pavia
06.03.26, 11:23
Klasa społeczna wpływa na wyrok. I sędzia to wprost potwierdza. Dobrym samochodem rozjechać przechodnia to mniejsza zbrodnia, niż starym gratem.
Jak ocenił w ustnym uzasadnieniu czwartkowego wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz, wypadek, chociaż tragiczny w skutkach, miał przebieg dość typowy dla tego typu zdarzeń. Oba samochody jechały z podobną prędkością i zaczepiły się, za co winę ponosi Paweł K. Nie obserwował dostatecznie przedpola i nie utrzymał koncentracji uwagi na sytuacji na drodze, a przez to nie kontrolował toru jazdy.
- Jak mówi się językiem potocznym; zagapił się i lekko zjechał przez oś jezdni. To wystarczyło - stwierdził sędzia.
Jak zauważył, oskarżony jechał samochodem "powszechnie odbieranym jako wypas", to jest wysokiej klasy, drogiej marki, wyposażonym w różnego rodzaju zabezpieczenia. W ocenie sędziego, prowadzący takie auto może nie mieć wrażenia prędkości i ulec złudnemu wrażeniu, że jedzie bardzo wolno. - Może to również w jakiś sposób usypia czujność kierowcy, że wydaje mu się, że wszystko jest w porządku – powiedział sędzia.