Dodaj do ulubionych

Wspieranie dzieci

09.05.26, 09:11
Jedna część znajomych, w grupie, w której jestem, kobiety niepracująco zawodowo, załatwiają za dzieci wszystko - i tu wyglądam blado jako matko. A druga część znajomych, uwaza ze przesadzam z opiekuńczoscią nad dorosłymi, ale młodymi dziećmi, to grupa dorosłych meżczyzn, którzy zawsze musieli sami sobie radzić bez pomocy rodziców. I tak wśród każdej grupy znajomych wychodzę na " za bardzo". Za bardzo się staram czyli przesadzam kontra nie dbam o dzieci. A ja sama nie wiem do końca co jest najlepsze, tak żeby przy okazjii nie zrobić dzieciom krzywdy, ale dać im poczucie, ze nie muszą wszystko sami, co bywa bardzo obciążające w życiu i coś o tym wiem
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:20
      W jakim celu napisałaś ten post? Wyżalnym? Szukasz rady?
      Każdy robi, jak uważa. Ojciec moich dzieci mi czasem wyjeźdża z pretensjami, że za bardzo rozpuszczam córki, czyli daję im kasę na to czy na tamto, a on sam sobie musiał radzić. Otóż wiem, że nie musiał i wiem, jaka jest jego matka.
      Nie mam potrzeby bycia surową matką względem własnych dzieci, które kocham. A jeśli kocham, to zachowuję się adekwatnie do tego, a nie uważam, że mam je poniekąd karać za to, że mnie rodzice tego czy tamtego nie dali. Nie muszę ślepo powtarzać wzorców.
      • zosia_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:23
        "W jakim celu napisałaś ten post? Wyżalnym? Szukasz rady?" Chciałam zobaczyć/ poznać sposoby życia innych osób spoza kręgu moich znajomych
        • alpepe Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:34
          ok, to jeden poznałaś
        • bezmiesny_jez Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:35
          Ale nie napisałaś na czym polega ta twoja pomoc. Nie napisalas czy dzieci 19 letnie czy 27. Studiujące czy pracujące. Gołąbki im robisz raz w miesiącu czy do lekarza ich umawiasz?
    • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:37
      Co rozumiesz przez wspieranie?
      • zosia_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:41
        Pomaganie w aspektach życia na tyle, aby nie czuły, ze są sam wspieranie psychiczne ( budowanie poczucia wlasnejbwartości) zawiezienie na egzamin na prawo jazdy, żeby nie byl sam w stresie, zawiezienie do szkoły w dzień maturalny np. .,
        • alpepe Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:42
          Nie no, takich jaj to ja nie robiłam, a już szczególnie, jakbym miała syna to kompletnie nie.
          • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:49
            Gdzie tu są jaja?
            • alpepe Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:14
              Pogadamy, jak będziesz miała dorosłe dziecię, o ile jeszcze będę żyć.
              • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:15
                Byłam dorosłym dziecięciem. Nie wiem, co jest złego w podwiezieniu na maturę. "Szczególnie syna".
                • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:33
                  Nie wiem, co jest złego w podwiezieniu na maturę. "

                  >
                  Są jakieś badania, wg których ludzie, którzy jadą do pracy własnymi autami, zaczynają ją z gorszym samopoczuciem niż co, co idanpieszo lub jadą komunikacją publiczną.
                  To samo twierdziła mój ex.
                  Ja córkę podwoziłam.
                  • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:38
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Są jakieś badania, wg których ludzie, którzy jadą do pracy własnymi autami, zac
                    > zynają ją z gorszym samopoczuciem niż co, co idanpieszo lub jadą komunikacją pu
                    > bliczną.

                    🤣 gdybym musiala jechac do pracy komunikacja publiczna to zdecydowanie zaczynalabym ja z tragicznym samopoczuciem, konczyla tez bo mialabym prespektywe powrotu komunikacja.
                    • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:39
                      Aż taka fatalna ta komunikacja w Jukeju? Ojej.
                      • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:45
                        angazetka napisała:

                        > Aż taka fatalna ta komunikacja w Jukeju? Ojej.
                        >

                        Nie wiem jaka jest bo nie musze korzystac. Jade wygodnym nowym (nigdy nie starszym niz 2 lata) autem, wyjezdzam z garazu, parkuje na parkingu w pracy.
                        Nie musze sluchac cudzych rozmow, muzyki ani wdychac smrodkow ktore czesto musza ematki co same opisuja na forum.
                        Polecam...ale niektore chyba najpierw musialby zrobic prawo jazdy.
                        • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:55
                          Niektóre żyją całe życie w wielkich miastach i korzystają z komunikacji miejskiej. Polecam.
                          • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:35
                            angazetka napisała:

                            > Niektóre żyją całe życie w wielkich miastach i korzystają z komunikacji miejski
                            > ej. Polecam.
                            >
                            Zyje cale zycie w wielkim miescie i zdecydowanie wole wlasne wygodne auto niz wspolna komunikacje z randomami.
                            • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:51
                              Wolisz, choć nie korzystasz. LOL.
                              • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:58
                                angazetka napisała:

                                > Wolisz, choć nie korzystasz. LOL.
                                >

                                Nie korzystam, w jakim celu mialabym? Zachwalasz cos co jest goofniane patrz wpisy nizej o urokach komunikacji publicznej.
                                • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:05
                                  Nie korzystam z gó...anej, korzystam z normalnej. A zmiana auta co 10 miesięcy jest CHORA.
                                  • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:08
                                    angazetka napisała:

                                    > Nie korzystam z gó...anej, korzystam z normalnej.

                                    A ja korzystam z wlasnego auta bo tak lubie, ty korzystasz z goofnianej komunikacji publicznej bo musisz.

                                    A zmiana auta co 10 miesięcy jest CHORA.
                                    >
                                    Mam w czterech literacy co ty o tym myslisz. EOT
                          • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:19
                            angazetka napisała:

                            > Niektóre żyją całe życie w wielkich miastach i korzystają z komunikacji miejski
                            > ej. Polecam.
                            >

                            I to sa ludzie, ktorym z calego serca zazdroszcze! Seriously! Niestety ja mam taki uklad, ze z public transpo moge korzystac tylko "po pracy", w weekends czy wieczorami gdy jade/jedziemy na jakies przyjemnosci typu theatre, concert, movies etc. Pod tym wzgledem wiekszosc European cities jest po prostu rajem - public transpo rulez! A juz w Warszawie to po prostu bajka smile Cheers.
                            • zyciemniekocha2000 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:22
                              bi_scotti napisała:

                              > angazetka napisała:
                              >
                              > A juz w Warszawie to po prostu bajka smile Cheers.
                              >
                              Warszawa jest cudna pod tym wzgledem . Ja po takim 4 dniowym pobycie zrzucam zazwyczaj 2/ 3 kg bo zawsze sie nachodze za miesiac .I lubie autobusem albo tramwajem bo moge sie napatrzec jak sie zmienika
                        • bezmiesny_jez Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:37
                          Czyli nie wiesz ale wiesz, ze jest źle 😀
                        • kachaa17 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:50
                          ritual2019 napisała:

                          > angazetka napisała:
                          >
                          > > Aż taka fatalna ta komunikacja w Jukeju? Ojej.
                          > >
                          >
                          > Nie wiem jaka jest bo nie musze korzystac. Jade wygodnym nowym (nigdy nie stars
                          > zym niz 2 lata)
                          Czemu zmieniasz auto co 2 lata? Przecież ono jest całkiem dobre.
                          • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:02
                            kachaa17 napisała:


                            > Czemu zmieniasz auto co 2 lata? Przecież ono jest całkiem dobre.

                            Oboje zmieniamy. Tak lubimy poprostu. Dwa tygodnie temu zmienialam auto, poprzednie mialam 10 m-cy. Maz jezdzi tym ktore ma od maja ub roku wiec dlugo, ale czeka na nowe auto ktore ma wyjsc za ok 3 miesiace i wtedy zmieni.
                            • mocca26 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:50
                              ritual2019 napisała:

                              > kachaa17 napisała:
                              >
                              >
                              > > Czemu zmieniasz auto co 2 lata? Przecież ono jest całkiem dobre.
                              >
                              > Oboje zmieniamy. Tak lubimy poprostu. Dwa tygodnie temu zmienialam auto, poprze
                              > dnie mialam 10 m-cy. Maz jezdzi tym ktore ma od maja ub roku wiec dlugo, ale cz
                              > eka na nowe auto ktore ma wyjsc za ok 3 miesiace i wtedy zmieni.

                              Twój mąż to Rosjanin czy po prostu dokonał głupiego zakupu w zeszłym roku?
                              • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:57
                                mocca26 napisała:


                                > Twój mąż to Rosjanin czy po prostu dokonał głupiego zakupu w zeszłym roku?

                                Masz problem z tym ze ktos moze i lubi zmieniac auto? Oh, idz na terapie.
                                • mocca26 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:20
                                  smile Nie mam problemu, lubię jak historie układaja się w całośćsmile
                                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 14:40
                                    Nie zniechęcaj jej, ja potrzebuję istnienia takich osób, które sprzedają prawie nowe auta za pół ceny salonowej.
                              • fogito Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 09:09
                                Samochody pewnie w leasingu i tyle.
                                • marta.graca Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 09:20
                                  Gdzie są roczne leasingi?
                                  • fogito Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 09:45
                                    Co dwa lata zmienia. Można tak robić nawet w PL.
                            • kachaa17 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:09
                              ritual2019 napisała:

                              > kachaa17 napisała:
                              >
                              >
                              > > Czemu zmieniasz auto co 2 lata? Przecież ono jest całkiem dobre.
                              >
                              > Oboje zmieniamy. Tak lubimy po prostu

                              Ale co w tym lubicie? Przecież to jest kłopot, trzeba sprzedać stary samochód, zapłacić podatek od zysku (no chyba że w Anglii nie trzeba). Chodzi o posiadanie nowego modelu? Szpan?
                              Serio, jakoś nie rozumiem motywacji. Po 5 latach bym zrozumiała bo już może zacząć coś szwankować ale po 2 latach? Jesteście bogaczami?
                              • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:36
                                kachaa17 napisała:


                                > Ale co w tym lubicie? Przecież to jest kłopot, trzeba sprzedać stary samochód,


                                Oddajemy go doslownie do salonu, wyjezdzamy nowym. Zaden klopot.

                                > zapłacić podatek od zysku (no chyba że w Anglii nie trzeba).

                                Nie trzeba.

                                Chodzi o posiadanie nowego modelu? Szpan?

                                ??? Tak, lubimy jezdzic roznymi markami/modelami. To nie klopot wiec czemu nie? Szpan autem?

                                Np moje auto poszlo bo dali nam bardzo dobry deal, na nowym tez wiec czemu nie? Poza tym ja chcialam inny model.
                              • bezmiesny_jez Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 10:05
                                >Chodzi o posiadanie nowego modelu? Szpan?

                                Z wpisów Najmy naprawdę można wyczytac, że w Polsce żyło jej się biednie, to teraz jak każdy nuworysz (zwłaszcza za kasę małżonka) sobie odbija. I jest w tym uroczo pewna, że w Polsce dalej jeździmy furmankami i #zazdrościmy.
                        • zyciemniekocha2000 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:24
                          Nie korzystam z komunikacji, bo mieszkam pod miastem i dojazd zajmowałby mi więcej czasu. Gdy jestem w Warszawie, jeżdżę komunikacją — mimo że mogłabym korzystać z samochodu — bo jest zwyczajnie wygodniej. Nie muszę szukać parkingu, a gdy przejdę pół miasta, nie muszę wracać po samochód. Po prostu wsiadam do pierwszego lepszego autobusu, który podjeżdża pod mój dom.

                          Poza tym, jadąc metrem czy autobusem, mogę robić tysiąc rzeczy, na które nie mogę sobie pozwolić, gdy prowadzę. Ech, brakuje mi dobrej komunikacji.Samochod w dobrze skomunikowanym miescie jestcwlasciwie potrzebny mi tylko do zakupow i ewentualnie wycieczek pod miasto
                          • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:37
                            zyciemniekocha2000 napisała:


                            > Poza tym, jadąc metrem czy autobusem, mogę robić tysiąc rzeczy,

                            Mozesz wymienic chociaz 10?
                            • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:42
                              Czytać książki. Słuchać podcastu. Odpisywać na maile. Umawiać się z koleżankami. Sprawdzać wiadomości ze świata. Szydełkować. Myśleć o niebieskich migdałach. Scrollowac sm. Planować wystąpienie publiczne. Rysować.
                              • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:54
                                angazetka napisała:

                                > Czytać książki. Słuchać podcastu. Odpisywać na maile. Umawiać się z koleżankami
                                > . Sprawdzać wiadomości ze świata. Szydełkować. Myśleć o niebieskich migdałach.
                                > Scrollowac sm. Planować wystąpienie publiczne. Rysować.
                                >
                                To wymien kolejnych 10, czekam na 1000
                                • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:56
                                  ritual2019 napisała:

                                  > angazetka napisała:
                                  >
                                  > > Czytać książki. Słuchać podcastu. Odpisywać na maile. Umawiać się z koleż
                                  > ankami
                                  > > . Sprawdzać wiadomości ze świata. Szydełkować. Myśleć o niebieskich migda
                                  > łach.
                                  > > Scrollowac sm. Planować wystąpienie publiczne. Rysować.
                                  > >
                                  > To wymien kolejnych 10, czekam na 1000

                                  BTW wiadomosci (nie tylko ze swiata 🤣) emails, inne wiadomosci moge ogarniac prowadzac auto. Obsluga glosowa dziala niezle.
                                  • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:58
                                    A nie powinnaś wtedy, no wiesz... prowadzić auta?
                                    • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:03
                                      angazetka napisała:

                                      > A nie powinnaś wtedy, no wiesz... prowadzić auta?
                                      >
                                      Ale wiesz (tzn nie wiesz bo skad mialabys? 🤣) ze te funkcje wlasnie sa po to zeby moznabylo ich uzywac prowadzac auto.
                                      Tak, wiem, te auta z ktorymi masz sporadycznie do czynienia sa za stare i takich funcji nie maja.
                                      • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:16
                                        Normalnie masz szklaną kulę.
                                        I nie, prowadząc auta, nie powinno się skupiać uwagi na czymś innym. Chyba że lubisz odpisywać na maile, nie myśląc, to wtedy luz.
                                  • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:14
                                    Ale nie mozesz się rozglądać, przyglądać miastu czy przez co tam jedziesz. Dla mnie to największa zaleta niejechania własnym autem.
                                    Poza tym - na własnych nogach przemieszczasz się do i z garażu, na parking i z parkingu. Zwykłego codziennego chodzenia nie zastąpią żadne wymyślne ćwiczenia.
                            • zyciemniekocha2000 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:02
                              To co wymienila angazetka plus absolutne wyłączenie głowy. Po pracy jest mi to bardzo potrzebne. Siedzę sobie w tramwaju albo autobusie, bezmyślnie gapię się przez okno i nic mnie nie obchodzi. W samochodzie przez godzinę wracajac muszę jednak jakoś skupiać się na drodze a tak robi to za mnie kierowca.
                        • kamin Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 19:08
                          Ktoś ma ciągle smakowitą sygnaturkę o twoim "dobrym" połaczeniu komunikacyjnym do pracy smile
                    • mocca26 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:11
                      ritual2019 napisała:

                      > nangaparbat3 napisała:
                      >
                      > > Są jakieś badania, wg których ludzie, którzy jadą do pracy własnymi autam
                      > i, zac
                      > > zynają ją z gorszym samopoczuciem niż co, co idanpieszo lub jadą komunika
                      > cją pu
                      > > bliczną.
                      >
                      > 🤣 gdybym musiala jechac do pracy komunikacja publiczna to zdecydowanie zaczyna
                      > labym ja z tragicznym samopoczuciem, konczyla tez bo mialabym prespektywe powro
                      > tu komunikacja.



                      Nie dziwię się, po tym co napisałas kiedyś: "Komunikacja jest bardzo dobra. Od domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jakies 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czeka na nastepny."(najma/ritual)
                      • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:17
                        mocca26 napisała:


                        > Nie dziwię się, po tym co napisałas kiedyś: "Komunikacja jest bardzo dobra. Od
                        > domu przstanek to 2minuty pieszo, 5-10 minut autobusem, potem przesiadka I jaki
                        > es 40 -50 minut i 15-20 minut pieszo do szkoly. Plus czas oczekiwania, sprawdza
                        > online o ktorej ma autobus ale czasem sie spozni albo nie przyjedzie wiec czek
                        > a na nastepny."(najma/ritual)

                        Jeszcze raz dla przygl...w: kazde z moich dzieci wybralo 6th form (o tej szkole pisalam) w innym miescie wiec tak, to byla bardzo dobra komunikacja, bo nie byla w obrebie tego samego miasta.
                        • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:17
                          Co to jest przygł?
                          • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:16
                            angazetka napisała:

                            > Co to jest przygł?
                            >

                            To my, przygłupy 😂
                • katriel Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:53
                  > Nie wiem, co jest złego w podwiezieniu na maturę.

                  Nie wiem, co jest złego w podwiezieniu kogokolwiek gdziekolwiek.
                  Zwłaszcza, jeśli musi się dostać w miejsce, gdzie nie ma ani wygodnego połączenia komunikacją miejską, ani wygodnego parkingu. My się tak regularnie podwozimy: ja męża, mąż mnie, ja młodszego syna, mąż starszego, ja moją mamę, mąż swojego ojca itp.
                  Za rok z kawałkiem starszy powinien zrobić prawo jazdy i wtedy to on zacznie podwozić rodziców. Normalka.
          • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:20
            >szczególnie, jakbym miała syna to kompletnie nie.
            Uczysz za to dzieci seksizmu i podwójnych standardów…? 🤔
        • simply_z Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:48
          Faceci z natury są mało empatyczni, więc nie powinno cię to dziwić.
          • helka.na.zakrecie Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:08
            Nie, nie są mało empatyczni.
            Bardzo to uogólniające i niesprawiedliwe.
            Inaczej po prostu to okazują.

            • simply_z Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:27
              Są są
              • alicia033 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:37
                simply_z napisała:

                > Są są

                Nie, nie są.
        • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:36
          zosia_1 napisała:

          > Pomaganie w aspektach życia na tyle, aby nie czuły, ze są sam wspieranie psychi
          > czne ( budowanie poczucia wlasnejbwartości) zawiezienie na egzamin na prawo ja
          > zdy, żeby nie byl sam w stresie, zawiezienie do szkoły w dzień maturalny np. .,
          >

          Okay. Mam dorosle dzieci 23 i 18, kazde wyprowadzilo sie z domu na studia majac 18 lat. Corka spedzila w domu pierwsze wakacje, syn zobaczymy. Potem juz nie. Corka robila kurs bedac na studiach, zdala egzamin, trzymalam kciuki ale to tyle, byla daleko od domu. Egzaminy (bylo ich mnostwo), normalnie, doatarli do szkoly i mieli egzaminy, wiedzialam w ktorym dniu, trzymalam myslami kciuki.
          Budowanie wlasnej wartosci odbywa sie naturalnie od urodzenia (nie gdy sa dorosli) w rodzinach bez przemocy (kazdej) i nie zachodzi to poprzez usuwanie kazdgo pylku spod nog.
        • heca007 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:57
          Tak, zawozimy dziecko na egzaminy maturalne. Wszystkie. Dlaczego? Bo chcemy mieć pewność, że dojedzie na czas. A nawet jakby wyszedł jeszcze pół godziny wcześniej i coś by się zadziało (wypadek, awaria autobusu itd) to żeby się nie denerwował tym tylko spokojnie dotarł na egzamin. U nas w tej chwili trwa wielka przebudowa torów, która nie kończy się na torach ale dotyka ulic dookoła, tras autobusów itd. Dodatkowo jeżdżą sobie ciężarówki ze żwirem, koparki łażą robotnicy. Ciągle coś się dzieje, wypadków z powodu zmiany pierwszeństwa przejazdu było już z ... 10. Ostatni wczoraj. W tej sytuacji mamy gdzieś uczenie samodzielności na godzinę przed maturą tongue_out
          • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:15
            Nie zawoziliśmy na maturę. Mieszkamy w mieście i do szkoły dzieciaki mogły się dostać swobodnie komutacją publiczną. Gdyby nie mogły to inna sprawa. Wiadomo, że jak trzeba i można to się pomoga zawsze.
            • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:17
              No i wiedziały same aby nie iść na ostatnią minutę, bo różnie bywa z komunikacją.
          • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:39
            W tej sytuacji mamy gdzieś uczenie samodzielności na godzinę przed maturą

            Maturzysta to zdaje sie pelnoletni czlowiek wiec samodzielnosci powinien byc nauczony.
            Zadne z moich dzieci nie spoznilo sie na zaden z wielu egzaminow
            • heca007 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:52
              ritual2019 napisała:

              > W tej sytuacji mamy gdzieś uczenie samodzielności na godzinę przed maturą
              >
              > Maturzysta to zdaje sie pelnoletni czlowiek wiec samodzielnosci powinien byc na
              > uczony.
              > Zadne z moich dzieci nie spoznilo sie na zaden z wielu egzaminow

              Gratulacje. Mam gdzieś czy to jest pełnoletni, samodzielny człowiek. Bo nie ma to nic wspólnego z ewentualnym wypadkiem, zatarasowaniem drogi przez ciężarówkę ani nieprzyjechaniem autobusu. I nie będzie mi dorosły samodzielny człowiek wstawał o świcie żeby stać pod szkołą bo wyszedł dużo wcześniej żeby się nie spóźnić. To tylko kilka dni w roku, raz w życiu. Jak ktoś sie nie nauczył samodzielności do tego czasu to mu darcie z buta przed maturą nie pomoże tongue_out
              • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:00
                heca007 napisała:

                > Bo nie ma to nic wspólnego z ewentualnym wypadkiem, zatarasowaniem drogi przez ciężarówkę ani nieprzyjechaniem autobusu.

                Ty ominiesz autem zatarsowana droge autobusem, czy w wyniku wypadku. A czy to w normalnym dniu czy w dniu egzaminu wiekszosc ludzi wychodzi z domu na tyle wczesnie ze nieprzyjechanie jednego autobusu nie spowoduje spoznienia plus dojrzali ludzie maja plan B.
                • gryzelda71 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:24
                  Ojej.
                  Nie ma.to jak zawsze byc zdanym na siebie...
                  • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 14:00
                    A potem diagnozy społeczne, jakież to pokolenie indywidualistów wyszło. A pokolenie indywidualistów wyszło na tym systemie wychowawczym, na którym się najmocniej stawiało na samodzielność i było latanie z kluczem na szyi, a rodzice w mało co wnikali poza trzymaniem dyscypliny i gdy tylko problemów w szkole nie było, to tak jakby nie było ich wcale.
                • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:08
                  >wiekszosc ludzi wychodzi z domu na >tyle wczesnie ze nieprzyjechanie >jednego autobusu nie spowoduje >spoznienia
                  Chciałbym żyć w takim ritualversum, w którym nie istnieją takie zjawiska jak „autobus raz na 1,5h” 😂😂😂
          • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:47
            Wszystkie dzieci miały zagwarantowaną podwózkę na maturę albo inne ważne egzaminy, a w tych dniach też porządne śniadanie czekało na nich na stołach i od razu gotowy na powrót był treściwy obiad. Nawet człowieka dorosłego budują miłe gesty, one też budują więzi.
          • gryzelda71 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:33
            Miałam.dokladnie tak jak ty. Komunikacja komunikacja, ja chciałam mieć pewność, ze dojechał. Mozna powiedzieć, ze bardziej dla siebie bo żadne nie miało takich oczekiwań.
        • alex.vause.is.back Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:04
          No to ja zapłaciłam mojemu dziecku za taksówki na wszystkie egzaminy maturalne pod rząd i z powrotem, żeby dotarło na czas i wróciło niezmęczone (egzamin był w głównej siedzibie szkoły, do której jechałaby przez pół miasta tramwajem i czekała na dość zawodny autobus albo szłaby nieciekawą drogą przez jakieś 15 min.).
          Ale jakby miała bliżej, tez bym te taksówki zamówiła, tramwaj zawsze może się zepsuć, za dużo przypadkowych czynników.
          Po tej serii taksówek ostatecznie przekonałam się do ubera wink.
        • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:16
          zosia_1 napisała:

          > zawiezienie na egzamin na prawo jazdy,

          Pomijajac kwestie wspierania etc., u mnie to po prostu nie ma takiej opcji zeby egzaminowany przyjechal sam jesli nie jest pelnoletni. Gdy Najstarsza & Najmlodszy robili driving tests mieli po 16 lat wiec oczywistym bylo, ze musza przyjechac z kims doroslym. Aczkolwiek po roku, gdy kazde robilo highway tests to juz pojechali samodzielnie - kwestia local law a nie potrzeby dodawania otuchy wink Cheers.
          • majenkirr Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:26
            Highway test??😳
            • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:42
              majenkirr napisała:

              > Highway test??😳
              >

              Yup. No idea jak jest teraz, no bo jednak troche czasu minelo odkad corcia & synus driving tests zdawali ale za tzw. "ich czasow" (dla corki rok 2000, dla syna 2007) zdawalo sie (in Ontario! kazda prowincja ma swoje rules & regulations) tak: theory (przepisy) i dostawalo sie permit na rok, w czasie tego roku mozna bylo (i nalezalo) jezdzic z kims kto ma prawo jazdy & jest adult, po roku wolno bylo podejsc do driving test, po zdaniu go & po kolejnym roku wolno bylo podejsc do highway test - wtedy juz dostawalo sie takie pelne prawo jazdy. Wydaje mi sie, ze od ich czasow troche sie przepisy pozmienialy ale, sorry, nie bardzo chce mi sie szukac wink To nie byl zly system. Szczegolnie dla mlodych (wiekiem) kierowcow. Cheers.
    • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 09:38
      Nigdy nie odmawiałam pomocy, ale z nią nie startowałam. Bo jednak pomaganie, kiedy nie jest się o nie proszonym, jest sygnałem: uważam, że to do ciebie za trudne.
      • czarna_kita Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:34
        Dokładnie robię tak samo. Nie pomagam nieproszona. Nie wyręczam, nie robię ZA dzieci czegos. Mogę służyć radą jeśli jestem o to zapytana, mogę wspomóc podwozką jeśli jestem poproszona. Ale tez mam prawo odmówić gdy ta pomoc byłaby zbyt częsta i juz brana za pewnik.
        Wspierać ale nie wyręczać. Stać z tyłu ale nie tuż za plecami.
        A teksty mojego męża juz latają wśród znajomych mlodych -" jesteś dorosły, użyj tego przywileju i załatwiaj sam" zamienne z "nie zapomnij zabrać ze soba rozumu".
      • feldmarszalek.duda Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:12
        >pomaganie, kiedy nie jest się o nie proszonym, jest sygnałem: uważam, że to do ciebie za trudne.
        Albo (moim zdaniem częściej): ja wiem lepiej, co dla ciebie dobre
        • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:12
          Jak żyję to jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym pomyślała „ojej, ktoś tu ewidentnie myśli, że to dla mnie za trudne/wie lepiej, co dla mnie dobre” na hasło „czy mogę ci jakoś pomóc/czy potrzebujesz pomocy”.
          • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:22
            A bo to jest co innego. To jest otwarte pytanie, wyrażenie gotowości, gdyby ktoś zechciał z naszej pomocy skorzystać. Jak najbardziej w porządku.
            W porządku też jest przyłączenie się, ale z pozostawieniem zarządzania temu, komu pomagamy.
            Chodzi o to, żeby nie przejmować kontroli.
            • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:41
              A w ktorym konkretnie momencie dostaliśmy historię o wierzgającym maturzyście, siłą i wbrew woli pakowanym do auta przez matkę..? 🤔 Bo ja bym raczej założyła, że taka podwózka odbywa się za obupólną zgodą i po wspólnym ustaleniu. W wątku była tylko mowa o:
              1) pomaganiu ogólnie
              2) pomaganiu tylko i wyłącznie po zainicjowaniu i wyrażeniu wyraźnej prośby o pomoc przez potrzebującego

              IMO kochający się ludzie proponują pomoc nawet wówczas, kiedy osoba sama o nią nie prosi jako pierwsza. Każdorazowe proszenie się o pomoc, bo inaczej nikt sam z siebie nawet palcem nie ruszy (bo nie poprosił, więc po co się wysilac), uważam za mega słabe w relacjach z bliskimi…
              • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 20:09
                Jednak pomoc paradoksalnie jest blisko przemocy. W bliskich relacjach często maskuje kontrolę. Jak na przykład ktoś napisał - zawożę, żeby mieć pewność, że dojechał na czas. Łatwo przekroczyć granicę, kiedy się jest tym mocniejszym.
                • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 07:06
                  Rób jak chcesz 🤷‍♀️ Ja jednak nadal zamierzam sama z siebie proponować bliskim pomoc w różnych sytuacjach, nie czekając bezczynnie „a bo sami nie przyszli grzecznie prosząc, to mogę sobie bezczynnie siedzieć i nie robić nic”. Nie będą chcieli, to podziękują za propozycję i zrobią sami 🤷‍♀️
                  • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 09:41
                    Wydaje mi się, że się nie rozumiemy. Na pewno nie chodzi mino to, żeby przychodzili grzecznie prosząc o pomoc. Ale sama nienawidzę pomocy, która staje się ingerencja w moje życie, sprawowaniem kontroli pod płaszczykiem pomagania, narzucaniem - mięciutkim, tym trudniej protestować - swojej perspektywy czy metod. Staram się nie robić tego innym, bo sama mam alergię.
    • pani.asma Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:19
      To zależy od liczby dzieci jakie się ma jak się ma jedno dziecko to wiadomo że się koło niego skacze i wychowuje

      jak się ma więcej dzieci to przecież nie jesteś w stanie tego zrobić fizycznie bo się nie rozdwoisz i dzieci chodzą samopas

      Na jedno dziecko jest potrzebne dwoje dorosłych inaczej proces wychowywania to tylko iluzje

      • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:23
        Jesteś półsierotą?
        • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:38
          Pol? 🤣🤣🤣
    • tylko.przelotem Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:27
      „Nie mogę przejmować się tym, co mówią inni, bo innych jest dużo i każdy mówi co innego…”
      • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:23
        tylko.przelotem napisała:

        > „Nie mogę przejmować się tym, co mówią inni, bo innych jest dużo i każdy mówi c
        > o innego…”

        Piękne.
    • marta.graca Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:38
      Ile lat mają dzieci? Pytałaś je o zdanie?
    • beataj1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 10:39
      Wśród moich znajomych legendarna jest historia gdzie moja mama NFZtowska ninja mi (trochę po 40) I mojemu bratu (tuż przed 50) zalatwila kolonoskopię, zawiozła nas, przypilnowała przed badaniem i opierdzieliła lekarza by byl dokładny. A my z bratem siedzieliśmy w poczekalni jak dwie karne i zadowolone z siebie niemoty.
      Moja mama jest świetna w takich rzeczach i jak juz będę duża chce byc taka sama dla moich dzieci.
      Na tym etapie moja mama jeździ ze swoją dorosla wnuczką (na jej wyraźna prozbe) na zakupy by pomóc jej wybrać najfajniejsza bluzę dla jej chłopaka.
      Tak, będę pomagać, załatwiać i wyręczać moje dzieci. Mnie wyręczano i wciąż mam wsparcie a potrafię byc naprawdę bardzo sprawczą. Tylko dodatkowo wiem ze zawsze bedzie ktoś kto pomoże i wesprze jak będę tego potrzebować.
      • wyprawa32768 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 20:47
        albo macie w rodzinie przypadki raka jelita grubego i stąd ta nadopiekuńczość w zakresie kolonoskopii albo matka wariatka.
        • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 01:05
          Może usłyszała, że u kogoś znajomego wykryto w zaawansowanym stadium.Bo to się niestety zdarza.
        • beataj1 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 12:13
          Mamy. 3 osoby z najblizszej rodziny zmarly na ten rodzaj raka. Badanie było na naszą wyrazną prosbe, zresztą matkę sami zawozilismy na takie samo badanie kilka tygodni wcześniej. Co nie zmienia faktu ze mama nam starym grzybom to załatwiła i pojechała z nami. Razem.
          • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 12:22
            Ja bym się tym tak nie chwaliła, nawet przed obcymi.
            • gryzelda71 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 12:24
              A mnie podoba się taka troska.
              • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 13:08
                Przejmowanie sterów to nie troska. Ale co kto lubi.
            • beataj1 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 13:16
              Widzisz jestem na tyle pewna swoich kompetencji ze nie muszę sie przejmować takimi drobiazgami.
              A po drugie wyznaje zasade: chcesz, mieć wioskę, bądź wieśniakiem.

              Bardzo lubię moja wioskę.
              • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 13:36
                Jak mówię, co kto lubi. Mnie by trafiło, gdyby ktoś mną tak sterował, ale rozumiem, że inni mogą mieć inaczej.
            • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 19:14
              galaxyhitchhiker napisała:

              > Ja bym się tym tak nie chwaliła, nawet przed obcymi.

              Dlaczego? Dzielna i stanowcza starsza pani, jeśli to była jednorazowa akcja tego typu, a nie jej stały sposób na życie, to po prostu fantastycznie postąpiła.
              • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 20:30
                Dlatego, że dzieci mają 40-50 lat, a forumka nie pisze, że wymagają specjalnej opieki. Rozumiem jeszcze umówić wizytę czy nawet zawieźć na badanie, no ale pilnowanie przed zabiegiem i zapobiegawcze opierdzielanie lekarza to już mocna przesada.

                Opowiedz sobie tę historię ustami bohatera, zakładając, że właśnie jesteś z nim na randce. Większość z nas wiałaby tak jak od faceta, który wozi pranie do mamy, bo nie umie pralki obsłużyć.

                • beataj1 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 22:25
                  Opierdzielanie było na żarty a kolonoskopia jest takim zabiegiem po którym po prostu musi ktoś odebrać. Nie wypuszczają bez osoby która sie zaopiekuje - miałam juz 3 w swoim zyciu i zawsze musiał mnie ktoś odebrać. Po prostu raz była to nasza matka która nam tą wizytę załatwiła z pod ziemi. Jako NFZtowska ninja tam gdzie trzeba było czekać na badanie 6 mcy ona ogarnęła nam termin za 2 tygodnie.
                  Nie odpowiadam za to co sobie dopowiadasz.
                  • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 22:32
                    > Nie odpowiadam za to co sobie dopowiadasz.

                    Nie dopowiadam, tylko tak odbieram to, co napisałaś. Ciebie bawi, mnie nie.
                  • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 22:38
                    Tak na marginesie - jak to nie wypuszczają? Normalnie po zabiegu wyszłam z przychodni i tyle
                    • mocca26 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 22:40
                      analoga_niet napisała:

                      > Tak na marginesie - jak to nie wypuszczają? Normalnie po zabiegu wyszłam z przy
                      > chodni i tyle
                      >


                      to chyba zależy od tego czy ze znieczuleniem czy bez
                    • nangaparbat3 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 23:42
                      analoga_niet napisała:

                      > Tak na marginesie - jak to nie wypuszczają? Normalnie po zabiegu wyszłam z przy
                      > chodni i tyle
                      >

                      U mnie było napisane, że jak przyjdę sama, to mi nie zrobią. I faktycznie na miejscu upewniali się, że ktoś ze mną jest.
    • alex.vause.is.back Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:00
      Kieruj się sama sobą.
      Zastanów się, czym jest samodzielność młodego dorosłego, co mogą robić dla niego rodzice, żeby czuł wsparcie. A co może robić sam, żeby rozwijał swoją sprawczość.
      Najlepiej, żeby czuli się zaopiekowani, ale nie "niuniani" - i żebyś ty miała czas na siebie i swoje sprawy w tym wszystkim.
      Tego się nie da sztywno wyliczyć, w danej sytuacji np. można nie pomagać, a w tej samej sytuacji, ale w innej konfiguracji, to lepiej już by było pomóc.
    • partytura2026 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:14
      Najwspanialsi są rodzice, którzy uważają za zbyteczne wspieranie swoich dzieci, krytykują innych rodziców za wspieranie swoich dzieci (bo im się w tyłkach poprzewraca), a na sam koniec oczekują, żeby dzieci wspierały ich.
    • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:30
      Oczywiscie, że pomagamy. Kompasem w temacie są moje dzieci a nie znajomi czy nawet rodzina. Dlatego nawet do głowy mi nie przyszło proponować podwiezienie na maturę skoro dzieciaki z samodzielnym dojazdem nie miały problemu. Jednak nie raz pomagaliśmy z podwożeniem winnych sytuacjach. W niedzielę mąż jedzie z dorosłą córką do IKEI na jej zakupy na przykład. Nigdy za to nie rozpatrzyliśmy ręki do załatwiania ich pracowych spraw. Same znajdowały pracę i wszystko same załatwiały. No czasem mąż pomaga z rocznym rozliczeniem. Kieruj się tym co potrzebują i chcą twoje dzieci. Jeśli przesadzasz to powinny ci dać znać. Jeśli tobie coś w temacie nie pasuje to ty musisz dać znać. To są wasze osobiste sprawy.
      • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:32
        > Nigdy za to nie rozpatrzyliśmy ręki do załatwiania ich pracowych spraw.

        Przyłożyliśmy miało być.
        • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 11:48
          No wlasnie, nie zawozilismy na egzaminy ale kazde przeprowadzilismy do akademika i do domu na wakacje a potem znowu na studia (juz inne accommodation). Kupilismy tez sporo rzeczy, zreszta nadal kupujemy jako prezenty jakies drozsze, fancy sprzety itp. Sluzymy rada np syn pracuje (oprocz studiow) dla siebie wiec radzilismy w sprawie podatkow itp. Generalnie wiedza ze wsparcie otrzymaja zawsze kiedy beda potrzebowac i to od nich zalezy. Dzieci da samodzielne i to uwazam za sukces.
          • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:08
            Czyli kupujesz dzieciom fancy sprzęty, ale podwiezienie na egzamin uznajesz za rozpuszczanie i hołdowanie braku samodzielności, ciekawe, muszę przyznać.
            • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:15
              ??? W ktorym miejscu napisalam ze podeozenie na egzamin jest rozpuszczaniem, zacytuj.
              Napisalam ze moje dzieci mialy w zyciu mnostwo egzaminow (GCSE chociazby to bylo chyba 9 albo 10 przedmiotow a kazdy ma po dwa egzaminy) potem A-levels i docieraly na nie jak normalnie docieraly na lekcje, wiekszosc uczniow tak robi, nic w tym specjalnego. Ja na mature jak wiekszosc moich rowiesnikow dotarlam jak zwykle, rodzice byli w pracy i nie pamietam odprowadzania za reke, choc pewnie byli tacy.
              • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:17
                A kto dokładnie mówił o „odprowadzaniu za rękę” i czym się to różni od prowadzenia bombelka za rączkę do strrrraszliwego akademika..?
          • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:15
            W Polsce te egzaminy mają (moim zdaniem) odrobinę większą rangę w rodzinnym kalendarzu. Generalnie dużo zależy gdzie mieści się szkoła a gdzie mieszkamy sami. My mieszkamy w mieście. Nie na obrzeżach. Syn swobodnie mógł dojść pieszo do szkoły, a obecnie na uczelnię i do pracy. Córka jechała komunikacja miejską ale też nie miała daleko, bo w pół godziny była na miejscu. Oczywiscie trzeba wyjść wcześniej w taki dzień ale to nawet jak jedziesz autem. Gdyby jednak było pragnienie, że trzeba podwieźć to nie widzę problemu.
            • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:20
              Maja range taka jaka przywizuja rodzice. Niektorzy traktuja dorosle dzieci jak przedszkolaki bo inaczej nie potrafia. Na rozmowe o prace, wazne spotkanie pracowe itp tez beda odwozic?
              • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:29
                Najma, już przestań. Tak? Większość podwozi, bo czuje, że tak będzie prościej i pewnej. też jeździsz autem bo tak uważasz, że lepiej. Mi przyznaję nawet do głowy nie przyszło aby załatwiać dojazd na maturę, bo dojazd nie nalży do skomplikowanych. Fakt też, że nie robiliśmy z tego dnia wielkiego święta. Zresztą matura to kilka egzaminów i dzieciaki ogarniały to same. Gdyby potrzebowały jakieś asysty to inna sprawa.
                • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:43
                  kropkacom napisała:

                  > Najma, już przestań. Tak? Większość podwozi, bo czuje, że tak będzie prościej i
                  > pewnej. też jeździsz autem bo tak uważasz, że lepiej.

                  Co mam przestac? Range egzaminom nadaja rodzice i to rodzice niancza dorosle dzieci, bo zdaje sie matura to egzamin dojrzalosci? Jaka to dojrzalosc gdy rodzic nie moze zaufac ze taki czlowiek ogarnie dotarcie na czas na egzamin?
                  Druga sprawa wiekszosc zawozi? Biora wolne z pracy (tak nawet jesli pracuja z domu) zeby zawiesc?
                  Trzecia, owszem ja jezdze autem, bo moge, gdybym jezdzila komunikacja publiczna to spoznialabym sie do pracy nie mowiac o waznym spotkaniu?


                  Zresztą matura to kilka egzaminów

                  No wlasnie, moje dzieci zdawaly ok 20 w wieku 16 lat.
                  • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:49
                    U ciebie to też jest egzamin dojrzałości? Jak dzieciak mieszka daleko od szkoły to czemu nie pomóc w tym dniu. Chyba, że chce jechać sam. Wątpię aby ktoś brał urlop na wszystkie egzaminy. Raczej po prostu nie muszą go brać. Nie twój problem.
                    • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:52
                      kropkacom napisała:

                      > U ciebie to też jest egzamin dojrzałości?

                      Ogarniecie dotaracia na czas na egzamin jest jednym z wielu punktow na liscie dojrzalosci.
                      • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:55
                        Powiedziała osoba, która twierdzi, że bez samochodu, jeżdżąc komunikacją, by się spóźniała do pracy. smile
                        • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:04
                          anek-dotka napisała:

                          > Powiedziała osoba, która twierdzi, że bez samochodu, jeżdżąc komunikacją, by si
                          > ę spóźniała do pracy. smile

                          Znowu, zacutuj to? Zdaje sie napisalam dokladnie cos odwrotnego, ale rob z siebie klowna. 🤣
                          • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:08
                            Proszę uprzejmie:
                            forum.gazeta.pl/forum/w,567,179998796,179998796,Wspieranie_dzieci.html?p=179999379
                        • marta.graca Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 09:22
                          Wg mnie o wiele łatwiej spóźnić się jeżdżąc autem niż komunikacją, zwlaszcza jak jest jeden pociąg na godzinę i trzeba na niego zdążyć.
                      • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:21
                        Tak samo, jak dotarcie do akademika bez prowadzenia za rąsię przez mamę, nieprawdaż..?
                    • pani.asma Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:54
                      Pracujecie w fabryce na zmiany??
                      Przecież matura jest rano przed praca
                      • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:04
                        big_grin
                  • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:51
                    Tak jak Ty możesz sobie pozwolić na zmiany samochodów co dwa lata, tak niektórzy mogą sobie pozwolić na wolne poranki w dniach egzaminów dzieci, nie każdy musi kupować auto, żeby docierać do pracy punkt ósma.
                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:19
                    >Jaka to dojrzalosc gdy rodzic nie moze >zaufac ze taki czlowiek ogarnie >dotarcie na czas na egzamin?
                    Jaka to dojrzałość, że człowiek musi być prowadzony za rączkę do akademika…?🤔
              • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:40
                Zarzekasz się, że nie piszesz nigdzie, że zawiezienie na egzamin to nie hołdowanie braku samodzielności, a dokładnie to jest powyżej napisane, tylko innymi słowami. Bez sensu ta dyskusja. Jedyne, co mogę powiedzieć - jestem starszej daty i dzieci ludzi z mojego pokolenia nie są dwudziestolatkami, są starsze, mają własne rodziny. W każdych modelach były problemy i te mniejsze, i te większe, natomiast to, co obserwuję, to, że tam, gdzie dzieci miały poza wychowaniem, także dom, do rodziny wracają, lubią z nią przebywać, a i same proponują starszym rodzicom, że gdzieś ich podrzucą. Dla odmiany tam, gdzie było wychowanie, samodzielność dzieci jest rzeczywiście duża, na tyle duża, że ich rodzice są nie tylko samodzielni, a także samotni. Jeśli są tam relacje, to powierzchowne, co najwyżej na poziomie minimalnej przyzwoitości, natomiast chęci na spędzanie ze sobą czasu nie ma.
                • kropkacom Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:46
                  Wiesz, rodzice też mogą mieć swoje towarzystwo. Generalnie, już pomijając całą dyskusję, to każdy powinien być w dużym stopniu samodzielny. Rodzice powinni mieć swoje życie poza dziećmi i dzieci poza rodzicami.
                • ritual2019 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:50
                  Jak zwykle wnioski z doopy, prawda? Ah, tam gdzie zygano tecza to dzieci chetnie podwoza rodzicow i dalsze bzdety wysnute zeby udowdnic nie wiadomo co. Ludzie mieszkaja w roznych miejscach, jesli maja mozliwosci to podwoza rodzicow a jesli nie maja to tego nie robia a to organizuja jesli zajdzie taka potrzeba. Potrzeba moze byc organizowanie pomocy w przypadku niedolezanych rodzicow, tak jak w przypadku niedoleznych maturzystow. Przecietny maturzysta taki nie jest. Natomiast kazdy pisze o swoich praktykach, na tym polega dyskusja i o to pytala autorka watku. Moja rada dla ciebie i jeszcze paru innych w tej dyskusji, dorosnij , moze poczytaj na czym polega dyskusja i zacznij jeszcze raz. Na razie EOT
                  • anek-dotka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:52
                    ritual2019 napisała:

                    > Jak zwykle wnioski z doopy, prawda? Ah, tam gdzie zygano tecza to dzieci chetni
                    > e podwoza rodzicow i dalsze bzdety wysnute zeby udowdnic nie wiadomo co. Ludzie
                    > mieszkaja w roznych miejscach, jesli maja mozliwosci to podwoza rodzicow a jes
                    > li nie maja to tego nie robia a to organizuja jesli zajdzie taka potrzeba. Potr
                    > zeba moze byc organizowanie pomocy w przypadku niedolezanych rodzicow, tak jak
                    > w przypadku niedoleznych maturzystow. Przecietny maturzysta taki nie jest. Nato
                    > miast kazdy pisze o swoich praktykach, na tym polega dyskusja i o to pytala aut
                    > orka watku. Moja rada dla ciebie i jeszcze paru innych w tej dyskusji, dorosnij
                    > , moze poczytaj na czym polega dyskusja i zacznij jeszcze raz. Na razie EOT
                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:28
                    >tak jak w przypadku niedoleznych >maturzystow
                    Lub skrajnie niedołężnych studentów, których mamcia musi za rączkę do akademika prowadzić tam i z powrotem, nieprawdaż…? Przeciętny student taki przecież nie jest i sam ogarnia swoje studia, bez asysty mamy. 🤷‍♀️
              • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:18
                >Niektorzy traktuja dorosle dzieci jak >przedszkolaki
                Np prowadzą za rączkę do akademika, bo inaczej nie potrafią..? 😂
              • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 07:08
                Może będą nawet odprowadzać za rączkę do akademika?
              • bona.sforza Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 14:10
                Mnie nikt nie odwoził na maturę, ale na egzaminy na studia tak.
                A na rozmowę o pracę zawiozła mnie ciotka :p
                Wszystko zależy, serio.
    • klaramara33 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:10
      No już w tym wieku to w ogóle nie problem zapytać i wysłuchać. Podstawy komunikacji się kłaniają. Proste pytanie wystarczy zadać dorosłemu dziecku jak I innym, których chcesz wesprzeć - czy potrzebna Ci moja pomoc?,i jak potrzebujesz mojej pomocy, to poproś i tyle. Sama nie decyduj, j a tym bardziej ludzi z zewnątrz.
    • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:14
      A dlaczego opinie znajomych są dla Ciebie takie istotne? Przecież oni mogą mieć zupełnie inny styl życia, wartości i wizję wychowania, to Typ powinnaś wiedzieć co robisz i dlaczego.
    • mocca26 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:31
      IMHO wtedy jeżeli proszą i jeżeli to nie jest za bardzo naszym kosztem (nie mówię o sprawach zdrowotnych itp).

      Czyli biorąc za przykład tę podwózkę. Jeżeli młodzież chce, dojazd ma taki sobie a rodzic nie musi z tego powodu brac urlopu to ok.

      Brałabym jeszcze np taki układ jak miała najma: przesiadki, ryzyko, że autobus wypadnie z rozkładu - wtedy też chyba lepiej podwieźć na ten egzamin
    • ekstereso Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 12:59
      Pomagałam bardziej niz znajomi, właściwie w większości aspektów. Moje dzieci są kochane, samodzielne i empatyczne.
      • majenkirr Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:54
        U mnie tak samo. I nie mogę się nadziwić na jakich fajnych ludzi wyszli.
        Po diagnozie córki obudziła się we mnie mama Bear i od tamtej pory nieba im obojgu uchylałam.
        Ale lekarzy, ubezpieczenia, podatk,i itp. załatwiają sobie sami😉
    • galaxyhitchhiker Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 13:16
      Do roboty idźcie, bo chyba wam z nudów zaczęło odbijać. A i przykład lepszy dzieciom dacie.
    • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:34
      Żadne z moich dzieci nie zgodziłoby sie na to, abym zawoziła je na dorosłe egzaminy, które są w tym samym mieście, do liceum też jeździły tramwajem
      • alicia033 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:50
        po_godzinach_1 napisała:

        > Żadne z moich dzieci nie zgodziłoby sie na to, abym zawoziła je na dorosłe egzaminy, które są w tym samym mieście, do liceum też jeździły tramwajem

        Podpiszę się. W ogóle taki pomysł by im nie postał w głowie. Zwłaszcza, że tramwaj jedzie, ma pod siebie wszędzie ustawione pierwszeństwo przejazdu i zieloną falę a samochód stoi w korkach.
        • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 07:10
          Ale wiesz, że inni mogą mieć inaczej, tzn żaden tramwaj z pierwszeństwem im nie jedzie co 10 minut spod domu pod szkołę…? 🤔
          • alicia033 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 12:21
            Ale wiesz, memphis, że wątek jednak nie jest o tych, co to mieszkali w jeziorze i od zawsze musieli być holowani do szkół w obstawie, bo wokół rzeki wylały, pełne zwierza bory i pełno zbójców na drodze? Jak ktoś jednak przez te cztery lata liceum miał mniej do niego pod górkę, niż ty, memphis, i dawał radę do niej codziennie docierać, to dla mnie nie ma żadnego powodu, żeby nie mógł w ten sam sposób dotrzeć i na maturę.
      • agentka_skalia Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 10:54
        po_godzinach_1 napisała:

        > Żadne z moich dzieci nie zgodziłoby sie na to, abym zawoziła je na dorosłe egza
        > miny, które są w tym samym mieście, do liceum też jeździły tramwajem

        Najwyraźniej nie chcą prosić cię o pomoc, bo wiedzą że i tak nie pomożesz, a nawet wyśmiejesz
        • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 11:10
          agentka_skalia napisała:


          > Najwyraźniej nie chcą prosić cię o pomoc, bo wiedzą że i tak nie pomożesz, a na
          > wet wyśmiejesz

          najwyraźniej masz nie po kolei pod sufitem
          • agentka_skalia Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 11:15
            Cała prawda o tobie w jednym zdaniu
    • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:44
      Ach, już nie mogę doczekać się października w Krakowie, gdy dzieciątka na pierwszym roku studiów będą stać przed automatami biletowymi i zastanawiać się, jak kupić bilet tramwajowy na uczelnię, bo tak to mamusia zawsze woziła.
      • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:46
        Nie widzę tu takich mamuś.
      • alex.vause.is.back Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 15:51
        Jest roznica miedzy: zawsze wozila, a zawiozla na egzamin, zeby nic nie wydarzyło się po drodze.
      • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:18
        Noe było jakiejś sztuki teatralnej o prowincji, z której by się wielkomiejskie paniusie mogły dowiedzieć, że są miejscowości w których nie ma automatów biletowych i tramwajów i dopiero jadąc na studia człowiek sie z tym styka?
        • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:21
          Założyłam, że chodzi o lokalsów, przecież te biletomat różnią się też między miastami, gdzie są.
          • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:32
            Przecież ona nie ma pojęcia, skąd jest osoba, która stoi przy biletomacie. Owszem, różnią się automaty i przede wszystkim systemy biletowe, ale jest łatwiej jak się miało z tym do czynienia niż jak się nie miało.
            • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 16:49
              No nie przyszło mi do głowy, że można się nabijać z ludzi z mniejszych miejscowości, że nie wiedzą, jak działa biletomat.
              • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:34
                angazetka napisała:

                > No nie przyszło mi do głowy, że można się nabijać z ludzi z mniejszych miejscow
                > ości, że nie wiedzą, jak działa biletomat.
                >

                Blogoslawie sluzby public transpo w Porto: gdy widza lekko zagubionego tourist kolo automatu na bilety, podchodza sami z siebie & zyczliwie (in English, French or German!) tlumacza jak skorzystac etc. Jest wszak oczywistym, ze nie kazdy wszystko wszedzie wie, szczegolnie gdy rzecz dotyczy local systemow obslugi automatow biletowych! Long live Porto smile Cheers.
                • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:48
                  Jedno z moich ulubionych miast smile
        • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:45
          A to jest fizyka kwantowa?...
          • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:49
            Jak rozumiem, każde urządzenie, które widzisz pierwszy raz na oczy, rozpykujesz bez zastanowienia?
            • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:52
              Jest to bardzo ciekawe, że ty i gruu założyłyscie, że drwię z ludzi z małych miejscowości. Podobno obie mieszkacie w stolicy.
              I tak, uważam, że nastolatek, który nie potrafi sam sobie kupić biletu na zbiorkom, jest... hmmmm.
              • marta.graca Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:54
                Znam dorosłych, którzy nie tylko nie potrafili kupić biletu na zbiorkom, ale nawet nie jechali zbiorkomem przez kilkanaście lat i jak wsiedli, to było dla nich wydarzenie.
                • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:57
                  marta.graca napisała:

                  > Znam dorosłych, którzy nie tylko nie potrafili kupić biletu na zbiorkom, ale na
                  > wet nie jechali zbiorkomem przez kilkanaście lat i jak wsiedli, to było dla nic
                  > h wydarzenie.
                  >

                  maturzysta, ktory nie umie jechać sam tramwajem i potrzebuje w tym pomocy mamusi brzmi dziwnie
                  • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:14
                    po_godzinach_1 napisała:

                    > maturzysta, ktory nie umie jechać sam tramwajem i potrzebuje w tym pomocy mamus
                    > i brzmi dziwnie

                    Jechac tramwajem a zaplacic za przejazd to nie sa dokladnie te same umiejetnosci wink
                    Sure, maturzysta zapewne moze zapytac obca osobe "jak to sie robi?" (placi za przejazd) & zapewne tak zrobi (nie tylko maturzysta!) jesli nie bedzie innej option. Niemniej jesli mozna maturzyscie akurat w dniu matury ulatwic choc ciut zycie podwozac go pod szkole to why not? Mature zdaje sie (w wiekszosci przypadkow wink) raz w zyciu - jesli raz na cale zycie swojego dziecka rodzic podwiezie je pod szkole na ten important exam to raczej sky will not fall big_grin C'mon, jesli mozna sobie wzajemnie zycie ulatwic to w imie czego je utrudniac? BTW, co to za roznica czy ow maturzysta skorzysta z pomocy mamusi (podwiezienie) czy innego doroslego (wytlumaczenie jak zaplacic)? Ewidentnie tej pomocy potrzebuje, czemu nie ma o nia poprosic mamusi? surprised Cheers.
                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:52
                    >maturzysta, ktory nie umie jechać sam >tramwajem i potrzebuje w tym pomocy >mamusi brzmi dziwnie
                    Czy ten maturzysta jest teraz z Tobą w pokoju..? Bo IMO stanowi tylko wytwór twojej wyobraźni… 🤔
                  • gryzelda71 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 10:32
                    Bosze tramwajem jechałam kilka razy w życiu....
                    Zbiorkomem prawie nie jeżdżę.
                    Umiem kupic bilet, ale na bogow muszę odczytać instrukcję.
              • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:56
                Nie, ja nie założyłam, nie przyszło mi do głowy, że można się z tego nabijać, co napisałam. I czy mieszkanie w Warszawie wyklucza empatię czy co?
                Nastolatek, który wcześniej nie musiał kupować sobie biletów na zbiorkom, bo jest ze wsi, gdzie zbiorkomem są trzy busy na dzień, ma prawo nie wiedzieć od razu, jak obsłużyć biletomat.
                • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:58
                  angazetka napisała:


                  > Nastolatek, który wcześniej nie musiał kupować sobie biletów na zbiorkom, bo je
                  > st ze wsi, gdzie zbiorkomem są trzy busy na dzień, ma prawo nie wiedzieć od raz
                  > u, jak obsłużyć biletomat.
                  >

                  to zapyta przechodnia, mamusia nie jest tu do niczego potrzebna
                  • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 18:59
                    Gdzieś piszę o mamusi?
                    • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:01
                      angazetka napisała:

                      > Gdzieś piszę o mamusi?
                      >

                      jeśli nie zauważyłaś to wątek jest o matkach wspierających swoje dzieci
                      • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:03
                        Przeczytaj, jak zaczyna się ta odnoga i o kim jest.
                        • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:09
                          angazetka napisała:

                          > Przeczytaj, jak zaczyna się ta odnoga i o kim jest.
                          >

                          proszę bardzo

                          pursuedbyabear
                          Re: Wspieranie dzieci
                          09.05.26, 15:44
                          Ach, już nie mogę doczekać się października w Krakowie, gdy dzieciątka na pierwszym roku studiów będą stać przed automatami biletowymi i zastanawiać się, jak kupić bilet tramwajowy na uczelnię, bo tak to mamusia zawsze woziła.
                          • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:15
                            No. Jest coś o kupującej bilety mamusi?
                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:54
                    >to zapyta przechodnia, mamusia nie >jest tu do niczego potrzebna
                    Wcześniej wymyśliłaś maturzystę, który boi się jechać tramwajem, teraz - mamusię kupująca bilety. Czy w tej bajce będą w końcu smoki…?
                • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:06
                  Ponownie pytam: czy pisałam coś o wsi?...
                  • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:06
                    A sprawdzasz im akty urodzenia na tym przystanku? wink
                    • po_godzinach_1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:10
                      angazetka napisała:

                      > A sprawdzasz im akty urodzenia na tym przystanku? wink
                      >

                      temat prowincji wprowadziła analoga_niet
                      • angazetka Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:17
                        Tak. Ale czy na pierwszy rzut oka wiadomo, czy przypadkowa młodzież na przystanku nie umie kupić biletu, bo jest Krakusem, którego mamusia woziła, czy jest z Pipidówki Dolnej i pierwszy raz kupuje bilet w biletomacie?
                        • volta2 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 20:03
                          ale z sumirki wyszła wiocha mentalna, nigdy nie miałam wątpliwości, że tam mental jest srogo zaburzony, ale że aż tak?
                  • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:56
                    Co to za miasto, w którym młodzież szkolna nie jest zwolniona z opłat za komunikację/nie korzysta z biletów okresowych…?🤔
              • memphis90 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:51
                >założyłyscie, że drwię z ludzi z małych >miejscowośc
                A wiesz kim są studenci na przystankach…? Znasz osobiście każdego z osobna…? 🤔

                >tak, uważam, że nastolatek, który nie >potrafi sam sobie kupić biletu na >zbiorkom, jest... hmmmm
                Moje nastolatki mają bilety półroczne, więc nigdy nie musiały kupować biletu w automacie. Gdyby musiały z jakiegoś powodu kupić bilet - musiałby ogarnąć co i jak. Co więcej - ja jeździłam całą młodość zbiorkomem, a po awarii auta musiałam od nowa rozkminić jak się teraz kupuje bilety na autobus, a jak na pociąg, bo przecież systemy się zupełnie zmieniły. Tak samo jest podczas wycieczek do obcych miast - też stoję pod tym czy innym biletomatem i kombinuje jaki bilet, jak skasować i jak zapłacić. 🤷‍♀️

                Więc doprawdy nie widzę powodu do wyśmiewania ludzi, którzy pierwszy raz stykają się z systemem i wyrokowania o ich dotychczasowym sposobie poruszania się po mieście.
              • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:56
                A nie potrafi? Czy po prostu potrzebuje trochę czasu, żeby się zorientować jaki jest system, jaki bilet trzeba?
        • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:50
          analoga_niet napisała:

          > Noe było jakiejś sztuki teatralnej o prowincji, z której by się wielkomiejskie
          > paniusie mogły dowiedzieć, że są miejscowości w których nie ma automatów bileto
          > wych i tramwajów i dopiero jadąc na studia człowiek sie z tym styka?
          >

          Ale to do mnie było?...
          • analoga_niet Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 20:20
            A do kogo? Nikt inny tu się nie nabija z tego, że studenci przy biletomatach nie od razu wiedzą jak kupić bilet
        • nastarana Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 00:22
          analoga_niet napisała:

          > Noe było jakiejś sztuki teatralnej o prowincji, z której by się wielkomiejskie
          > paniusie

          Była, tylko, że podczas jej premiery Sumire gościła akurat na Biennale di Venezia, a ona chadza tylko na premiery i najlepiej aby odbywały się one w eksperymentalnych teatrach studyjnych. Sztuka o prowincji była grana w zwykłym plebejskim teatrze.
          • pursuedbyabear Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 11:15
            Zapomniałaś dodać o Avignon.
      • bezmiesny_jez Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 10:08
        Dzieciątka krakowskie to raczej wiedzą, dzieciątka spoza miasta mają prawo nie wiedzieć. Ile ematek zakłada wątki typu: jaki bilet kupić w mieście X?
        • alicia033 Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 12:33
          bezmiesny_jez napisała:

          > Dzieciątka krakowskie to raczej wiedzą,

          niekoniecznie, w Krakowie lokalna młodzież szkolna ma komunikację miejską za darmo. Przynajmniej w trakcie roku szkolnego.

          > dzieciątka spoza miasta mają prawo nie wiedzieć.

          Dzieciątka, skądkolwiek by nie były, w przeciwieństwie do niektórych pytających ematek, nie mają żadnych problemów z ogarnięciem sobie kupna biletu na komunikację miejską czy kolejową, bo "od zawsze"wink potrafią używać internetu, w celu ogarnięcia co i jak. Oraz wiedzą, że biletomaty nie gryzą, więc nie boją się ich dotknąć i nie wiszą nad nimi, zastanawiając się, a co będzie jak nacisnę ten przycisk zamiast tamtego?
          • angazetka Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 13:39
            > niekoniecznie, w Krakowie lokalna młodzież szkolna ma komunikację miejską za darmo. Przynajmniej w trakcie roku szkolnego.

            Tylko w szkołach podstawowych.
    • misiamama Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:34
      Ty nie masz problemu ze wspieraniem dzieci, tylko masz problem z poczuciem własnej wartości. A źródłem tego może być to o czym wspomniałaś na końcu. Każde dziecko jest inne i potrzebuje innego wsparcia, więc zamiast usiłować ustalić wzorzec z Sevres matki wspierającej, skoncentruj się na wsparciu samej siebie. Jest wiele bardzo pomocnych strategii wspierania siebie. To Ci pomoże, jeżeli masz takie doświadczenia z rodzicami, że czujesz że to nie był dobry wzorzec rodziny, oraz że jako mama jesteś niewystarczająca i pewnie nie spełniasz jakiegoś standardu "matki-jaka-powinna-być".
    • bi_scotti Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 17:50
      W czym pomagam by default?
      We wszystkich "polskich sprawach" choc i w tych sama czesto musze prosic o pomoc "local circle" znajomych i/lub krewnych wink
      Sredniemu we wszystkich sprawach zdrowotnych choc najczesciej jest to full cooperation z jego girlfriend.
      We wszystkich prezentowo-niespodziankowych sprawach/dzialaniach dotyczacych Starego Bi_scotta lub reszty siblings wink
      Poza tym okolicznosciowo wspieram/pomagam wedlug prosb & potrzeb. Gdy w czasie Covid moj Najmlodszy "potrzebowal mamusi" no bo tak ... to latalam do niego do BC prawie nonstop (pierwszych kilka flights bylo amazing - tylko po kilka osob w samolocie!) choc "stary byk" mial juz wtedy 30tke na karku (on jest rocznik '91) big_grin No ale czasem i tacy jak on ... bez mamusi ani rusz when life sucks wink Cheers.
    • nenia1 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 19:51
      zosia_1 napisała:

      > A ja sama nie
      > wiem do końca co jest najlepsze, tak żeby przy okazjii nie zrobić dzieciom kr
      > zywdy, ale dać im poczucie, ze nie muszą wszystko sami, co bywa bardzo obciążaj
      > ące w życiu i coś o tym wiem

      Nikt nie wie co jest najlepsze, zwłaszcza że człowiek to złożona istota i to co dla jednego faktycznie może być najlepsze dla drugiego niekoniecznie. W każdym razie kolejny post w którym matka jest przekonana, że od niej wszystko zależy i że dzieci to strasznie kruche istoty, które byle co skrzywdzi i zniszczy.
    • wyprawa32768 Re: Wspieranie dzieci 09.05.26, 20:52
      Wszystko zależy co rozumiesz przez to że wszystko załatwiasz. Czy robisz im codziennie śniadanie/obiad/kolację i jeszcze kanapki do szkoy ? czy za nich sprzątasz ? czy sama robisz i wnosisz zakupy ? czy umawiasz ich do lekarza ? czy twoje dzieci kiedykolwiek umyły łazienkę ? Czy sprzątają kuwetę po kocie czy jakie tam masz zwierzę ? Każdy inaczej rozumie nadopiekuńczość.
      Zawiezienie na egzamin na prawo jazdy czy na maturę to akurat normalna sprawa a nie nadopiekuńczość.
    • bywalec.hoteli Re: Wspieranie dzieci 10.05.26, 13:15
      Trzeba to jakoś wyposrodkowac, więc robisz dobrze.
      Dzieci które wszystko dostają na tacy i bez wysiłku z reguły tego nie doceniają a w starciu z normalnym życiem są bezradne.
      Dzieci które mają za bardzo pod górę mogą nie osiągnąć tego co dzieci które mają ułatwiony start.

      Więc trzeba wyposrodkowac. Keep up the good wiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka