbaneczkow, laleczek i innych takich.
        W Austrii w latach 90- tych poznałam taką panią, miała u siebie w salonie około 250 lalek i ciągle kupowała nowe. Nawet chyba gdzieś mam fotki tej kolekcji.
        Ja sama mam swoje lalki - jedna ma 53 lata i dwie równie niemłode, siedzą w moim pokoiku na najwyższej półce.
        • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:49
          Każdy ma swoje traumy. Jakby nie patrzeć mam ciut za dużo tego, czego brak za komuny doskwierał mi najbardziej wink
          • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 22:58
            No to tak jak ja.
            Zawsze muszę mieć dobrej jakości jedzenie, dobre buty, kawę,no i kosmetyki. Tutaj to już mam fijoła i nawet pamiętam, dlaczego ...
            Miałam w liceum ogólnokształcącym wychowawczynie, która to nam zabraniała się malować, nawet minimalna ilość szminki czy tuszu była tępiona i potrafiła uczennice siłą za ramiona ciągnąć do umywalki i kazała szorować twarz. Serio.
            Acha, jej królestwo czyli gabinet biologiczny miał umywalkę normalnie w klasie.
            Co najgorsze, to to że wkrótce po skończeniu liceum miałam prace ( po kolei, więc niejedną), w których to musiałam być umalowana, mieć elegancki strój i manicure. Stąd wzięła się moja mania,aby mieć makijaż i kosmetyki - niemało czy niedużo, ale dobrej jakości. Buty to samo- kilka par na krzyż mogą być,ale porządne.
          • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:01
            Moze to faki inny problem- nie masz za duzo tylko po prostu nie rozstajesz sie latwo z za malymi, za duzymi, zuzytymi itd- "Przydasie"
            • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:04
              Nie, to nie to..
              Zużyte ,,przydasie" raczej oddaję,a kosmetyków przeterminowanych chyba nigdy nie miałam, bo zużywam do ostatniego okruszka.
              • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:37
                A to do danaide bylo
                • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:44
                  O ciuchach zapewne piszesz?

                  Trochę się w życiu przenosiłam i na różnych etapach traciłam kontakt z ubraniami lub obuwiem, zgubiło się, zostało zniszczone lub wyrzucone. Czasem się zastanawiam, gdzie jest ta i owa sztuka - moja matka niektóre nietrafione rzeczy dostawała na przechowanie i nosiła (podobny rozmiar, inny wzrost) więc może kiedyś coś znajdę? Na pewno obuwie ma szczególne miejsce w moim serduszku i na moich półkach, bo za komuny mój rozmiar nie zawsze był dostępny.
                  • danaide2.0 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:55
                    Zużyte, za małe/duże/nietrafione - nie tu leży problem. Raczej w jakości, której nie chcę się tak lekko pozbywać zgodnie z zasadami kapsu(katfu)łkowatośći, bo wiem, że jest jej coraz mniej.
        • chatgris01 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:54
          Moja Mam (rocznik 1943) nie miała w dzieciństwie ani jednej lalki (choć marzyła), w związku z czym ja miałam lalek ponad 20... (a i tak wolałam się bawić miśkami i pluszakami).
          • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:04
            No właśnie..moja matka wspominała, że miała jedna szmaciana lalkę, ale kiedy bombardowano przedmieścia i jedna z jej sióstr wyniosła ja małą na plecach, to lalka upadła gdzieś w błoto...długo odżałować nie mogła.
            Ja lalek miałam kilka ( trzy jeszcze mam)- ale siedziały sobie ładnie ubrane na półce, bo Apallosa wolała bawić się samochodami i namiętnie grać w pikutę ( czyli w ,, noża ").
            Nie mam pojęcia, kto lalki odziedziczy, wnuczka albo prawnuczka może...
      • ewaewa2002 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 07:22
        w ikea zawsze coś się przyda.... my byliśmy akurat po kawę
        • kropkaa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 08:37
          Z Ikeą i Rossmannem jest tak, że wchodzisz w sumie o tak sobie, zobaczyć co jest ciekawego; oczywiście zawsze coś się znajdzie - jakaś promocja, nowość, wyprzedaż - wrzucasz do koszyka kilka rzeczy po 4.90, 9.90, 19.90, niby nic, a przy kasie magicznie robi się grubo ponad 100 zł.
          Dlatego na spacery chodzi się do parku, a nie połazić po Ikei.
          • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:07
            Otóż to - kropkaa- otóż to.
            Szczęście olbrzymie, że mamy przepiękny park tuż koło domu i namiętnie tam chadzamy. Galerii handlowych jakoś nie lubię i chodzę, kiedy już naprawdę muszę.
            Młodzież rodzinna też przejęła ten obyczaj i namiętnie jeżdżą albo na termy, albo do Zoo, albo polazikowac.
      • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 07:28
        Problem może nie leżeć w samych zakupach a w kłopotach z wyrzucaniem. Nawet przy kupowaniu naprawdę potrzebnych rzeczy moda się zmienia i trzeba się ubrać do ludzi.
    • amelti Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 25.11.25, 23:49
      Oj tak, ja tak wywalilam ze trzy kontenery!!!
      Po jednej babci.
      W garazu byly trzy lodówki.
      Kubkow, filizanek - ze 140-150 na pewno
      Recznikow i sciereczek, mysle ze kolo 200 minimum
      W szufladzie z kabelkami, kilkadziesiat roznych kabelkow. W tym do video na kasety VHS

      Ludzie zbieraja cale zycie a potem to laduje na smietniku.
      Niemniej nie dawalabym tego zadnej firmie. Jakbym dała to razem z siatką starych szalików poleciałoby 15 tys ktore seniorka sobie zakamuflowała.
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 00:00
        Amelti- no to ja tak kiedyś miałam ze starymi poduszkami przeznaczonymi dla schroniska. W środku była no...uczciwa suma pieniędzy, naprawdę duża.
        Człowiek nigdy nie wiadomo, gdzie zgubi, a gdzie znajdzie..
      • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:36
        >Oj tak, ja tak wywalilam ze trzy kontenery!!!

        A nie pomyslalas ze komus to sie moze jeszcze przydac jesli w dobrym stanie. Tu zbierajs i wysylaja do biednej Polski do lumpeksow.
        • mocca25 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:49
          Masz rację Princessa, trzeba takie rzeczy w paczki i dla biednej Anglii do ich lumpeksów.


          P.s ty serio jesteś taka głupia czy udajesz?
          • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 11:39
            Przyznam ze wokol siebie nie znam ludzi ktorzy reaguja piana i obelgami na sarkazm, jakos sa bardziej lotni.
            • konsta-is-me Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 14:21
              princesswhitewolf napisała:

              > Przyznam ze wokol siebie nie znam ludzi ktorzy reaguja piana i obelgami na sark
              > azm, jakos sa bardziej lotni.

              A kto reaguje obelgami i pianą?
              Przeoczyłam coś ?
              • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 14:27
                Tak. Cytuje: "ty serio jesteś taka głupia czy udajesz?"

                Jak rozumiem w Polsce na dzien dobry sobie takie serwujecie i to nie obelga.
          • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 11:41
            A w ogole to wydaje ci sie ze skad sa ciuchy w lumpeksach w Polsce na wage? Z ksiezyca? Tu sa cale programy wrzucania toreb plastikowych do domow bysmy wydawali czego nie uzywamy i to jedzie do lumpeksow w Polsce i innych krajach gdzie to sie sprzedaje na wage. Odkrycie ameryki...zaiste.
            • tilijka123 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 13:28
              princesswhitewolf napisała:

              > A w ogole to wydaje ci sie ze skad sa ciuchy w lumpeksach w Polsce na wage? Z k
              > siezyca? Tu sa cale programy wrzucania toreb plastikowych do domow bysmy wydawa
              > li czego nie uzywamy i to jedzie do lumpeksow w Polsce i innych krajach gdzie t
              > o sie sprzedaje na wage. Odkrycie ameryki...zaiste.

              W Polsce też są tak zbierane tekstylia i część z nich trafia do lumpeksów.
              • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 13:32
                Na pewno. Co nie wyklucza ze wiekszosc pochodzi z zagranicy
          • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 11:45
            kobieta.onet.pl/moda/jak-ubrania-trafiaja-do-lumpeksow-i-dlaczego-bywaja-z-metkami-zdziwisz-sie/e6xjwtr

            Cyt . W polskich lumpeksach najczęściej można znaleźć ubrania z drugiej ręki, które trafiły tam z innych krajów, np. z Niemiec, Holandii czy Wielkiej Brytanii
            • mocca25 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 13:23
              Nic nie zrozumialas
              • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 13:34
                Nie, ty nie zrozumialas i w dodatku jestes manipulantka dowartosciowywujaca sie cudzym kosztem. A naprawdę to naeet nie potrafisz nawet prowadzic kulturalnej rozmowy na poziomie i nazywasz jak prostaczka kogos glupia.
                • mocca25 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 17:45
                  Zastanawiałm się czy ci odpisac, ale jeden post jeszcze napisze. Nie zajmuję się edukacją, ale spróbuję

                  Zdanie "Tu zbierajs i wysylaja do biednej Polski do lumpeksow" jest bardzo, bardzo delikatnie mówiąc nieeleganckie. Jak dłubanie w nosie przy stole.
                  • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 20:01
                    Zadne usprawiedliwianie by nazywac kogos glupia. Stwierdzilam fakty a nie wymysly. A ty jakby conajmniej majestat zostal obrażony
                    • mocca25 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 20:21
                      To były opinie nie fakty. I sposób podania bardzo wątpliwy.

                      I nikt nie został obrażony bo nikogo nie zaskoczyłaś taką forma wpisusmile


                      Mnie po prostu zadziwia, że ktoś uparcie może w ten sposób pisać.

                      To znaczy asma to ciebie tak pisze a ty się tłumaczysz, że nie umierasz z głodu i wklejasz dane z AI na dowód
                      • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 20:34
                        Uparcie? Cos sie Pani odkleilo.

                        My sie z asma droczymy, ale ty tego tez nie skojarzylas...🤦🏼‍♀️😄🙈
    • lucky80 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 08:34
      Ja też kupuję teraz rzeczy wyłącznie niezbędne. Ograniczyłam zakup kosmetyków do minimum. Ciuchy ostatnio przejrzałam w jednej z garderób, teraz muszę tzw. zimową przejrzeć. Niestety mój mąż kupuje dużo, zarówno ubrań jak i rzeczy do domu typu elektronika itd. Córka lat 16 jest kosmetykomaniaczką i często ja po prostu albo każę jej wyrzucić/oddać koleżankom lub mnie nadmiarowe kosmetyki. I tak to od kilku lat się dzieje. Co te tik-toki zrobiły z młodymi dziewczynami, to jest szok. Ja nie mam połowy tego badziewia co ona. Uprzedzając uwagi - ona kupuje w tajemnicy przede mną i chomikuje po szafkach...
    • czyscicka Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 09:42
      Dlatego uwielbiam Szwedów i ich döstädning - porządkowanie rzeczy na długie lata przed śmiercią. Kilka lat tam mieszkałam i uważam, że to jest wyraz miłości rodziców do swoich dzieci. Dokładnie tak samo zrobili moi rodzice, jeszcze żyją, ale już teraz wszystko jest uporządkowane (papiery, zdjęcia z opisami i datami, pamiątki). Rzeczy niepotrzebne wyrzucone lub oddane.
      Współczuję Wam tej sytuacji.
      • ewaewa2002 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 11:03
        moja mama jak zobaczyła te worki przeznaczone na PSZOK i to, że tyle mamy roboty zaczęła przeglądać szafy i wyrzucać trochę. Najgorsze, że mój tata ma dziesiątki książek....
        • mocca25 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 11:29
          Poproś go, żeby przynajmniej je posegregowal.
      • princesswhitewolf Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:59
        Szwedzi to ludzie i maja wiele wad jak kazda nacja. Pracuje w szwedzkiej firmke. Znam ich
      • bi_scotti Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 15:20
        czyscicka napisała:

        > Dlatego uwielbiam Szwedów i ich döstädning - porządkowanie rzeczy na długie lat
        > a przed śmiercią. Kilka lat tam mieszkałam i uważam, że to jest wyraz miłości
        > rodziców do swoich dzieci. Dokładnie tak samo zrobili moi rodzice, jeszcze żyją
        > , ale już teraz wszystko jest uporządkowane (papiery, zdjęcia z opisami i datam
        > i, pamiątki). Rzeczy niepotrzebne wyrzucone lub oddane.

        Hmmm ... a moje dzieci, gdy zakonczylismy sprzatania domow moich rodzicow & tesciow zapodaly zgodnie, ze bardzo prosza zebysmy niczego nie tykali z tego, co u nas smile Bo sami doswiadczyli tzw. mieszanych uczuc tudziez uswiadomili sobie, ze to, co dzis wydaje im sie bezwartosciowym wyszczerbionym kubeczkiem za iles tam lat moze okazac sie najczulsza pamiatka po mamusi/tatusiu wink And vice-versa! Nothing is forever, rowniez uczucia, odczucia. Wiec ja nic czyscic, wyrzucac, niszczyc nie bede (no moze z wyjatkiem pewnych listow ale to tez musze przemyslec ... hmmm big_grin) - everything will be left for them. Co sobie z tym zrobia to ich sprawa. Wyrzuca? Zostawia? Dadza komus? Przerobia? Mnie juz nie wtedy przy tym nie bedzie smile Taka kolej rzeczy. Life.
    • cegehana Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:15
      Jeśli nie chcesz zafundować swoim spadkobiercom takiego losu - zajmij się swoimi gratami już teraz. Starsi ludzie często nie mają już siły i zdrowia, żeby porządkować nazbierany przez całe życie dobytek.
      • chatgris01 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 10:20
        Przypomina mi się zawsze Alicja, przyjaciółka Chmielewskiej...
        Co prawda miała tak całe życie, ale na końcu chaos był już nie do opanowania.
        • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:14
          O właśnie...
          Musiała to być przeurocza osoba, swoją drogą. Ten jej ogród !!!
          W swoim minimalizmie nie mam już nawet wazonów do kwiatków, no może jeden....czasami dostawałam od rodzin pacjentów, ale już kto mnie zna, ten wie że kwiatów nie lubię. Ciętych, doniczkowych, sztucznych- nie i już. Takoż samo perfum - nie mam węchu,straciłam po covidzie, mówi się trudno...
    • ophelia78 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 12:28
      Niedawno opróżniałem mieszkanie po babci. Głównie przy pomocy fb grupy "uwaga śmieciarka jedzie". Na dzien dobry porobiłam zdjecia (przy stykaniu mamy ze "do roboty sie weź a nie w telefonie siedzisz") a potem to mogłam wyjąć drzwi z futryny bo sie nie zamykały.
      Odłożyłam dla siebje latem pamiątek a tak to poszlo wszystko, łącznie z kolekcja fallonikow "Pani Walewskiej", napoczętym wiadrem proszku, tureckim dywanem i góra dewocjonaliów.
      Jedynie łóżko specjalistyczne zabrała firma bo im je odsprzedałam plus to i tak wymaga rozkręcania.
      • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 26.11.25, 22:58
        Ophelia78- no proszę, zupełnie tak samo, jak kiedyś u nas.
        To jest czasami nie do pojęcia, jakie graty ludzie przygarniają. Pamiętam,że kiedyś u nas był olbrzymi wazon, wysokości 6-7 letniego dziecka i kiedy był ,,najazd Hunów " w związku ze sprzedażą mebli, to dwie panie mało się o ten wazon nie poszarpały.
        Chyba kiedyś, jak ,,już przyjdzie pora" , to zrobię tak jak Ty- ophelia78- wypatrosze mieszkanie, a resztę niech ludzie biorą.
        • bulzemba Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 08:18
          Ale to (rozstać się z rzeczami) też trzeba umieć. Kiedyś znajoma kupiła dywan. Tak jak się nowym zachwycała tak krytykowała stary. I już go kazała wynosić do śmieci ale gdy zetknęłam na niego i powiedziałam, że mi się on podoba i mam nawet namiary na pralnie dywanów to nagle dywan się okazał już nie tak brzydko i niepotrzebny.
        • ophelia78 Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 08:23
          Po całej operacji moja mama stwierdziła "matkobokso ale ty miałaś dobry pomysł! Byśmy tu sie zapłakały sie siedziały tydzień zeby to na śmietnik wynieść"

          Inna sprawa zr teraz rzeczy z PRLu sa w cenie. Trochę kolekcjonuje szklo wiec widzę ile są ludzie w stanie zapłacić. Wazon za parę tysięcy nie robi na mnie wrażenia.... Nie ze kupię smile ale widzę ze jest obrot.
          Jak wejdziesz na plx i wpiszesz "bombki prl" to stówka za 4-6 szt to normalna cena.
          Znam sama ludzi którzy po prostubz tego zyja. Jedzą bo wydawkach, wystawkach, pchlich targach. Skupują i odpsrzedaja. Szklo, porcelana ( ale nie krysztaly),.lampy, meble....
          Kupuje pokojenie 40-50latkow dla których to sentyment

          Ceny czasem zabójcze. Ale inna sprawa ze paradoksalnie to są często rzeczy w świetnej jakoscim. Odrestaurowane ktzeslo Romualda Hałasa 1 szt kosztuje tyle ile w ilea komplet 4 szt ale ma 50 lat i posłuży kolejne 50
          • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 16:25
            Mam w rodzinie taka starszą osobę...
            U niej jest w domu przegląd staroci od lat wojennych do współczesnych i jakby co poniektore figurki posprzedawala, to miałaby niezła sumę.
            Ja z kolei szczerze nie znoszę takiego chowania ,,lepszych rzeczy" na pozniej, a już zalowania dziecku ( jak ta historia o kożuchu powyżej) ? Co za rodzice popierd...ni, za przeproszeniem....
            Przypomniala mi się historia , jak to rodzina z małymi dziećmi w paczce że Stanów dostali jakieś super zabawki. Specjalnie postawili je na najwyższej półce, żeby małe wówczas dzieciaki nie mogły się nimi bawić ,,bo zniszczą ". Potem oczywiście towarzystwo wyrosło z zabawek.
            Nienawidzę takich porabanych gadów -,,plodzicieli".
          • konsta-is-me Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 22:17
            "Kupuje pokojenie 40-50latkow dla których to sentyment"
            Pokolenie 40-50- latków najczęściej ma jeszcze takie rzeczy a przynajmniej ich rodzice maja.
            Swego czasu zarobiłam fajne pieniądze sprzedając takie zabytki z własnego domu - większość to byli ludzie 20+ raczej.Po prostu moda na PRL trwa od jakiegoś czasu.
            I sztuka użytkowa z tego okresu ( i nie tylko) jest bardzo ceniona.
            O moje krzesło słynnego projektanta bili się studenci z ASP.
            Kultowa "ryba" ( szklana) poszła za kilkaset zł.
            A fornirowane meble nabyła matka ,twierdząc że je odmaluje i starcza na wiele lat ( fakt że solidne ).
            • apallosa Re: Wyleczyłam sie z kupowania... 27.11.25, 22:48
              Konsta- pamiętam te ryby szklane, jako dziecko gapilam się na taką z otwartą buzią...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka