Byłam w kinie chyba na najbardziej walentynkowym filmie tego roku

Nie było źle

Chociaż momentami, zakładam niezamierzenie, śmiesznie. Oczywiście na koniec było słychać na sali ciche pochlipywanie i smarkanie w chusteczki. Znaczy zadziałało. Reasumując, film dla fanów. Jednak nie fanów książki. Fanów twórczości Emerald Fennell. Wizualnie trafił w moje oczekiwania. Tak, takie właśnie miałam.