mikanm
09.06.05, 08:31
Dziewczyny jestem załamana...
Miałam super pracę, taką do której wracałam z przyjemnością, chociaż czasem
było bardzo stresująco i bardzo źle. Tydzień po tym jak ją dostałam
dowiedziałam się że jestem w ciąży, zbieg okoliczności. Prezeska nie robiła
mi przeszkód, miałam się nie martwić, gdy wróce z macierzyńskiego miejsce
miało na mnie czekać. Przedłużyła mi umowę do dnia porodu.
Macierzyński mi się kończy - poszłam się jej przypomnieć i zapytać kiedy mam
się stawić w pracy. no i okazało sie że nie mam po co wracać...Usłyszałam:
jest pani młodą matką, pewnie będzie chciała wyjść godzinę wcześniej
(kodeksowy przywilej na karmienie z którego nie musiałabym zupełnie korzystać
bo mały jest na butli, a babcia w domu), a to zwalniać się pani będzie bo
dziecko chore...Doszła jeszcze jedna sprawa - krytyczne uwagi kierowniczki
mojego działu - że jestem wolna w pracy (trudo nie być wolnym jak się pracuje
w 9 miesiącu) itp...
Do tej pory cieszyłam się z macierzyństwa,mój synek jest absolutnym cudem. A
teraz nie mogę przełknąć tego wszystkiego...
To znaczy że mam być robotem, nie zawieźć dziecka do lekarza, zostawić chore
w domu?? Czy prezeska jak dzieci rodziła i pracowała to nie zwalniała sie w
takich przypadkach?? Gdzie kobiece zrozumienie??
Nie mogę nie mogę nie mogę...