amaia
03.02.05, 22:57
A może nie mnie tylko to co mnie łączy z mężem. Nie dość, że jesteśmy tu
sami, to znaczy nie mamy dziadków na miejscu, którzy ewentualnie zostaliby z
Mają, jakbyśmy chcieli gdzieś wyjść, to jeszcze mój mąż zasypia na kanapie,
jak ja idę uśpić Majkę. Nie da się go obudzić, jak go budzę i mówię do niego,
to znowu zasypia. To jest dla mnie porażka na całej linii. To chyba dół,
jakiego nie miałam od dawna. Czuję się jakbym miała związane ręce, on się
tłumaczy tym , że rano musi wstać i ciągle chodzi niewyspany, ale ja też
przecież pracuję... Szkoda słów, to dlatego kochać się mamy tylko w weekendy,
wtedy oczywiście też musi odespać, więc nie zawsze. Dziewczyny, oczywiście
ryczę jak bóbr, bo moje małżeństwo legnie w gruzach, jak tak dalej pójdzie.
Nie wiem jakie są powody rozwodów, ale to jest dla mnie nie do wytrzymania,
nie mam żadnej motywacji, nie , no po prostu, mam ochotę krzyczeć. A może on
jest chory? Nudzi się ze mną? Nie wiem, ale nie jest dobrze. Boże, czuję się
taka upokorzona i zdołowana. I pusta na dodatek, jutro pracuję i nie mam na
to siły, bo jestem nieszczęśliwa. Ja nie wiem jak on może spać jak ja płaczę