Dodaj do ulubionych

chorzy na raka

16.12.04, 14:18
Moj Tata ma raka jelita grubego jest po operacji i praktycznie kończy już
półroczną chemię.
Kiedy sobie przypominam pierwsze chwile kiedy dowiedziałam się o Jego
chorobie, to pamietam ile było we mnie strachu i przerażenia. I tak sobie
pomyślałam, że moze sa mamy które mają podone problemy, a nie zawsze mają
siłe i odwagę, żeby o tym rozmawaić.... może stworzymy swój wątek, aby
podtrzymywać się na duchu i jakoś sobie radzić z chorobą bliskich....
Jak ktoś ma ochote to zapraszam też na priva - yola66@interia.pl
Obserwuj wątek
    • carmelax Re: chorzy na raka 16.12.04, 14:43
      Ja jestem mamą rocznego Kacperka , kilka miesiecy temu zdiagnozowano u mnie
      nowotwor układu chłonnego.Początki leczenia to strach przerazenie obawy teraz
      juz zaakceptowałam to co dzieje sie wokoł mnie , staram sie myslec pozytywnie a
      w przerwach w leczeniu odbijam od choroby,zupełnie o niej nie mysle, ciesze sie
      synem , ciesze sie kazdym dniemsmile
    • lolka11 Re: chorzy na raka 16.12.04, 14:48
      Moja tesciowa ma raka, ale niestety zadna chemia nie pomaga. W ciagu ostatniego
      miesiaca guz urosl 1 cm. Lekarze daja jej max 2-3 miesiace. Mieszka daleko i
      jedziemy tam na swieta. Troche sie boje, ze ona tylko czeka, zeby zobaczyc
      nasza coreczke...Boje sie jak zareaguje jak ja zobacze....
      Uh, to nie beda najszczesliwsze swieta....

      Pozdrawiam
      Dorota
    • kasiaw43 Re: chorzy na raka 16.12.04, 17:54
      Witam,
      moj Tato w styczniu dowiedzial sie ze ma nowotwor na dwunastnicy. Pamietam moje
      przerazenie jak dostalam od rodzicow wiadomosc.
      Tato od poczatku podszedl do tego bardzo spokojnie, we wrzesniu skonczyl
      chemie, ktora kosztowala go wiele cierpien, jednak nigdy nie dawal tego po sobie
      poznac. Aktualnie robil wyniki ktore wyszly bardzo dobrze, czuje sie rowniez
      dobrze wiec mamy nadzieje ze najgorsze juz za nami.
      Zycze duzo zdrowia i optymizmu.
      Pozdrawiam K.
    • guga74 Re: chorzy na raka 16.12.04, 19:17
      Jolu, mój tata też ma raka jelita grubego. Leczy się od prawie dwóch lat. Przeszedł już trzy operacje, klika sesji chemii. Jest nam ciężko, ale staramy się nie załamywać i wspierać go. To ogromny stres i obciążenie dla całej rodziny. Wyniki są kiepskie, poprawa minimalna. Obecnie tata zamierza skorzystać z dobrodziejstw vilcacory. Uważam, że większa wiara w wyzdrowienie też by mu bardzo pomogła, ale tata jest z natury pesymistą i wszystko widzi w czarnych kolorach. Niestety. Ściskam mocno, aga mama błażeja
      • nela12 do carmelax 16.12.04, 19:53
        witam-czy to ziarnica zlosliwa-ja jestem po leczeniu-jesli chcesz pogadac
        zapraszam na priv-pa
        • jol5.po Re: do carmelax 17.12.04, 09:46
          Carmelax-u zyczę Ci duuuzo siły i jeszcze wieeeelu usmiechów Kubusia, bardzo trzymam kciuki za Twoją walkę z chorobą
          napisałaś tak pogodnie i spokojnie - a taką ciężką próbę zyciową przechodzisz,
          znam ludzi, którzy wyszli z raka
          smile))))
          bardzo Cie pozdrawiam jola
        • agajan Re: do carmelax 17.12.04, 16:03
          Czesc, ja rowniez, pozdrawiam Carmelax i Nela12. Jestem po leczeniu ziarnicy,
          zachorowalam jak moj synek mial 2 latka. Glowa do gory, bedzie wszystko dobrze,
          naprawde mozna dac sobie z tym rade.
          • carmelax Re: do carmelax 17.12.04, 18:37
            Dzięki dziewczyny!To ze sa wsrod Was te ktorym udało sie pokonac ziarnice jest
            bardzo krzepiace. To trudne zyciowe doswiadczenie ale ja wiem ze bedzie dobrze.
            Nie miewam juz chwil zwątpieniasmileZycze wszytkim duuuuuzo zdrowka!
          • nela12 agajan 17.12.04, 20:11
            ile lat jestes po leczeniu?-ja jezdze na kontrole i nieraz sie jednak
            boje........w czasie leczenia nigdy nie myslalam o chorobie-ani o niej nie
            rozmawialam!dopiero od niedawna jakos pomalu potrafie o tym mowic-a teraz moja
            ciocia dowiedziala sie ze ma raka piersisadjezdze tam i ja wspieram ,niema
            nikogo niestety a choroba jest zaawansowana-duzo zdrowia dla wszystkich zycze!
            • agajan Re: agajan 19.12.04, 10:06
              Jestem 1,5 roku po leczeniu. Z tego co wiem, pierwszy rok jest najbardziej
              krytyczny i wtedy moga sie zdarzac nawroty. Wiec sie juz teraz coraz mniej
              boje. Mam kontrole obecnie co 2 miesiace, raz na kwartal RTG, raz na pol roku
              CT. Jestem dobrej mysli, nigdy nie obawialam sie najgorszego. Oczywiscie
              leczenie chemia jest przykre, i sprawia duzo komplikacji tzw. zyciowych, ja
              teraz czuje jak bardzo tamten rok wypadl mi z zyciorysu. Pelna mobilizacja
              dotyczyla jedynie tego, jak to przetrwac, wszystko inne odbywalo sie jakby we
              snie. Nie chcialabym tego powtorzyc.

              Jesli chodzi o mnie, to nigdy nie mialam oporow, aby rozmawiac o chorobie, pod
              warunkiem oczywiscie ze ktos chcial tego sluchac. I to byli przede wszystkim
              inni chorzy, spotykani na oddziale, czy w poczekalni, lub w internecie. Troche
              brakowalo mi wowczas rozmow ze znajomymi, o chorobie lub oczyms innym, wiele
              osob sie niestety odsunelo - nie wiem czy to ze strachu, ze moze by musieli w
              czyms pomoc (a nigdy od nikogo nic nie chcialam!), czy nieprzyjemnie im bylo,
              czy bali sie urazic niewlasciwym pytaniem (ludzie, nie ma niewlasciwych
              pytan!!)... Najbardziej w tej chwili cenie jednego kumpla, ktory nie tylko nie
              bal sie zagadac, ale czasem uzywal i tzw. czarnego chumoru, nie wiem, jak Wam,
              ale mnie taki humor najbardziej przypada do gustu i zaraz rozluznia atmosfere.

              pozdrawiam sedercznie
              Agnieszka
    • magdak5 Re: chorzy na raka 17.12.04, 09:43
      Witaj !

      Mój tata podobnie..w sierpniu przeszedł operację raka jelita grubego, guz był
      bardzo duży (wielkości pięści)itd.. było to dla nas straszne, jakiś koszmar,
      tata musiał się szybko przyzwyczaić do życia ze stomią. Nie jest łatwo, bierze
      zastrzyki z chemii raz na 2 tyg. ale czuje się bardzo dobrze, bardzo dobre ma
      wyniki badań. Jednak bardzo się boimy, że będą przerzuty ponieważ po operacji
      wykryto w wyciętych węzłach chłonnych że komórki rakowe były obecne już w 5.
      Mama jest załamana, że ...zostanie sama.
      Na szczęście mój synek (rok i 8 mies) jest dla nich pociechą, siedzą z nim
      ponieważ ja z mężem pracujemy i on im nie daje się nudzić....
      Napisz co u Twojego taty.
      Magda (makffsa@interia.pl)
    • aga_p_27 Re: chorzy na raka 17.12.04, 11:05
      Witam,
      mój tata też ma raka. Dowiedzieliśmy się o tym w sierpniu. To był szok.
      Pamiętam, że wtedy też chciałam o tym napisać na forum, ale brakło mi odwagi.
      Dopiero dziś, pierwszy raz od tylu miesięcy, znowu się odzywam.
      Tata jest już po 2 operacjach, czekamy na wyniki z węzłów... nadal się boję,
      ale już inaczej. Cieszę się każdym dniem, że nadal jesteśmy razem i mam
      nadzieję, że jeszcze długo będziemy.
      Dziękuję Ci za ten wątek, dzięki Tobie wiem, że nie jestem sama...
      Powodzenia, daj znać co z Twoim tatą.
      Agnieszka, mama Ogiego (ur.14.04.04)
    • mamciama Re: chorzy na raka 17.12.04, 15:05
      Na poczatku grudnia dowiedzialam sie ze moja ciocia ma raka narzadow rodnych
      lub jelita...sa w czasie diagnozowania itp. wziela dwie dawki chemii i
      czekamy.Jest to dla mnie szok,rok temu przeszla na zasluzona
      emeryture...przykre bo nikt by sie niespoadziewal...zawsze tak jest.Trzymam za
      nia kciuki a Wam wszystkim wspolczuje.
      Czasami zycie mnie przeraza...nigdy nie wiadomo co nas spotka...zyjemy w chorym
      pod kazdym wzgledem swiecie. Nie umiemy cieszyc sie tym co mamy,tylko szukamy
      problemow a jak sie pojawi tragedia wszystko zyskuje inny wymiar...eh
      • ma_ksia.24 Re: ziarnica złośliwa 17.12.04, 18:17
        Witam,
        Moja mama zakończyła leczenie ziarnicy w kwietniu tego roku. Mam nadzieję,że to
        choróbsko więcej nie wróci.
        Wzruszył mnie ten wątek.
        Dziękuję.
      • justinka_27 Re: chorzy na raka 17.12.04, 19:39
        Moja babcia przez wiele lat miała problemy z żołądkiem,często była w
        szpitalu,dostawała różne lekarstwa i była na diecie.Kiedy ktoś wreszcie
        stwierdził,że to rak było już niestety za późno sad(( i nic nie dało się zrobić.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • dziubelek2 Re: chorzy na raka 19.12.04, 21:42
      hej!
      ja dowiedziałam sie we wrześniu, że mój tato ma raka prostaty w stadium
      nieoperacyjnym. na szczęśćie nie ma przerzutów do kości ani jamy brzusznej.
      na razie dostaje zastrzyki i chemię doustnie, po nowym roku ma iść na
      naświetlania.pociesza mnie fakt, że po leczeniu wskaznik PSA spadł z 96 na 6
      (norma dla jego wieku wynosi 10). może jednak uda się te zarazę wytępić, w co
      głęboko wierzę i czego wam i waszym bliskim życzę.
      anka
      • martyna1985 Tak bardzo mi ciężko!!!!!! 22.12.04, 00:13
        Witajcie! Moja babcia zmarła 2 lata temu na raka piersi. bardzo to wszyscy
        przeżyliśmy, zwłaszcza mój tata, bo to był jego mama. Tak bardzo się cieszyłam,
        że zobaczy swojeo wnuka, synka mojej siostry, tak bardzo ONA się cieszyła, że
        bedzie prababcią!!! 3m-ce później zmarł brat mojego taty, mój ukochany wujek na
        raka płuc, za którego bym życie oddała, to był szok dla nas wszystkich, mimo że
        wiedzieliśmy o chorobie, ale nicnie wskzywało na to, że to tak szybko...Do dzis
        nie mogę w to uwierzyć. Dopiero w te wakacje pojechałam do cioci i jak poszłam
        na cmentarz czułam jakbym dostała czymś w głowe...po prostu nie mogłam nadal w
        to uwierzyć i do dziś nie mogę, jest mi tak bardzo cięzko. Nie mam komu się
        wyżali, mój chłopak pociesza mnie jak może, ale to nie pomaga. Nikomu więcej
        nie chę tego mówić, bo nie umiem, od razu płaczę. Boże, dlaczego zabrałeś mi
        najukochańszą osobę w moim życiu, dlaczego zabierasz nam tych, których naprawde
        kochamy??????? To jeszcze nie koniec, 5 lat temu zmarła kuzynka mojej mamy na
        białaczkę, 3 lata wcześniej jej córka(moja kuzynka) na raka kości. 4 lata temu
        zmarł mój wujek n raka prostaty ( +przezuty na płuca itp). W maju dowiedziałam
        sie o chorobie mojego drugiego wujka (kuzyna mojej mamy). Ma raka nadnerczy (
        bardzo zadka choroba). Zastanawiam się kto następny....ja, moja mama, tata,
        siostra????? Jakie to straszne, życie w takiej niepewności, strach o bliskich.
        Bo przecież nie wiemy co może przynieść następny dzień...co się wydarzy, jai
        kolejny telefon z tą straszna wiadomością otrzymam...już nigdy nie będzie tak
        jak dawniej, żadne święta, na które chodziliśmy do babci, która nuczyła mnie
        lepić pyszne pierogi ( odkąd odeszła to ja je robię...dzis ulepiłam 150). BOŻE
        JAK MI STRASZNIE CIĘŻKO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • yola66 Re: Tak bardzo mi ciężko!!!!!! 22.12.04, 13:17
          Dzięki za dopisywanie sie do wątku, a przede wszystki za to, że chce i macie
          odwagę o tym mówić... dobrze czasami mieć z kim porozmawiać i wiedzieć że się
          nie jest samym ze swoimi problemami....

          Ponawiam swoją propozycję i zapraszam na priva - yola66@interia.pl

          A wszystkim Wam życzę prawdziwie rodzinnych Świąt....
        • yola66 do martyna 1985 22.12.04, 13:18
          Martyna 1985,
          Starsznie mi przykro.... Musisz byc dzielna i trzymać się i przede wszystkim
          myśleć pozytywnie - jak będziesz chciała pogadać to pisz na priva....
    • martyna1985 do yola66 22.12.04, 23:26
      Dziekuje. Wiem, muszę sobie radzić. Po takich przeżyciach wiem, że życie to
      chwila, krótka chwila...może dlaego mimo tak mlodego wieku (19l) chcialabym
      miec dziecko. Ska mogę wiedzieć co wydarzy się jutro?? pozdarwiam Wesołych
      Świąt!!!
      • ma_ksia.24 Re: do martyna i innych 23.12.04, 11:00
        Tak samo jak Ty byłam świadkiem odejścia wielu bliskich mi osób.Mój ojciec
        zmarł na raka 14 lat temu, moja babcia w tym roku na szpiczaka mnogiego
        (nowotwór złośliwy)a moja mama, tak jak już wyżej wspomniałam zachorowała na
        ziarnicę złośliwą w ubiegłym roku i jest po leczeniu. Tylko ja wiem ile bólu
        kosztowało mnie to wszystko. Poza tym moja kuzynka ma czerniaka-dawali jej ok.7
        mies. życia od wykrycia choroby a żyje już z tym 3 lata. Co chcę powiedzieć? Że
        nie jest się pewnym niczego. Trzeba zdawać sobie sprawę,ze zachorować może
        każdy z nas,bo rak to choroba cywilizacyjna i praktycznie nie znam osoby,która
        w mniejszym lub większym stopniu nie spotkałaby się z tą chorobą. Tak bardzo
        boję się o zdrowie moich bliskich,zwłaszcza mojej kochanej mamy, która tyle
        wycierpiała, ale nie tracę nadziei,że będzie dobrze. Najważniejsze jest to,aby
        w tych ciężkich chwilach nieustannie się wspierać na duchu, bo chyba nie ma
        nic gorszego niż cierpienie w samotności.Pozdrawiam wszystkich przygnębionych
        Życzę Wam siły i wytrwałości. Radosnych Świąt !!!
        • dora31 chorzy na raka 23.12.04, 18:24
          Witajcie
          U nas w rodzinie też było dużo przypadków nowotworów.
          I niestety dotyczyło to też mojego taty, u którego zdiagnozowano raka
          przełyku.......i gdy wydawało się ,że wygrał z choroba ta znów dała o sobie
          znać.
          W październiku minęła rocznica jego śmierci. Bardzo mi go brakuje...........

          A chorym życzę duuuużo zdrówka, wierzę,że Wam się uda wygrać z chorobą!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka