Dodaj do ulubionych

emerytka - czy da się pomóc

27.05.26, 11:46
pewnie nic nie wymyślicie nowego, ale mogę się przynajmniej wyżalić.

emerytka z dużymi problemami ruchowymi, po operacjach. nie rehabilituje się bo "lepiej nie będzie" (nie uznaje argumentu, że mogłaby ćwiczyć aby nie było gorzej). kasa nie jest problemem - rehabilitant mógłby przychodzić do niej do domu ale odmawia. od wielu lat mieszka sama i w miarę radzi sobie samodzielnie, korzysta tylko z usług sprzątania i niewielkiej pomocy dzieci w cięższych zadaniach. raz-dwa w tygodniu wychodzi o kuli z mieszkania do sklepu czy lekarza, robi drobne zakupy. nie wiadomo co będzie jak jej się pogorszy, kategorycznie odmawia przeprowadzki.

skarży się na nudne życie, jednak większość propozycji odrzuca. jedyną rozrywką jest tv i gazety. wizyty nasze ok, ale nie sprawia wrażenia jakby ją uszczęśliwiały. rzuca teksty w stylu "znowu się obudziłam i nie wiem po co". na ile jestem w stanie ocenić, nie ma jednak depresji. nie czyta książek, nie chce audiobooków, odpadają robótki ręczne czy krzyżówki, żadne spotkania seniorów nie wchodzą w grę.

miała koleżanki ale teraz rzadko się z kimkolwiek widuje. jak próbujemy wyciągać ją z domu to w większości odmawia bo nie jest w stanie długo siedzieć np w kinie.

osoba inteligentna, w pełni sprawna umysłowo. co jakiś czas wspomina o eutanazji jak będzie gorzej ale po pierwsze to nielegalne a po drugie nawet gdyby było legalne to pewnie by się nie kwalifikowała bo nie ma chorób typu rak (zdaje sobie z tego sprawę). o tym co ja czuję w związku z tym - nie ma rozmowy.

taki Dzień Matki...
Obserwuj wątek
    • misiamama Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 11:59
      Osoba inteligentna i w pełni sprawna umysłowo może nie zyczyć sobie robótek ręcznych, kina, koleżanek emerytek i spotkań seniorów. Może także chciec odejść na własnych warunkach, nawet wiedząc że to nielegalne i raczej nierealne. Na Twoim miejscu skupiłabym się na tym co napisałaś w ostatnim zdaniu. Rozumiem, że relacja z matką, która nie jest zainteresowana zyciem córki i nie sili się na minimum uprzejmości, jest trudna. Jeżeli udałoby Ci się nie wikłać w poczucie że Ty jesteś odpowiedzialna za dobre samopoczucie matki, jeśli udałoby ci się zaakceptować fakt, że ona jest taka jaka jest, i Twoja rola w jej zyciu też jest taka jaka jest, i nie będzie żadnej zmiany, to byłoby Ci lżej.
      • swiezynka77 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:50
        masz rację. wciąż mam poczucie że mogłabym COŚ jeszcze zrobić ale nie wiem co
        • aqua48 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:03
          swiezynka77 napisał:

          > wciąż mam poczucie że mogłabym COŚ jeszcze zrobić ale nie wiem co

          Jedyne co możesz realnie zrobić to odpuścić i zadbać o własne zdrowie psychiczne w tej sytuacji. Mówię z własnego doświadczenia.
          • bazia_morska Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:23
            Podpisuje się.
            • ophelia78 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 21:49
              Ja również
    • brenya78 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 11:59
      "na ile jestem w stanie ocenić, nie ma jednak depresji"

      To nie raczej źle oceniasz.
      • brenya78 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:00
        Miało byc "to raczej zle oceniasz". Gupi telefon.
    • iwoniaw Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 11:59
      Oczywiście jest jak mówisz, możesz się co najwyżej wyżalić, pomóc się natomiast nie da, a tak naprawdę nie ma takiej potrzeby, skoro zainteresowana sprawna umyslowo odmawia tego, tamtego i jeszcze owego. Zapewniam Cię, że gdyby chciała książkę, rehabilitanta, wyjscie do klubu czy cokolwiek innego, to skorzystalaby z propozycji albo wrecz sama by artykulowala potrzebę w taki czy inny sposob. Tak jak obecnie artykuluje "bawcie mnie, bo coś się za mało staracie". Tak, mało postaw mnie tak wkurza jak opisana. Totalna ksobność, konentracja wyłącznie na wlasnych sprawach, wlasnej nudzie i własnych uczuciach - komuś w pelni sił i obcemu otoczenie już dawno by powiedzialo, co o tym mysli, a tak to każdy sie mniej lub bardziej hamuje, bo osoba coraz bardziej niedołężna, bo to bliska krewna, bo ma juz swoje lata itd. Mam nadzieję, że mi tak nie odpali na stare lata 🤦‍♀️
      • kurt.wallander Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:39
        Też mam nadzieję, że taka nie będę na stare lata, ale tutaj jednak ten opis pasuje mi do definicji depresji.
        • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:24
          Niekoniecznie. Niektórzy tacy po prostu są. "Nikt minie nie odwiedza, sama siedzę" - ale jak odwiedzisz, to tv rozdartego na maska nie wyłączy, bo serial. Jak zaproponujesz, że weźmiesz do siebie, to okazuje się, że grafik seriali jest tak napięty, że ciężko trafić. Jak już w końcu łaskawie zgodzi się, to "na kawę" trwa 5h z godzinną przerwą na rozmowę telefoniczną z koleżanką, a ty siedzisz i czekasz. Koleżanki były, zerwała kontakt, bo "nie lubi się gościć". I tak latami. Nie chodzi o to, żeby coś zmienić, tylko adorować.
          • nangaparbat3 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 19:42
            Ale tak wlasnie wyglada depresja i jest powszechna wśród starych ludzi w Polsce i bardzo rzadko leczona.
            • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 19:57
              Nie, gadanie z koleżanką, z która się gada codziennie, przez godzinę, jak się jest u kogoś to buractwo. Tak samo jak zaproszenie na kawę, a potem oglądanie tv.
    • primula.alpicola Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:03
      Hmmm, brzmi depresyjnie (albo atencyjnie?). Może jednak jakieś leczenie?
      Przecież twn rehabilitant, jeśli ją stać, byłby idealny, nawet codziennie, miałaby z niego korzyści zdrowotne, towarzyskie, psychiczne. Namówcie ją.
      Jak można tak marnować czas życiasad
      • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:27
        Moze ona juz nie chce tego czasu.
        • primula.alpicola Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:14
          Tym bardziej straszne.
          Wszyscy kiedyś umrzemy, zawsze można to przyspieszyć, tylko wtedy się zostawia kogoś w poczuciu winy i rozpaczy.
          • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:17
            No z tym przyspieszeniem to różnie.
            Ale czy ma sie żyć dla.innych? Roznie bywa
            • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:19
              I wcale to straszne nie jest, tylko my to sobie inaczej wyobrażamy. Bo to powinna, tamto powinna. Nie autorki wina, ze jej matka tak robi. Nie wbijac sie w poczucie winy.
              • primula.alpicola Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:44
                Seniorka skarży się na nudę. Autorka się stara, proponuje, i nic.
                • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:20
                  I zostawić. Skoro zdane rozwiazanie nie jest akceptowalne.
        • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:25
          Problem w tym, że za chwilę będzie pewnie niesamodzielna i odmawiająca ośrodka, a dzieci będą mieć ją na karku.
          • enith Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 19:49
            Gdy decyzja w końcu będzie należeć do dzieci, bo matka będzie niesamodzielna, to się ją umieści w ośrodku, czy będzie tego chciała, czy nie. Dopóki jednak sama sobie w miarę radzi, nie ma sensu ani animować, ani leczyć jej na siłę. Chce siedzieć cały dzień i gapić się w TV, jej prawo. Gdy zniedołężnieje, dzieci będą robić to, co one uważają za słuszne.
      • nangaparbat3 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 19:45
        Popieram. Narzuciłam mojej mamie pana fizjoterapeutę, bardzo sceptycznie do niego podeszła, po kilku zabiegach oświadczyła, że raz w tygodniu to za mało, teraz jest dwa razy. Zdecydowanie się mamie poprawiło, pod każdym względem.
    • slonko1335 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:07
      a co się stanie jak już jednak zrobi się gorzej? zaplanowała już taki scenariusz czy wtedy Ty się będziesz musiała martwic?
      • hanusinamama Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:20
        NO wtedy ona się bedzie zapewne musiała martwić. Ja ją rozumiem, bo to nie chodzi o uszczęsliwianie kogoś na siłe ale tu sobie seniorka sama szkodzi a efekty tych szkód potem znosić bedzie musiała autorka
        • slonko1335 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:21
          no dokładnie bo własnie mamy dokładnie to na tapecie, może zatem seniorkę warto uświadomić, bo moja nienajlepiej znosi to, ze nie ma juz prawa głosu i o wszystkim decyduje ktoś inny...
          • zerlinda Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:43
            Moja też źle znosi, że generalnie ktoś inny decyduje i ma gdzieś, że wszystko jest robione dla jej dobra i pod nią. Umysłowo całkiem sprawna pomimo 99 lat. Fizycznie też nie najgorzej. No ale nie może już mieszkać sama. Co mnie utruje, to moje, zeby zaciskam często.
      • swiezynka77 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:47
        jakąś opcją będzie pomoc z zamieszkaniem (ma wolny pokój) ale czy będzie to w stanie znieść - nie wiem
        • slonko1335 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:51
          no wtedy to raczej nie będzie miała wyjścia, kwestia jeszcze tego czy jakaś pomoc będzie chciała ją znosić...
        • aqua48 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:59
          swiezynka77 napisał:

          > jakąś opcją będzie pomoc z zamieszkaniem (ma wolny pokój) ale czy będzie to w s
          > tanie znieść - nie wiem

          U nas taka opcja nie wchodzi w grę, choć już też właściwie ten czas nadszedł, ale nie wyobrażam sobie by ktoś był w stanie wytrzymać w jednym mieszkaniu z osobą która jedyne co robi jeśli nie przysypia, to potrafi skutecznie zatruć innym wokół życie. Jeśli czegoś nie dostaje już, natychmiast, to po prostu wrzeszczy. Jeśli coś jet nie po jej myśli (a może to być np. propozycja koniecznej zmiany jej pościeli), to też wrzeszczy.
        • nangaparbat3 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 19:50
          Koleżanka się strasznie użerała z mamą, wreszcie znalazła panią z Ukrainy, pani mieszka x mama i wszystko się odmieniło, ćwierkaja sobie na spacerkach i jest git. Koleżanka odżyła.
    • chybagupi Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:24
      swiezynka77 napisał:

      >. o tym co ja czuję w związku z tym - nie ma rozmowy

      Czyli masz pretensje, że nie docenia twoich starań.
      Nie ma nic gorszego niż uszczęśliwianie na siłę. Daj jej żyć tak jak chce.
      Jeśli sprawna intelektualnie, to załatw jej komputer i dostęp do internetu. Może ją to wciągnie i nie będzie się nudzić.
      • swiezynka77 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:43
        ma komputer i internet ale jej nie wciągnęło
      • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:12
        >Daj jej żyć tak jak chce

        ale ona nie zyje tylko wegetuję, czekając na smierć.
        • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:14
          Dlaczego wegetuje? Bo nie robi tego co sobie wyobraża młodsza osoba?
          • aqua48 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:53
            Nie, wegetuje dlatego że wymiksowuje się z życiacodziennego, jednocześnie stanowiąc coraz większe obciążenie dla otoczenia.
          • iwles Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:56
            gryzelda71 napisała:

            > Dlaczego wegetuje? Bo nie robi tego co sobie wyobraża młodsza osoba?


            Bo skarży się na to swoje obecne życie.
            • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:22
              Czy sie skarzy czu nie chce robić tego co jej córka proponuje to nie wiem.
              I dlaczego straszą osoba nie moze wymiksować sie z zajęć w ktorych zdaniami mlodszych powinna uczestniczyć.
              No chyba, ze ciągle wydzwania i marudzi.
              • iwles Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:33

                Wyżej w którymś poście jest napisane, że skarży się na nudę.
                • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:40
                  Ale kiedy sie skarży? Sama z siebie jęczy, ze nuda panie nuda, czy w ramach rozmow. Mieszka sama, dzwoni często, jakie sa stosunki między kobietami nie wiem.
                  Ale seniorka nie musi robić w swoim życiu takich rzeczy, zeby jej córka uznała, ze mama ajnie zyje.
                  Z tym brakiem ruchy tez jest różnie po operacjach.
                  • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:39
                    Tylko czy seniorka waźmie na klatę konsekwencje rezygnacji z rechabilitacji?
                    • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:45
                      Dlatego pytałam co miala.operowane. Bo to kolosalna różnica.
                      • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:01
                        Ja mam złe wspomnienia, bo prababcia po prostu oświadczyła, że chodzić po operacji nie będzie "bo nie", za to oczekiwała, że ktoś ją na wózku na spacery będzie zabierał codziennie. Po mieszkaniu ze stołeczkiem do wc, ale już jedzenie/picie trzeba było jej nosić.
                        • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:09
                          I jak sobie poradziliście? Niewzłośliwe pytanie.
        • chybagupi Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:21
          mava12 napisała:

          > ale ona nie zyje tylko wegetuję, czekając na smierć.

          Według ciebie wegetuje.
          Jest inteligentna i w pełni sprawna umysłowo. Ma prawo żyć tak jak chce.

          • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:45
            >Ma prawo żyć tak jak chce.

            no jeśli uważasz, że jedzenie i wypróżnianie sie po nim, wyłącznie, to życie, to ok.
            jednak sama zainteresowana mówi, że chetnie poddałaby się eutanazji więc to chyba nie życie, skoro ona sama takiego nie chce.
            • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:23
              Moze ma dość życia. Samobójstwa wśród seniorów tez są.
            • chybagupi Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:34
              mava12 napisała:

              > jednak sama zainteresowana mówi, że chetnie poddałaby się eutanazji więc to chy
              > ba nie życie, skoro ona sama takiego nie chce

              Zainteresowana wspomina o eutanazji jeśli będzie gorzej. Nie wiadomo czy ma 61 lat czy 91 ale wiek nie ma znaczenia jeśli jest w pełni sprawna umysłowo. Ma prawo wyboru sposobu życia i sposobu jego zakończenia.
    • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:32
      A jakie to byly operacje?
      • swiezynka77 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:45
        ortopedyczne
        • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:51
          Biodro, kolano, kręgosłup, dawno temu?
    • zerlinda Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:46
      Nie, pomóc się nie da. Im szybciej to zaakceptujesz, tym lepiej dla Ciebie.
    • ophelia78 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 12:53
      Mamy bardzo podobna seniorke na tapecie.
      Mieszka sama i zajmuje sie narzekaniem. Ma 3 opiekunki wiec codziennie ktoś jest.
      I teraz...
      Tv nir bo w tv nic nie ma
      Ksiazka nie bo ona już sie w życiu naczytałam (g.prawda akuray ale dobra...)
      Wyjście nie bo to nie dla niej
      Koleżanki nie bo ta głupia a tamte jeszcze głupsza.
      Obiady niedobre bo odgrzewane - a sama sobie nie ugotuje (a cale życie gotowala) bo jej sie nie chce.

      Depresja. Atencjyjnosc. Lenistwo.
      Moim zdaniem caly pakiet jednocześnie

      Wiec ja sie odcięłam, nie da sie kogoś uszczęśliwić na siłę.
      Nie chcesz? Trudno. Zachcesz to zadzwon. Nie bede obgadywała czego chcesz i potrzebujesz.

      Z tym ze u mnie to ciotka wiec jakby emocjonalnie łatwiej
      • aqua48 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:20
        My też mamy podobnie. U nas dochodzi jeszcze postępująca demencja. Atencja, roszczeniowość, depresja i lenistwo. Nie da się pomóc. Ostatnio nawet geriatra powiedziała że na lenistwo nie mam lekarstwa. Załatwiłam rehabilitanta bardzo fajnego - przegoniła. Załatwiłam sporo rzeczy - wszystko nie tak. Codziennie ktoś z nas jest, plus opiekunka która gotuje, trochę sprząta i robi niewielkie zakupy. Tyle.
      • nangaparbat3 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 22:46
        Okulary? Zauważyłam, że za każdym razem, jak powinnam zmienić na mocniejsze, przestaje mi sprawiać przyjemność czytanie. Teraz już wiem o co chodzi i gnam do optyka.
    • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:33
      wg mnie to jednak depresja.
      Jeśli byłaby taka możliwość to jednak podawałabym jej jakieś środki antydepresyjne.
      Pewnie bierze jakieś lekarstwa.
      Dałaby się namówić na jakiś wyjazd? zawiozłabyś, przywiozła, mogłabyś pojechać z nią jako opiekun.
      Ja od lat jeżdże do podobnego ośrodka, rehabilitacyjno-wczasowego, nad morzem. Głownie są tam emeryci choć nie tylko. Są jakieś nieuciążliwe zabiegi rehabilitacyjne ale niobowiązkowe. Są różne zajęcia popołudniowe, można skorzystać albo nie. Można pogadać z ludźmi w swoim wieku, z podobnymi problemami, choćby przy stoliku stołówkowym.
      Taki wyjazd bardzo przewietrza umysł i dodaje energii, i może chęci do życia.
      • kurt.wallander Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:45
        mava12 napisała:

        > wg mnie to jednak depresja.
        > Jeśli byłaby taka możliwość to jednak podawałabym jej jakieś środki antydepresy
        > jne.

        I jak sobie to wyobrażasz? Autorka postu ma skombinować na lewo "jakieś" antydepresanty i podawać je ukradkiem nieświadomej tego osobie, w dodatku, gdy z tą osobą nikt na stałe nie mieszka, żeby monitorować stan (na początku podawania antydepresantów często jest czasowe pogorszenie stanu)?


        > Dałaby się namówić na jakiś wyjazd? zawiozłabyś, przywiozła, mogłabyś pojechać
        > z nią jako opiekun.

        A z opisu wynika, że dałaby się namówić? Raczej nie.
        Można próbować, metoda zdartej płyty, przypominać o opcji, i liczyć, że po jakimś czasie oswoi się z tą myślą i zaakceptuje. Bo, owszem, starsze osoby często protestują, a później jednak są zadowolone....


        > Taki wyjazd bardzo przewietrza umysł i dodaje energii, i może chęci do życia.

        Zgadzam się, ale tu na pewno będzie duży opór.
        • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:14
          >A z opisu wynika, że dałaby się namówić? Raczej nie.

          nie, no najlepiej to usiąśc i opuscic ręce. I płakać.
          Nie znam osoby, warunków, może jakimś fortelem? trzeba wznieść się na wyżyny . Inwencji.
          Np miałam jechać z mężem ale on nie może bo cos, kasa przepadanie - pojedź ze mną.
          Ale zawsze można opuscic ręce i płakać.
          • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:18
            Ale jak sobie to technicznie wyobrażasz. Zmuszasz siła?
      • swiezynka77 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:41
        mava12 napisała:


        > Dałaby się namówić na jakiś wyjazd? zawiozłabyś, przywiozła, mogłabyś pojechać
        > z nią jako opiekun.

        absolutnie nie
      • heniek.8 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:31
        mava12 napisała:

        > Jeśli byłaby taka możliwość to jednak podawałabym jej jakieś środki antydepresy
        > jne.
        > Pewnie bierze jakieś lekarstwa.

        mam podobną sytuację tylko chodzi o sąsiadkę, coś tam gada o eutanazji i jest smutna, proponowałem wspólny wypad nad morze to się nie zgodziła

        tak że tego, mam możliwość podania środków antydepresyjnych do kawy, podaj nazwę i dawkowanie bo trochę nie wiem jak się do tego zabrać
        • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:41
          >podaj nazwę i dawkowanie bo trochę nie wiem jak się do tego zabrać

          nie podam bo nie uzywam i sie nie znam. Z takim problemem to nalezy isc do lekarza psychiatry, najlepiej specjalizujacego się w psychogeriatrii. Są tacy.
          • heniek.8 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:51
            mava12 napisała:

            >
            > nie podam bo nie uzywam i sie nie znam. Z takim problemem to nalezy isc do leka
            > rza psychiatry, najlepiej specjalizujacego się w psychogeriatrii. Są tacy.

            ale napisałaś dosłownie
            "Jeśli byłaby taka możliwość to jednak podawałabym jej jakieś środki antydepresyjne."
            więc sądzilem że jesteś w temacie smile
        • asia.sthm Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:42
          > trochę nie wiem jak się do tego zabrać

          Bardzo nie wiesz 😆
          Najpierw do lekarza po receptę. Rozważanie podania antydepresantów cichcem bez nadzoru to niewybaczalna głupota
    • bi_scotti Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 13:37
      Pewna relative, ktora juz po tamtej stronie cienia powiedziala mi w pewnym momencie "dobre juz bylo" & dla mnie jest to kwintesencja postaw wielu seniors, ktorzy sa w pelni swiadomi, ze smierc nie chce przyjsc a zycie jest juz do dooopy no matter jak sie ludzie dookola nich staraja zeby bylo tylko czesciowo do doopy uncertain Dobre juz bylo. Teraz jest trwanie. To jest depresja. Przy czym rozpoznawanie & leczenie depression dotykajacych seniors jest wciaz w powijakach. Wszedzie na swiecie sad
      Jesli faktycznie chcesz "cos" zrobic, poszukaj geriatric specialist, najlepiej geriatric psychiatrist & sie umow (sama) na rozmowe. No idea jak latwo bedzie znalezc taka osobe & pozyskac appointment w sensownym czasie ale sprobowac warto. Jest szansa, ze dostaniesz troche wskazowek, praktycznych suggestions "jak mowic zeby dzieci/staruszki nas sluchaly" etc. To na pewno nie bedzie 100% solution dla Twojej seniorki ale Tobie moze dac lepsze zrozumienie jej postawy & jej decisions. A gdy Ty lepiej ja zrozumiesz, to bedzie Wam (moze) latwies sie komunikowac chocby in basic matters. Good luck. Life.
    • healios Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:03
      A na czym opierasz swoje przekonanie ze to nie depresja? Bo to co opisalas to jak najbardziej moze sie jako depresja kwalifikowac. I mowie to jako specjalista w temacie
    • tiffany_obolala Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:13
      Myślę, że możesz zrobić dwie rzeczy: zaproponować Seniorce skorzystanie z pomocy psychologicznej/psychiatrycznej, albo/i samej z takiej pomocy skorzystać, by nie dać się wpędzać w poczucie winy i konieczność wymyślania rozrywek osobie, dla której główną rozrywką jest znęcanie się nad bliskimi.

      Mam taką seniorkę w rodzinie (tyle że jest aktywna i raczej cieszy się życiem). Ile by się z nią czasu nie spędziło - wiecznie jej mało. I nie wystarczy, że każde z jej trójki dzieci ją odwiedza - powinny odwiedzać ją razem, najlepiej z małżonkami i dziećmi. Tylko wtedy seniorka czuję się spełniona. Ale tydzień przed i tydzień po takiej wizycie będzie marudzić, że przygotowania/sprzątanie jest straszne i domagać się pomocy, jednocześnie odmawiając jej przyjęcia.
    • heniek.8 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:23
      jak ktoś ci się skarży na nudne życie a ty podpowiadasz to to, to tamto
      to jest zaproszenie do gry "Why Don't You? Yes But …"
      nie rozwiążesz takich "problemów" bo ona odbiera "wynagrodzenie" za to że ich nie potrafisz rozwiązać
    • nenia1 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:54
      Może zamiast jej proponować rozrywki zapytaj czy nie mogła by ci w czymś pomóc. Zastanów się w czym. Ja mam na przykład stare zdjęcia z dzieciństwa i niedawno tata pomagał mi je poukładać i opisać. Są ludzie, którzy nie cenią pustej ich zdaniem rozrywki ale lubią zrobić coś dla kogoś. Chcą się czuć potrzebni. Skoro nie wie po co się budzi najpewniej nie widzi żadnego celu czy sensu. Jakieś zwierzęta do opieki wchodzą w grę? Nie mówię oczywiście o spacerach z psem, ale np. domek tymczasowy dla starego kota itp.
      • asia.sthm Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:39
        Tak to proszenie o pomoc to znakomita metoda zaangażowania zniechęconego życiem seniora.
        Sortowanie i opis starych zdjęć na poczàtek, robota z sensem i na długo. Trochę wspólnie, trochę samodzielnie.
    • pyra_w_kraku Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 14:55
      swiezynka77 napisał:

      > skarży się na nudne życie, jednak większość propozycji odrzuca.

      W jaki sposób przedstawiasz jej te propozycje? Mogłabyś przytoczyć taką rozmowę?
    • weronika_ozankowa Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:06
      O boże, to moja mama sad
      Współczuję - tobie i sobie.
      Ja już przestałam się angażować, namawiać i zachęcać. Niech żyje, jak umie.
    • m_incubo Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:42
      na ile jestem w stanie ocenić, nie ma jednak depresji

      No nie wiem, nie znam twojej matki, ale czytając opis jak najbardziej widzę depresję.
      • m_incubo Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:44
        Zwłaszcza że nawet bycie etatowym zatruwaczem życia bliskich nie chroni przed depresją.
    • lauren6 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 15:47
      > osoba inteligentna, w pełni sprawna umysłowo

      Błąd. Jeżeli nie jest w stanie się skupić na czytaniu książki, audiobooku, krzyżówce czy usiedzieć w kinie to znaczy, że już nastąpił zjazd intelektualny.

      Zbyt optymistycznie oceniasz stan tej kobiety.
      • pyra_w_kraku Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:20
        lauren6 napisała:


        >
        > Błąd. Jeżeli nie jest w stanie /…/ czy usiedzieć w kinie to znaczy, że już nastąpił zjazd intelektualny.

        Może tak, a może przyczyna jest całkiem inna: niektórzy emeryci nie chcą chodzić do kina czy do teatru, bo nie są w stanie wytrzymać tyle bez WC. A korzystanie z dostępnych na mieście wiąże się z dyskomfortem (najłagodniej rzecz ujmując). I nie jest łatwo przyznać się do tego. Porównywanie z tymi, którzy „starsi a jakoś nie mają z tym problemu” nie ułatwia.

        • weronika_ozankowa Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:28
          pyra_w_kraku napisała:

          > lauren6 napisała:
          >
          >
          > >
          > > Błąd. Jeżeli nie jest w stanie /…/ czy usiedzieć w kinie to znaczy, że ju
          > ż nastąpił zjazd intelektualny.
          >
          > Może tak, a może przyczyna jest całkiem inna: niektórzy emeryci nie chcą chodzi
          > ć do kina czy do teatru, bo nie są w stanie wytrzymać tyle bez WC.

          Skupiłaś się na kinie, resztę pominęłaś. A czytanie książki czy słuchanie audiobooka jak najbardziej można realizować w warunkach domowych, z WC za rogiem.
          >
          • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:42
            Pod warunkiem, ze całe życie czytała i lubila to. Moze juz nie znajduje nic wartego uwagi.
          • pyra_w_kraku Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:17
            weronika_ozankowa napisał(a):

            >
            > Skupiłaś się na kinie, resztę pominęłaś. A czytanie książki czy słuchanie audio
            > booka jak najbardziej można realizować w warunkach domowych, z WC za rogiem.

            Ok. Myślałam, że z racji bycia emerytką mogę akurat coś doradzić/podpowiedzieć.
            Też mi się czasem wydaje, że „nie spełniam oczekiwań”. Pffff
            • lauren6 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 22:38
              > Też mi się czasem wydaje, że „nie spełniam oczekiwań”. Pffff

              Zarzuciłaś mi, że - cytuję - "Porównywanie z tymi, którzy „starsi a jakoś nie mają z tym problemu” nie ułatwia." co jest bzdurą, bo nic takiego nie napisałam. Wyciągnęłaś wnioski z kosmosu, a teraz obrażasz się jak ktoś Ci słusznie zwrócił uwagę.
    • enith Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 16:36
      Nie da się pomóc osobie, która tego nie chce. I nawet, jeśli mama ma depresję, a sporo osób w jej wieku i sytuacji ma, to nie będziesz jej leczyć na siłę czy za jej plecami podawać antydepresanty. Mama jest sprawna umysłowo, więc to ona decyzuje o zakresie jej codziennych zajęć czy podjęciu leczenia. Ty myśl o sobie, swoim zdrowiu (także psychicznym) i swoim komforcie.
    • magdulecp Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:22
      Ile matka ma lat? Jedyna rada jaka mogę Ci dać to przestań grać w tą grę. Nie chce tego czy tamtego to nie chce. Narzeka na nudę mówisz znajdź sobie zajęcie, pierogi zrób czy coś. Chce umrzeć odpowiadaj to nie ze mną gadaj, nie pójdę siedzieć za morderstwo. A co do rehabilitacji to bym opierd....a równo i tak też zrobiłam ze swoją, zaczyna w sierpniu. Dopóki ma widownie i jej trucie trafia w ciebie dopoty nie przestanie. I pamiętaj ona miała swoje życie i to tylko jej wybór jak je przeżyła. Ty masz swoje.
      • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:52
        >I pamiętaj ona miała swoje życie i to tylko jej wybór jak je przeżyła.

        no tak nie do końca...
        Kiedy ja urodziłam dzieci to jednak to zdecydowanie zaważyło na moim życiu. Moja kariera zawodowa zatrzymała sie, by nie powiedzieć legła w gruzach bo... dzieci.,
        Oczywiscie, miałam wybór np. aborcję. Wtedy nie byłoby ani moich dzieci, ani dzieci "onej", ani magdusi.
        czyli, to takie pitolenie żeby pitolic, szanowna magdusiu.
        Nalezy uruchomić pozostałe komórki mózgowe zanim cos się napisze.
        • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:37
          Dzieci to jest decyzja, same z nieba nie spadają, w czasach seniorki też były kobiety bezdzietne. Oczekiwanie od dzieci wdzięczności, że się je urodziło i grania w toksyczne gierki jest wyssane z palucha.
          • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:51
            Oczekiwania od zdrowej na umyśle seniorki, zeby żyła.wedle wizji córki też dziwaczne.
            • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:03
              To są oczekiwania, czy bezradność, bo seniorka deklaruje, że jest głęboko nieszczęśliwa, jednocześnie bombardując wszystkie propozycje? Dla mnie to drugie, dlatego najlepiej się odciąć, bo pomóc się nie da.
              • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:13
                Nie wiem jaki jest kontakt tych kobiet.
                Ale ja bym minimum robiła. Mam ciotkę to nie tamto nie. Kiedyś namawiałam, teraz po jednym nie mówię okej.
            • novembre Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:32
              Autorka nie oczekuje, zeby matka zyla wedle jej wizji. Skoro matka narzeka, ze jej zle, a rozne sposoby polepszenia sytuacji sa wysylane na drzewo, no to co ma autorka zrobic. To takie "jest mi zle i w tym zle jest mi bardzo dobrze". Moja matka to samo, skad sie to bierze? Ze samotni na starosc? Moja jest wdowa juz niemal 30 lat, nie wyszla ponownie za maz, nawet nie miala nigdy nikogo do spacerow i do teatru, bo nikt nie dosiegnal poprzeczki ustawionej przez tate. Znajome sa glupie i duzo gadaja, sasiadki tez, propozycje kina / teatru przyjmuje, ale wiadomo, wozona spod drzwi do drzwi (a i to potrafi powiedziec "ale sie nachodzilam!"). Ma problemy z wsiadaniem do samochodu, bo kregoslup ma sztywny i ona sie nie zegnie w ogole. Znaczy, nie przygarbi plecow. Najlepiej, zeby siostra zmienila samochod na jakiegos miejskiego suva wink.
              Kiedys nam z siostra powiedziala, ze jak bedziemy w jej wieku, to "zobaczymy". Odparlysmy, ze nie przypominamy sobie, zeby ona w naszym wieku jezdzila na rowerze, chodzila na joge czy w ogole dbala o swoje cialo jakos szczegolnie. Wiec my w jej wieku, o ile nas wypadek czy rak nie polozy, zamierzamy wciaz bez problemu przejsc kilka kilometrow na spacerze z psem, zamierzamy same sobie zakladac rajstopy i klekac w kosciele (czego mama nie robi od czterdziestki).
              Zalozylam ostatnio jednoosobowy klub pt. nie chce byc na starosc jak moja matka, i robie duzo w tym kierunku. A jak postepowac z matka dzisiaj? Nie wiem.
              • gryzelda71 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:39
                Tak.obus dotrzymała słowa.
              • pyra_w_kraku Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 21:49
                novembre napisała:

                > A jak postepowac z matka dzisiaj? Nie wiem.

                Przede wszystkim nie matkować swojej matce.
              • bi_scotti Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 22:41
                novembre napisała:

                > nie przypominamy sobie, zeby ona w naszym wieku jezdzila na rowe
                > rze, chodzila na joge czy w ogole dbala o swoje cialo jakos szczegolnie. Wiec m
                > y w jej wieku, o ile nas wypadek czy rak nie polozy, zamierzamy wciaz bez probl
                > emu przejsc kilka kilometrow na spacerze z psem, zamierzamy same sobie zakladac
                > rajstopy i klekac w kosciele (czego mama nie robi od czterdziestki).
                > Zalozylam ostatnio jednoosobowy klub pt. nie chce byc na starosc jak moja matka
                > , i robie duzo w tym kierunku.

                OK, nie chce brzmeic jak wredna glizda, honestly. Niemniej mam poczucie, ze powinnam comment ...
                Biegam od czasow wczesno-nastoletnich, od ponad 30 paru lat biegam co rano (no matter what's the weather) 5K. No i coz, gdy skonczylam 65 lat (more-or-less), bywaja poranki gdy musze odpuscic, bo arthritis w duzym palcu u lewej stopy dokucza tak, ze nie ma przepros - nie ma mowy o jogging, nawet wakacyjne hiking musialam w takie dni odpuscic uncertain Nie podniose juz 70K jak bylam w stanie jako 40latka & od czasu pandemic nie moge juz chodzic na obcasach sad Of course, wciaz jestem "sporty" big_grin Wciaz jezdze na nartach, plywam, canoe, kayak, hiking etc. Ale juz od pewnego czasu wiem, ze (jeszcze!) jestem lucky (I hope I'm not jinxing wink), bo mam coraz wiecej znajomych, ktorzy przez kolejne lata byli uber active, jadaja rozsadnie, dbaja o swoja kondycje etc. a mimo to coraz wiecej z nich musi miec operacje na kolana, biodra, innym jak mnie - dokucza arthritis ale na much bigger scale (nie tylko ten jeden duzy palec u stopy), 2 osoby maja diagnosed lyme disease - najprawdopodobniej skutek ugryzien przez jakies kleszcze, but who knows, eh ... I inne doleglowosci zwiazane z wiekiem. To naprawde nie musi by rak, zawal czy wypadek zeby czlowiek poczul sie ... hmmm ... stary, zmeczony, zawiedziony wlasnym cialem. A to tylko wszak ta strona fizyczna. Dochodza kwestie spirit, mental strenght, wielokrotnie dobijajace poczucie przemijania, ktore tez wplywa na kondycje i ogolne well-being. Wiec zyczac wszystkim zachowania pelni zdrowia i sil do 100+, chce tylko zwrocic uwage na to, ze przy najlepszych checiach & staraniach tylko w jakies czesci jestesmy "kowalami swojego losu" w kontekscie "zabezpieczenia zdrowej & sprawnej starosci". Of course, pracowac nad tym trzeba (hope for the best, prepare for the worst) ale ja bym sie wystrzegala oceniania kogokolwiek, bo tak naprawde nie mamy pojecia jaka nas czeka starosc. Dla wszystkich moje jak najserdeczniejsze Good Luck! Cheers.
          • mava12 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 21:16
            >Oczekiwanie od dzieci wdzięczności,

            ależ nikt nie oczekuje wdzieczności, w tym np ja.
            Raczej też nie oczekuje wspomniana seniorka.
            Natomiast twierdzenie, że "to tylko jej wybór" to też pewne nadużycie. Jak już urodziła, co nie zawsze było świadomą decyzją, szczególnie kilkadziesiąt lat temu, to juz potem nie do końca "był wybór'
          • nangaparbat3 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 22:53
            nick_z_desperacji2 napisała:

            > Oczekiwanie od dzieci wdzięczności, że się je urodziło i gra
            > nia w toksyczne gierki jest wyssane z palucha.


            Chyba nie chodzi o wdzięczność, tylko o przekonanie, że ludzie w rodzinie, zwłaszcza najbliższej, w mniejszym lub większym stopniu troszczą się o siebie nawzajem.
    • cegehana Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 17:29
      Bo pewnie nie potrzebuje animowania tylko uwagi. Jeśli chcesz pomagać to właśnie to jej daj - słuchaj, zauważ itd. Lepiej poświęcić np. godzinę w tygodniu takiej pełnej uwagi niż czterdzieści godzin krążenia uwagą wokół innych spraw, niby razem ale jednak każda co innego ma w głowie.
      • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:38
        Wiesz, jak posłuchasz przez miesiąc nawet raz w tygodniu godziny jęczenia, że to źle, a tamto jeszcze gorzej, to wyssie z ciebie cała energię.
        • cegehana Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 18:58
          A jak namówisz tę jęczącą osobę na spacer czy szachy to już nie? Jeśli nie ma się dość energii na pomoc to lepiej nie pomagać.
          • nick_z_desperacji2 Re: emerytka - czy da się pomóc 27.05.26, 20:04
            Tu się zgadzam. W wypadku "wszystko nie" połączonego z wiecznym narzekaniem, najlepiej nie pomagać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka