Dodaj do ulubionych

dziewczyny-no zróbmy coś

01.03.05, 15:48
miasta.gazeta.pl/wroclaw/0,35751,938890.html
Przeczytałam i ruszyło mnie.

Dziewczyny (szczególnie z Wrocka), pomyślcie, co można zrobić? Może jakaś
pomoc rzeczowa? Może oferta pracy (sprzątanie? opieka na osobą starszą w
zamian za lokum?).

Praca...
Obserwuj wątek
    • odalie tutaj 01.03.05, 15:49
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2577572.html
    • kasiula.m Re: dziewczyny-no zróbmy coś 01.03.05, 19:47
      To jest straszne... strasznie smutne.
      Ta dziewczyna nie ma NIKOGO, kto mógłby jej pomóc, jest zdana wyłącznie na
      siebie.
      Nie chce mi sie wierzyc, że nikt nie może jej wesprzec, nawet MOPS. Przecież to
      wyjątkowa sytuacja.
      Szkoda, że nic nie przychodzi mi do głowy, tym bardziej, że nie jestem z
      Wrocławia.
      • nchyb Re: dziewczyny-no zróbmy coś 01.03.05, 19:52
        A ja to pewnie świnia jerstem, bo tak sobie myślę ku.., jak chce oddać,
        toniech ku.. odda, bylew napewno. A nie, na,myślamie się, decydowanie przez
        piętnasćie lat.
        Chce oddać do adopcji, jej sprawa, za to nie potępię jej a pewno, ale jeżeli za
        jakiś czas zacznie wzdychać,jako to bedna, dziecko jej zabrać chcą, to p
        [omyślę, co za ku..! I tyle!!!
        • moofka Re: dziewczyny-no zróbmy coś 01.03.05, 20:16
          nchyb napisała:

          > A ja to pewnie świnia jerstem, bo tak sobie myślę ku.., jak chce oddać,
          > toniech ku.. odda, bylew napewno. A nie, na,myślamie się, decydowanie przez
          > piętnasćie lat.
          > Chce oddać do adopcji, jej sprawa, za to nie potępię jej a pewno, ale jeżeli
          za
          >
          > jakiś czas zacznie wzdychać,jako to bedna, dziecko jej zabrać chcą, to p
          > [omyślę, co za ku..! I tyle!!!
          _______________
          proste ku..a i ch..j
          tak własnie pomysl

          • nchyb Re: dziewczyny-no zróbmy coś 02.03.05, 12:39
            A ja ci na to, że jeżeli z biedy chce od razu oddawać do adopcji, to coś jest
            nie tak. Bo skoro zasuwa do MOPS-u i wie o takiej instytucji, to wie też, ża
            tam można starać isę o zapomogę, starać się też o możliwość noclegu z domach
            samotnych matek.

            A takie stawianie sprawy - ja już nie mogę... jestem biedna,niemogęmu zapewnić
            przyszłości i oddaję do adopcji - to dla mnie przegięcie.

            W końcu ponad 60 procent Polaków żyje poniżej socjalnego minimum, a kilkanaście
            procent w skrajnej nędzy. I nie wszyscy patologiczni, i nie wszyscy oddają
            dzieci do adopcji.

            Pewnie, nasze państwo super opiekuńcze nie jest, na wiele liczyć nie można, ale
            straszna rozpacz i oddawanie do adopcji - do mnie nie przemawia.

            Jezeli chciała w ten sposób wymusić działanie na MOPS-owcach lub czytelniczkach
            artykułu - dziwny szantaż emocjonalny - nie umiem poprzeć. Jeżeli zaś naprawdę
            chciała oddać do adopcji - to powtórzę jeszcze raz i nie uważam tego za
            złamanie regulaminu - to niech k... odda, tylko od razu zrzecze się wszelkich
            praw i to podpisze, a nie zastanawia, bo może kiedyś się jeszcze dziecko przyda
            itd...

            I pisząc k.. nie miałam na myśli tej kobiety, moja droga, tylko było to
            rozładowanie uczuć, które we mnie wezbrały. Bo naprawdę, nie wszyscy biedni od
            razu porzucają dzieci!

