Dodaj do ulubionych

kłopot z kucharką

16.12.04, 20:52
Proszę poradzcie co powinnam zrobić.Moja pięciolatka od tego roku chodzi do
przedszkola,które pod wieloma względami jest naprawdę dobre.Mieszkamy w małym
miasteczku/są 2 przedszkola/i może dlatego,że trudno utrzymać się tutaj takim
placówkom w grupie jest wychowawczyni,a pomaga jej pani kucharka.I właśnie
ta p.kucharka,która jak wynika z moich obserwacji i opowiadań Małej dużo
czasu spędza z dziećmi i chyba za bardzo wczuwa się w swoją rolę.Od początku
kilka razy zwróciła uwagę córce,że nie mam odprowadzać jej do sali.Dodam że w
przedszkolu to jest normalne gdy dziecko jest nowe albo ma zły dzień to
rodzice odprowadzają.Wkurzyłam się,bo mogła mi to powiedzieć osobiście,Mała
bardzo się tym przejęła i chociaż nieraz widziałam że chciała abym ją
odprowadziła ze łzami w oczach odmawiała.Zapytałam wychowawczyni/w tym dniu
akurat nie zastałam kucharki/i usłyszałam,że to żaden problem i porozmawia z
wyżej wymienioną.Małą przekonałam,że możemy razem chodzić,ale nie raz
sootkałam jej oburzone spojrzenie/za to p.dyrektor jak zwykle roześmiane/.Tak
się zdarza,że raz w tygodniu Mała przychodzi do przedszkola po śniadaniu/je w
domu/dzieci ćwiczą do jasełek i dzisiaj zaraz po śniadaniu była próba/o
której nie wiedziałyśmy/ no i p.kucharka znowu do Małej z tekstem-nie
spóżniaj się więcej.Nie chcę robić z igły wideł i lecieć na skargę do
dyrektorki,ale jak widzę,że córka się tym przejmuje to dla niej
stres.Chciałabym porozmawiać z tą kobietą ale nie wiem jak.Nie chciałabym aby
to odbiło się na Małej.A może przesadzam z tym wszystkim może to nic takiego?
Poradzcie co robić./Dodam tylko,ze to nie jest taka typowa jędza dzieci nawet
ją lubią,tylko chyba chce wprowadzać jakieś dziwne zasady,a nawet nie jest
przedszkolanką/.Pa,pa.
Obserwuj wątek
    • lilaa Re: kłopot z kucharką 16.12.04, 21:13
      Przepraszam Cie ale co to za przedszkole??!!!
      Moja mama pracowala w przedszkolu, byla nauczycielka i nigdy nie widzialam
      kucharki na sali. Na sali moga przebywac tylko nauczycielki i pomoc, tzn takie
      panie, ktore pomagaja nauczycielce zapanowac nad dziecmi, ubrac na dwor itp.
      Kucharka to gotuje a nie wychowuje dzieci. Przeciez ona nie ma zadnego
      przygotowania pedagogicznego.
      Jakies to dziwne przedszkole. Moze porozmawiaj z dyrektorka i popros np
      delikatnie zeby pani kucharka uwage tobie zwracalam sam na sam a nie w
      obecnosci dziecka. Moze to da do myslenia dyrektorce.
      pozdrowienia
    • jemma Re: kłopot z kucharką 16.12.04, 22:32
      Może to teraz norma w małych przedszkolach niewielkich miasteczek,nie mają
      finansów żeby zatrudnić dodatkowe opiekunki.Poprostu jest tak,że po śniadaniu
      kucharki zdejmują fartuchy i pomagają w sali,często też uczestniczą w dalszych
      spacerach i wycieczkach.Nie są z dziećmi cały czas,tylko wtedy gdy,nie są
      wszystkie potrzebne w kuchni.Sam fakt,że ma kontakt z dziećmi mi nie
      przeszkadza,bo wiem,że cały czas jest wykwalifikowana opiekunka do której mam
      zaufanie,wkurza mnie to,ze"szarogęsi"się i ma jakieś dziwne problemy.Dzięki za
      pozdrowienia!
    • szymanka Re: kłopot z kucharką 16.12.04, 22:41
      Doskonale Cię rozumiem. Kurczę, mnie też to wkurza. Nawet jeśli mała sie
      spóźniła, to przecież nie jej wina, tylko Twoja, jeśli tu można wogóle mówić o
      winie... Po co więc te teksty do dziecka? Zwyczajnie, takie osoby naskakują na
      dziecko bo łatwiej powiedzieć coś dziecku, niż dorosłym.
      Kiedyś opisywałam scysję z woźną, która zrobiła awanturę mojemu synowi przy
      całej klasie o to, że nie zmienił butów mimo, że słyszała jak ja mu kazałam ich
      nie zmieniać. Słyszała, widziała, że syn wychodzi z szatni w niezmienionych
      butach, słowem się nie odezwała, poczekała aż się oddalę i poleciała
      nawrzeszczeć na moje dziecko. Ten sam typ smile

      Powiem Ci tak. Ja z woźną mogłam mieć scysję, woźna nie opiekuje się moim
      dzieckiem. Ty z kucharką raczej nie powinnaś bo przy takich osobach nigdy nic
      nie wiadomo, jeszcze odbije sobie na dziecku. Chyba, że masz szansę zmienić
      zasady w tym przedszkolu tak, by kucharki miejsce było tylko w kuchni.

      Ja na Twoim miejscu forsowałabym swoje. Odprowadzasz małą i przy niej mówisz o
      tym kucharce, najlepiej z usmiechem, na przykład: - my jeszcze przez jakiś czas
      będziemy razem przychodzić do sali, obie tego potrzebujemy, mam nadzieję, że
      pani nie ma nic przeciwko temu? - założę się, że nie będzie miała smile

      Sprawę spóźnienia zostawiłabym w spokoju. Chyba, że podobna sytuacja się
      powtórzy, wtedy opowiedziałbym o wrażliwosci córeczki, o tym jak bardzo
      przejmuje się takimi słowami i poprosiłabym o to, by mnie informować o
      problemach a nie córkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka