swiezynka77
27.05.26, 11:46
pewnie nic nie wymyślicie nowego, ale mogę się przynajmniej wyżalić.
emerytka z dużymi problemami ruchowymi, po operacjach. nie rehabilituje się bo "lepiej nie będzie" (nie uznaje argumentu, że mogłaby ćwiczyć aby nie było gorzej). kasa nie jest problemem - rehabilitant mógłby przychodzić do niej do domu ale odmawia. od wielu lat mieszka sama i w miarę radzi sobie samodzielnie, korzysta tylko z usług sprzątania i niewielkiej pomocy dzieci w cięższych zadaniach. raz-dwa w tygodniu wychodzi o kuli z mieszkania do sklepu czy lekarza, robi drobne zakupy. nie wiadomo co będzie jak jej się pogorszy, kategorycznie odmawia przeprowadzki.
skarży się na nudne życie, jednak większość propozycji odrzuca. jedyną rozrywką jest tv i gazety. wizyty nasze ok, ale nie sprawia wrażenia jakby ją uszczęśliwiały. rzuca teksty w stylu "znowu się obudziłam i nie wiem po co". na ile jestem w stanie ocenić, nie ma jednak depresji. nie czyta książek, nie chce audiobooków, odpadają robótki ręczne czy krzyżówki, żadne spotkania seniorów nie wchodzą w grę.
miała koleżanki ale teraz rzadko się z kimkolwiek widuje. jak próbujemy wyciągać ją z domu to w większości odmawia bo nie jest w stanie długo siedzieć np w kinie.
osoba inteligentna, w pełni sprawna umysłowo. co jakiś czas wspomina o eutanazji jak będzie gorzej ale po pierwsze to nielegalne a po drugie nawet gdyby było legalne to pewnie by się nie kwalifikowała bo nie ma chorób typu rak (zdaje sobie z tego sprawę). o tym co ja czuję w związku z tym - nie ma rozmowy.
taki Dzień Matki...