Dodaj do ulubionych

synuś i mamusia

05.07.05, 09:46
Chciałam Wam opisac sposob zachowania mojej tesciowej w stosunku do mojego
męza bo od jakiegos czasu zaczełam sie mocniej zastanawiac czy jej podejscie
do niego jest dokonca zdrowe.Otóz tesciowa jest typem kwoki ktora całe swoje
zycie poswieciła dzieciom i domowi.Dzis moj M ma 24 lata swoja rodzine
mieszkamy w innym miescie a ona potrafi np kontrolowac jego wyniki na
studiach wydzwaniac z pretensjami gdzie on musi sie tłumaczyc np z faktu
niestawienia u promotora przelozonego egzaminu itp itd załatwia jego sprawy
na uczelni pozatym pierze i kupuje mu bielizne kiedy sie u niej
pojawi...kazda podjeta przez meza praca sprawia ze nie spi po nocach tak sie
o niego zamartwia ...To zachowanie doprowadza mnie do furii czy aby napewno
wszytko ok czy tak powinny wyglądac relacje matki z dorosłym synem?
Obserwuj wątek
    • angiolino Re: synuś i mamusia 05.07.05, 09:57
      U nas było podobnie, no może oprócz kontrolowania wyników na studiach. Z każdym
      miesiącem teściwa coraz bardziej się wycofuje. Jeszcze kupuje bieliznę ale już
      nie pierze smile
      Kiedyś jej trochę "pomogliśmy zrozumieć" . Miała zwyczaj przeglądać rzeczy M
      kiedy jedźliliśmy do nich. Pewnego razu znalazła prezerwatywy i chyba ją to
      trochę speszyło bo od tej pory nie ma zaglądania do walizki .

      Nie denerwuj się i przeczekaj , to samo minie.
    • triss_merigold6 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:03
      To chyba syn powinien zmienić nieco relacje z matką skoro uważa się za
      dorosłego.
      • nadja11 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:16
        Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedz,jesli kobieta jest typem kwoki to nie
        zauważa ze jej synus z upływem czasu staje sie dojrzałym facetem z własnym
        zyciem i rodziną i nic tu do tego nie mają jego relacje z nią bo nawet
        stanowcze protesty nie przyniosą efektu , ona zawsze bedzie brała pod skrzydło
        i wiedziała lepiej.Mysle ze takie własnie sa kobiety ktore całe zycie siedzą w
        domu i zyją tylko dziecmi i ich problemami, gdyby realizowała sie zawodowo
        zapewne nie miałaby czasu na skrajne kwoczenie oczywiscie nigdy nie byłby jej
        obojętny bo jest wkoncu jego matką ale te relacje byłyby zdrowsze ,nie
        przegięte.
        • wieczna-gosia Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:21
          no czekaj nadiu, ale skad ona iwe co sie dzieje na jego studiach i ze nie
          przyniosl czegos promotorowi?
          bo ja jestem typem kwoki i nieb realizuje sie specjalnie zawodowo, ale moje
          dziecko jak nie chce to mi nie mowi ze nie odrobilo lekcji, czy ze nie
          przynioslo czegos do szkoly.
          • nadja11 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:28
            Gosiu ona wyciąga z niego awanturami takie informacje ubiera to w troske
            martwi sie wiec musi wiedziec a na jego stanowcze protesty i zdania to moja
            sprawa dam sobie rade ,reaguje rozzaleniem.Kiedys nawet odbył z nią długą
            powazna rozmowe na ten temat jednak nie przyniosła długotrwałych efektów,
            zastanawiam sie czy to wogóle mozliwe...
      • lajlah Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:26
        Zgadzam sięz triss, to on powinien pierwszy dążyć do "zerwania" tego chorego
        układu.
    • wieczna-gosia Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:05
      a na jakiej podstawie twierdzisz ze syn jest dorosly? bo z postu wynika cos
      przeciwnego.
    • g0sik Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:23
      Pytanie kto płaci za te studia, bo jeśli teściowa to jak najbardziej ma prawo
      kontrolować wyniki syna. Co do reszty, kwestia faceta i załatwienia sprawy z
      własną matką jeśli mu to przeszkadza....
      • nadja11 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:32
        Za studia płace ja , tesciowa nie pomaga nam finansowo.Twierdzicie ze to moj
        maz powinien popracowac nad relacjami z matka ale w jaki sposob skoro to tak
        trudny typ kobiety.Jak on ma zmienic jej zachowanie skoro standardowe
        metody ,rozmowy na dłuzsza mete nie pomagają , zniknąc z jej zycia na kilka lat
        zerwac totalnie kontakty?wink
        • wieczna-gosia Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:37
          nie zniknac jej z zycia, tylko przestac podawac informacje, ktorych podawac jej
          nie chce. Ucinac rozmowe.
          Ja bym rozgraniczyla- ktore objawy troski o synka moga zostac a ktore nie. Moja
          tesciowa tez kupuje mezowi majtki wink koszule i skarpetki zreszta tez. Bardzo mi
          z tym dobrze, on ma koszule, ja mam spokoj wink

          natomiast wlasne zycie zalatwiamy sami, mowimy tesciom (i moim rodzicom zreszta)
          o tym, o czym chcemy. Nie konsultujemy tego, cokonsultacji nie wymaga.

          Mysle ze pierwszym krokiem do uniezaleznienia sie jest rezygnacuia z pomocy
          finansowej tesciowej. Bo ona sadze ze uzurpuje sobie prawa do wspoldecydowania o
          waszym zyciu i nie sposob odmowic jej racji. To tez element doroslosci niestety.
          • nadja11 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:43
            Gosiu tak oczywiscie uzaleznienie finansowe moze miec wpływ na relacje ale
            chyba nie zrozumiałas napisałam wyżej ze tesciowa nie pomaga nam nawet w
            minimalnym stopniu finansowo ba !ona ubolewa ze mąz do konca studiów ma prawo
            do renty rodzinnej ktora teraz przypada jej tylko w połowie,cały czas słyszymy
            ze nie ma pieniędzy,za studia meza płacę ja.
            • wieczna-gosia a to faktycznie nie zrozumialam ;) 05.07.05, 10:45
              to ja bym przyciela kontakty. Nie zerwala, bo po co rewolucje wprowadzac, ale
              jednak troszke bym sie postawila. Zaczyna sie awantura ze on jej czegos nie
              mowi, to wy dziekujecie za kawke, bylo milo mamo, ale musimy wychodzic wink
              • bejoy Re: a to faktycznie nie zrozumialam ;) 05.07.05, 11:08
                Gosia napisała, ja potwierdzam - sposób wychodzenia jest niezwykle skuteczny smile))
                Praktykuję i działa smile))
        • g0sik Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:40
          A może Twój facet tak ma.......Ty płacisz za studia, mamusia pilnuje żeby
          studiował....Czy on na pewno ma 24 lata?
          • maya2006 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 10:53
            jezeli ona nie do ciebie wydzwawnia, tylko do niego, to on jest za to
            odpowiedzialny. i nie martwilabym sie podejsciem tesciowej(nawet jezeli ona jest
            nienormalna, to co tobie do tego?) tylko jego zachowaniem. bo on jest pasywny i
            smarkaty.

            • lila1974 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 11:47
              A dlaczego od razu smarkaty? niedojrzaly? Moze jest zwyczajnie grzeczny?
              kulturalny? Nie pomyslalyscie o tym?

              Patrze na sprawe przez pryzmat tesciowej mojej siostry, aby pozbyc sie tej baby
              trzebaby bylo zachowac sie super po chamsku, a i tak efektu nie jestem pewna.
              Moze syn zdaje sobie sprawe, ze mama to typ niereformowalny, bluszcz i
              krwiopijca, dlatego nie walczy z nia.

              Owszem, ja równiez zastosowalabym metode wychodzenia i powtarzala jej bez
              konca, ze nawet kota mozna zaglaskac na smierc.
              • maya2006 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 13:45
                a tylko dlatego w ten sposob, bo panna stawia sprawe bardzo brzydko: tesciowa
                winna, on biedulek. jezeli sie jest o matke meza zazdrosnym, to trzeba to
                zalatwic z sama soba. a maz powinien zachowac sie jak dorosly i pomoc.
                bo gdyby tesciowa mieszkala za rogiem, to rozumiem, ale mieszkaja w innym
                miescie i chodzi tu o telefony. bo dzidzius musi mamusi opowiedziec, ze nie
                poszedl do dziekana? to co? moj facet powinien zadzwonic dzis do mamusi i
                powiedziec, ze nie poszedl na zajecia?
                • nadja11 Re: synuś i mamusia 05.07.05, 17:35
                  maya2006 napisała:

                  > a tylko dlatego w ten sposob, bo panna stawia sprawe bardzo brzydko: tesciowa
                  > winna, on biedulek. jezeli sie jest o matke meza zazdrosnym, to trzeba to
                  > zalatwic z sama soba.

                  Sugerujesz ze ja jestem zazdrosna??Rozbawiłas mnie...to zachowanie nie wzbudza
                  we mnie zazdrosci a raczej irytacje i złosc w moim męzu rowniez, mysle ze to
                  normalna reakcja bo chyba oczywistym jest ze nikt nie lubi matkowania a skrajna
                  nadopiekunczosc chocby najbardziej szera i z dobrej woli męczy.
                  Powtarzam zatem po raz kolejny rzecz w tym ze tesciowa jest typem mamuski -
                  kwoki i nic tego nie zmieni zawsze bedzie sie martwic ,zawsze bedzie chciała
                  zyc zyciem syna oczywiscie my bedziemy jej to uniemozliwiac nie informując o
                  szczegółach z naszego zycia , olewając jej pytania i zainteresowanie ale ona
                  pozostanie sfrustrowana i rozżalona do granic
                  • pieczareczka Re: synuś i mamusia 05.07.05, 23:47
                    skoro renta to ona jest samotna ? wiec na pewno nie mozna sie odsunac
                    calkowicie; kazdy szantaz emocjonalny warto pomijac milczeniem (niedawno byl
                    artykul na gazecie) - to jedyna droga do sukcesu; nie mozna ulegac
                    lamentom 'umre przez was', bo kobieta stwierdzi ze to dziala; tlumaczenia to
                    pewnie ona nie zrozumie; a maz nie jest w latwej sytuacji bo on tak mial cale
                    lata; skoro ma lagodny charakter a mamusia zaborcza to sie nagle facet nie
                    zmieni; morza cierpliwosci i konsekwencji w odmowie zeznan - tego chyba potrzeba
                    pozdrawiam
                    pieczareczka
    • lidkakn Re: synuś i mamusia 05.07.05, 13:50
      Niestety takie relacje zdarzają się dość często. Ciesz się, że mieszkacie
      osobno i troskliwa mamusia ma wglad w synka tylko czasami. Moja ciotka
      spieprzyła synowi życie właśnie ingerując we wszystko. Nie pozwoliła mu nawet
      się ożenić, bo żadana się jej nie spodobała. Chłopak ma 33 lata i 0
      prywatności - straszne.
      • sylwiksylwik jestesmy w podobnej sytuacji 05.07.05, 16:16
        to znaczy on nie mowi jej juz prawie nic istotnego ja tez (bo mam nauczke)
        ale generalnie to taka zaborcza matka synka ktorego zona zepsula, ktorego slub
        byl najgorszym dniem w jej zyciu (powiedziala to mi), ktora chcialaby zyc naszym
        zyciem i tylko naszym
        na poczatku probowala sie wtracac nawet do antykoncepcji, stwierdzac ze uzywam
        za duzo kosmetykow a i tak wygladam gozej niz ona w noim wieku. Generalnie
        krytykuje nas za wszystko,
        wszelka krytyka (ale delikatna nie mowimy jej jak ona nam ze jestesmy glupi) lub
        nawet proby dyskusji z naszej strony sprawiaja ze ona placze i podkresla jak ja
        bardzo ranimy albo wymienia jakich to ona guzow nie ma (raka) ale nie bedzie sie
        leczyc bo nam na niej nie zalezy ze umiera przez nas.
        Dodatkowo jestesmy o tyle udupieni, ze przed slubem stwierdzila ze kupi nam
        mieszkanie ale na siebie to sobie bedzie je od podatku odliczala... Wpakowalismy
        w to mieszkanie cale nasze oszczednosci a ona stwierdzila ze to jej mieszkanie
        i ze sobie to wymyslilismy ze to prezent bo ona nic takiego nie mowila, ale
        mozemy w nim mieszkac (czesto lapiemy ja na takiej zmianie zdania i ona moze
        plakac ze zlosci, tak pewna jest ze zawsze tak mowila). Prawie za kazdym razem
        nam wypomina to mieszkanie, ze gdyby nie ona... twierdzi ze nigdy nie
        podziekowalismy za nie choc dziekowalismy setki razy, coz z tego skoro ona
        wypominala tysiace. I w oczach rodziny wychodzimy na potworow bo powinnismy byc
        jej wdzieczni.
        Na forum czesto spotykam sie z krytyka panienek ktore dostaly wszystko od
        tesciowej i na nia potem pluja.
        To ja powiem ze za zadne pieniadze (w tym wypadku mieszkanie) nikt nie ma prawa
        nas mieszac z blotem, bo rozpowiadanie znajomym i chwalenie sie tym potem mojemu
        mezowi jak ona dyskutuje z kolezankami jaka ja jestem zla matka, ze nic dziwnego
        ze mala nie je skoro to co jej daje to to samo co jakies zarcie dla psow. Ze
        wszystko co dobre (ubranka i zabawki to mala ma od niej), ze jestem zla zona.

        Jedno nam sie udalo. Tesciowa mogla by juz isc na emeryture i zajmowac sie mala
        (mieszka 40 km od nas i twierdzi ze moglaby dojezdzac, albo kupic mieszkanie na
        miejscu) ale podziekowalismy i wynajelismy nianie. ktos by powiedzial ze
        najlepiej z babcia. Faktycznie, potrafi sie z nia swietnie bawic, ale nasze
        malzenstwo nie przetrwaloby codziennych wizyt tesciowej, moj maz na to by sie
        rowniez nie zgodzil.

        Moze jestem w o tyle dobrej sytuacji ze maz jest "po mojej stronie" ale widze
        jak jest mu ciezko (to jego matka) i fajnie jakby tych "stron" w ogole nie bylo.

        Ale nie da sie tak ze maz jest malym chlopcem mamusi bo nie da sie byc zona
        malego chlopca.
        • lidkakn Re: jestesmy w podobnej sytuacji 05.07.05, 16:48
          No to Ci gorąco współczuję teściowej. Jedno jest pocieszające, owe 40 km.
          • ledzeppelin3 Re: jestesmy w podobnej sytuacji 05.07.05, 20:48
            Nie kapuję, to niech facet nie mówi jej wszystkiego i tyle. Teściowa ma
            problem, nie Wy.
    • kkatie Re: synuś i mamusia 05.07.05, 21:25
      matka sie po prostu martwi o niego, moze odrobine jest nadopiekuncza.
      ale swoja droga, gdyby nie opowiadal jej wszystkiego i nie tlumaczyl sie, to
      nie "wtracalaby sie" w kazda sprawe i nie mozna by bylo zarzucic
      jej "natrectwa".
      a jesli on spowiada jej sie na kazdym kroku, to nie miej pretensji, ze cos jest
      nie tak.
      skoro jest dorosly i ma juz swoja rodzine, to niech sie tak zachowuje. w tym
      wypadku obie strony, wedlug mnie sie do tego przyczynily.
      pozdrawiam
      • kkatie teraz dopiero przeczytalam inne 05.07.05, 21:30
        Twoje wypowiedzi i jedyny wniosek z tego dla mnie wynika, ze Twoj maz powinien
        ograniczyc informacje do minimum. i tak do znudzenia. moze w koncu jego mama
        sie przyzwyczai do tego za jakis czas i odpusci..
        pozdrawiam
        • ewis Re: teraz dopiero przeczytalam inne 09.07.05, 05:32

          Moja teściowa-bluszcz, gdy ograniczylismy wizyty do niedzielnych obiadków, a mąż
          zabronił jej przeszkadzać mu w pracy (telefonami smile sprowadziła się się DO
          MOICH SĄSIADÓW, żeby być bliżej nas i wnuków smile)))) Że nie wspomnę wszystkich
          jej wybryków, kłamstw i szantaży przez te ponad 10 lat małżeństwa smile

          Po tygodniu wyprowadzilismy się i ucielismy kontakt. Z takim wampirem
          emocjonalnym jak moja teściowa nie da się żyć.

          Dziewczynym współczuję Wam niektórych teściowych, bo sama wiem, że różnie można
          trafić. Moja bratowa na przykład ma świetną teściową smile)))) czyli może być i tak.
    • pas_ya Re: synuś i mamusia 09.07.05, 09:28
      Moim zdaniem nie powinno tak być.
      Jeżeli ona nie zauważyla, że synuś dorósł to synuś powinien przeciąć pepowinę.
      Chyba, że boi sie dorosłości i mamunia jest mu potrzebna.
      Ale jak tak dokładnie czytam to co sie dzieje miedzy mamunia i synusiem to ręce
      opadają.
      Zawalcz o męża bo chyba wolisz mieć faceta niż dupka.

    • pajesia Re: synuś i mamusia 10.07.05, 15:06
      Moim zdaniem absolutnie należy ograniczyć do absolutnego minimum telefony do i
      od mamusi. Tematy rozmów ograniczyć do neutralnych. Jeśli sposób delikatny nie
      pomoże, wypalić "z grubej rury".
      To jest Wasze życie i nikt nie ma prawa w nie ingerować.
      w moim przypadku jest tak, że nie mam teściowej (nie zyje od wielu lat, nie
      miałam nawet szansy jej poznać). Teść nie wtrąca się.
      Więcej kłopotów mam ze strony własnej mamy, która najpierw z troskliwości
      męczyła, kiedy wyjdę za mąż, bo ona już chciałaby być babcią. usłyszawszy, że
      babcią może zostać bez mojego zamążpjścia - dała spokój na trochę (obraziła
      się). Ale i tak potem domagała się zięcia. A co ja poradzę, że tę właściwą
      połówkę spotkałam w wieku 30 lat? miałam wyjść za pierwszego lepszego i być
      nieszczęśliwa potem przez całe życie? dosyć napatrzyłam się na nieudane związki
      znajomych.
      Potem mama zaczęła domagać się wnuka. gdy mąż ją poprosił o poradę, co
      konkretnie mamy zrobić - to pomogło. już więcej nie poruszała tego tematu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka