Dodaj do ulubionych

Zdradziłam...

18.01.05, 21:58
Właśnie zdradziłam mojego męża. I wiecie co? Jest mi z tym dobrze.. nie mam
żadnych, absolutnie żadnych wyrzutów sumienia. Ale to jest zemsta. Zemsta za
te wszystkie lata cierpienia, upokorzeń i niepewności, czy przypadkiem tego
dnia nie dowiem sie, że kocha inną i że nas zostawia. Wreszcie poczułam się
prawdziwą kobietą, znów pożądaną (On dzisiaj dzwoniłsmile)) i wciaż piękną.
Wiem, ze mój mąż kogoś ma - on zawsze kogoś ma. Teraz go nie ma, pojechał
odwiedzić "kolege", a ja siedzę i piję za moje zdrowie. Już nie za nasze, bo
oto właśnie MY definitywnie przestalismy istnieć... I chyba właśnie to było
mi do szczęścia potrzebne..
Obserwuj wątek
    • blecku Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:27
      A masz jakieś dowody że cie zdradza ?
      • kalina_p Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:37
        A po co jestescie jeszcze razem?
        • beksa74 Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:47
          Dowody? Mam. Zawsze to przeczuwałam (te zapachy perfum na koszuli, obojętnosc
          itp), a od jakiegoś roku, wiem. Kilka miesięcy temu była rozmowa, obiecał, ze
          już nigdy, ze tylko ja, ze była tylko jedna. Zgodziłam się. A dlaczego? Bo
          kochałam, bo mamy małe dzieci, a ja byłam bez pracy. Teraz jednak, gdy znowu
          dowód wpadł mi do rąk, stwierdziłam, ze go poprostu nienawidzę, brzydzę sie nim
          i nie wyobrażam sobie dalszego wspólnego zycia. Bo tym razem, chyba nie
          potrafiłabym spojrzeć na siebie w lustrze, gdybym miała mu znów przebaczyć.. i
          co? Znowu czekać na kolejna jego "wpadkę"?
          Chyba poprostu z "z niego wyzdrowiałam"???smile))
          • kalina_p Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:49
            Jak tak to sie ciesz! Widac nie byliscie sobie pisani, tak tez sie zdarza.
            Szkoda tylko dziecisad((
            Pozdrawiam!
          • sakada Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:50
            Wobec tego powinniście się rozstać, bo obecnie tworzycie chory związek. Nie
            muszę chyba mówić jaki to ma/będzie miało wpływ na dzieci?
          • triss_merigold6 Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:52
            Mogę tylko pogratulować samoświadomości. Jeśli zdrada pomogła Ci psychicznie to
            dobrze. Dzieci szkoda wprawdzie ale nie one jedne będą wychowywać się w
            niepełnej rodzinie.
          • blecku Re: Zdradziłam... 18.01.05, 22:54
            To po co od razu zemsta. Było trzeba z nim porozmawiać i odejść. A ten twój mąż
            nie myśli o waszych dzieciach? Zdradzając siebie nawzajem mogliście je
            skrzywdzić.
    • mireille1 Re: Zdradziłam... 18.01.05, 23:48
      twoje zdrowie
      tylko sie nie zakochaj teraz.
    • ula_max Re: Zdradziłam... 19.01.05, 07:03
      tak trzymaj, ja też dziś wieczorem napiję się lampkę wina za Twoje powodzenie i
      zdrowie. Dobrze że nabrałaś pewności i wiary w siebie. Będzie dobrze nie
      poddawaj się i walcz o prawo do życia takiego jakie sobie wymarzyłaś. A jemu
      kij w oczy. Pozdrawiam i ściskam Twoje dzieciaczki.
      • ada_zie Re: Zdradziłam... 19.01.05, 07:30
        trzyman za Ciebie kciuki!!
        mogę się tylko domyślać jak się czułaś przez te wszystkie lata...
        jezeli chodzi o dzieci sądzę, że nie są już takie małe i zrozumieją
        masz rację, że powiedziałaś "dosyć"
    • sowa_hu_hu Re: Zdradziłam... 19.01.05, 08:05
      i dobrze zrobiłaś!

      tylko po nadal jesteście razem....?
    • iwles Re: Zdradziłam... 19.01.05, 08:17
      Trzymam kciuki za to, że wszystko rozwiążesz po swojej myśli.

      Pozdrawiam.
    • kdb.se Re: Zdradziłam... 19.01.05, 09:06
      Gratulacje ... jezeli Ci to pomoglo to dobrze a jezeli przyjda wyrzuty sumienia
      to bedzie problem ..sad

      Trzymaj sie i zycze Ci wytrwania w swoim postanowieniu !
    • aneta76 Re: Zdradziłam... 19.01.05, 11:18
      Jezeli jest tak jak piszesz z Twoim mezem to gratuluje, ze w koncu potrafilas poczuc swoja wartosc i uwolinic sie od zaleznosci od niego. Skoro byl Ci potrzebny d tego inny facet - tjudno... Musisz pamietac rowniez o dzieciach, zeby nie ucierpialy na tym. Wy sobie ulozycie zycie tak czy inaczej, bo jestescie dorosli. Jednak pamietaj prosze o dzieciach. Jak dobrze rozegracie sytaucje, to na pewno wyjdzie dla nich lepiej niz zycie w chorym zwiazku rodzicow....
      Trzyma kciuki za to, zeby w Twoim zyciu wszytsko potoczylo sie najlepiej jak tylko moze...wink
    • virtual_moth Re: Zdradziłam... 19.01.05, 12:06
      Obrzydliwe, infantylne zachowanie. "On mnie zdradził, to ja jego też, niech ma
      za swoje".

      Pewność, że więcej maż nie zdradzi uzyskuje się w trochę inny sposób - albo
      przeprowadzając terapię (no, ale wtedy nie ma pewności 100%), albo rozwodząc
      się, a nie wskakując do łóżka jakiemuś gachowi łasemu na mężatki.
      Uważam, że wcale nie jesteś lepsza od swojego męża - postępujesz dokładnie w
      ten sam sposób co on, a może nawet gorzej, bo kto wie czy nie puściłaś się
      tylko z zemsty.
      Jeśli nie mielibyście dzieci, możecie IMHO nawet zdradzać się z całymi tabunami
      kochanków, ale w sytuacji, kiedy jesteście odpowiedzialni za kogoś więcej niż
      za samych siebie, trzeba trzymać na wodzy chuć i chęć dokopania
      współmałżonkowi.

      Szkoda dzieci.
      • zwola74 Re: Zdradziłam... 19.01.05, 12:31
        Też uważam, że zdrada nie jest dobrym wyjściem, choć rozumiem, że może
        dowartościować (inni mężczyźnie mnie zauważają, dla innych jestem atrakcyjna).
        Mam nadzieję, że będziesz konsekwentna i odejdziesz od męża lub jego rzeczy
        zapakujesz w walizkę, bo tkwić dalej w związku, w którym oboje będziecie mieli
        kogoś na boku to, według mnie, absurd.

        Piszecie , że "szkoda dzieci" bo na rozstaniu dorosłych one będę głównymi
        poszkodowanymi, ale czy nie uważacie, że dzieciu JUŻ są poszkodowane, bo jakoś
        nie chce mi się wierzyć, że nie wyczuły "złych" relacji między rodzicami.
        Moja mama nie rozwiodła sie z ojcem pijakiem, bo uważała, że ma dwójkę dzieci i
        to dla ich/mojego i brata DOBRA, będzie lepiej!!! Nic mylniejszego, do dziś
        (mam 30 lat, od 10 lat nie mieszkam z rodzicami) mam koszmary senne jak
        to "tatuś" robi awantury... Bez niego miałabym spokojne , WESOŁE dzieciństwo.
        Mam nadzieję, że w tej sprawie wszystko sie ułoży pomyślnie, choć każde
        rozwiązanie będzie ze szkodą dla jakiejś OSOBY.
        Pozdrawiam
    • biker3 Re: Zdradziłam... 19.01.05, 14:56
      Dla mnie to wszystko nie jest takie proste. Jestem katoliczką i dla mnie małżeństwo jest na całe życie. Przysięgałam przecież: na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie...
      Jeżeli mężczyzna zdradza i zostawia kobietę to on ma grzech, w oczach kościoła kobieta jest bez winy. Jednak rozwód lub rozstanie dla mnie nie wchodzi w grę. Ja zrobiłabym wszystko żeby do mnie wrócił. A jeżeli by to nie pomogł to każda sytuacja, cierpienie, zranienie ma jakiś cel i powód nawet jeżeli go teraz nie rozumiemy.
      Przede wszystkim modliłabym się o jego nawrócenie ze złej drogi. Wiele razy słyszałam, że to pomogło.
      Jednak zostawiam oczywiście wybór Tobie i twojemu sumieniu.
      Pozdrawiam
      • lola211 Re: Zdradziłam... 19.01.05, 18:20
        Ja zrobiłabym wszystko żeby do mnie wrócił. A jeżeli by to nie pomogł to każda
        > sytuacja, cierpienie, zranienie ma jakiś cel i powód nawet jeżeli go teraz
        nie
        > rozumiemy.

        To jak dla mnie wersja zycia dla masochistów, ale oczywiscie, Twoja sprawa
        jakimi zasadami sie kierujesz.Wiekszosc ludzi jednak woli unikac cierpienia,
        nawet jesli po smierci mialaby na nich czekac za to nagroda.
        A robienie wszystkiego , by wiarolomca wrocił, uwazam za bardzo ponizajace.
      • odalie a separacja? n/t 19.01.05, 21:49

    • beksa74 Re: Zdradziłam... 19.01.05, 17:53
      A Wy myślicie, ze co ja robiłam przez te wszystkie lata??? Ze wszystkich sił
      próbowałam walczyć o ten zwiazek. Próbowałam, rozmawiałam, schudłamsmile)... i
      nic. Tak jakby tych moich starań nie zauważał - nie miało to dla niego żadnego
      znaczenia. Powiedzcie mi, jak długo można znieść takie życie? OK, dobro dzieci -
      rozumiem. Właśnie dla nich to robiłam, starałam się, wybaczałam. Ale teraz
      poprostu zeszło ze mnie całe powietrze, nie mam już siły udawać lub też
      wykłócac się z nim o to co sie stało. Tak, uważam go za ostatniego sk..., ale
      nie dlatego, ze tak perfidnie potraktował mnie. Jestem juz dużą dziewczynką i
      zdaje sobie sprawę, że ludzie czasami sie rozchodzą, ze im wspólne życie "nie
      wychodzi". Ale dlaczego potraktował tak dzieci? Tak wyczekane, urodzone
      właściwie na jego życzenie (mimo, ze zawsze chciałam być matką, tę decyzję
      powierzyłam jemu, by potem nie byc oskarżaną, że go wrobiłam w dzieci). Czasami
      mi się wydaje, że one dla niego nic nie znaczą... Przez tyle lat żyłam tylko
      dla dzieci, dla nich go kochałam, wybaczałam i nawet do głowy mi nie przyszło,
      by próbowac ułożyć sobie życie z kimś innym. A teraz.. no cóż, po kilku m-cach
      względnego spokoju, bomba znowu wybuchła i już nie potrafię zbierać tego, co
      zniszczyła.
      Na razie nie chce sie z nikim wiazac, nie chce sie zakochiwać. Przede wszystkim
      chcę być dobrą matką dla moich dzieci, bo im przede wszystkim będzie teraz
      ciężko...
      Te z Was, które piszą, ze sie pusciłam mają rację. Zrobiłam to - z
      premedytacją. Oczywiście ze w dużej mierze z zemsty, ale głównie dla siebie.
      Dzieci nigdy się o Tym Drugim nie dowiedza.. to bedzie taka moja tajemnica,
      koło ratunkowe gdy będę chciała się do kogoś przytulić.
      No cóż, a szanowny tatuś niedługo odbierze walizki.. Mam tylko nadzieje, że w
      jego przypadku opinia, że gdy tatuś przestaje kochac mamusię, to przestaje też
      kochać dzieci, się nie sprawdzi...
      Pozdrawiam,
      Już nie beksasmile)
      • kalina_p Re: Zdradziłam... 19.01.05, 18:35
        POWODZENIA!!! Badz dzielna, trzymaj sie!
    • mama.ali Re: Zdradziłam... 19.01.05, 21:04
      Zdrowia - na powczarojszego kaca! I rozwagi w dalszych decyzjach. Walcz o
      siebie ale rozwaznie!
      Pozdrawiam.
    • malpig Re: Zdradziłam... 19.01.05, 21:51
      gratuluję odzyskania samej siebie!!! Tak trzymaj. Na zdrowie
      • agnes-24l Re: Zdradziłam... 19.01.05, 22:23
        Nie wiem jak niektórym z nas jest łatwo oceniać,krytykować i dawać rady.Nigdy
        nie wiadomo w jakiej my znajdziemy się sytuacji co nas może spotkać,życie pisze
        nam różne scenariusze i nigdy nie wiadomo czy niektóre z nas nie zachowałyby
        się tak samo.Ja nie pochwalam ale też nie krytykuje,stało się jak się stało i
        tyle.Życie toczy się dalej,nie ma co się obracać za siebie tylko isć dalej do
        przodu....

        Pozdrawiam i życzę pogody ducha.

        Ps.i nie wierze że to co się stało może wpłynąc na to że byłaś,czy jesteś złą
        mamą,bo to nie zależy od tego,wiadomo że kłopoty wpływaja na nastrój człowieka
        i może Twoje samopoczucie było nienajlepsze.

        Agnieszka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka