Dodaj do ulubionych

Najtrudniejsze

08.04.26, 17:50
Wątek na luzie, inspirowany niespodziewanym powodzeniem tego o nocniku wink
Gdy byłyśmy matkami niemowlaków, jedna moja koleżanka miała teorię, że każdy rodzic napotyka w rodzicielstwie na jedną teoretycznie banalną czynność, która go przerasta. Dla niej była to logistyka spacerów z noworodkiem, wiecznie wychodziła w złym momencie czy szła za daleko, a potem musiała wracać w popłochu. Inna znajoma nienawidziła kąpania (ona, nie dziecko). Ja tak miałam z odbijaniem dziecka - nosiłam, klepałam, ani razu nic się nie wydarzyło. Po kilku próbach zrezygnowałam, z ulgą, że podobno przy kp nie trzeba. Po dziś dzień nie lubię z kolei zapinać dziecka w foteliku samochodowym, nie że nie potrafię, ale jest to dla mnie irracjonalnie jakoś nieprzyjemne.
Miałyście tak, że jakaś oczywista dla innych czynność była dla Was taką niezrozumiałą trudnością? Niekoniecznie w kontekście małych dzieci wink
Obserwuj wątek
    • szarmszejk123 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 17:57
      Nie dałam rady nauczyć się samej wiązać dziecka w chuście, a moja koleżanka robiła to z taką łatwością, jakby to było pierdnięcie 😐
      • analoga_niet Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:52
        Z chustą miałam problem tylko przy pierwszym dziecku na początku, potem wiązałam już z przodu, z tyłu, bez żadnego problemu.
        • szarmszejk123 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:20
          Mnie zawsze jakoś brakowało ręki, bałam się że mi dziecko na glebę rąbnie:p
    • beataj1 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:14
      Zupki, papki I posiłki.
      Blogoslawilam słoiczki
      • hosta_73 Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:38
        beataj1 napisała:

        > Zupki, papki I posiłki.
        > Blogoslawilam słoiczki
        >

        Ja też.
      • hanusinamama Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 14:21
        MOje za to pluło słoiczkami. Kazdymi.
        Łaskawie zjadła deserek z moreli. Jeden, jedyny...
        Wiec ja chyba nie umiałam w słoiczki smile
    • alpepe Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:15
      Ja też nie umiałam "odbić" dziecka.
      • nangaparbat3 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:52
        Nawet nie próbowałam.
    • kamin Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:22
      Ja nie cierpiałam tych korowodów z nocnikiem. Nie wiadomo było czy najpierw myć dziecko, czy nocniksmile po dwójce, żadna opcja nie była wygodna. Już wolałam pampersy zmieniać.
    • nellamari Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:27
      Prace plastyczne - na klęczkach witałam przedszkole z wszelkimi przedmiotami artystycznymi jego.
      • eliszka25 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:35
        Moi z przedszkola przynosili pomysły na kolejne prace plastyczne, więc efekt był jakby odwrotny 🤣
        • nellamari Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:19
          Ja w momencie pójścia do przedszkola bezwstydnie zaprzestawałam kupować jakichkolwiek plastelin, wycinanek, kolorowych glutów i brokacikow, a sklepowi Action obok szkoły nadal złorzeczę.
          • eliszka25 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:37
            No to u mnie takie zakupy dopiero wtedy rozkwitły, bo chłopaki mieli więcej pomysłów. Z tym że ja akurat lubiłam się z nimi w tym babrać, ale mam chłopców, więc brokatów nie było.
            • nellamari Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 06:22
              Szczęściara, u mnie właśnie na topie garncarstwo 🫣
    • majenkirr Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:35
      ruta_tannenbaum napisała:
      Ja tak miałam z odbijaniem dziecka - nosiłam, klepałam, ani razu nic się nie wydarzyło. Po kilku próbach zrezygnowałam, z ulgą, że podobno przy kp nie trzeba.


      No nie wiem… mojemu synowi się tak ulewało, że cały dom śmierdział🥴
    • aankaa Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:37
      wszelkie dziecięce piosenki. Dla mnie były katorgą
      • arabelax Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:20
        I jedna piosenka cały dzień śpiewana!
        • princy-mincy Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:39
          Do dziś mi słabo jak sobie przypomnę - mam te moc, mam te mooooooc
    • bona.sforza Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:42
      Place zabaw. I konieczne interakcje: "Pikusiu, dzielimy się, pozwol pobawić się łopatką chlopczykowi". "Nie wspinamy sie po zjezdzalni", itd, itd.
      Ale najgorsza była ta bezbrzeżna nuda i czczość, ktora mnie tam ogarniała...
      • mikams75 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:55
        o tak, te interakcje na placu zabaw, tragedia jakas. Nie zawsze dalo sie uniknac choc na szczescie moje dziecko nie bylo szczegolnie towarzyskie tzn. wyzywalo sie towarzysko w zlobku ale juz poza placowka lubilo spedzac czas na pustych placach zabaw albo gdzies w lesie itp. ze mna, aczkolwiek to oznaczalo, ze ja musialam sie angazowac w zabawe ale to bylo ok, te placowe interakcje mnie oslabialy. Natomiast juz w wieku przedszkolnym nie musialam brac w tym udzialu dziecko dawalo sobie rade bez animacji doroslych.
      • feniks_z_popiolu Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:00
        Oj to.to. Place zabaw to była najgorsza katorga.
        Współdzielenie zabawek i huśtawek i konflikty z innymi dziećmi ale też co bardziej zapalczywymi matkami czy babciami.
        • mikams75 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 00:18
          Albo porady babć wyjątkowo flegmatycznych wnucząt....
          • bona.sforza Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 12:01
            "Nie boi się pani, że się spoci...?"😁
        • majenkirr Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 17:33
          Ja uwielbialam place zabaw! Dzieciaki zajęte i zawsze kogoś nowego można było spotkać.
        • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 19:53
          Mój na placu zabaw latał jak wściekły. Wszystkie urządzenia musiał zaliczyć. I to w zawsze jakoś nietypowy sposob.Marzyłam o żeby go wsadzić do piaskownicy i żeby sobie w niej siedział. A ja na ławce. Pierwszy raz siadłam na ławce ( na dziesięć góra minut) gdy miał może 5 lat. Wracałam z tego placu zabaw zmachama jak koń. A dziecko, jak jeszcze wózka WM jeździł, oczywiście zasypiał i odpoczywał, żeby w domu znowu zacząć szaleć... Dlatego szybko zrezygnowaliśmy z wózka. Żeby drzemkę ucinać wspólnie w domu...😜
      • kanna Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 10:41
        He he... moja była drobniutka, ale miała starszego brata. I na te wszystkie inno mamusiowe "Pikusiu, podziel się z dziewczyna, ona taka malutka" z czarującym uśmiechem wyrywała Pikusiowi łopatkę, mówiła "dziękuję" a jak Pikuś protestował to dostawał łopatką po głowie.
        Bardzo niewychowana była ;D
        Była tez świetna w niedzieleniu się.
        • kanna Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 10:50
          Dodam tylko , że wyrosła na empatyczną, pewną siebie osobę. Ludzie jej ufają, a dzieci i zwierzaki ją kochają.
          • bona.sforza Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 12:02
            To tak jak mój, który wyrywał swoje i walił łopatką po głowie, a teraz jest jednym z najempatyczniejszych ludzi, jakich znam..
    • koko8 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:48
      Właściwie nigdy nie nauczyłam się karmić piersią. Po pół roku zmagań przeszlm.na butlę i obydwoje z dzieciątkiem odetchnelismy z ulgą.
      • aankaa Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:51
        Po pół roku zmagań przeszlm.na butlę

        ambitna byłaś, ja wytrzymałam kilka tygodni
        • beataj1 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:05
          Przestawiłam młodą do cyca. Ona spojrzała na mnie, ja spojrzałam na nią i ku zadowoleniu wspólnemu odpaliliśmy butle.
      • hosta_73 Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:40
        Gdybym karmiła pół roku uznałabym, że to rewelacyjny wynik!
        Kompletnie się do tego nie nadaję.
    • analoga_niet Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 18:54
      Cóż pozostaje mi przybergamocić i napisać, że jestem do tego stworzona i w zasadzie wszystko szło bez problemu - jedynie wspomniana dalej chusta wymagała nauki, ale potem już szło na luzie.
      Za to nie umiem nauczyć dzieci porządku, może dlatego że sama jestem w tym słaba
    • arthwen Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:18
      Jeśli chodzi o okołodziecięce sprawy, to dla mnie niezrozumiałą trudnością była ciąża i poród wink
      Generalnie od lat powtarzam, że mogłabym mieć jeszcze kolejną piątkę, ale tylko jak mi je urodzi surogatka.
      Nie miałam problemu z wstawaniem, przewijaniem (a stosowaliśmy pieluchy wielorazowe), karmieniem, usypianiem, noszeniem, bawieniem i całą resztą tego majdanu. Nawet z zabawami z 5 latkiem poradzę sobie ze śpiewem na ustach.
      Ale rodzić więcej nie chciałam (a teraz, to już po ptakach).
      • nellamari Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:16
        Ale ciąża czy poród ? Bo ja mogłabym jeszcze urodzić kilkoro, gdyby nie właśnie ciąża. Kolejna ciąża zniechęca mnie ostatecznie do kolejnego bejbisia. No i perspektywa prac plastycznych.
        • arthwen Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 21:48
          Jedno i drugie.
          Bardzo chciałam mieć dziecko, planowane było, nie żałuję absolutnie, ale nie da się ukryć, że te 9 miesięcy ciąży i poród to był koszmar.
          Skończyło się dobrze, dziecko urodziło się zdrowe, ale ciąża i poród mnie przeczołgały.
          • arthwen Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 21:52
            A, zabawy plastyczne bardzo chętnie big_grin
          • nellamari Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 06:30
            Nie zgadzamy się więc w sprawie psychozabójczych plac plastycznych, ale zgadzamy się w temacie surogatki.
        • volta2 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 21:50
          a to ja odwrotnie, mogłabym być w ciąży cały czas, byle nie rodzić. do dzieci drygu nie mam, za to mogłabym im gotować od rana do nocy, byle się nie bawić. od tego było wrzucenie dzieciaka na plac zabawsmile i w spokoju przejrzenei gazety.
        • mikams75 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 00:20
          A ja bardzo miło wspominam ciążę i nawet poród i pierwsze dni. A później już tylko gorzej...
          • nellamari Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 06:28
            O, u mnie każda ciąża od pierwszych dni objawiała się tak paskudnie że nawet nie musiałam robić testów - a potem było tylko gorzej i gorzej, aż do porodu. Dzień porodu to dla mnie jak dzień wyzwolenia i wielki hormonalny haj szczęścia.
      • memphis90 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 07:02
        Ok, to robimy spółkę - ja noszę i rodzę, Ty wstajesz w nocy do naszej kolejnej piąteczki 👍
        • arthwen Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 10:09
          Zero problemu big_grin
    • princy-mincy Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:43
      Dla mnie najtrudniejszą rzeczą była zabawa na role. Czy to paluszkami, czy konikami, bez różnicy.
      Byłam beznadziejna w wymyślaniu tego typu zabaw. Moja córka mowila- wiesz mamo, już lepiej nie próbuj.
      Za to rysować, malować, czytać, grzebać w ziemi, opowiadać bajki i wymyślać historie, piec ciasteczka mogłam godzinami.
      • princy-mincy Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:44
        Pluszakami* nie paluszkami
      • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 06:57
        Ja też tego nie znoszę 😭
        • analoga_niet Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:57
          Dlatego urodziłam kolejne 😀 Jestem do tych zabaw zupełnie zbędna
          • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 13:14
            Nie ma we mnie gotowości na takie poświęcenie 🤣
            Wolę od czasu do czasu odegrać swoje!
          • hanusinamama Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 14:25
            U mnie od tego był tata dzieci. Nie dość, że mu to wychodziło to miał z tego frajdę (niepojęte dla mnie).
            Do dzisiaj obie pamietają, ze z tatą lalkami czy misiami bawiło się najlepiej. Młodsza twierdzi, ze tata się nawet wyrobił jeżeli chodzi o styl ubierania barbie smile
      • hanusinamama Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 14:23
        NIenawidziłam i się z tym nie kryłam. Od tego w domu był tata.
        Umiał doskonale się bawić. I nie wiem jak on to robił, ze go to bawiło oraz wyczuwał kiedy bawić się wg swojego scenariusza a kiedy wg dziecka...
        Przy pierwszym miałam wyrzuty, przy drugim uznałam, że to nie moja moc.
    • ophelia78 [...] 08.04.26, 19:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • martishia7 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:45
        Tak, tak, tak. 100% Jak tylko zaczęła cokolwiek kleić, to starałam się ją angażować w jakieś zadania domowe, kuchenne, albo wyjść z nią coś załatwić. Nawet jeżeli miało to potrwać 3 razy dłużej i kosztować 2 razy więcej bałaganu, to wolałam z córką zrobić COŚ niż takie zabawy.
    • tryggia Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 19:58
      Usypianie. Cała czwórka, czyli 3 dzieci i ja nie umieliśmy tego zrobić normalnie i dogadać się w tej kwestii.
      Cała obsługa niemowlaka czy małego dziecka jedną ręką, usypianie porażka.
      Z.mężem w 5 minut.
      • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 09:02
        W sumie to u mnie też, od początku chyba trochę się spinałam w kwestii usypiania. Był taki okres, trwał, wiem dokładnie, 15 miesięcy, że czas usypiania na noc rzadko trwał poniżej godziny, i nie mogłam się do tego przyzwyczaić, wyprowadzało mnie to z równowagi łatwiej niż cokolwiek innego. Niestety każdej innej osobie zajmowało to jeszcze więcej czasu wink
        Natomiast praktycznie nigdy nie zasypiałam z dzieckiem, może 2-3 razy mi się zdarzyło przysnąć - czułam duży imperatyw, żeby skorzystać z tego czasu dla dorosłych smile
        • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 13:22
          No cóż, ja do dziś usypiam dziesięcioletnią (prawie) wielką pannę 🤣
    • mae224 Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:29
      kulkolandie wszelakie.
    • 35wcieniu Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:36
      Jak niekoniecznie w kontekście małych dzieci no to nigdy nie nauczyłam się pływać, ale też nigdy mi to nie było ani potrzebne ani nie wydawało się atrakcyjne.
    • tania.dorada Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 20:43
      Pielucha tetrowa. Mój teściu, ojciec trójki dzieci, umiał to robić bardzo fachowo. Moje próby młodzież zawsze potrafiła sobie błyskawicznie zzuć.
    • loganberry Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 21:44

      Wymyślanie, co zrobić do jedzenia, kupowanie składników do przygotowania jedzenia, przygotowywanie jedzenia, zmywanie po jedzeniu, mycie krzesełka, podłogi, dziecka po jedzeniu, powtórzyć, powtórzyć, powtórzyć.
    • angazetka Re: Najtrudniejsze 08.04.26, 21:49
      Ubieranie noworodka. Bałam się, że uszkodzę to malutkie ciałko.
    • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 01:53
      Smród cofniętego/ulanego nutramigenu. Groziło to jazdą do Rygi u mnie.
      Sam o przygotowanie nie przyprawiało mnie o mdłości. Zapach był do przeżycia. Ale cofnięty/zwymiotowanie..🤮
    • kotejka Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 05:23
      Kochalam byc mama malych dzieci. W ciazy biegalam jak kozica gorska, po kazdym porodzie natycmiast dochodzilam do siebie i wkladalam przedciazowe dzinsy, dzieci mi spaly, jadly z cyca zdrowo i w ogole bajeczka. Pasmo radosci. Uwielbialam spedzac czas z dziecmi. W chuscie nosilam, spiewalam, masowalam zgodnie ze sztuka Shantala i rozszerzalam diete swiadomie w duchu blw, na placu zabaw zawieralam cenne znajomosci, a niektore utrzymalam do dzis wink
      Chodzilam na zajecia muzczne dla maluszkow, bo bibliotek i muzeow, jezdzilam z nimi wszedzie lacznie z gorami i namiotami. Rozwijaly sie ksiazkowo
      Spalam z dziecmi i nie pamietam zarwanych nocek. Do czasu wlasnie, kiedy wszystko szlo gladko i zdrowo
      Koszmary macierzynstwa dla mnie to byly i sa do dzis choroby i urazy - szpitale, szycia glowy, zapalenia pluc ze spastyka i dusznosciami, tygodnie spedzane w szpitalach na wziewach i sterydach ,zapalenie stawow z podejrzeniami ciezkiego perthesa, bezdech afektywny i utraty przytomnosci po byle zastrzyku, ratowanie zadlawionego ciasteczkiem fioletowego dziecka, goraczki nie do zbicia, jazda karetka z krwawiaca potylica jprdl. Nie zlicze godzin strachu, paniki, przerazenia o zdrowie moich dzieci. To uczucie i bezradnosc jest przytlaczajaca. A ze wszystko razy 3 i kazdy inaczej, to mi sie dluga historia nazbierala.
      Rzecz druga, ale to juz pozniej to zetkniecie z polskim systemem oswiaty, o ktorym nie mam do powiedzenia ani jednego dobrego slowa, od samej gory po sam dol tworza go w wiekszosci ludzie, ktorzy dzieci nie lubia, nie rozumieja i nigdy nie powinni sie do nich zblizac.
      • inaccessible_rail Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 16:28
        Kotejka wszystko zamienia w konkurs na złotą odznakę, nawet macierzyństwo.
        Serdecznie ci gratuluję zajebistości.
        • analoga_niet Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 17:10
          Największy grzech, matka szczęśliwa i usatysfakcjonowana macierzyństwem
          • delorianka Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:43
            Nie, ale wątek jest jednak o trudnościach, nie o tym, że wszystko poszło idealnie smile
    • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 07:05
      Nie wiem czy to banalna czynność, ale wychodzenie do żłobka, a potem przedszkola, to była katorga od pierwszego dnia do zakończenia. Mówiono mi, ze dziecko się przyzwyczai do tych rozstań, że przejdzie mu, że w końcu przestanie płakać i że będę mogła zdążyć na czas do pracy. Niestety, nigdy się nie przyzwyczaiła. Choć minutę po rozstaniu radośnie uczestniczyła w zajęciach w przedszkolu, to rozstania od początku do końca były dramatem 🙄
      Mój chłop też podobno był takim dzieckiem, które przez pięć lat codziennie płakało pod żłobkiem a potem przedszkolem, więc okazywał zjawisku zrozumienie.
      • princy-mincy Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 07:58
        Dlatego u nas odprowadzał mąż. Pożegnanie bezbolesne ze mną w domu, z tatą w przedszkolu bez płaczu.
      • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:55
        Jej, no to chyba obiektywnie trudne! Ja jestem z tych mniej roztkliwiających się matek, w sensie nie wpadam łatwo w stan emocjonalnego poruszenia, ale nie wyobrażam sobie zbyt wielu rodziców, dla których banalną czynnością będzie zostawienie w przedszkolu osoby płaczącej po raz setny.
        I to się skończyło ze zmianą placówki na szkołę? Też ciekawy mechanizm.
        • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 13:18
          To jest dobre pytanie. Szkoła to był totalny szok dla niej - mnóstwo przepychających się nastolatków, piętnaście pierwszych klas, totalny chaos i zbiórki o 7.00. Myślę, że ją to tak obezwładniło, że momentalnie wyszła z roli bobasa 😜

          Ale co mi serce nakrwawiło to moje.

          Teraz jest tak samo z usypianiem. W innych domach da się bez mamusi zasnąć, ale w moim do osiemnastki będzie rozpacz, że mamunia musi przytulać do lulania 🤣
          • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 13:40
            OMG, piętnaście klas itd. - bardzo dzielna ta osoba! Może właśnie te wcześniejsze lata z powtarzającą się sytuacją typu "zawsze płaczę przed wejściem, ale trudno, mama odprowadza i dajemy jednak radę" dały jej w jakiś pogmatwany sposób jakąś odporność smile
          • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 15:03
            A musisz coś opowiadać oprócz lulania?
            Ja, przez bite cztery lata musiałam recytować Lokomotywę Tuwima. Mimo wcześniejszego czytania....
            Od pewnego momentu robiłam to automatycznie (z zachowaniem intonacji), oddając się swoim myślom.
            Ale i był pozytywny efekt. Dziecko, w drugiej grupie przedszkolnej, zdobyło pierwsze miejsce w ogólnomiejskie konkursie recytatorskim...🤣
            • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 15:07
              I śpiewać też usiadłam. Kolysanki. Te co znałam z dziecinstwa- typu ta Dorotka, Idzie niebo ciemną nocą, Z popielnika na Wojtusia itp ( niektóre to takie bardziej horrory).Ale tu też widzę pozytywny efekt. Dziecko ( stary koń) śpiewa do dzisiaj, nawet zapisał się do szkolnego chóru, w którym się znalazł w grupie solistów .. 🤣
              • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 15:08
                Nie usiadłam, a musiałam
            • szarmszejk123 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 15:14
              Ja musiałam ( nadal to robię) wymyślać własne bajki. Doszło do tego, że jest to dość pokaźna opowieść o pewnej małej, ciekawskiej blondynce, starym magu-sztywniaku i magicznym portalu z mchu i patyków. Ma wiele odcinków, opowiadam jej to od ładnych kilku lat, za każdym razem wymyślając nową przygodę.
              • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 16:00
                Do wymyślania bajek mam potężny uraz od 3 klasy szkoły podstawowej. Mieliśmy napisać bajkę, jako praca domowa z polskiego. Koszmar. Nienawidzę pisania tego typu. Analizy, pracę przegladowe- bardzo proszę. Tzw wolne tematy to moja zmora.
                Ps. Uczyłam się przed czasami tzw obecnej edukacji wczesnoszkolnej. Miałam konkretne przedmioty od początku szkoły.
                • szarmszejk123 Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 16:16
                  A to ja zupełnie odwrotnie! Sama mogę wymyślać, ale analizować to, co wymyślił ktoś inny i to sto lat temu już jakoś mniej lubiłam :p
                • angazetka Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 22:18
                  > Ps. Uczyłam się przed czasami tzw obecnej edukacji wczesnoszkolnej. Miałam konkretne przedmioty od początku szkoły.

                  Kiedy to było?
                  • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 05:21
                    Dawno. Dodatkowo chodziłam do szkoły, realizującej tzw program eksperymentalny.
                  • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:23
                    angazetka napisała:

                    > > Ps. Uczyłam się przed czasami tzw obecnej edukacji wczesnoszkolnej. Miała
                    > m konkretne przedmioty od początku szkoły.
                    >
                    > Kiedy to było?
                    >
                    Ja miałam normalne przedmioty na świadectwie - z tego, co pamiętam: polski, matematyka, przyroda, muzyka, plastyka, wf - od drugiej klasy SP, w standardowej szkole w pierwszej połowie lat 90.
                    • amarantha Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:37
                      ruta_tannenbaum napisała:

                      > angazetka napisała:
                      >
                      > > > Ps. Uczyłam się przed czasami tzw obecnej edukacji wczesnoszkolnej.
                      > Miała
                      > > m konkretne przedmioty od początku szkoły.
                      > >
                      > > Kiedy to było?
                      > >
                      > Ja miałam normalne przedmioty na świadectwie - z tego, co pamiętam: polski, mat
                      > ematyka, przyroda, muzyka, plastyka, wf - od drugiej klasy SP, w standardowej s
                      > zkole w pierwszej połowie lat 90.

                      Ja również, nie pamiętam, czy już od pierwszej klasy, ale na pewno przed końcem trzeciej. Edukacja zintegrowana to dopiero 1999 rok (reforma Handkego),
                      • angazetka Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 09:30
                        Ciekawe, bo zaczęłam szkołę w 1990 i miałam z całą pewnością jednego nauczyciela od edukacji wczesnoszkolnej.
                        • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 09:51
                          Zaczynałam podstawówkę parę lat przed twoim urodzeniem suspicious
                          Ps. Tak - ludzie tak długo żyją. A nawet dłużej...tongue_out
                          • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 09:54
                            a z tego co pamietam - tez miałam jednego nauczyciela - przynajmniej w klasie pierwszej. Na pewno ten sam nauczyciel uczył polskiego i matematyki. Ale jako osobne przedmioty z ocenami na świadectwie.
                        • amarantha Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 10:16
                          angazetka napisała:

                          > Ciekawe, bo zaczęłam szkołę w 1990 i miałam z całą pewnością jednego nauczyciel
                          > a od edukacji wczesnoszkolnej.
                          >

                          Nauczyciel był jeden, ale w planie były osobne przedmioty (polski, matematyka, wiedza o środowisku, muzyka) i z tych przedmiotów były osobne oceny na świadectwie. Reforma Handkego odeszła od podziału na przedmioty na rzecz multidyscyplinarnych bloków tematycznych. Podobnie np. mój rocznik miał w klasach 4-6 osobno chemię, fizykę, geografię i biologię, a młodsze roczniki miały to upakowane do jednego wora pt. przyroda, co było zresztą krytykowane (od tamtego czasu reform pewnie było jeszcze fefnaście i nie mam pojęcia, jak jest teraz).
                          • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 10:49
                            ej no... chemia była od 7 klasy
                            fizyka od 6
                            geografia i biologia od 4 smile
                            a od 5 - rosyjski. smile
                            • amarantha Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 10:56
                              kochamruskieileniwe napisała:

                              > ej no... chemia była od 7 klasy
                              > fizyka od 6
                              > geografia i biologia od 4 smile
                              > a od 5 - rosyjski. smile

                              Możliwe, że przedmioty nie były wprowadzane jednocześnie, ale chodziło mi bardziej o to, że były osobno, a nie jako jedna "przyroda".
                              • kochamruskieileniwe Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 11:05
                                A z tym się zgadzam.. 🙂
                          • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 13:14
                            amarantha napisała:

                            > angazetka napisała:
                            >
                            > > Ciekawe, bo zaczęłam szkołę w 1990 i miałam z całą pewnością jednego nauc
                            > zyciel
                            > > a od edukacji wczesnoszkolnej.
                            > >
                            >
                            > Nauczyciel był jeden, ale w planie były osobne przedmioty (polski, matematyka,
                            > wiedza o środowisku, muzyka) i z tych przedmiotów były osobne oceny na świadect
                            > wie. Reforma Handkego odeszła od podziału na przedmioty na rzecz multidyscyplin
                            > arnych bloków tematycznych. Podobnie np. mój rocznik miał w klasach 4-6 osobno
                            > chemię, fizykę, geografię i biologię, a młodsze roczniki miały to upakowane do
                            > jednego wora pt. przyroda, co było zresztą krytykowane (od tamtego czasu reform
                            > pewnie było jeszcze fefnaście i nie mam pojęcia, jak jest teraz).

                            Dokładnie tak - jedna nauczycielka w klasach 1-3, ale osobne przedmioty od początku. Przypomniałam sobie, że to jednak było chyba "środowisko", a nie "przyroda". Na świadectwie klasy pierwszej był tylko "ogólny wynik nauczania", od drugiej już oceny z poszczególnych przedmiotów. Zaczęłam szkołę w 1992.
                            Od czwartej klasy wszystko się zmieniało - osobni nauczyciele i nieco inny zestaw przedmiotów, język obcy, ZPT i osobna historia, jakaś forma WOS, biologia, geografia, fizyka, chemia - te wszystkie nie od razu w czwartej, wchodziły jakoś stopniowo. Musiałabym odkopać świadectwa w domu rodziców smile
              • ruta_tannenbaum Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 22:09
                Brzmi doskonale, warto by jakoś zarchiwizować to rodzinne dziedzictwo kulturowe wink
                • szarmszejk123 Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 08:39
                  Miałam się nagrywać, ale mi nie idzie. Kiedy wiem, że nagrywam, robię się nienaturalna :p może kiedyś to spisze, jak nie pozapominam, bo tego jest dużo, kilka lat opowieści :p
            • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 13.04.26, 21:17
              Ja nie muszę już śpiewać ani opowiadać, dziś na topie jest patrzenie jak gram w szachy. A że odbywa się to około godziny 22 to strasznie mi to nie wychodzi 🤣
              • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 13.04.26, 21:19
                Ale ten zmęczony głosik, który sennie podpowiada "uważaj na wieeeeżę.... Zrób roszaaaadeeeee" 😍😜
      • hanusinamama Re: Najtrudniejsze 10.04.26, 14:28
        Starsza rozpaczała najdłużej z całej grupy. No taki typ. Ale chdozić do przedszkola lubiła.
        Jak odwoził tata było ok smile
        Z młodszą nie było problemu bo to był covid. Dzieci się oddawało w furtce przedszkola, płacz ustawał już w drzwiach przedszkola. Nauczycielki mówiły jednogłosnie ze nigdy wczesniej dzieci nie przestawały tak szybko płakać smile
    • figaaga Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 07:55
      Z rzeczy powszechnie nielubianych więc zrozumiałe najtrudniejsze były szpitale, kontrole, rehabilitacje. Nastawiałam się zadaniowo, ale i tak na samo wspomnienie drętwieję.

      Z rzeczy przyjętych jako normalne: wszelkie prace plastyczne. Nie mam w sobie krzty artyzmu, nie lubię bałaganu i do tego zawsze mam poczucie, że kupuję śmieci, żeby generować śmieci (te bibuły, brokaty, koraliki, kolorowe papiery...). Córka też nie jest fanką więc obie odetchnełyśmy z ulgą pod koniec podstawówki, kiedy to skończyły się te wszystkie domki dla ptaków z patyczków po lodach czy ludziki z modeliny i włóczki.

      Za to klocki lego wszędzie i zawsze smile
      • feniks_z_popiolu Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:51
        Obie z córką nie mamy specjalnych zdolności manualnych więc i u nas te prace plastyczne były zmorą.
      • trampki-w-kwiatki Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 13:20
        A ja się cieszę, że zrobiłam sobie kompana do tych zabaw, bo mam tego ustrojstwa tyle co niejedno przedszkole 🤣 wczoraj robiłyśmy kolczyki i koraliki, całe mnóstwo!
        Jutro pewnie breloczki 😜
    • aagnes Re: Najtrudniejsze 09.04.26, 08:06
      Najtrudniejsze były zabawy w przedszkole: córka była sobą a ja jednoczesnie panią i 20 dzieciakami.
      ale tak naprawde to poległam calkowicie na wychowaniu w wieku nastoletnim, poniosłam jedna wielka porażke a jatrudniejsze jest poczucie, ze juz sie nie da nic zrobic. małe dzieci to bułka z masłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka