koleandra
21.01.05, 22:10
To był 36 tydzień ciąży kiedy zadzwonił ojciec dziecka i powiedział - radź
sobie sama, ja umywam ręce. A tak miało być pięknie... mieli się pobrać i
razem wychowywać 2 dzieci.
Ona zapłakana pierwsze co pomyślała to było samobójstwo... ale przed oczami
stanął jej 15 syn, który wychowuje się bez ojca, ma tylko ją i dziadków.
Wzięła do ręki książkę telefoniczną i znalazła nazwisko lekarza i nr.
telefonu. Zadzwoniła, umówiła się na prywatną wizytę u niego w domu.
Rozmawiali - ile pani zarabia? ile lat ma starszy syn? Pracę miała za
najniższą krajową i nikogo do pomocy. "Nie dam sobie rady, nie dam rady
utrzymać dwójki dzieci". Lekarz miał propozycję - proszę urodzić i zostawić
dziecko w szpitalu. Pomyślała, że nie da rady ale przemyślała to jeszcze raz
i zdecydowała się. Umówiona z lekarzem pojechała do szpitala. Poród wywołali -
oksytocyna itp. No to rodzimy - oznajmił lekarz. Dwa parcia, zastrzyk
dożylny i koniec.... obudziła się na sali na oddziale ginekologicznym.
Płacz, prochy, psycholog, otępienie... gdzie jest dziecko? - to dziewczynka,
śliczna, zdrowa... lepiej żeby pani jej nie zobaczyła - słowa pielęgniarki.
Trzeba było tylko podpisać papiery i można iść do domu.
Kobieta cudem poradziła sobie z tym psychicznie. Zatroszczyła się jeszcze
żeby dziecko szczęśliwie dotarło do rodziny adopcyjnej na święta Bożego
Narodzenia.
W tym momencie łzy zakręciły mi się w oczach. Pięknie o tym opowiadała.
Zwolnili ją z pracy bo przecież czyn który popełniła był obrzydliwy i
karygodny... koleżanki też nie życzyły sobie z nią dłużej pracować.
Dziewczynka ma w tej chwili nieco ponad rok - "pewnie już chodzi" - zamyśliła
się. Nie widziała jej i nigdy nie zobaczy.
Nie wiedziałam początkowo jak mam rozmawiać - czy wypytywać o wszystko? czy
milczeć i słuchać? Miałam wyrzuty sumienia, że moje dziecko biega obok i się
śmieje - Ada pchała jej się strasznie na kolana... no i ja z brzuchem...
Dziewczyna wyszła roześmiana, chyba udało mi się ją podnieść na duchu.
Ale myślę o tym bez przerwy, trudno mi się otrząsnąć...