Dodaj do ulubionych

Jak to jest z tym rzucaniem palenia?

09.06.05, 12:55
Naprawde tak trudno jest NIE PALIĆ?

Palę i powoli, powoli dojrzewam chyba do rzucenia. Taka przyjemność zapalic
do kawki, ale zdrowie rujnuje...

Rzucalyście? Tyle opowieści sie nasłuchałam, jak to ciężko itd., że nawet
jeszcze ani razu nie próbowałam - uznałam, że i tak nie wytrzymamwink A może
jednak nie będzie źle?
Pocieszcie...W tym miesiacu zamierzam przestac palic, na razie myslę o tym,
nabieram sił, utwierdzam sie w decyzji i przygotowuje sie psychicznie.
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 12:58
      tiaaaaaaaaaaaaaa smile ja sie tak utwierdzam za kazdym razem jak sie przepale...
      ale kiedyś udało mi sie nie palić 2 mies...
      a mój rekord to wiadomo - 9 mies smile
      teraz będe musiała sie bardzooooooooooooooooo ograniczyć , pale vogue - 7,35zł
      za paczke...
      • cocollino1 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:04
        Sowa to Ty bogata kobita jestessmile)) takie drogie faje???? my z mezem Westy
        lighty i to specjalnie chodze do sklepiku gdzie pani ma po 4,90.
        A rzucic ciezko, oj ciezko, musialabym z mezem a to gorsza sprawa. Szkoda mi
        zdrowia i kasy, ale no nalog to nalog, nie moge sie zmobilizowac.
        • kalina_p cocolino - rzucamy razem??? 09.06.05, 13:06
          my tez oboje palimy, mąz kilka razy staral się przestac, ale chodzil wściekły
          na cały świat, warczał i w końcu sie łamał...sama go prosilam, żeby zapalił, bo
          nie mozna z nim wytrzymacwink

          Teraz ja chce rzucic...dawaj, razem będzie łatwiejwink))
          • inia25 moja historia 09.06.05, 13:15
            paliłam od 14 roku życia (jak na sportowca przystało, nauczyłam sie na obozie
            sportowym). Na początku paliłam niedużo. Z czasem mój nałóg zamienił się w
            minimum 1 paczkę dziennie. Kilka lat temu pojechałam na wesele do mojej
            koleżanki (obecnie szwagierki). Wesele robili pod krakowem. o weselu zostałąm z
            młoda parą na kilka dni w zakopcu, zeby na nartach pojezdzic. Oni oboje nie
            palą. Jak chodzilismy do knajpek to wiecznie bralismy stoliki dla niepalących.
            Wkurzało mnie to że do piwka nie moge zapalić. Ale jakos wytrzymywalam. Pozniej
            cale dnie na stoku i jakos mnie nie krecilo jaranie w butach narciarskich.
            14.01.01 postanowiłam nie kupować kolejnej paczki. i tak do dziś nie kupuje i
            nie palę cudzych.
          • cocollino1 Re: cocolino - rzucamy razem??? 09.06.05, 13:22
            moj tez juz probowal, w domu w sumie prawie nie pali w ciagu dnia bo z malym
            siedzi, ale w pracy ojojojoj, wiem ze byloby mu bardzo ciezko i jeszcze jakbym
            ja popalala to juz w ogole. Musimu kalina podjac męską decyzje, w sumie razem
            moze byc latwiej,jestesmy juz na tyle duzesmile ze oszukiwac nie bedziemy, a od
            kiedy???? moge jeszcze dzisiaj nie???
            • kalina_p nie, nie...no co Ty? 09.06.05, 13:47
              od jutra, od przyszlego tygodnia..?
              hehe...
              • anek.anek Re: nie, nie...no co Ty? 09.06.05, 13:55
                Cocolino ma świetny pomysł! Kalina - idź natychmiast wyrzuć fajki do kosza, a
                później kosz do śmietnikasmile Albo podrzyj i wrzuć do sedesu - nie będą kusiły.
                Kup sobie od razu parę litrów wody i kilka paczek gum do zucia - zwykłe, mocno
                miętowe bardo pomagająsmile
              • cocollino1 ha ha tak myslalam, ze nie od dzis:)) 09.06.05, 14:05
                • kalina_p pisalam - dojrzewam, w tym miesiacu;)) 09.06.05, 14:06
                  na razie sie zbieram. Szykuję. Az przyjdzie jakis piekny dzień, w który
                  stwierdze "już". I nie będę palić!!!
                  • cocollino1 Re: pisalam - dojrzewam, w tym miesiacu;)) 09.06.05, 14:09
                    no racja ja tez dojrzewam do decyzji, ale musi przyjsc taki dzien, juz niedlugo
                    mam anadziejesmile
              • maxim31 Zależy, jak długo palisz i ile dziennie. 09.06.05, 14:07
                Jest cięzko.
                Gdy ma się silna motywację (w moim przypadku obydwie ciąże) to można rzucic i
                nadchodzi w końcu taki dzień, gdy o fajkach nie myslisz.

                Ale musisz byc przekonana, że tego chcesz.
                Życzę wytrwałoścismile
        • sowa_hu_hu coco 09.06.05, 13:16
          ja bogata? dobre sobie smile

          nie kupuje przeciez codziennie... i nie mam tak ze wyjmuje z portfela i kupuje
          karton smile poprostu jakoś sobie tam ciułam , a jak nie mam to nie kupuje i opalam
          sąsiadke smile
    • umasumak Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:02
      Po prostu pewnego dnia przestałam palić. Było to ładnych parę lat temu. Tyle że
      ja paliłam w sumie niewiele - jedną paczke na dwa/trzy dni. Pzdr
    • anek.anek Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:16
      truuuuudno.O d tygodnia jestem "na odwyku". ale tym razem dostałam od
      kardiologa receptę na ziołowe tabletki wspomagające (blokują jakieś tam
      rceptory itd) i jest trochę łatwiej.
      Najgorzej, że niby mam silną motywację - zdrowie, niby mam chęci, ale do tej
      pory wszelkie próby spełzały na niczym.Kalina - rzucaj. Palę od 15 lat, zawsze
      paliłam dużo (20-30 dziennie), a teraz po kilku dniach, chociaż wyżywam się
      psychicznie na wszystkich naokoło to już mam satysfkacjęsmile
      Świństwo cholerne.
      I ile kasy się przepuszcza. Tak ja Sowa, palę (paliłam - ciągle nie mogę się
      przestawićsmile)Vogue - to chyba jedne z drożyszych fajek - ile ja kasy już z
      dymem pusciłamsad(
      Jesli sama sobie nie poradzisz, to kupuj sobie gumy/plastry nikotynowe, albo
      idź do lekarza po receptę na jeden zdwóch środków wspomagających (o ile nie
      masz nadciśnienia i wrzodów żołądka) i rzucaj.
      No, i wszystkie trzymajcie za mnie kciuki, żebym tym razem rzuciła do końca
      życia, a nie na miesiącsmile
      • kalina_p Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:49
        trzymam kciuki!!!
    • morgen_stern Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:18
      Juz śpieszę z pomocą smile)
      Paliłam ok. 10 lat, nie palę od prawie czterech. Jestem z tego cholernie
      dumna smile
      Rzuciłam z dnia na dzień, bez żadnych wspomagaczy. Po prostu pewnego dnia
      miałam dość, dość smrodu wszechobecnego, żółtych firanek po tygodniu, a
      najbardziej miałam dość tego, że coś ma nade mna taka władzę, że o trzeciej w
      nocy biegnę do nocnego sklepu przez pół miasta po to tylko, żeby wypalić
      jednego papierosa i pójść spać smile
      Ale bardzo psychicznie pomagała mi koleżanka z pracy (również kiedyś rzuciła).
      Dostawałam od niej np. batonika po pierwszym tyg bez papierosa, gratulowała mi,
      mówiła, jak się cieszy - no i jak tu zapalić? smile)))
      Trochę ciągnęło, ale na szczęście dym z papierosów zaczął mi błyskawicznie
      śmierdzieć - już nie mogłam wytrzymać w towarzystwie palaczy. To nie jest
      kwestia tego, że jak to niektórzy mówią "ledwie rzuciła i juz nosem na
      papierosy kręci" - po prostu bardzo szybko przychodzi wstręt do dymu.
      Byłam tzw. palaczem "ceremonialnym" tzn. lubiałm palić "przy okazjach" - ploty
      z przyjaciółką, słuchanie ulubionej muzyki itd., nie lubiłam np. palić na
      ulicy, musiała być "atmosfera". Wypalałam od pół paczki do półtorej, zależnie
      od tej "atmosfery" smile))
      Dziewczyny, rzucajcie palenie! Bez papierosów jest fanatastycznie, wierzcie mi!
      • cocollino1 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:26
        podziwiam!!!!!!! zazdroszcze!!!!!
      • umasumak Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:11
        Byłam tzw. palaczem "ceremonialnym" tzn. lubiałm palić "przy okazjach" - ploty
        > z przyjaciółką, słuchanie ulubionej muzyki itd., nie lubiłam np. palić na
        > ulicy, musiała być "atmosfera".

        U mnie było podobnie, paliłam np przy piwku, winku, kawie... poniważ zawsze do
        alkoholu paliłam i nie wyobrażałam sobie jego smaku bez papierosa, to odkąd
        rzuciłam papierosy, nie pije też alkoholu... smile
    • karakalka Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:50
      Ja palę od 14 lat. Oczywiście z dwuletnią przerwą na ciążę i karmienie. Jak
      tylko przestałam karmić wróciłam do palenia. Niestety. To jeden z największych
      błędów mojego życia. Mój mąż rzucił palenie z dnia na dzień dwa lata temu.
      Namawiał mnie, ale ja wtedy jeszcze nie chciałam rzucać.Teraz powoli tak jak
      kalina dojrzewam do tego. Coraz częściej myślę o rzuceniu tego paskudnego
      nałogu. Palę papierosy po 5.80 za paczkę. A jak gdzieś jest taniej to można
      kupić za 5.20. Ale to też wychodzi straszna kwota na miesiąc. Rzucajcie
      dziewczyny!! Może to mnie zmobilizuje i dojrzeję do podjęcia tej trudnej dla
      mnie decyzji.smile
      • morgen_stern Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 13:53
        Karakalka, jak rzucisz, to przysięgam na mój Rammstein kochany, że będę Ci
        codziennie (dni robocze, czasem weekendy) przysyłać śliczne, śmieszne i
        wzruszające e-kartki z hallmarku - ale tylko po angielsku smile) Są natomiast
        rewelacyjne. Dzień w dzień! Co Ty na to??? smile))))) Może Cię to jakoś wzmocni...
        • karakalka Do morgen_stern 09.06.05, 13:59
          Może?smile)). Myślę sobie, że jak zrobią się spowrotem upały to człowiek będzie
          miał mniejszą chęć na palenie. Może wtedy podejmę taką decyzję? Na razie
          intensywnie o tym myślę i powoli dojrzewam do tego. W lipcu jadę na wczasy w
          gronie niepalących. Więc może wtedy? Czas pokaże...
      • kalina_p To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 13:54
        Ok?
        I rzucamy.
        Za pare dniwink))
        kurcze, czarno to widze...Przytycia sie nie boje, nawet bym mogla pare kilo.
        Ale jak tu nie palic, jak to takie przyjemne..?
        Taaaa...zdrowie, kasa, smród...Fianki żółte nie sa, bo pale na balkonie.
        Trzba rzucić!
        dzis z mężem pogadam, może on tez się zdecyduje? Pozabijamy sie tutaj, hehehe,
        jak oboje będziemy rzycacc palenie jednoczesniewink))
        • wieczna-gosia Re: To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 14:09
          jak maz sie nie zdecyduje a ty lubisz palic to kalina marno to widze wink)))
          • kalina_p Re: To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 14:10
            hehe...to bedzie sie musial wyprowadzićwink))
            • anek.anek Re: To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 14:13
              A może zgodzi się na taki układ, że nie pali w Twoim towarzystwie? Mój się
              zgodził. co prawda niezły z niego cwaniaczek, bo obecnie go nie ma i wraca
              dopiero za tydzień, czyli przez cały najgorszy dla mnie i najbardziej
              wybuchowy, nerwowy okres rzucania zdezerterował, ale obiecał, że po powrocie
              nie wyjmie nawet paczki fajek z kieszeni w mojej obecności. Zobaczymy...
              • kalina_p Re: To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 14:15
                To mozliwe, jak najbardzij. Najwyzej wyjdzie na balkon i go tam zamknę,
                hehehe...
                A tak serio - myslę, że rzycałby ze mna albo w ogóle przy mnie nie palil. On
                może caly dzień nie palic. Twardy jestwink
          • cocollino1 Re: To juz jest nas trzy. Ale jeszcze nie dzis... 09.06.05, 14:16
            więc wlasnie, ja wiem, ze jak usiade z mezem wieczorkiem w sobote przy winku to
            i tak zapale z nim, musielibysmy rzucic razem chyba, zeby cos z tego bylo, tak
            mysle.
    • bojana Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:04
      Nie, wcale nie jest trudno nie palić. Trzeba chcieć, niestety. Wiem co piszę bo
      sama parę razy rzucałam palenie, rzucałam i wracałam. Raz po roku, raz po pół
      roku, oj, było tego trochę.
      Mam już niezły stażwink
      Zawsze, kiedy mi sie udawało miałam silną motywację. Chciałam i już. Tyle, że
      teraz nie chcę za bardzosad
      Mam wrażenie, że nałogiem jest sie juz przez całe życie. Pamietam, że byłam w
      kinie w 8 misiącu ciąży, kiedy oczywiscie od daaawna nie paliłam, no i
      zobaczyłam gębę faceta na cały ekran, który zaciąga sie papierosem. No i aż
      mnie zakłuło z chęci....
      Wszystko jest możliwe, ale trzeba chcieć mocno.
      Pozdrawiam
      ....................................
      I co na to NATO?
      NATO na to nic
    • aniael Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:16
      Ja rzuciłam rok temu, dokładnie w czerwcusmile trochę dzieki Kindzeolsz, bo tak
      ponajeżdżała na palaczywink
      Mąż rzucił razem ze mną. Chociaż od jakiegoś czasu mam takie jazdy, że gdy
      jestem wkurzona na maksa np na męża, to potrafię pójść do sklepu, kupic
      papierosy, wypalic jednego, a potem oddac paczke palącym znajomymsmile Dobrze maja
      ze mną, nie?wink
      W ciągu tego roku zdarzyło mi sie to trzy razy, ostatnio tydzień temu. Wyszłam
      w nocy na najbliższą stację benzynową, kupiłam papierosy, wypaliłam trzy
      jednego po drugim i na tym koniec. I jeszcze mam tę paczke, ale nie palęsmile Lezy
      sobiesmile Właściwie to nie wiem, czy powinnam mówić, że rzuciłam, czy raczej, że
      wciąż się zmagam. W każdym razie praktycznie nie palę, a palacze, tudzież dym -
      mi smierdzą.
      Ale nie wypalałam duzo nigdy - jedna paczka na trzy - cztery dni, przy
      spotkaniach towarzyskich więcej. Paliłam L&M-y Superlighty (wczesniej lighty).
      W każdym razie wszystkim pragnącym rzucić zycze powodzeniasmile
      • aniael Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:18
        Acha - a mój ojciec palił przez 20 lat, minimum paczke dziennie. Rzucił z dnia
        na dzień, bez żadnych wspomagaczy.
      • kingaolsz Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 11:25
        aniael napisała:

        > Ja rzuciłam rok temu, dokładnie w czerwcusmile trochę dzieki Kindzeolsz, bo tak
        > ponajeżdżała na palaczywink

        smile)))))))))
        Ciesze sie, ze moja "wrednosc" do palaczy komus choc
        troszke "pomogla" smile)))))))))
        Gratuluje smile)))

        Pozdr
        Kinga
        • aniael Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 13:33
          kingaolsz napisała:

          > smile)))))))))
          > Ciesze sie, ze moja "wrednosc" do palaczy komus choc
          > troszke "pomogla" smile)))))))))
          > Gratuluje smile)))
          >
          > Pozdr
          > Kinga


          Dziękujęsmile))
          No, jak widać, czasem warto kims potrząsnąćsmile)
    • kubusala Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:45
      Z rzuceniem palenia jest tak jak z odchudzaniem: do jednego i do drugiego
      potrzebna jest silna wola. W Twoim przypadku lęk przed tym,że jak rzucisz to
      przytyjesz jest nieuzasadniony, boś chudasmile Ja gdy rzucałam kilka lat temu
      bardzo sie bałam,ze przytyję. Na szczęście ten lęk był tak ogromny,że jeszcze
      schudłamsmile
      Tak jak napisała Gosia, musielibyście rzucić z mężem razem inaczej to nie ma
      sensu, chociaz znam pary u których jedno rzuciło a drugie nadal pali- tyle,że
      na balkonie. Dla nas z mężem motywacją była kasa, gdy sobie policzylismy ile
      kasy puszczamy z dymem to stwierdzilismy,że moglibysmy sobie za to kupić kino
      domowe na ratysmilei tak zrobiliśmysmile
      Najgorzej było przeżyć chwile, którym ten papierso zawsze towarzyszył:
      imprezki, kawa itd. I nie ukrywam,że ja do dziś na imprezach palętj jakies 2
      razy w miesiącu, na drugi dzień na fajki nie moge juz patrzeć.
      Ogólnie cieszę się,że pozbyłam się nałogu bo nie muszę już:
      w zimie wietrzyć co chwilę mieszkania, codziennie pilnować czy aby nie
      zabraknie na wieczór fajek, bać się,że a nóż to ja dostanę raka płuc-moja
      sasiadka ma raka krtani, coś okropnego. A najwazniejszy podów to,że moje
      dziecko nie musi wdychać dymu!
      Warto rzucic Kalina, pomyś ile miesiecznie kosmetyków, albo innych rzeczy
      mogłabys sobie za to kupić no i ta cera... z dnia na dzień będzie gorsza,
      zobaczysz, teraz młoda jesteś to o tym nie myslisz,że jak ja oglądam buzie
      nałogowych palaczek to odrazu wiem,że palą.
      Poszukajcie sobie mocnych argumentów i próbujcie!!!!!
      • cocollino1 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 14:48
        Pisz tak wiecej kubusala to do mnie moze dotrzesmile) i wkoncu rzucesmile)
        • kalina_p tez mnie to ruszylo... 09.06.05, 14:59
          tak opisowo i ładnie...i przekonuje sie coraz bardziej.
          No to teraz ide zapalic do kawkiwink))
          • cocollino1 kalina to tak jak ja z ta kawka i dymkiem wlasnie 09.06.05, 15:00
            • morgen_stern Re: kalina to tak jak ja z ta kawka i dymkiem wla 09.06.05, 15:06
              Pomijając kwestię kasy... mam w pracy taka wieloletnią palaczkę... Elegancka
              pani w srednim wieku, zadbana, uważa się pewnie za atrakcyjną kobietę... a
              gdybyście słyszały komentarze innych pracowników (którzy nie siedzą z nią w
              pokoju) po jej wyjściu... generalnie dużo o smrodzie fajek, którego nie zabija
              żaden, nawet najpiękniejszy perfum i zniszczonej twarzy sad( Nie jestem w
              stanie z nią rozmawiać, kiedy stoi blisko - tak potwornie śmierdzi papierosami!
              Pomyślcie o tym...
          • maria_rosa Re: tez mnie to ruszylo... 09.06.05, 15:02
            Może zatem zbiorowo?
            Bo mój rekord to ciąża i następne 1,5 roku - okres karmienia.
            Jak tylko mały zrezygnował z cyca miesiac póxniej wróciłam do kawki i petkasmile
            Dodam tylko, że w obu przypadkach mnie nie ciągnęło do palenia.
            W domu nie palę, zakaz totalny dla wszystkich.
            Jak mnie ciągnie idę na klatkę albo na strych.
            W pracy wiadomo spoko luzik.
            No to jak?
            pozdr.
            • cocollino1 Re: tez mnie to ruszylo... 09.06.05, 15:06
              ja wlasnie nie wiem dlaczego w ciazy rzucilam bez problemu, maz coprawda nie
              rzucil ale znaczaco sie ograniczyl, przy mnie oczywiscie nie palil. Po porodzie
              karmilam 5 miesiecy tez nic, i jak skonczylam karmic to zaczelam popalac,
              wrocilam do pracy, a tu? hulaj dusza piekla nie ma, tu wszyscy pala z szefem na
              czele. nie chce palic!!!!!!!!!
    • aniasc Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 15:15
      kiedys palenie sprawialo mi ogromna przyjemnosc, poza tym bylo cudownym srodkiem
      antystresowym. O rany, jak jak to lubilam. NIestety, wtedy jeszcze moj niemaz
      mial dokladnie odwrotne zdanie na ten temat. I wyszlo w koncu na jego. Teraz juz
      sama nie wiem, co takiego i jak zrobil, ale byl skuteczny w dzialaniu. Palic mi
      w kazdym razie nie zabranial, ale ta jego mina, dzieki ktorej moje wyrzuty
      sumienia osiaglay swoje apogeum... I tak bylo coraz mniej, coraz rzadziej, az
      calkiem przestalam siegac po papierosy. Pozniej jeszcze przez rok mialam w domu
      awaryjna paczke i w koncu sama dojrzalam do tego, zeby ja calkiem spokojnie
      wyrzucic.
      • tysia77 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 15:24
        Ja paiłam od 16 roku życia,moi rodzice to nałogowcy więc tak naprawdę jako bierny pakacz dużo wcześniej. Do rzucenia zmusił mnie mąż,który przestał palić(główny powód to poprostu pieniądze) Tak mnie "terroryzował",że nie wytrzymałam i nie palę już drugi rok.Ja przestałam za pierwszym podejściem, mąż za trzecim...Paliłam ponad paczkę dziennie,rano paliłam przed śniadaniem a nawet porannym skorzystaniem z toalety.Wydawało mi się,że ja napewno nie przestanę palić...
    • zona_mi Motywacja... 09.06.05, 16:59
      ...to podstawa. Musisz naprawdę chcieć przestać, a nie tak sobie rozmyślać...smile
      Paliłam bardzo dużo i bardzo długo. Zaczęłam od zmiany papierochów na słabsze,
      ograniczania ilości na dzień. To trwało ok. pół roku. Kiedy byłam na etapie
      kilku wypalanych do połowy Lady Di - zaszłam w ciążę. I to był koniec palenia.
      Gdy Martynka skończyła 2 lata, rozstanie z karmieniem i chęć na papierosy. W
      noc sylwestrową wypaliłam chyba z 10 - było mi niedobrze, ale kopociłam jednego
      za drugim. Spalałam wszystkie, jakie miałam w domu. Zakazałam wnoszenia
      papierosów do mojego domu i udało się. W sumie nie palę już osiem lat. I nie
      chcę do tego wracać.
      A wiesz, jak pięknie pachnie chleb? smile))
      Pozdrawiam
      Zona
    • elza78 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 17:33
      od ponad roku mowie sobie ze dzis nie zapale jutro moze hihi wlasciwie teraz
      juz sobei tak nawet nie mowie bo mi sie nie chce palic znaczy nie ciagnie mnie
      specjalnie, palilam kolo 10 lat przez ostatnie dwa palenia 1,5-2 paczek/dzien
      L&M czerwone smile rzucilam w kwietniu zeszlego roku
    • babka71 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 19:04
      przestaniesz jak każda paczka będzie kosztować 4 euro czyli np. 5x4= 20 zł za
      paczkę na przykład
      • kalina_p Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:22
        dlaczego mam przestac z tego własnie powodu?
    • kawka74 Ja nie mam wyjścia :) 09.06.05, 20:17
      przyszły teść postawił mi warunek: poślubię jego syna, jeśli rzucę palenie wink)))
      wszystko byłoby piękne, jeśli sam by nie palił, a dymi się z niego jak z
      kotłowni wink
      • polnadroga Re: Ja nie mam wyjścia :) 09.06.05, 20:33
        Paliłam sporo ok paczki dziennie. Rzuciłam w dniu zrobienia testu- i zobaczenia 2 kreseczek. Nie wyobrażam sobie świadomie truć dziecko w ciąży. Po ciąży nie wróciłam bo karmienie. Karmić skończyłam ale do nałogu nie wróciłam.

        Gdyby nie ciąża napewno nie udało by mi się rzucić. Wcześniej próbowałam ale bez skutku.
    • 76kitka Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 20:57
      Rzuciłam, bo mąż mnie prosił, sam nie pali, a potem zaszłam w ciążę i czy bym chciała czy nie musiałabym rzucić.
    • mifka Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:07
      mysle, ze kazdy z nas jest inny. dla mnie nie bylo trudno. po prostu pewnego
      dnia obudzilam sie rano z mysla jak ja strasznie smierdze i jak mam dosc tego
      smrodu.postanowilam, ze od dzis papierosy sa jak piwko-czasem w barze albo na
      jakiejs imprezie i tak bylo przez jakis czas (z przerwa na ciaze i karmienie
      gdy to nie palilam w ogole). az pewnego pieknego dnia pomyslalam sobie, ze to
      przeciez bez sensu-nie pale caly tydzien bez zadnego klopotu a tu piatek i cala
      paczka idzie. tak stalam sie niepalaca (wczesniej 30 papierosow dziennie przez
      dziesiec lat).mysle, ze to kwestia motywacji, osobowosci i wlasciwie to nie
      wiem czego jeszcze. zycze ci aby tobie tez bylo tak latwo.
      • mufka51 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:36
        A ja palę i nie śmierdzę...
        Kalinko jak będziesz na odwyku to relacjuj swoje zmagania.Będę Cię
        wspierać,amoże sama do Ciebie dołączę?
        • mufka51 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:37
          oczywiście relacjonuj
    • agnieszka3613 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:28
      Witam. Kiedyś koleżanka namówiła mnie na biorezonans. Szłam ale nie wierzyłam,
      że po 15 latach palenia paczki dziennie/a niekiedy i więcej/ uda mi sie rzucić
      to świństwo. Kilka razy juz przedtem próbowałam ale byłam potem taka nerwowa,
      że dzieciaki same wołały abym sobie już w końcu zapaliła. Pan na miejscu
      podłączył mi jakieś kabelki, kazał trzymać kulę... Siedziałam i myślałam, że
      chyba całkiem mi odbiłołapać się na takie numery....I wyobraźcie sobie: UDAŁO
      SIE. Wyszłam i nie siegnęłam po papierosa już nigdy.I nawet nerwy mnie nie
      szarpały. A dzieciaki to nawet nie wierzyły, że nie popalam po kątach. Opłaciło
      się spróbować tym bardziej, że zabieg nie drogi, bo 40 zł. Trzymam za wszystkie
      rzucające kciuki.
      • ingrid123 biorezonans 09.06.05, 23:36
        potwierdzam, że jest bardzo skuteczny sposób, mój tato po 30 latach palenia
        (2paczki/dz) po jednym takim rezonansiku nie zapalil ani jednego papierosa!!!
        wszyscy są w szoku do dziś a 1.10. miną dwa lata!!!
        warto sprawdzić bo koszt jest znośmy-50zl!
        p.s. sama paliłam jakies 6 lat, jak poznałam męża rzuciałam, on nie palił smilei
        mnie zachęcał do porzucenia nałogu...
      • semijo Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 09.06.05, 23:57
        Nie palę już prawie 11 miesięcy. I powiem szczerze było i nadal jest ciężko.
        Oczywiście już nie myślę o fajkach tak często, już mogę pić piwo bez natrętnych
        papierosowych myśli i nawet cieszą mnie ploty z kumpelą,która nadal popala
        (już nie patrze sępiącym wzrokiem na papierosy)Czasem jest cięzko...ale nie
        żałuje i polecam. Już nie wstydzę się własnego oddechu rozmawiając z niepalącą
        koleżanką, już nie śmierdzą mi ciuchy i włosy, wreszcie mogę sobie pozwolić na
        małe przyjemności, na które wcześniej nie było mnie stać, już nie martwie się
        czy starczy mi fajek na wieczór, mam ładniejszą cerę, mniejszy kac po imprezie,
        zmniejszyłam szansę zachorowania na raka...można tak wyliczać.
        Ostatnio byłam na weselu i widziałam matkę pana młodego. Kobieta po 40-stce,
        szczupła i ładna na pierwszy rzut oka. Z bliska szaro-żółta cera, zęby tragedia
        i gruźliczy kaszel...nie musze mówić że pali 20 lat.
        Trzymam kciuki za wszystkich rzucającychsmile
    • lidkakn Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 00:04
      Kalino, jestem żywym przykładem osoby już niepalącej. Lekarstwem na mój nałóg
      była ciąża. W momencie, gdy się dowiedziałam o niej rzuciłam papierochy tak po
      prostu z dnia na dzień. Wcześniej paliłam dobre parę lat do 10 papierosów
      dziennie. Uciekałam przed dzieckiem na balkon, kryłam się przed znajomymi.
      Wydawało mi się, że chila z papierosem jest tylko moja. Nie palę już jakieś dwa
      lata, mąż też (rzucił razem ze mną). Teraz już mnie nie ciągnie. Jestem
      szczęśliwsza, nie choruję i mam ładną cerę i białe zęby. Nie muszę kraść chwil
      na papierosa, niedopałki nie walają się po domu i nie śmierdzi petami. Warto
      spróbować, same plusy.
    • fiszerowa Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 02:34
      Potwierdzam, że podstawą jest motywacja. Próby podejmowane bez przekonania i
      silnego przeświadczenia, że trzeba z tym skończyć, pójdą na marne.
      Ja zawsze powtarzałam, że rzucę jak będę miała dziury w płucach, wrzody na
      żołądku lub będę w ciąży. Paliłam połowę życia - 15 lat, przynajmniej paczkę
      dziennie. Gdy wyszłam za mąż i zapragnęłam dziecka, mąż powiedział mi wprost:
      jeśli chcesz mieć dziecko to najpierw rzuć palenie i się odtruj. I tak się
      stało. Po prostu gdy skończyła mi się paczka, następnej już nie kupiłam.
      Wiedziałam, że mąż nie żartuje (sam nigdy nie palił) i co gorsze, że ma rację ;-
      ). Poszło naprawdę łatwo. Kupiłam sobie Kalms na poprawę nastroju i łykałam 3 x
      dziennie wink
      Teraz po 6 latach nawet nie wyobrażam sobie, że mogłabym zapalić. Głównie z
      przyczyn czysto estetycznych. Palacz nigdy nie zrozumie jak bardzo śmierdzi
      ubranie, włosy, oddech, jak przesiąknięte jest jego mieszkanie i samochód. Żeby
      to poczuć musiałby najpierw rzucić, bo niestety zmysły smaku i powonienia są
      bardzo upośledzone. Ja już to wiem i jeszcze teraz jak sobie pomyślę jak
      śmierdziałam jest mi głupio i wstyd. A swoją drogą nieźle mnie ten chłop
      kochał, skoro był w stanie to znieść wink

      Kalina, piszesz, że nigdy nie próbowałaś rzucić, a przecież masz malutkie
      dziecko. Czy oznacza to, że paliłaś przez całą ciążę i podczas karmienia, czy
      raczej, że zaczęłaś palić dopiero po urodzeniu dziecka?
      Jeśli paliłaś w czasie ciąży i zdrowie i dobro dziecka nie było dla Ciebie
      wystarczającym powodem do rzucenia, to moim zdaniem może Ci się nie udać ;-(.
      No bo jaki znaleźć ważniejszy powód aby to zrobić?
      Jeśli natomiast zaczęłaś palić po urodzeniu córki, to z całym szacunkiem, żaden
      palacz z Ciebie wink. Weź po prostu wyrzuć to świństwo, kup sobie młodą
      marchewkę albo pęczek rzodkiewek i idź z dzieckiem na spacer wink

      pozdrawiam
      i życzę powodzenia
      Fiszerowa
      • hanka_79 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 10:24
        Od razu się przyznaję, że nie przeczytałam poprzednich postów, ale NIE
        MOGĘ!!!!!
        Post autorki wątku- jakbym czytała o sobie. Palę (nie mogę jeszcze powiedzieć
        paliłam) 10 lat. Lubię palić, zwyczajnie lubię. Ale dziś jest mój piąty dzień
        bez papierosa i czuję się dobrze, w miarę dobrze. Mam ochotę na fajkę, dlatego
        unikam wszystkiego co się z tym łączy, nie mogę też spokojnie czytać Waszych
        odpowiedzi. Kilka dni temu sama pytałam na tym forum o gumy nicorette. Przez
        kilka dni paliłam normalnie i tylko kilka papierosów dziennie zastępowałam
        gumą. Od poniedziałku tylko żuję. Szkoda tylko, że te gumy są w zasadzie
        drogie. No ale wytrzymuję, a musicie wiedzieć, że nie mam silnej woli. Nigdy
        nie sądziłam, że może mi się udać!! Ale jednak i powiem Wam, że to ogromna
        radocha, niesamowite uczucie, że jednak można sobie z tym dać radę, chociaż nie
        wiem czy długo będę niepaląca. Nie śmierdzę, nie śmierdzi mi z ust i czuję się
        oki. Tylko nie podpalajcie, nie ma sensu zaczynać od pseudo ograniczeń. Życzę
        powodzenia i wytrwałości.
    • weronikarb Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 10.06.05, 10:36
      Pale juz 12 lat z 1,5 roczna przerwa (ciaza i karmienie) wrocilam do nalogu bo
      chcialam - w ciazy po rzuceniu przytylam 35 kg.
      Zrzucilam wszystko, ale teraz znowu chce rzucic palenie. Czekam na wynik mojej
      kolezanki - uzywa plastrow, palila jak ja 2 dziennie minelo 1,5 tyg. od 5 dni
      niema plastrow i mowi ze fakt bez plastrow ciezej ale da sie wytrzymac.
      Ja kupuje je w poniedzialek czyli od wtorku zero palenia - acha a jako
      motywacja - jak pol roku nie zapale to kupuje sobie lodowke jaka chce smile
      Obliczylam ze m-nie wydaje na papierosy ok 150 PLN, maz pali to drugie tyle.
      Czyli 300 PLN wypalamy we dwoje - jak ja rzuce - on tez to w ciagu 10 m-cy
      jestesmy do przodu 3 tys. - ale bym miala lodowke !!!!!!!!
    • kalina_p Może od jutra..? 11.06.05, 22:18
      Znieramy sie z mężem...
      Najgorsze sa pierwsze 3 dni czy potem? Bo różne opinie słyszałam...Kurcze,
      coraz bardziej CHCĘ nie palic. Może wreszcie spróbuję?
      • kalina_p zbieramy... 11.06.05, 22:19
        mialo bycwink))
        Padnieta jestem, klawisze mi sie już mylą...
        • karakalka Re: zbieramy... 11.06.05, 22:32
          No to życzę powodzenia!!!! Ja nadal na razie tylko myślę o tym. Ale za to coraz
          częściejsmile))))
          • kalina_p Nie pale... 12.06.05, 15:07
            od 10 rano, hehehe. Jak na mnie wieeeelki sukces. Papierosów w domu nie ma (!!!-
            zawsze musiał byc zapas), firanka uprana, popielniczka umyta i schowana...
            Mąż też nie pali.
            No zobaczymy...jestem dobrej mysli.
            Może sie nie pozabijamywink))
            • musia2002 Re: Nie pale... 12.06.05, 16:37
              Trzymam kciuki i powodzenia!!!!!!!!!!!!!!!
              • aga55jaga Będąc nałogową palaczką... 12.06.05, 19:17
                nie bójmy sie tego słowa - przez lat ok 18 rzuciłam (przynajmniej dziś mam taką
                nadzieję). na początku pierwszej ciąży trochę popalałam (tego sobie nigdy nie
                wybaczę), potem nie i przez cały okres karmienia też nie. Ha wystarczyło
                odzyskanie wolności po odstawieniu małej od cyca i imprezka abym wróciła do
                fajek. Musiałam kryć sie jak gó..ara po kątach, bo mąż darł sie na mnie a sam
                nie pali już z lat 6. Kiedy zaszłam w drugą ciąże z jednym dniem odstawiłam
                sie "od dymka". Nie palę już 2 lata i mam nadzieję że tak już zostanie. Czuję
                sie naprawdę znacznie lepiej i tak też wyglądam. Ale skłamałabym nie mówiąć, że
                nie czuję pociągu do petów. Dymek czasami mi tak pachnie ...Ale muszę być
                twarda czego sobie i Wam z całego serca życzę. A jeszcze jeden plus - rano nie
                śmierdzi "popielnicą" z buzi a i seks inaczej "smakuje"
            • karakalka Do kaliny_p 13.06.05, 09:55
              No i jak tam? Wytrzymujesz? Trzymam kciuki!
    • pade Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 13.06.05, 09:31
      Ja bym rzuciła, ale boję się przytyć. Wszyscy w moim środowisku, którzy rzucili
      palenie przytyli 5-10kg. Powstrzymywać się od fajek i od jedzenia? porażka...
      • babsee Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 13.06.05, 10:19
        Ja pale i nie smierdze.W zyciu nie zapalilam w mieszkaniu.Zawsze na balkonie.
        Moi znajomi z pracy przez pol roku nie wiedzieli ze pale.Rzucalam 4 razy.
        Biorezonans jak dla mnie do bani.Plastry tez.W sumie najbardziej pomagaja te
        ochydne nicorette.Sa tak paskudne,ze jakbym po nich miala zapalic to z
        pewnoscia bym sie pozygala.Zbieram sie tez do rzucenia.Mam bowiem takie
        marzenie: nie chce zeby moja coreczka pamietala mnie z papierochem. Poza tym,
        zaczynam wiedziec pierwsze oznaki wieloletniego nalogu: chrypka poranna,gorsza
        cera.To jest tak: ja juz chce rzucic ale sie boje.Bo nienawidze tego okresu.
        Pierwsze 5 dni to jest relax.Pozniej to koszmar.I nie spie przez miesiac.A
        zołza ze mnie sie robie ze hej!
    • lyla1 Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 13.06.05, 10:10
      Własnie najlepiej rzucać palenie razem. My z mężem mieliśmy postanowienie
      noworoczne (ha, ha, ha), że rzucimy palenie. Jakoś idzie 6 miesiąc i nie
      siegnęliśmy po papierosa. Pierwsze 2 miesiące o mało się nie pozabijaliśmy,
      póżniej jedno drugiemu mówiło, że tyle wytrzymaliśmy więc szkodabyłoby
      zmarnować ten czas. Acha no i nigdy nie mówiliśmy, że rzucamy na całe życie. To
      też dobry argument. W ten sposób człowiek nie czuje się do niczego zmuszany.
      • demika Re: Jak to jest z tym rzucaniem palenia? 13.06.05, 10:20
        Rzucałam palenie chyba ze sto razysmile)Nie paliłam po parę miesięcy ale
        nadchodziły imprezy plenerowe i samo wracało.Na dwa miesiące przed ciążą znów
        rzuciłam i nie palę do dziś.I mam nadzieję,że wygrałam z tym na dobre.Choć
        czasami mam chęć zapalić ale nie dam się.Rzucić palenie nie jest trudno trudno
        jest tylko potem wytrwać w tym postanowieniu
        • juska2 Re: Rzuciłam 7 lat temu. 13.06.05, 10:34
          Z dnia na dzień bez wcześniejszego ograniczania itp. Paliłam od 17 roku życia
          paczkę dziennie i któregoś dnia powiedziałam sobie "dosyć". I warto było. Po
          kilku tygodniach zaczęłam czuć różne zapachy które wcześniej były dla mnie nie
          odczuwalne, zaczęłam głębiej oddychać, przestały mi śmierdzieć włosy i ubrania,
          nie męczyłam się już tak szybko i dopiero doceniłam jak dobrze nie palić.

          Teraz przestroga: właśnie w zeszłym tygodniu dwie osoby z bliskiej rodziny
          wylądowały w szpitalach-jedna z powodu problemów z sercem, druga z powodu
          pęknięcia płuca. Obydwie palące od lat.

          Myślę, że warto rzucić wcześnie żeby nie mieć kiedyś żalu do samego siebie.
          Mnie się to udało czego i wam serdecznie życzę. Może nie będzie to proste, ale
          na prawde warto!!!

          Pozdrawiam i powodzenia.J
    • weronikarb Kto dołącza??? 13.06.05, 10:59
      No cóż nie palę dopiero 4 godzine, ale do tej pory poszlyby ze 4-5 fajek. Dla
      mnie to sukces. Pozatym oprocz tego ze rzucam fajki to wprowadzam diete - boje
      sie przytycia.
      Jako pocieszasz to dzis solarium, jak wytrzymam do konca tyg. to spodnie i tak
      sobie wyznaczam - tzw metoda malych kroczkow - kolejna mete, aby za duzo naraz
      nie myslec tylko teraz aby wytrwac do solarium po solarium aby wytrwac do
      soboty a w sobote juz sobie cos wymyle.
      Bo dla zdrowia, lepszego samopoczucia czy wiekszej kasy - to na mnie nei
      dzialalo .
      Acha maz tez rzuca - zreszta niema wyjscia smile
      • kalina_p klops:((( 13.06.05, 12:05
        żarlismy się, wszystko mnie wkurzalo...ogólnie mialam straszna ochote zapalić.
        Mmmmm...dymek jeded czy dwa.
        No i poszlismy uroczyscie kupić paperosy do nocnego. Ale dopiero o 19-tej!
        I po jednym wieczorem, po jednym rano...
        Moze ograniczymy najpierw bardzo (do 3-4 dziennie) a od 1 lipca zupełnie
        przestac?
        Kurcze, śmiac mi sie chce z siebie, hehe, ambitny zamiar niepalenia...wink
        Ale od 10 rano do 19-tej to i tak nieźle. Przynajmniej wiem, że od braku fajek
        sie nie umiera!!!
        • weronikarb Re: klops:((( 13.06.05, 12:30
          Nie warto na raty rzucac, bo to n iema sensu.
          ja jak narazie od 6 rano nie pale i jak naazie bezproblemowow
          • kalina_p Re: klops:((( 13.06.05, 12:32
            hehe, mnie pierwsze pare godzin tez bez problemow minęło...potem bylo gorzej,
            jeszcze gorzej, zuplnie źle...
            Ale trzymam za Ciebie kciuki!

            Przybajmniej wiem juz, jak to jest, na co mam sie przygotować, teraz
            kwestia "wyczajenia" spprzyjajacych okoliczności...i rzuce!
            • iwona-mama-majki Re: klops:((( 13.06.05, 13:25
              A ja zaliczam sie do tych , którym się udało smile
              Rzuciłam jak zdecydowlismy się na dzidziusia - z dnia na dzień właściwie... i
              do dziś nie palę, choc przyznam , że czasem ma wielką ochotę.
    • pade Do tych, które rzuciły 13.06.05, 13:57
      Czy duzo przytyłyście? Da się to zrobić bez tycia?
      No i kwestia psychiczna, bo na razie poruszone tu były aspekty zdrowotne i
      estetyczne. Ja chyba nie jestem uzalezniona od nikotyny, nie
      miałam "wścieklizny", jak nie paliłam, ale od czynności, a zastępczą może być
      dla mnie jedynie wcinanie słodkości.
      Kiedys rzuciłam palenie, tzn, tak sobie postanowiłam, a potem wpadłam w panikę,
      nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, nie tęskniłam za smrodkiem, tylko za tą
      chwilą relaksu, no i poleciałam do sklepu, kupiłam sobie pół kilo ciastek i
      wszystko zjadłam. Jak tak ma wyglądać rzucanie palenia to ja się boję...przytyć.
      • hanka_79 Re: 8 dzień 13.06.05, 14:15
        Jestem z siebie dumna- nie palę już osiem dni. Mąż niby też- popala
        sporadycznie, ale wspiera mnie i w mojej obecności nie pali.
        Może ktoś dołączy?
        • anek.anek Re: 8 dzień 13.06.05, 17:06
          No ja też dołączyłamsmilePojutrze miną dwa tygodniesmile
          Ostatni weekend był koszmarem, bo miałam klasyczne odtrucie organizmu chyba:
          bół kości, mięśni, głowy, trzęsło mnie i pociłam się jak na filmach o
          narkomanach na odwykusad( Ale minęło, dzisiaj jest ok. Po niemal dwóch
          tygodniach prawie mnie nie ciągnie fizycznie. została niestety łowasad( a myśli
          ciągle krążą wokół fajek...Ale nie dam się.
          A najgorsze jest to, że moje własne dziecko w ogóle nie zauważyło, żę nie palę:
          (( Dzisiaj się pytam, czy jest zadowolony z tego faktu, a on:"mama, ale
          przeciez ty palis". Eee, tam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka