Dodaj do ulubionych

Zaplodnienie in vitro...

07.06.05, 10:23
Obserwuj wątek
    • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 10:31
      Chcialam sie z wami podzielic moimi przemysleniami na ten temat.Teraz we
      Wloszech(bo tu wlasnie mieszkam)zrobilo sie glosno o embrionach.Osobiscie nie
      jestem przekonana do tej sprawy.Uwazam,ze zatwierdzenia prawa pozwalajacego na
      zaplodnienia in vitro jest nie moralne.Zaraz pewnie mnie zje ktòras z mam
      piszac o parach nie mogacych miec dzieci.Ze to dla nich ogromna szansa na
      posiadanie rodziny itd.Jeszcze bardziej zbulwersowala mnie wiadomosc o
      mozliwosci ZAMRAZANIA embrionòw-tu mnie powalili na lopatki.
      To nie wszystko.Chca stworzyc prawo dajace mozliwosc kobiecie na usuniecie
      ciazy jezeli zmieni zdanie.
      Mnie brakuje slòw.A Wy co o tym sadzicie?
      • julamimi Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 10:43
        arita1 napisała:

        > Uwazam,ze zatwierdzenia prawa pozwalajacego na
        > zaplodnienia in vitro jest nie moralne.Zaraz pewnie mnie zje ktòras z mam

        a nie po to napisalas ten post? zeby wywolac burzliwa dyskusje?

        masz dzieci?
        • aja4 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 10:46
          ty a podesłac ci zdjęcia mojej parki dzieciaczków z mrozonych zarodków
          własnie???
          gdyby nie crioembriotransfer nigdy by ich nie było!!!!!

          moje słodkie małe roczniaczki - strasznie niemoralna jestem ,że je mam co?
          • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 10:54
            Tak jak myslalam na pewne tematy nie da sie spokojnie porozmawiac.Nie wydaje mi
            sie zebym napisala cos o niemoralnych mamach.I nie napisalam posta zeby wywolac
            burze,ale po to aby poznac Wasze opinie.A Wy odrazu z
            wykrzyknikami.Spokojnie.
            • julamimi Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 10:58
              > jestem przekonana do tej sprawy.Uwazam,ze zatwierdzenia prawa pozwalajacego
              na zaplodnienia in vitro jest nie moralne

              > Tak jak myslalam na pewne tematy nie da sie spokojnie porozmawiac.Nie wydaje
              mi sie zebym napisala cos o niemoralnych mamach

              czekaj, ja nie rozumiem (i nie krzycze, tylko dopytuje, bo nie rozumiem...) -
              takie prawo jest niemoralne, ale matka je stosujaca wg Ciebie nie? naprawde nie
              rozumiem sad

              we Wloszech nie wolno przeprowadzac zaplodnien in vitro? W Polsce jest to
              legalne, ale niestety nie refundowane.

              I ponawiam pytanie - masz dzieci?
      • dinawka Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 22:19
        Najbardziej wkurzaja mnie teksty "Ja gdyby nie mogla miec dzieci to bym
        uszczęśliwiła jakąś sierotkę "
        Możesz mieć dzieci, więc nie wyrażaj takich opinii-NIE WIESZ co by było
        gdyby...Takie rozważania nie maja więszego sensu, nigdy nie usłyszałać"nie może
        mieć Pani dzieci" więc nie wiesz co sie wtedy myśli i czuję.
        Sierotki (czyt. dzieci)nie potrzebują litości, a pary niepłodne takich rad !
    • jzabro Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 11:00
      A jakaż to nowość? W Polsce takie sposoby leczenia niepłodności istnieja od
      kilkunastu lat. To we Włoszech o tym nie słyszano czy nagle Cię olśniło, żeby
      pojątrzyc na forum?
    • jzabro Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 11:09
      A w ogóle to Twój post jest nie na temat tego forum. Idź wykłócac się gdzieś
      indziej. Driadea, proszę zrób porządek z zaśmiecaniem forum.
      • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 11:25
        Kobiety jestescie niemozliwe.Skad ta cala agresja.CHCIALAM TYLKO POROZMAWIAC!!!
        To juz nie wolno nawet wypowiadac swoich mysli na tym forum.Jestem mama tak jak
        Wy,a temat sztucznego zapladniania dotyczy wlasnie nas MAM.Kazdy mysli to co
        chce.Co nie oznacza,ze nalezy sie odrazu atakowac bo mamy sprzeczne
        poglady.Zrelaksujcie sie troche.Jezeli mamy ochote wymienic nasze poglady to
        bardzo sie ciesze.Jezeli macie zamiar mnie atakowac bo poruszylam ten temat to
        dajmy sobie spokòj.
        • jzabro Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 11:35
          Do takich tematów służy forum np. emama, salon itp. Tam będziesz miała ogromne
          pole do popisu w wymianie poglądów. To jest forum niemowlę i obowiązuje jakiś
          porządek tematów.
          P.S. Ktoś, kto szanuje poglądy innych nie wszczyna kontrowersyjnych sporów
          tylko dlatego, że uważa inaczej. Szanuj uczucia kobiet pragnących miec dziecko
          a tez będziesz szanowana.
          Pozdrawiam.
          • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 11:54
            Ja niczego nie wszczynam.Ty masz jakis problem z czytaniem albo z wypowiadaniem
            sie.Dla TWOJEJ wiadaomosci to TY uwazasz moje wypowiedzi za klòtliwe.To TY
            stwierdzilas,ze wszczynam kontrowersujne spory.Ktòra z nas jest klòtliwa?A na
            dodatek piszesz mi o szcunku.Kazda mama na tym forum ma paluszki i moze smialo
            napisac jezeli moja wypowiedz ja w jakis sposòb urazila.Nie wiedzialam ze
            decydujesz tutaj za wszystkie mamy.
            Poza tym nie napisalam nic zlego na temat kobiet pragnacych miec dziecko z
            probòwki.Zacytuj mnie jezeli sie myle.I nie chodzilo mi o kobiety.Chcialam
            porozmawiac na temat embrionòw,ktòre w przyszlosci przyjda na swiat.
            Masz racje pomylilam forum.Jezeli tutaj wszystkie mamy mysla jak ty to skonczmy
            z tym watkiem.
            • maliniaq Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 12:47
              Widzisz, ja, żeby mieć dziecko leczyłąm się 5 lat. Nie dane mi było skorzystać
              z in vitro, ze względów finansowych. Gdyby u nas w Polsce takie zabiegi były
              refundowane, to pewnie moje dziecko przyszłoby na świat znacznie wcześniej.
              Bardzo żałowałam i żałuję, ża u nas tyle to kosztuje. Nie mam nic przeciwko in
              vitro. Mojego Adasia też mam dzięki wspomaganemu zapłodnieniu (inseminacji) i
              dziś żałuję bardzo, że nie poprosiłam o zamrożenie plemników męża (były w super
              stanie, a dziś nie wiem jak się mają). Wiele mam, które nie mogą mieć dzieci,
              pewnie poczuło się urażonych, bo to temat bardzo drażliwy. Dla kogoś, kto może
              zajść w ciążę, in vitro, to dziecko z probówki (tak jak napisałaś),dla kogoś,
              kto dzięki tej metodzie poznał cud macierzyństwa, to zwykłe, najdrożesz,
              najukochańsze dziecko. Jej i jego, nikt nie myśli o żadnych probówkach. I wierz
              mi, że dla mnie i dla wielu mam in vitro jest cudownym wynalazkiem,
              pozwalającym kobiecie spełnić się. Cóż bowiem innego mogłabyś zaproponować
              komuś, kto nie może mieć dziecka???? Po prostu go nie mieć???? Czy wiesz, co to
              znaczy? Bo ja... wolałabym chyba nie żyć. Agnieszka.
              PS> A co do mrożenia, to... tak jest po prostu wygodniej. Z in vitro powstaje
              często wiele embrionkó, a nie ma żadnej gwarancji, że te podany akurat się
              przyjmie i rozwinie się w piękną ciążę. Dlatego mrozi się je, aby dać sobie
              szansę w przyszłości. Przecież te jajeczka są efektem leczenia, długotrwałego i
              bardzo kosztownego. Po co więc zaczynać je co jakiś czas od początku? Nie widze
              w tym nic złego, zdrożnego i niemorlanego. Widze natomiast szansę każdej
              kobiety na posiadanie swojego dziecka. A to już bardzo dużo. A.
              • marcelina-29 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 13:02
                Nie wyobrażam sobie nie mieć dzieci.
                Takie zycie nie ma sensu i myślę że jeśli nauka jest w stanie pomóc kobietom
                które nie mogą w inny sposób zaznać tego cudu to jest to coś wspaniałego i
                napewno nie jest niemoralne ponieważ dzięki temu jest szanasa na nowe życie.
                Nie moralne to jest zabijanie życia a nie dawanie.
                • leli1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 13:15
                  nie wiem co dawanie zycia ma wspolnego z brakiem moralnosci. Nie wiem co Cie tak oburza! Dlaczego mamy nie skorzystac z mozliwosci nauki. Ileś lat wstecz pewnie co poniektore osoby miały dylematy moralne odnosnie wszczepiania organów dla ratowania zycia.
                  Wierz mi, mozna miec rozne dylematy moralne ale wszystko znika w momencie kiedy coś nie dotknie Cię osobiscie.
                  A zamrażanie?, stymulacja do in vitro jest tak wielkim obciążeniem dla organizmu kobiety, więc jesli zdarzy się "nadprodukcja" smile to należy ją wykorzystać.
                  Tak na marginesie nie chciałabym aby ktos tam na wysokich stołkach mial decydowac o tym czy moge skorzystac z mozliwosci posiadania dziecka dzieki in vitro, czy nie.
                  Dla mnie jest to oczywiste.
          • zona_mi JZABRO 10.06.05, 21:36
            Jesteśmy na emamie.
          • sonnja1 Re: Zaplodnienie in vitro... 11.06.05, 09:15
            jzabro napisała:

            > Do takich tematów służy forum np. emama, salon itp. Tam będziesz miała
            ogromne
            > pole do popisu w wymianie poglądów. To jest forum niemowlę




            Chyba masz cos z oczami. To jest forum emama.
    • megi.1976 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 13:09
      Moje zdanie na ten temat jest takie;Chociaż sama mam dwójkę dzieci,zaszłam w
      ciążę bez problemów(ciąże super)podziwiam kobiety które decydują się na
      wszelakie metody aby mieć dzidziusia,bo ja nie wiem czy miałabym na to siłę i
      odwagę.Jak się mocno czegoś pragnie,to i naturze trzeba pomóc.Dla mnie
      okropieństem jest to że niektóre kobiety,bo trudno je nazwać matkami,mogą mieć
      dzieci bez żadnych problemów i zostawiają je na ulicy lub co gorsze pozbywają
      się ich,zaraz po urodzeniu.Co do zamrażania to co w tym strasznego?przecież to
      jeszcze nie jest płód,tylko plemniki,jeśli to jest szansa na kolejne potomstwo
      to czemu nie.Pozdrawiam
      • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 13:56
        O!Dziekuje Wam za wypowiedzi.Nareszcie odezwaly sie mamy o szerszym
        swiatopogladzie.Co mnie w tym wszystkim oburzylo.Oburzyl mnie fakt,iz embrion
        traktuje sie jak nic nie znaczace komòrki.A przeciez embrion to zycie.Same
        bylysmy embrionami,tak jak i nasze dzieci.Dla mnie embrion to nie plemnik i
        jajeczko polaczone razem.Dla mnie embrion to przyszla Kasia,Agata,czy
        Szymon.Fakt zamrazania embrionòw jest nie na miejscu.Co innego kiedy mezczyzna
        zamraza sperme,czy kobieta swoje jajeczko-ale nie embrion.To tak jakby trzymac
        w zamrazalniku dziecko.
        • megi.1976 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 14:02
          Popatrz na to z drugiej strony,że gdyby np.nie in vitro to takiej Kasi,Agatki
          czy Szymona nie było by nigdy na świecie.A tak wogóle to łatwo Ci się mówi bo
          możesz miec dzieci.Pozdrawiamsmile)
          • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 14:54
            Masz racje latwo mòwic o czyms co cie bezposrednio nie dotyczy.Mimo wszystko
            cala ta zabawa w Boga jakos mnie nie przekonuje.Sceptycznie do tego
            podchodze.Chyba wolalabym uszczesliwic dziecko z sierocinca.
            • julamimi Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 15:38
              > podchodze.Chyba wolalabym uszczesliwic dziecko z sierocinca.

              Opowiem Ci cos. Tak sie zdarzylo, ze z moim obecnie juz mezem zylismy dluzszy
              czas na kocia lape. I juz wtedy staralismy sie o dzidziusia. Przez jakis czas
              nie wychodzilo. Zaczelam juz drazyc temat adopcji... I ku memu ogromnemu
              rozczarowaniu dowiedzialam sie, ze jako nie-malzenstwo nie mamy szansy a
              dzidziusia. Ok, to nie problem wziac slub... Ale w Poslce praktyka jest taka (a
              przynajmniej byla 3 lata temu, kiedy sie tym interesowalam), ze bez 5LETNIEGO
              stazu malzenskiego rowniez zapomnij o adopcji. Wiec czekaloby mnie 5 lat
              czekania... Nie wyobrazam sobie siedziec w tym czasie bezczynnie i nie probowac
              pomoc naturze.
              Dla mnie akurat szczesliwie sie wszystko ulozylo, bo na swoje dziecko
              czekalam 'tylko' poltora roku...
              pozdr
        • wiercipietka Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 14:58
          Nie kazdy zarodek to zycie, na tym wlasnie polega problem z in vitro, ze
          zarodki w przewazajacej czesci nie przyjnuja sie. Nie mozna ich wiec traktowac
          jak dzieci.
          W naturze jest podobnie, wiekszosc ciaz jest ronionych, a kobiety nawet nie
          zdaja sobie z tego sprawy (wyglada to jak normalna miesiaczka).

          Podsumowujac - naturalna rownowaga jest zachowana. Roznica polega tylko na tym,
          ze samo zaplodnienie odbywa sie poza organizmem kobiety.
          Nie ma tu nic niemoralnego.

          pozdrawiam
          w.
          • leli1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 15:19
            Zamrazanie to jedyny sposob na to aby ewentualna Agatka w ogole przyszla na swiat. Co jesli podczas przygotowania do in vitro powstanie wiecej komórek? -mozna je zniszczyc od razu, ale wtedy caly proces trzeba zaczynac od nowa w razie niepowodzenia. A jesli takiej parze sie uda to zawsze za kilka lat mozna po nie sięgnąć, zdarzają sie tez przypadki adopcji embrionów - to tez jest wyjscie dla osób dla których nie wchodzi w grę adopcja dziecka.
            Mowisz ze wolałabys dac szczescie jakiejs dziecince z sierocińca.....mowisz tak teraz bo to dla Ciebie czysto hipotetyczna sytuacja. Są kobiety ktore za wszelka cene chcą byc w ciąży...adopcja nie pozwoli im przezyc tego stanu.....i to tez nalezy zrozumiec.
            Mnie w tym wszystkich wciąż jednak najbardziej oburza to, ze ktos ma za mnie o czyms takim decydowac.
            • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 15:36
              Lei1 uwazasz ze idealna matka to ta,ktòra czula dziecko we wlasnym lonie?Ze
              jest ona bardziej matka od tej ,ktòra zdecydowala sie na adopcje.Matka nie jest
              ta co rodzi lecz ta co wychowuje,ta ktòra sie poswieca dla dziecka.Sa
              matki,ktòre rodza i porzucaja-mozna je nazwac matkami?
              Dlaczego adopcja embrionòw-tak,a adopcja dzieci-nie?Dlatego,ze miedzy dzieckiem
              a matka adopcyjna nie ma wiezòw krwi?O to chodzi,o wiezy krwi?
              • leli1 do arita1 08.06.05, 07:59
                nie wiem gdzie wyczytalas w mojej wypowiedzi ze uwazam ze adopcja embrionow jest lepsza niz adopcja dzidzi? powiedzialam ze niektore kobiety CHCĄ byc w ciąży i to tez rozumiem.
                A na marginesie to kompletnie nie trafiłas......moj mały kochany syneczek został przeze mnie adoptowany dokladnie rok temu i nie ma dnia, abym nie mówiła sobie jakie mam szczescie, że ze mną jest smile. Ja akurat odpuscilam sobie wszelakie formy wspomaganego rozrodu, od razu udalam sie do OA, ale rozumiem dziewczyny które walczą i nigdy bym ich nie potępiała ani nie posądzała o brak moralnosci.
          • arita1 Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 15:25
            Przepraszam Cie mocno wiercipietko,ale nie do konca zgadzam sie z tym co
            napisalas.Kobieta,ktòra nieswiadomie poroni-to jedna sprawa.Nie zdaje sobie
            sprawy,ze byla w ciazy.Wiec problem nie istnieje.Kobieta,ktòra wie,ze jest w
            ciazy,jest tego swiadoma,i poroni.Nie wyraza sie-stracilam embrion.Mòwi-
            stracilam dziecko.Kobieta,ktòra poddaje sie zaplodnieniu in vitro wie,ze
            ryzykuje ciaze mnogà.Ale nie zawsze rodza sie blizniaki.Czy poronienie tej
            kobiety jest inne od tej wczesniej przeze mnie opisanej.Pierwsza stracila
            dziecko,a druga...embrion?Ròznica miedzy dzieckiem a embrionem,czy jak
            napisalas zarodkiem nie istnieje.Chodzi zawsze o jedno,o zycie.
            Nie mozesz tez pisac o naturalnej ròwnowadze.W naturze jezeli kobieta,zwierze
            traci mlode,to zawsze z jakiegos powodu.Zazwyczaj jest to wada plodu,lub wada
            ukladu rozrodczego.Natura jest idealna.Nie to co tworzy czlowiek.Zarodki w
            przewazajacej czesci nie przyjmuja sie,bo sa stworzone sztucznie w
            laboratorium,co nie oznacza ze nie sa dziecmi tylko dlatego,ze wiekszosc z nich
            jest skazana na...Tego typu podejscie jest dla mnie niemoralne.


            • wiercipietka Re: Zaplodnienie in vitro... 07.06.05, 15:38
              Jezeli uwazasz cos za niemoralne, to nie przekonam Cie ze jest to moralne.
              Kazdy ma inny "prog moralnosci". Przedstawilam Ci swoje stanowisko, tak jak
              sobie tego zyczylas.
              Natomiast radze zebys poczytala troche wiecej na temat in vitro, zaplodnienia
              naturalnego i pozaustrojowego, bo mieszasz pojecia. Piszesz o rzeczach o
              ktorych nie masz pojecia. Rozpoczynajac ta dyskusje powinnas sie do niej lepiej
              przygotowac.
              w.
              • marchewa3 Re: Zaplodnienie in vitro... 10.06.05, 18:35
                Droga Arito. zarodki trzeba zamrazac po to by zyly. Ja mam zamrozonych 5 wink i 1
                spiace dziecko.
    • fiszerowa Re: Zaplodnienie in vitro... 10.06.05, 18:50
      In vitro! Mój konik!
      a dopiero dziś przeczytałam Twój post ;-(

      Z tego co się zorientowałam i dowiedziałam w ogólnodostępnych wiadomościach w
      Polsce, to we Włoszech debatują nad wprowadzeniem zakazu wykorzystywania
      embrionów do innych celów niż rozrodcze. Chodzi o wprowadzenie zakazu na
      wykorzystywanie embrionów do produkcji komórek macierzystych. Nigdzie nie
      słyszałam żeby któreś z cywilizowanych krajów zdecydowało się świadomie
      pozbawić niepłodne pary możliwości prokreacji.

      Widzę, że nie masz dużej wiedzy na temat wspomaganego rozrodu i wrzucasz do
      wora o nazwie in vitro wszystko co się wiąże z embrionami. Proponuję więc
      lekturę wątku, który stworzyłam jakiś czas temu, dla osób Tobie podobnych. Po
      lekturze zapraszam do dyskusji.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=20997217&a=20997217
      pozdrawiam
      Fiszerowa
      • fiszerowa ups, teraz dopiero dobrze doczytałam ;-) 10.06.05, 19:05
        Przepraszam, doczytałam dokładniej o co chodzi. A więc in vitro było i będzie a
        chodzi o referendum w sprawie rozszerzenia badań nad embrionami. Więc proszę
        Cię teraz o uściślenie, czy mamy rozmawiać o in vitro, które służy niepłodnym
        parom w zostaniu rodzicami, czy mamy rozmawiać o wykorzystywaniu ludzkich
        embionów do badań naukowych, m.in. nad komórkami macierzystymi?

        pozdrawiam
        Fiszerowa
    • renka14 Re: Zaplodnienie in vitro... 10.06.05, 20:41
      dziewczyny, w linku Fiszerowej czytam, że po kilku latach mrozaczki przechodzą
      pod opiekę kliniki i trafiają do adopcji, może idę w złym kierunku, ale czy to
      oznacza, że moja komórka jajowa zapłodniona przez mojego partnera może bez
      mojej wiedzy trafić do innej kobiety, to pytanie to może dowód zupełnej
      ignorancji, za którą przepraszam, ale dajcie znać czy jest chociaż teoretyczna
      taka możliwość?
      • fiszerowa Re: Zaplodnienie in vitro... 10.06.05, 21:22
        W wątku Fiszerowej przeczytałaś, że:

        "Standardowo mrozaczki przechowywane są przez okres 2 lat. Jest to
        zagwarantowane i wliczone w cenę in vitro. Po dwóch latach klinika dzwoni do
        rodziców i pyta co dalej. Mrozaczki do momentu zrzeczenia się zawsze należą do
        rodziców. Po dwóch latach jeśli rodzice nie wyrażą chęci daleszego opłacania
        mrozaczki przechodzą pod opiekę kliniki i przekazywane są do adopcji. "

        Oznacza to, że bez Twojej wiedzy klinika absolutnie nie może nic zrobić z
        Twoimi mrozaczkami. Jedynie w sytuacji, gdy zrzekniesz się praw do embrionów
        przechodzą one pod opiekę i do dyspozycji kliniki. Po dwóch latach, za
        przechowywanie mrozaczków trzeba zacząć płacić. Są pary, których na to nie
        stać, lub z innych powodów nie decydują się na dalsze przechowywanie i wtedy
        będą one adoptowane. Tak, czy inaczej, na pewno przed upływem 2 lat ktoś z
        kliniki się z Tobą skontaktuje i zapyta co dalej.

        pozdrawiam
        Fiszerowa
      • fiszerowa i jeszcze .... 10.06.05, 21:41
        na stronie Novum, w cenniku, można dowiedzieć się, że mrożenie i przechowywanie
        zarodków przez okres 1 roku kosztuje 600 zł, a przechowywanie zamrożonych
        zarodków przez kolejny rok to 400 zł. A więc w Novum pierwszy raz spytają Cię
        po roku.
        • maadzik3 Re: i jeszcze .... 10.06.05, 22:57
          Pomimo ze kompetencji Fiszerowej nie przebijesmile)) i nawet nie zamierzam
          probowac to uderzylo mnie jeszcze jedno. Oburzenie autorki watku na mrozenie
          embrionow bo co zlego w blizniakach. W blizniakach nic. Czesto probuje sie
          wszczepiac po 2-3 embriony zeby choc jeden sie przyjal a jak wychodza
          blizniaki - trojaczki rodzice zwykle sie tylko ciesza. Ale czlowiek nie krolik.
          W wyniku zaplodnienia in vitro czesto powstaje 8-10 embrionow. A nie ma kobiety
          ktora bezpiecznie moglaby nosic 8 czy 10-raczki. Wiec co? Ryzykowac zycie
          wszystkich? Czy niszczyc 5 a wszczepiac 3? To m0oze jednak etyczniej zamrozic,
          bo to najwieksza szansa ze wszystkie przezyja i przyjda na swiat.
          Magda
        • umasumak Fiszko... 10.06.05, 23:08
          ...oczywiście wiesz, że podzielam Twoje poglądy w kwestii in vitro, więc przy
          stwierdzeniu przez autorkę wątku, że metoda jest niemoralna, tylko prychnęłam
          ze wzgardą i nie zamierzam tego komentować, ale mam pytanie innej natury - jak
          przebiega taka adopcja mrożaczków? Bo zakładając, że ktoś je adoptuje i urodzi,
          to staną się ona czyimś rodzeństwem, prawda? Jak wobec tego jest to regulowane
          prawnie, czy mrożaczki dowiadują się o swoim pochodzeniu i o tym, że mają
          rodzeństwo?
          • fiszerowa Re: Fiszko... 11.06.05, 00:23
            Uma, szczerze?
            Pojęcia nie mam wink!
            Tak na logikę, to pewnie jest jak z "normalną" adopcją - wszystko w gestii
            rodziców. Będą chcieli to powiedzą, nie będą chcieli nie powiedzą. Uregulowań
            prawnych w Polsce nie ma. Ale przypuszczam, że taka adopcja musi być dobrze
            udokumentowana. Poszperam jeszcze i popytam.
            • umasumak Re: Fiszko... 11.06.05, 08:29
              Wiesz co mnie interesuje? Czy ktoś pomyślał, że takie mrożaczki, które są
              rodzeństwem, a nie wiedzą o tym, w przyszłości mogą sie spotkać, pokochać,
              chcieć pobrać... oczywiście są na to bardzo znikome szanse, ale jednak cień
              prawdopodobieństwa istnieje, prawda?
    • sonnja1 Re: Zaplodnienie in vitro... 11.06.05, 09:21
      Chcialas poznac opinie. To ja wyraze swoja. Uwazam ze manipulowanie embrionami
      jest niemoralne. Tak samo jak cala inzyniera genetyczna. Mowie to z punktu
      widzenia osoby wierzacej w Boga (choc nie nalezacej do kosciola). To jest
      ingerencja w sfery, do ktorych my, ludzie, nie mamy zadnych praw.

      pozdr
      • socka2 Re: Zaplodnienie in vitro... 11.06.05, 10:47
        a gdzie w tej IT urzedujesz, bo ja tez tutaj
    • fiszerowa artykuł w gazecie 11.06.05, 12:05
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,2757655.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka