anusia151
23.06.05, 13:32
dziś na oddział na którym pracuję przywieziono chłopczyka (4 latka) z Domu
dziecka na krótki zabieg.Przyjechała z nim jakaś Pani-ktoś z
personelu.Okazało się że dziecko musi poczekać na zabieg,a Pani musiała
wracać do pracy.Dziewczyny,jak to dziecko zaczęło płakać,serce mi się krajało
z żalu.Boże drogi,ten malutki chłopczyk bez poczucia bezpieczeństwa,bez
miłości rodzicielskiej miał byc zostawiony w obcym miejscu,kompletnie sam.Nie
pomagały nasze próby zabawienia,on ciągla przerażliwie płakał.Aż sama sie
poryczałam.I pomyśleć że to my dorośli jesteśmy odpowiedzialni za te smutne
życie tych dzieci.Cały dzień mam w myślach małego Adrianka.