            • wieczna-gosia Re: dziewczyny-no zróbmy coś 02.03.05, 12:52
              wiesz co na razie nie zastanawia sie 15 lat. Myslisz ze to latwa decyzja oddac
              dziecko do adpcji?? Serio?

              ja uwazam, ze super ze odwazyla sie kogos poprosic o pomoc. Bo to chyba byla
              forma krzyku. ze nie siedzi tempo patrzac w sciane ale cos usiluje z sytuacja
              zrobic...
              • nchyb Re: dziewczyny-no zróbmy coś 02.03.05, 13:48
                > wiesz co na razie nie zastanawia sie 15 lat. Myslisz ze to latwa decyzja oddac
                > dziecko do adpcji?? Serio?
                >
                Właśnie tak nie myślę i dlatego zadziwia mnie jej obojętność na uczucia dziecka
                (wyszła bez pożegnania) i zadziwia mnie też jej łatwość podjęcia tak trudnej
                decyzji!!!
            • odalie ... 02.03.05, 12:57
              Pisząc "zróbmy coś" nie miałam na myśli wylewania wulgaryzmów. sad

              Nchyb, a nie przyszło Ci do głowy, że ta dziewczyna ma depresję? Samo
              niedożywienie wystarczy, żeby opaść z sił, nie mieć energii zyciowej -
              dosłownie.

              Szantaż emocjonalny? A czemu nie?! Jeśli zadziała dla dobra dziecka, a niech
              będzie. Ostatecznie wszystkie zbiórki darów/funduszy dla chorych i
              pokrzywdzonych przez los to szantaż emocjonalny - na zasadzie, "nie pozwólmy
              xxx umrzeć, niech yyy ma szansę na ... " To dobrze, ze artykuły takie jak ten
              obnażają ogrom polskiej nędzy! I tę hipokryzję rozmaitych rzeczników równych
              praw kobiet! Tyle gadania o tym, żeby do pani minister mówić ministra... a tu...

              Dom samotnej matki, ok, ale co z długami, które ta dziewczyna już ma? Poza tym,
              o ile wiem (skoryguj mnie) nie jest tak łatwo dostać miejsce w domu samotnej
              matki, i nie można tam przebywać długo.

              Fajnie jest oceniać innych tak krytycznie jak Nchyb to robisz, jak się ma za
              przeproszeniem napchany kałdun i siedzi się w ciepełku, może przy kawusi,
              stukając w klawiaturkę (w pracy piszesz? to masz pracę, masz pieniądze na
              życie? w domku? czyli skądś tam - od pracującego męża? - masz środki na
              internet).

              Nie chodzi mi o to, aby obsypywać tę osobę darami. Raczej np. o ofertę pracy,
              czegoś doraźnego. Może któraś mama z Wrocławia odważyłaby się zaoferować tej
              dziewczyni pracę przy sprzątaniu/porządkach w ogrodzie?
              • nchyb Re: ... 02.03.05, 13:28
                Dziewczyny - ja nie sypię wulgaryzmami. Jedno k. w takim miejscu, a tou już
                mowa o całej tonie wulgaryzmów.

                Gdybym była biedna,bez pracy, domu, znajomych, rodziny, to prędzej bym coś
                chyba coś ukradła, niż dziecko innym oddała.

                Co do domu samotnej matki - nie mam pojęcia, jak się tam dostać, ile czekać
                itd. ale tu sytuacja nie wyskoczyła nagle, jak diabeł z pudełka, tylkonarastała
                miesiącami. Wcześniej trzeba było 4 litery ruszyć i szukać pomocy.

                Z częścią waszych poglądów zgadzam się, depresja i te sprawy - przeżyłam,
                wiemjak to jest, wiem, jak jest gdy nagromadzi sięmnóstwo nierozwiązywalnych
                problemów itd, ale w żadnym takim momencie - nie oddawałabym moich dzieci.
                Nigdy!

                > Szantaż emocjonalny? A czemu nie?! Jeśli zadziała dla dobra dziecka, a niech
                > będzie.
                Ja tu dobra dziecka nie widzę, matka już o nic nie walczy. Ona przecież już
                zostawiła dziecko, odeszła bez pożegnania, bo ona już nie może. A jak ma się
                teraz czuć to dziecko? Bez mamy, w obcym miejscu? Będą je przerzucać z miejsca
                na miejsce, aż mama coś postanowi. Bo dają jej szansę. A dla mnie najważniejsze
                jest dziecko - jemu trzeba dać szansę!

                Więc jeżeli chce naprawdę oddać do adopcji, to jak napisałam w wykasowanym
                wątku, ja naprawdę tego nie potępię, ale uważam że powinna zrobić to szybko, w
                pełni, całkowicie, podpisując wszystko co trzeba. Tak, by dziecko
                miałomożliwość trafić jak najszybciej do rodziny, która je pokocha.

                Piszecie - zróbmy coś. Pomysł ekstra, warto pomagać. Pomóżmy w miaręmożliwości.
                Tylko pomyślmy co dalej. Dziecko już jest w pogotowiu rodzinnym. Tego się nie
                cofnie.
                Ale spojrzyjmy na sposób myślenie tej kobiety. Jest problem - pozbyć się
                dziecka. I co dalej? Pomożemy. Matka dostanie pracę, pozałatwia sobie życie, w
                kilka miesięcy pospłaca długi itd. Odbierze dziecko i będzie happy end. Aż do
                następnego razu, do kolejnego braku energii życiowej, kolejnej depresji. Itd
                itd...
                I mama co jakiś czas będzie dobrą mamunią, a czasami będzie miała dość.
                Współczuję dziecku.

                Dlatego powtarzam raz jeszcze - chce oddać - niech odda! Jej decyzja. Ale niech
                załatwi to prawnie, by jak najmniej ucierpiało dziecko! Bo niestety, miałam
                doczynienia z domami dziecka i zdecydowana większość tych dzieci nie ma szans
                na adopcję, bo ma rodziców. Dlatego - jeżeli taka jej decyzje, niech oddaje
                dziecko. Tylko niech to załatwi prawidłowo i szybko!!!
                • verdana Re: ... 02.03.05, 13:33
                  Ja też mam wątpliwości. Bo matka, która nie chce oddać dziecka - nie odda,
                  tylko np. da na pewien czas do Domu Dziecka, będzie odwiedzała itd. Jeśli chce
                  oddać, to chyba jednak albo jest skrajnie niezaradna, albo więź jest zaburzona,
                  albo są inne powody.
                  Jeśli ma oddać, lepiej aby stało się to szybko, gdy dziecko ma jeszcze szanse
                  na adopcję. Bo jesli teraz będzie jakaś doraźna akcja, a potem matka zdecyduje
                  się jednak oddać starsze dziecko? Wtedy nie ma już szans na znalezienie dla
                  niego rodziny.
                  Niestety, w tym wypadku wazniejsze jest dobro dziecka, a nie matki.
                  • ledzeppelin3 Re: ... 02.03.05, 13:53
                    Co Wy wiecie, co ta matka przeżywa... Zaburzona więź, niech odda...Łatwo się
                    ocenia... Co Wy możecie o tym wiedzieć? Może jest krańcowo zdesperowana nie
                    chce patrzeć, jak dziecko głoduje, może to sytuacja jak ze słynnej sprawy
                    Salomona? (matka oddaje dziecko drugiej, żeby je uchronić od śmierci)? Nie
                    mówię, że tak jest, ale istnieje taka możliwość, i dlatego nie powinnyśmy
                    oceniać innych.
                    • l.e.a Re: ... 02.03.05, 14:32
                      Są osoby, które chcą bardzo konkretnie pomóc, dzwoniłam dziś do Wrocławia w tej
                      sprawie, dziewczynie nie jest łatwo ... nie ma mieszkania, nie ma gdzie się
                      podziać ! Gdzie ma zamieszkać z tym dzieckiem pod mostem ? Z domami samotnej
                      matki też nie jest lekko, czasem brakuje miejsc, niektóre przyjmują tylko
                      ciężarne. Kobieta, chce zostać z synkiem ale musi mieć za co go wyżywić, ubrać
                      i zapewnić jako takie warunki życiowe, myślała o wyjeździe do pracy za granicę
                      i po powrocie chciałaby mieć mozliwość odebrać synka z pogotowia opiekuńczego.
                      O adopcji wspominała w chwili DESPERACJI, w tym czasie nie widziała żadnego
                      wyjścia z sytuacji. Czekam na kontakt tel. z Wrocławia, mają dzwonić dziś ew.
                      jutro. Mocno chcę wierzyć, że dzięki ludzkiej dobroci, dziewczyna wyjdzie na
                      prostą ...
                      • mrufkaa Re: ... 03.03.05, 01:05
                        edyta, pisze na priva.
    • nchyb cd... 07.03.05, 12:39
      Dla zainteresowanych mam
      Dziewczyna pracę dostałam, szuka mieszkania, dziecka na razie do adopcji nie
      oddaje (oby później do pomysłu nie wróciła).
      Link do artykułu:
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,2577572.html
      Trzymam kciuki, oby i dziecku i matce się udało, szczególnie dziecku...
      • nchyb Re: cd... 07.03.05, 12:41
        Nie ten link co trzeba wkleiłam, miało być:
        miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2579636.html?nltxx=1077917&nltdt=2005-03-05-02-05

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka