Dodaj do ulubionych

Rozmowy o śmierci

30.03.26, 10:13
Dobre Kobiety, wczoraj moje dziecko lat 4 pierwszy raz poruszyło temat śmierci wprost i w odniesieniu do siebie i do mnie. Bałam się tej rozmowy, bo sama w dzieciństwie miałam z tematem duży problem i mam go chyba do dziś. Jakoś chyba nieźle nam to wyszło,, bo wcześniej się już przygotowywałam. Że tak, umrzemy, ale dopiero gdy przeżyjemy całe nasze bardzo bardzo długie życie. I że to będzie za wiele wiele lat i zdążymy przez ten czas oswoić się z tym tematem i przeżyć tysiące wspaniałych przygód. To tak w skrócie. U nas w domu nie jesteśmy zbyt wierzący, ale temat „nieba” pojawił się przy okazji 1 listopada i wrócił wczoraj. Pytał, więc powiedziałam dziecku, że zmarli idą do nieba, i że będziemy zawsze naszych bliskich zmarłych ich wspominać i o nich myśleć z miłością.

Mysle, ze zrozumienie że my też (on, ja) umrzemy bardzo bardzo go poruszyło, rozpłakał się, wracał do tematu kilkakrotnie. Potem powiedział żebym zaczęła wreszcie czytać tego.Kubusia Puchatka. No i tyle. Budził się w nocy dużo razy, spał ze mną, trzymał się kurczowo.

Kurde dziewczyny, pogadajcie ze mną, bo wydaje mi się, że Mały przechodzi jakiś naturalny przecież etap, a ja to strasznie przeżywam, bo czuję że wczoraj zakończył się etap jego totalnej beztroski i że poznał lęk, który w nim zostanie na zawsze.

Tymczasem mój mąż mówi, że w ogóle nie pamięta żeby jako dziecko martwił się tymi tematami. Może to on powinien z Małym gadać. Jak to było u Was?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 10:21
      U mnie samej nie pamiętam, ale pamiętam, jak pocieszałam młodszego brata, tylko mam wrażenie, że on był nieco starszy, ale też w przedszkolu, pewnie miał z 6 lat. Moja mama nie potrafiła go jakoś pocieszyć. Starsza siostra jakoś bardziej przynależała do jego świata, no była młodsza od rodziców i nie miała zamiaru umierać...
      A, jednak sobie przypomniałam. Całe dzieciństwo spałam w jednym pokoju z babcią, najpierw w jednym łóżku, potem miałam osobny tapczan, jak poszłam do szkoły. Latami się bałam zasnąć i obudzić obok martwej babci. Ale tego nikomu nie opowiedziałam...
      Natomiast moje córki jakoś się nie zajmowały tematem, ale były wychowywane z dala od religii i obrzędów, na cmentarze nie chodziłyśmy.
    • andaba Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 10:22
      Moich dzieci zupełnie takie tematy nie zajmowały, jakoś nie brały chyba do pewnego wieku pod uwagę, że mamusię moze szlag trafić, przynajmniej do momentu, gdy zaczęły umierać mamusie kolegów, czyli w szkole dopiero.

      Ale ze śmiercią jako taka to były zaznajomione, u nas ci tydzień się na cmentarz chodziło, a najmłodsza to się w ogóle na cmentarzu wychowała, więc jakoś naturalnie to przyjmowały. Jak zaczęli umierać dziadkowie to byli mali, przyjęli to w naturalny sposób, ale u nas się dzieci na pogrzeby bierze.
      Mnie też odkąd pamiętam kazano mi paciorek za dziadka który umarł mówić, do dziadka na cmentarz się chodzilo, świeczkę zapalić i wodę kwiatkom zmienić.

      Płaczów z tego powodu sobie nie przypominam.
    • trampki-w-kwiatki Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 10:43
      To naturalny etap. Pamiętam go dobrze, miałam chyba 5 czy 6 lat gdy dotarło do mnie, że moi rodzice są śmiertelni i bardzo to przeżywałam. Potem co jakiś czas ten lęk o nich wracał.

      Moja córka zaczęła o tym rozmawiać gdy była świadkiem śmierci swojej prababci, dotarło wtedy do niej, że ja też kiedyś umrę i każdego wieczoru chciała o tym rozmawiać i upewniała się, że nie nastąpi teraz. No dobra, kazała mi obiecywać, że to nie nastąpi nigdy. Nie obiecywałam, rozmawiałyśmy o tym, że to nieuniknione.
      Do dziś ma takie wieczory, gdy ta myśl jej dokucza.
      No cóż, to naturalne.
      • szarmszejk123 Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 13:37
        Moja córka jest bardzo pragmatyczna i sobie wybrała osobę, która miałaby się nią zająć jeśli by nas szlag przedwcześnie trafił 😅
        • trampki-w-kwiatki Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 14:43
          To ja też tak miałam, że jedną ciotkę sobie upatrzyłam i ją zapytałam czy mnie zaadoptuje gdy rodzice umrą 🙈
          • szarmszejk123 Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 14:53
            Moja młoda do tego celu wytypowała ex żonę mojego męża 😂 niezłą exia miała minę jak jej o tym powiedzieliśmy 😅
            • trampki-w-kwiatki Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 14:59
              Matko jedyna 🤣
              Ale przynajmniej wszystko w rodzinie!
              • szarmszejk123 Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 16:31
                Ale ty sobie wyobrażasz obrazę wszystkich ciotek? 😂
                • homohominilupus Re: Rozmowy o śmierci 31.03.26, 09:33
                  Ale by byla kolejna włoska drama!
        • b.bujak Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 18:00
          szarmszejk123 napisał(a):

          > Moja córka jest bardzo pragmatyczna i sobie wybrała osobę, która miałaby się n
          > ią zająć jeśli by nas szlag przedwcześnie trafił 😅

          którys z moich synów (nie pamietam który) był jeszcze bardziej pragmatyczny i załatwił sobie spadek mówiąc "tata, jak umrzesz, to ja dostanę ten samochód, ok?"
    • 35wcieniu Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 10:51
      Nie pamiętam żeby rozmawiano ze mną na takie tematy, ale od "zawsze" wiedziałam że ludzie umierają, przecież zdarzało się to w otoczeniu. Bardzo uważałabym natomiast na mówienie takich rzeczy o jakich napisałaś: że wszyscy umrzecie po przeżyciu długiego życia itd. Życzę Wam oczywiście, ale nie zdziw się jak dziecko poczuje się przez Ciebie oszukane kiedy się dowie że można umrzeć w dzieciństwie albo i od razu po urodzeniu.
      Znam taki przypadek z otoczenia (tzn. chodzi mimo to że dziecko się czuło oszukane i przestało matkę pytać o tego typu rzeczy, a nie o to że znam przypadek śmierci, bo to chyba oczywiste.)
      • antonina.n Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:24
        No wiem, kurczę. Być może faktycznie w tej rozmowie zabrakło tego, że ludzie ZWYKLE umierają starzy. No ale chyba stchorzylam. Z tego samego powodu powiedziałam o niebie, a przecież nie jesteśmy religijni. Jakoś chyba chciałam ten temat zmiękczyć, bo Mały mi się wydaje za mały kurczę, żeby mu nie dać jeszcze jakiegoś baśniowego wentyla.
        • 35wcieniu Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:47
          No jasne, wiadomo, tylko przestrzegam bo widziałam jak później to dziecko, o którym napisałam wyżej pytało o rozmaite rzeczy innych dorosłych, mówiąc że mama nie mówi mu prawdy. Pewnie prędzej czy później będzie kolejna okazja to jakoś to rozszerzysz.
          A kwestią wiary się nie przejmuj, dzieci sobie takie abstrakcyjne rzeczy wyobrażają po swojemu i mają dość spory luz i tolerancję w temacie. Zwykle wystarcza jak się powie że w sumie to dokładnie nikt tego nie sprawdził co się z człowiekiem dzieje i że różni ludzie w różne rzeczy wierzą-jedni że jak się nie robiło nic złego to się idzie do nieba, inni w to że można się znowu urodzić jako ktoś inny, albo że się po śmierci jest w jakimś super miejscu, a niektórzy to w ogóle się nad tym nie zastanawiają i o tym nie myślą.
    • marzenka12 Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 10:54
      Ja nie rozumiem problemu z tematem smierci, bo jest tak samo naturalna jak narodziny. Wszyscy umrzemy i tyle.
    • mia_mia Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 11:13
      A jesteś pewna, że przeżyjecie? Jestem zwolenniczką mówienia w tym temacie prawdy. Ludzie zwykle żyją bardzo długo, tylko bardzo rzadko ktoś umiera wcześniej, mam nadzieję i wszystko na to wskazuje, bo dbamy o zdrowie, nie przechodzimy na czerwonym świetle itd., że przed nami mnóstwo wspólnych chwil, będę patrzyła jak dorastasz, jak rosną ci wąsy, jak znajdziesz sobie żonę, będę babcią.
      Czy zmarli idą do nieba? Tak naprawdę nie wiemy co się dzieje z ludźmi, którzy umarli, niektórzy ludzie wierzą, że idzie się do nieba, a niektórzy, że wraca się na Ziemię w innym ciele, są też tacy, którzy wierzą w jeszcze inne rzeczy (przestrzegam przed używaniem słowa usypiają na zawsze, bo może się zrodzić lęk przed snem).
      Podobno najlepszym treningiem w oswajaniu ze śmiercią jest posiadanie chomika czy innego zwierzątka, którego żywot nie jest długi.
      Niestety to trudny temat i niezależnie od wszystkiego w każdej chwili dziecko może zostać rzucone na głęboką wodę.
      Mój syn kiedyś dostał od wujka książeczkę na ten temat, chyba całkiem fajna była z tego co pamiętam.
      Narracja będziemy żyli długo zakłada, że masz na to wpływ, a potem przychodzi taki dzień, że umiera kolega z przedszkola albo ktoś młodszy z rodziny i wszystko się sypie.

      • antonina.n Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:28
        Pewnie masz rację z tym umieraniem wcześniej, ale on mi się wydaje totalnie za mały na taką wiedzę póki co i widzę jak barfzo go przerasta temat „że go kiedyś nie było” a tym bardziej „że go kiedyś nie bedzie”. Jakoś wydaje mi się, że to nie ostatnia rozmowa i pewnie w którejś pogadamy i o tym. Ale na ten moment jakoś nie mogłam.

        Fajny temat z kwestią reinkarnacji. Dzięki.
        • mia_mia Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:38
          Sytuacja z kolegą z przedszkola była całkiem prawdziwa, pewnego dnia dwa nekrologii w przedszkolu, kolega i jego tata, a mój syn już potrafił czytać. To i tak łagodne zderzenie z rzeczywistością. Kiedyś śmierć, która jest nieuchronna, była częścią życia, nadal jest nieuchronna, ale uciekamy od tematu na wszystkie sposoby i jak się pojawia dzieci są zupełnie nieprzygotowane, choć oczywiście trudno mówić o pełnym przygotowaniu na śmierć bliskich.
    • gris_gris Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 11:26
      Ja też nie pamiętam tych rozmów w dzieciństwie, pewnie dlatego, że to się dzieje dość wcześnie. Moje dzieci też oczywiście miały ten moment i było dużo rozmów. Starszy poradził siebie wymyślając sam koncepcję reinkarnacji w wieku 5 lat, wyraźnie mu to pomogło. Młodszy w ogóle długo miał etap nierozumienia, że go kiedyś nie było więc to, że go kiedyś nie będzie było dla niego abstrakcją. Ja też im mówiłam, że umiera się po bardzo długim życiu, bo uważam, że czterolatkowi jest tak łatwiej, i nie jest mu jeszcze potrzebna wiedza, że może być inaczej. Mój młodszy syn zwłaszcza bardzo potrzebował takiego zapewnienia. Gdyby była potrzeba - choroba czy śmierć dziecka w otoczeniu - to dostosowałabym przekaz, dzieci potrafią to zrozumieć.

      Potem, gdy dzieci są trochę starsze, już się tym tak nie przejmują, bo są przekonane o swojej nieśmiertelności (normalne w ich rozwoju) i równocześnie zafascynowane strasznymi opowieściami, które im oswajaj lęki.
    • subskrybcja Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:26
      antonina.n napisała:

      > Dobre Kobiety, wczoraj moje dziecko lat 4 pierwszy raz poruszyło temat śmierci
      > wprost i w odniesieniu do siebie i do mnie. Bałam się tej rozmowy, bo sama w dz
      > ieciństwie miałam z tematem duży problem i mam go chyba do dziś. Jakoś chyba ni
      > eźle nam to wyszło,, bo wcześniej się już przygotowywałam. Że tak, umrzemy, ale
      > dopiero gdy przeżyjemy całe nasze bardzo bardzo długie życie. I że to będzie z
      > a wiele wiele lat i zdążymy przez ten czas oswoić się z tym tematem i przeżyć t
      > ysiące wspaniałych przygód.

      Ja bym w to nie szła. Ze będziemy długo żyli. A co jak dziecko zobaczy na cmentarzu małe groby? Jako dziecko widziałam i babcia mi powiedziała (mały cmentarz na wsi), ze tam leża małe dzieci. Przyjęłam, ze umrzec może i dziecko i starzec.było to okropne uczucie. Ale takie jest zycie.
      • antonina.n Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 12:46
        Ok, przyjmuję, że trochę w złym kierunku poszło ta część rozmowy. Pewnie temat będzie wracał, więc jakoś sama to przemyśle, a potem pogadam z małym. Faktycznie to z mojej strony miało być pewne rozmiękczenie tematu i wydawało mi się ok na pierwszą rozmowę. No ale może faktycznie lepiej mówić wprost.
    • szarmszejk123 Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 13:43
      Nie pamiętam, czy jak tym jakoś intensywnie myślałam w dzieciństwie. Śmierc gdzieś tam się zawsze przewijała, nie spadło to na pewno na mnie jak grom z jasnego nieba więc i chyba potrzeby takich rozmów nie było.
      Za to moja córka w podobnym wieku miała takie "odpaly" , że nachodził ja strach, że umrzemy. No więc tłumaczyłam, że robimy wszystko co w naszej mocy żeby ten moment możliwie oddalić, czyli dbamy o zdrowie, uważamy na siebie tak ogólnie ( jesteśmy uważni przechodząc przez ulicę itp) , chodzimy do lekarza itp. Jakoś ja to uspokoiło dość, ale i tak postanowiła wytypować osobę, która powinna się nią zająć jeśli się zwiniemy z tego świata zanim dorośnie :p
    • zla.m Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 13:44
      Moja córka, wiek przedszkolny: "A jak rodzice umarną, to będziemy mogły cały dzień oglądać bajki!". big_grin big_grin
    • princy-mincy Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 14:34
      Ja też nie pamiętam by ten temat mnie zajmował, gdy byłam dzieckiem.
      Moja córka zapytała raz czy dwa, odpowiedziałam normalnie, bez emocji i tyle. Syn chyba nigdy nie pytał, nie przypominam sobie.
    • backup_lady Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 16:29
      Może warto poszukać książeczek dla dzieci w tematyce odchodzenia, śmierci? Często my dorośli, nawet jak chcemy dobrze, to komplikujemy odpowiedzi, bo patrzymy na to przez pryzmat naszej wiedzy, doświadczenia, wiary lub jej braku itp, a dzieciom czasami wystarczą 3-4 zdania, przetrawią temat i wrócą do niego za jakiś czas, jak im się życiowa perspektywa poszerzy.
      • antonina.n Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 17:58
        To super pomysl i prawda z tym niepotrzebnym wałkowaniem tematu przez dorosłych. Znalazłam taki tytuł „wróć Wilku wróć” albo coś podobnego- podobno w porządku na takie okoliczności i tematy. . Zamówię, przeczytam i poczekam aż temat wróci.
        • b.bujak Re: Rozmowy o śmierci 30.03.26, 18:13
          tez pomyślałam o bajkach, szukaj wśród bajek terapeutycznych;
          i raczej nie czekałabym az temat wroci - jesli dziecko samo nie wróci do tematu to wcale nie mus znaczyc, ze zapomnialo
    • bujakajamajka Re: Rozmowy o śmierci 31.03.26, 07:50
      Absolutnie nie bałam się śmierci. U mnie wielką robotę robiła religia w przedszkolu i w szkole, gdzie niezmiennie pytaliśmy, jak będzie wyglądał koniec świata. Na co katechetki zawsze odpowiadały "w szkole/przedszkolu będzie religia i wtedy przyjdzie koniec". Zapisz po prostu dziecko na religię katolicką, jak najszybciej (w Warszawie nawet niektórzy mali muzułmanie i inni innowiercy zapisują się nań i chodzą). Aha, ogromną robotę w mojej akceptacji śmierci robiło też kiedyś katolickie Ziarno (jest jeszcze?), gdzie Arka Noego i Dzieci z Brodą śpiewaly wesołe piosenki w stylu "śmierci nie ma i nie będzie".
      • antonina.n Re: Rozmowy o śmierci 31.03.26, 21:37
        Nie, dzięki, to nie dla nas. Moim zdaniem, religia katolicka jest całkowicie nie dla dzieci, jeszcze mu brakowało wizji piekła do tego wszystkiego. Religia, w której żywot zaczynasz od bycia winnym i przepraszania za nie swoje grzechy- nie pasuje do mojego modelu wychowania.
    • m_incubo Re: Rozmowy o śmierci 31.03.26, 07:59
      Że tak, umrzemy, ale dopiero gdy przeżyjemy całe nasze bardzo bardzo długie życie. I że to będzie za wiele wiele lat

      Skąd wiesz?
      Oswajanie tematu kłamstwami to nie jest dobry pomysł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka